To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

kropek - 25 Maj 2012, 22:16

ilcattivo13 napisał/a
pfff, za telefon trzeba płacić i nie można na nim zrobić konferencji...
Nieświeć, ja Cię lubię, ale ilość farmazonów..... no jest ograniczona..... W ciągu ostatniego tygodnia uczestniczyłem w 3 takich, w jednej sieci, w ciagu ostataniego roku w kilkunastu, pomiędzy sieciami... :twisted:
Kai - 26 Maj 2012, 07:18

ilcattivo13, przy obecnej ilości darmowych minut mogę się zagadać na śmierć i nie wygadam, to raz. Dwa, na niektórych smartfonach można nawet wideokonferencję :)

A tak przy okazji to mnie też wpienia, bo można sobie gadać w zaciszu domowym i 5 godzin pod rząd, ale w autobusie to można chyba się trochę ogarnąć, nie 35 minut łopotania ozorem o d... Maryni, że człowiek własnych myśli nie słyszy.

Anix - 26 Maj 2012, 10:57

Zjechała się znienawidzona część rodziny - jutro komunia mojego brata połączona z moimi urodzinami. Zacznie się wypytywanie, kiedy zamierzam wyjść za mąż, odwodzenie mnie od dalszej nauki <sic!>, bo powinnam mieć faceta, który mnie utrzyma, a w prezencie jak zawsze otrzymam stertę ciuchów, które są tak obciachowe, że żal mówić... Darowanemu koniowi ponoć w zęby się nie zagląda, ale chyba wolałabym dostać jakąś dobrą książkę czy perfumy niż te fatałaszki, które zazwyczaj dostaję <za duże albo za małe>... :roll:
Kai - 26 Maj 2012, 11:00

Anix, mirmiłujesz!

Chciałabym mieć Twoje problemy, naprawdę. Zamienisz się? Generalnie odzywka na pytanie, kiedy wyjdziesz za mąż "Postaram się tak szybko, żeby Ciocia/Babcia dożyła :) "

A fatałaszki zawsze możesz puścić na Allegro. Ktoś się na nie połaszczy.

Godzilla - 26 Maj 2012, 11:11

O to, to. Poza tym w końcu studiujesz po to, żeby dorwać jakiegoś bogatego Amerykanina, bo taki na niewykształconą nie poleci. Nie ma to jak wyższe sfery. Bo znaleźć na miejscu takiego, co żonę utrzyma i dzieci na dodatek wcale nie jest łatwo. Macie emigrować za chlebem, czy jak? ;P:
Kai - 26 Maj 2012, 18:27

Usunięcie przecudnego Lapti 'Nek z Powrotu Jedi. Że o motywie "Brother & Sister" nie wspomnę.
ilcattivo13 - 26 Maj 2012, 20:07

kropek - zapomniałem, że Twoja firma za abonamenty telefoniczne nie płaci :twisted:

Kai - jeśli uważasz, że "darmowe minuty" są naprawdę darmowe... :wink:

kropek - 26 Maj 2012, 21:17

Nieścieć chyba Ci się coś pozajączkowało.... abonament jak najbarziej płacimy.... ups.. ale co to ma do abonamentu? telekonferencje nie są jakieś szczególnie drogie .....
Kai - 26 Maj 2012, 22:11

ilcattivo13, nie są, ale i tak płacisz, i tak. Więc czemu nie wykorzystać?

No i fona masz zawsze ze sobą, a spróbuj mnie przy kompie znaleźć :D

Anix - 27 Maj 2012, 01:14

Wykorzystam wasze rady :lol: może wreszcie odwalą się ode mnie.
Wiecie, może to nie jest problem, ale ogólnie jest to irytujące, bo męczę się z tą częścią rodziny rok rocznie i już naprawdę mnie doprowadzają do szału te pytania. Na dodatek nie można przy nich nic zostawić, a już zwłaszcza torby/zeszytu, bo zaraz wetkną we wszystko ryj i się doczepią, że za dużo czytam/a na co mi tyle makulatury/a nie szkoda długopisu/a dlaczego nie mam kosmetyczki/ta torba zbyt młodzieżowa/tutaj się ubrudziło/to teraz niemodne (WTF, jakby oni cokolwiek o modzie wiedzieli, to by kupowali inne ciuchy niż kupują...)/przecież ta książka to dla dzieci/a ciotki Heńki wujka Ryśka kuzynki Helenki córka męża Kasi spod Poznania to czytuje książki o finansach i zarządzaniu, może ci pożyczyć...
Wierzcie albo nie, ale to naprawdę wypruwa ze mnie flaki i zamienia w socjopatkę.

Kai - 27 Maj 2012, 07:08

Anix, naprawdę Ci zazdroszczę. I uważam, że sobie stwarzasz te problemy. Jest tyle rzeczy, które człowieka irytują ogólnie, a Ty się takimi bzdetami przejmujesz...

Naprawdę nie umiesz wziąć torby/zeszytu sprzed nosa osobie i powiedzieć, że to Twoje prywatne rzeczy i że sobie nie życzysz? No nie żartuj, na forum jesteś wygadana jak komentator sportowy i takie proste, grzeczne słowa nie przejdą Ci przez gardło? No do jasnej anielki, przecież Ty jesteś w wieku mojego syna, czyli pełnoletnia. Nie zapominaj o tym.

Młody jak wczoraj pojechał po organizatorach koncertu to nie pytaj.

Agi - 27 Maj 2012, 07:54

Migrena i źle przespana noc. Nie mam już siły.
Lis Rudy - 27 Maj 2012, 08:13

mi także chyba się organizm buntuje ze zmęczenia.
wcześnie usypiam, zupełnie jak jakiś 8-latek, budzę sie o 5.30 i nie mogę zasnąć ponownie.
Jestem ogólnie wykończony.

illianna - 27 Maj 2012, 08:24

Anix, a ja wiem o czym mówisz, przypuszczam że nie masz trzydziestu lat tylko nieco mniej, w każdym wieku są inne dylematy, inne trudności, to wcale nie znaczy, że są mniej ważne niż te u starszych od nas ludzi, że jakoś mniej się nimi przejmujemy. Każdy przejmuje się tym, co dla niego aktualnie ważne i trudne, dziecko płacze, bo upadł mu lizak, młody człowiek zanim nie usamodzielni się od rodziny emocjonalnie, finansowo, życiowo, bardzo przeżywa takie uwagi i wtrącanie się. To co dla twojej rodziny jest czasami żartem lub niewinnym w ich mniemaniu pytaniem, albo szczerą troską o Ciebie, Ty możesz odbierać jako zamach na autonomię, wtrącanie się, brak wrażliwości, despotyzm itd. Nie można bagatelizować tego co przezywasz, bo dla Ciebie to ważne, ale z drugiej strony pamiętaj, że inni mają nad Tobą tyle władzy, ile im dasz, i że to głownie dzieję się wewnątrz Ciebie, a to że są Twoją rodziną, albo Cię finansują w jakiś sposób, nie uprawnia ich do wprowadzanie Cię w zakłopotanie i inwigilowanie, z drugiej strony, część tego na pewno wynika ze źle pojętej troski i różnicy pokoleń, na co niewiele można poradzić, trzeba przeczekać, albo zażartować, tak jak radziła Godzilla.
Trzymam kciuki za nie przejmowanie się :wink:

Agi, współczuję :(

charande - 27 Maj 2012, 08:46

Anix, słuchaj Illianny, bo mądre rzeczy pisze :) Ja dodam, że rozumiem sytuacje, gdzie człowiek nie może się asertywnie odgryźć, bo to natychmiast zwarzy "miłą rodzinną atmosferę".

W temacie - dowiedziałam się wczoraj o sprawie, która mnie wprawdzie bezpośrednio nie dotyczy, ale jak o tym myślę, to coś się we mnie aż gotuje :evil:

Kai - 27 Maj 2012, 09:53

charande, kto mówi o odgryzaniu? Mowa o ustawieniu właściwych granic i proporcji, żeby uniknąć dalszych przykrości, które będą narastać, im na więcej się pozwoli. Gdybym to umiała w swoim czasie, dzisiaj sąsiedzi nie próbowaliby włazić mi na głowę. Tyle że ja się troszkę zmieniłam.

Illianna, to jest niestety kwestia zachowania dystansu. Szkoda nerwów w młodości.

Jeśli dzisiaj na festynie będzie powtórka z wczoraj (zawodowy zapłacony zespół się grzebał, więc wysiudano nawet tych wykonawców, dla których występ był nagrodą wygraną w konkursie), to będzie ostatni raz, kiedy występują dla miasta. A jeśli Dawid wygra X-Factor, to sami do nich przyjdą w pokłonach, tyle że wtedy będą musieli zapłacić.

Edit: jednak zagrają, bo okazuje się, że za kasę. I dobrze.

Agi, dziewczyno, Ty się chyba musisz czymś denerwować, choćby podświadomie. Głask!

Alatar - 27 Maj 2012, 10:50

Anix, nie przejmuj się. Tytuł tematu to nie jest: "Moje życiowe poważne problemy". Do tego co napisała illianna dodam tyle, że nie jesteś jedyną osobą narzekającą tu na relacje z rodziną, poza tym pojawiają się tutaj i inne sytuacje równie poważne co Twoje. Nie deprecjonuję żadnego z poruszanych tutaj tematów, ale po prostu nie widzę podstaw, by to, "co ... znaczy się, irytuje" Anix miałoby być mniej poważne od pozostałych spraw w tym wątku. Pozdrawiam.
Kai - 27 Maj 2012, 11:08

Jasne, najlepiej głaskać po głowie i współczuć i niech się dziewczyna dalej przejmuje i denerwuje, aż się wrzodów nabawi, zamiast pokazać, że jest dorosła i ma kontrolę nad swoim życiem. I że zasługuje na traktowanie z szacunkiem, bo grzebanie po torbie/oglądanie zeszytów uważam za ewidentny brak szacunku, z którym trzeba walczyć. Delikatnie i kulturalnie, w przeciwieństwie do ewidentnego chamstwa grzebiących i komentujących, ale tak już jest.

Szwagier zadzwonił dzisiaj z przypomnieniem, kto i kiedy ma urodziny. Nie dostałam kartki/życzeń od żadnej z tych osób przez jakieś 20 lat, więc zareagowałam uprzejmym zdziwieniem.

Agi - 27 Maj 2012, 13:46

Kai napisał/a
Agi, dziewczyno, Ty się chyba musisz czymś denerwować, choćby podświadomie.

Owszem, głównie pracą.

Kai - 27 Maj 2012, 14:01

Agi napisał/a
Owszem, głównie pracą.

Przykro mi, Agi, bo praca to miejsce, gdzie się spędza co najmniej 1/3 dnia, czyli naprawdę dużo. A zdaje się nie pracujesz w najmilszym i najłatwiejszym temacie, prawda?

Od czterech dni mam sensacje żołądkowe - właściwie najlepiej mi w pozycji poziomej embrionalnej, a egzystować trzeba. Dwudniowa dieta - może pomoże.

Agi - 27 Maj 2012, 14:03

Kai napisał/a
A zdaje się nie pracujesz w najmilszym i najłatwiejszym temacie, prawda?

Samorząd ostatnio nie jest łatwym miejscem pracy, szczególnie gdy trzeba podejmować trudne decyzje finansowe i personalne.
W sumie byłoby nieźle, "tylko forsy ciągle brak", że zacytuję Okudżawę.

Kai - 27 Maj 2012, 14:09

A piosenka o czarnym kocie :) Uwielbiam Okudżawę.

Życzę szybkiej poprawy sytuacji. Btw jak się okazało, to pytanie o dokumenty, to była gra na zwłokę, dalej nie mają jakiegoś pozwolenia, więc czepiają się, czego mogą, żeby przedłużyć okres oceny ofert.

ilcattivo13 - 27 Maj 2012, 15:22

kropek napisał/a
Nieścieć chyba Ci się coś pozajączkowało.... abonament jak najbarziej płacimy.... ups.. ale co to ma do abonamentu? telekonferencje nie są jakieś szczególnie drogie .....

kropek :roll: Postawisz znak równości pomiędzy "nieszczególnie drogie" a "darmowe"? :wink: Właśnie o tym od samego początku piszę.

Kai napisał/a
ilcattivo13, nie są, ale i tak płacisz, i tak. Więc czemu nie wykorzystać?

No i fona masz zawsze ze sobą, a spróbuj mnie przy kompie znaleźć :D

Jak wyżej. A poza tym, ja jestem z ludzi, dla których telefon ma być tylko i wyłącznie, ale też zawsze i wszędzie, telefonem. I daleko mi do ludzi, którzy wymagają od telefonów możliwości serfowania w sieci, gier, odtwarzania dźwięku DS i filmów HD na ekranie wielkości połowy ściany w salonie, a także pasienia kóz, zmywania naczyń, mieszania betonu i od czasu do czasu funkcji "króliczka" :wink:
A co do "mania fona zawsze ze sobą". Jak stoisz w kolejce w mięsnym, to dla zabicia czasu sobie urządzasz konferencje z przyjaciółmi? Albo jak jedziesz gdzieś zatłoczonym na maksa empekiem? U mnie jest tak, że jak coś robię poza domem, to w 99,9% przypadków niespecjalnie mam "głowę'" do tego, żeby sobie konferować, czy urządzać pogaduszki. A nawet jak mam, to po prostu szanuję moje otoczenie.

Kai - 27 Maj 2012, 15:52

ilcattivo13 napisał/a
Jak stoisz w kolejce w mięsnym, to dla zabicia czasu sobie urządzasz konferencje z przyjaciółmi? Albo jak jedziesz gdzieś zatłoczonym na maksa empekiem?
ilcattivo13, a nigdy i uważam to za najwyższy wymiar buractwa, ponieważ są osoby, które właśnie to robią. Ale "wywołać" dam się zawsze - najwyżej odpisuję/odpowiadam że pogadamy w bardziej sprzyjających warunkach.

A dodatkowe funkcje telefonu czasem się przydają, gdybym miała liczyć na aparat fotograficzny, nigdy bym nie uchwyciła wiru powietrznego ani ładnego kota.

ilcattivo13 - 27 Maj 2012, 15:56

czyli sama widzisz, że mimo możliwości, nie zawsze z tego korzystasz :wink:
Kai - 27 Maj 2012, 16:03

To chyba normalne, że korzysta się w zależności od okoliczności, sytuacji, możliwości i wielu innych czynników? :shock:

A od tygodnia próbuję się z kumplem dogadać przez Skype i nie możemy się "złapać", dzisiaj załatwiłam sprawę telefonicznie i e-mailowo.

Anix - 27 Maj 2012, 16:20

Rady podziałały, nie dość, że rodzina po raz pierwszy od wielu lat trzymała się z dala od moich rzeczy, to na dodatek nie było umoralnień, jak ojciec nalewał mi kolejne kieliszki wódki (rok temu darli mordę jeden przez drugi, że za młoda jestem :shock: - 23 lata i za młoda?!).
Ogólnie rzecz biorąc zgasiłam Ciotkę, kiedy zapytała po "kujowsku": "A kidy poznomy twojego oblubieńco?! Kidy ślub?!"
Odpowiedź brzmiała:
- Jak zapragnę obudzić się życiowo zaradna, mądra i gospodarna. Nie zapowiada się na to w ciągu najbliższych dwudziestu lat.
Cisza.
1:0 dla mnie :D

illianna - 27 Maj 2012, 16:43

Kai napisał/a
Illianna, to jest niestety kwestia zachowania dystansu. Szkoda nerwów w młodości.
Kai napisał/a
Jasne, najlepiej głaskać po głowie i współczuć i niech się dziewczyna dalej przejmuje i denerwuje, aż się wrzodów nabawi, zamiast pokazać, że jest dorosła i ma kontrolę nad swoim życiem.
ponieważ zwróciłaś się do mnie, a potem napisałaś coś z czym zgodzić się nie umiem, odpiszę, jak się potrafi zachować dystans, to się nie ma takich problemów, bo się ma dystans, a jak się nie umie jeszcze tego robić, to mówienie by go zachować na pewno w niczym nie pomoże, to jak mówienie zdenerwowanej osobie, żeby się uspokoiła, zwykle skutkuje jeszcze większą złością. Nerwy nie wiążą się z żadnym okresem życia bardziej, nawet malutkie dzieci się złoszczą, to reakcja fizjologiczna, trzeba sobie przewartościować sytuację w głowie, żeby się uspokoić, samo mówienie że złość jest niepotrzebna nic nie da. Mówienie komuś że przecież jest dorosły i ma kontrolę też niewiele daje, bo zwykle ta osoba nie ma takiego poczucia i jej się ono nie zrobi od tego, że dostała dowód. A rozumienie czyichś emocji, nie jest głaskaniem po głowie tylko wyrazem braterstwa.
Ja staram się zwykle hamować z komentarzami, bo nie lubię psychologizowania na odległość, a konkretniej pomóc nie mogę pisząc na forum, ale czasem nawet ja nie umiem się powstrzymać, jak widzę, że ktoś szukający zrozumienia dostaje takie rady. Jeśli kogoś za bardzo uraziłam z góry przepraszam.

Kai - 27 Maj 2012, 17:20

illianna, wybacz, ale to co napisałaś trochę się mija z rzeczywistością. Ale skoro uważasz, że należy pozwolić, aby dorosła osoba dała sobie chodzić po głowie, bo przecież ona sobie nie uświadamia, że jest dorosła, to proszę bardzo. W końcu nawet małe dziecko ma prawo się zdenerwować o lizaka :lol: .

Człowiek dostaje tylko tyle szacunku, ile ma go sam dla siebie.

Na szczęście sama wychowuję syna nieco inaczej. Frustracji stanowcze - nie!

illianna napisał/a
Ja staram się zwykle hamować z komentarzami, bo nie lubię psychologizowania na odległość
:D

No nie, tu to żartujesz... A powyższe to czym jest?

PS Szczęśliwam, że mam grupę znajomych, którzy na każde moje miauknięcie że to źle, czy tamto źle mają albo gotowe rozwiązanie, albo mnie traktują z Gibbsa :D Nie przeżyłabym takiego natłoku złych myśli

charande - 27 Maj 2012, 17:45

Albo ja mam omamy, albo Anix jakoś wcześniej napisała, że ma zdiagnozowane zaburzenie borderline i się leczy...?

Kai, jest różnica między głaskaniem po główce, a wzięciem pod uwagę tego, że ktoś może mieć obiektywne deficyty w takiej czy innej sferze. Tak, jak - nie wiem - jeden ma w górach lęk wysokości, a inny nie.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group