Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Fidel-F2 - 25 Października 2012, 07:28
no ale opowiadaj
Farin - 25 Października 2012, 07:41
Strat w ludziach nie było, wjechałem do rowu. Najgorsze jest, to że jechałem z Matką do Kołobrzegu aby zawieść ją do sanatorium - teraz jest w drodze z ojcem, Narzeka trochę, że ją w boku trochę boli ale to albo nerwy albo od pasa - nie wywaliliśmy jakoś szczególnie mocno, niestety zaryliśmy wzdłuż i ośka przednia pękła i wahacz poszedł o blacharce nie wspomnę, a przedni zderzak przemilczę...
i to wszystko na parę dni przed własnymi urodzinami
Fidel-F2 - 25 Października 2012, 08:00
nauka kosztuje
merula - 25 Października 2012, 08:23
Fidel, nie bądź pryncypialny. okoliczności nie znasz, może nie kolegi wina. i nie kwestia nauki, a okoliczności. czasem niewiele możesz.
Farin - 25 Października 2012, 08:32
Problem w tym, że jednak moja wina. Przynajmniej tak to wygląda, bo nie wiem w jak inny sposób można wjechać do rowu na łuku...
Kruk Siwy - 25 Października 2012, 08:42
Och, możliwości jest wiele. Silne uderzenie wiatru, rozlany olej albo inna tłustość. Droga sucha a na łuku akurat "chwycił" przymrozek bo to lubi działać punktowo. Można jeszcze wyliczać, ale po co. Grunt że straty tylko w sprzęcie.
Witchma - 25 Października 2012, 09:02
Farin, trzymaj się!
Rafał - 25 Października 2012, 09:52
E tam, ręka do góry, kto nie wjechał do rowu
Edit, bank mnie strasznie wkur... przelew idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie, i idzie ... kurna już chyba z 10 minut czekam i wiszę na przycisku "odśwież", a jak raz pilnie potwierdzenie mi potrzebne.
Godzilla - 25 Października 2012, 10:10
Farin, trzymaj się. Mój mąż dobrze jeździ, i od kilkunastu lat chyba dwa razy miał stłuczkę. Raz jakiś dziadzio w małym miasteczku stanął przed nami, dłuższy czas wahał się czy ma skręcać w prawo czy w lewo, w końcu się cofnął A raz małż stuknął się z innym samochodem jadąc 30 km/h, z własnej winy, no bo jak opisać że czuł się wtedy pod psem i nieprzytomny, bo pogoda szalała.
dzejes - 25 Października 2012, 10:13
| Rafał napisał/a | | E tam, ręka do góry, kto nie wjechał do rowu |
Ja! Ja!
Wjechałem w drzwi innego samochodu, wjechałem w przód, w drzewo i znak drogowy, ale do rowu - nigdy!
merula - 25 Października 2012, 10:54
| Rafał napisał/a | E tam, ręka do góry, kto nie wjechał do rowu |
ja też nie. wyczyniałam różne sztuki, ale do rowu jeszcze nie udało mi się wjechać. i tfu, tfu, mam nadzieję, że nie podzielę jednak z wami tego doświadczenia.
Fidel-F2 - 25 Października 2012, 11:34
byłem w rowie ale jako pasażer
Anonymous - 25 Października 2012, 11:46
Ja nie trafiłam niedawno we wjazd do garażu...
Fidel-F2 - 25 Października 2012, 12:07
to piękne jest
Anonymous - 25 Października 2012, 13:00
No, sądziłam, że to się zdarza tylko w dowcipach.
hrabek - 25 Października 2012, 13:42
Skoro już wszyscy z ukrycia wychodzą, to ja niedawno nie trafiłem w bramkę wyjazdową z firmy.
Witchma - 25 Października 2012, 13:44
Ja raz cofając trafiłam w słupek przed blokiem, ale tylko dlatego, że dzień wcześniej go tam nie było
Rafał - 25 Października 2012, 13:53
Phi, ja na wiosnę trafiłem jakiegoś Kadeta, a jak wiadomo Kadet z cienkiej blachy jest robiony, to i niewiele z jego boku zostało jak centralnie w niego cofnąłem. Musiałem energicznie wyjechać tyłem z parkingu, bo z dwóch stron dość duży ruch był, wyjazd stromy, a na drugim poboczu był zakaz parkowania, no to ja rura w okienko. I zonk, bo coś miękko wyhamowało
charande - 25 Października 2012, 15:53
Gdy chodzi o przygody samochodowe, mój ojciec ze 20 lat temu zaliczył piękne dachowanie małym fiatem. Jechał po zmroku dość szybko dwupasmówką, gdy nagle pod same koła wtoczył mu się pijak. Ojciec odruchowo skręcił kierownicą, wjechał w coś z impetem (później twierdził, że w wysoki krawężnik), autko się odbiło, przefikołkowało i... stanęło z powrotem na kołach. Kierowcy nic się nie stało. Jak trochę ochłonął, to spokojnie przyjechał do domu, wjechał do garażu, poinformował rodzinę, że miał wypadek, i tu konsternacja: ee, wypadek? Auto wygląda na nienaruszone... Dopiero przy świetle dziennym można było ocenić szkody: trochę wgięta blacha tu i ówdzie oraz bodajże stłuczony reflektor.
Aha - pijak przeżył i uciekł z miejsca wypadku
Lynx - 25 Października 2012, 16:07
Przedwczoraj wjeżdżając na teren warsztatu spróbowałam przestawić bramę... (bramie i autku nic się nie stało)
W temacie- rachunek z tegoż warsztatu.
merula - 25 Października 2012, 16:09
wiela?
Lynx - 25 Października 2012, 16:11
1,5
dzejes - 25 Października 2012, 16:13
Jakieś pół roku po odebraniu prawa jazdy ruszałem z parkingu szczelnie zastawionego samochodami. Nic nie widziałem, a jechałem Laguną Grand Tour, więc żeby coś zobaczyć musiałem się zdrowo wysunąć. Zobaczyłem, że pusto, więc ruszam. Bum! Upolowałem na hak holowniczy Cinqueciento, które chciało być sprytne.
ihan - 25 Października 2012, 21:41
Moim ulubionym zdarzeniem samochodowym jest (opowiadane przez gości z warsztatów dilerskich, jak się powtarzam i pisałam kiedyś, wybaczcie). Tatuś z synkiem przyjechali odebrać samochodzik, nówkę. Zima. Wyjeżdżają tą nóweczką, przy wyjeździe spory plac, parking czy cosik. I stał sobie bałwanek. Synek oczywiście: Tatusiu, przejedźmy bałwanka, przejedźmy. No i przejechali. W trakcie się zorientowali, że bałwanek był oblepiony wokół słupka żelaznego czy innego hydrantu. Chłopaki z warsztatu mieli wielki ubaw i radość, bo grosz za naprawę się sypnął. Jak odbierałam swój samochód, kilka razy panowie mi tłumaczyli, żebym wyjeżdżając z ich bramy na ulicę pamiętała, żeby po skręcie jednak wyprostować, bo zdarzył im się klient, który po łuku wrócił do warsztatu.
ketyow - 26 Października 2012, 07:07
Spadł pierwszy śnieg i na dworze jest jeden stopień Celsjusza.
ilcattivo13 - 26 Października 2012, 14:09
Prawie całkowicie stopniał pierwszy śnieg i na dworze jest cieplej niż jeden stopień Celsjusza (konkretnie cztery)
Rafał - 26 Października 2012, 14:27
Spadają pierwsze liście z drzew i niedźwiedzie moszczą sobie nimi gawry, a nie szlajają się o suchym pysku po forum.
Znaczy się, pijemy?
ilcattivo13 - 26 Października 2012, 14:46
wpadaj, ściągnę nalewkę
Witchma - 26 Października 2012, 15:18
Jak wyjmowałam moskitierę z okna, coś mi wpadło do oka i za chwilę prawdopodobnie szlag mnie trafi, bo nie mogę się teraz pozbyć
Kyle Katarn - 26 Października 2012, 18:54
Bezmyślne buce z opolskiego sądu i policji, które potraktowały samotną matkę jak największą bandytkę.
|
|
|