To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

nimfa bagienna - 19 Maj 2012, 13:24

Godzilla napisał/a
Ludzie są czasem po prostu bezmyślni, bez gustu i zastanowienia, głupi, czy co. To widać i na co dzień na ulicach. Jak co druga lala nakłada na siebie na twarz kilogramy opalonej tapety i wyskubuje brwi a włosy farbuje na czarno, bo tak robi jakaś piosenkarka, to czego się spodziewać. Ślubną suknię najchętniej by miała tak ogromną, żeby się w drzwi kościoła nie mieściła, fryzurę piętrową z diamentami i tak dalej. Potem dziecko idzie do komunii i też musi zaliczyć fryzjera, kosmetyczkę, i gdyby w większości parafii nie były organizowane alby czy jednolite sukienki dla dziewczynek, to i sukienki by były ogromniaste. Jak kto ma pustkę w głowie, to sobie musi powetować prezentem albo sukienką. Jak dla mnie nie ma się nad czym rozwodzić.

Taaa. Jak mój chrześniak miał komunię, był ciekawy przypadek z jego koleżanką z klasy. Poszaleć z pienistą sukienką mamusia nie bardzo mogła, bo dzieci miały być w jednolitych albach. No więc obudziła dzieciaka o czwartej rano, o czym opowiadała z wielką dumą, i zawiozła do wcześniej umówionej fryzjerki. Dziewczynka miała piękne, gęste, bardzo długie, czarne włosy - wyglądałyby uroczo rozpuszczone i z wiankiem. Ale nie - mamusia kazała zrobić z nich olbrzymią, bombiastą narośl, prawie tak wielką, jak głowa dziewczynki, z wypełniaczem i sztywną od lakieru. I na tym był maleńki wianuszek ze stokrotek. Wyglądało to po prostu groteskowo.
Finał sprawy był taki, że obudzona o czwartej rano mała, rzecz jasna przed komunią bez jedzenia, zemdlała w kościele. Mamusia wyniosła ją przed kościół i sprała po twarzy, wrzeszcząc, żeby nie robiła jej wstydu, bo ludzie patrzą.
Młoda na pewno będzie z rozczuleniem wspominać ten dzień. :mrgreen:

ilcattivo13 - 19 Maj 2012, 14:17

Gustaw G.Garuga napisał/a
...to przynajmniej prywatna szkoła wyższa - wszystko lepsze niż policealna.
Z tym akurat bym polemizował. Mając fach w ręku, przynajmniej znalazłaby pracę. A bezrobotnych magistrów z papierami prywatnych Wyższych Szkół Czegoś Tam jest na rynku tylu, że ho-ho, a nawet więcej.
Kai - 19 Maj 2012, 17:37

nimfa bagienna, mój też zemdlał w kościele, choć z innego powodu - infekcja i zbyt mocny i szybki antybiotyk. Upiekło mu się, bo całą uroczystość przesiedział, swoje wyrecytował, ale chodzili wokół niego jak wokół jajka.

Anix, zadziwiasz mnie, przy tak ukierunkowanej maturze nie wiesz nadal? Albo ja mam do czynienia wyłącznie z takimi, dla których matura jest tylko przeszkodą do pokonania, aby się znaleźć na ukochanym, upragnionym i wytęsknionym kierunku, albo ten świat stanął na głowie.

Ontop: podgrzybki w occie mnie wkurzają. Położenie ich na kanapkę przywodzi mi na myśl stan nieważkości :twisted:

Anix - 19 Maj 2012, 20:06

Kai, sęk w tym, że mi się kłóci myślenie zdroworozsądkowe (taaak, jestem kobietą, jakieś resztki rozsądku mam) z marzeniami. Zawsze chciałam iść na humanistykę, marzyłam o zostaniu korektorem, redaktorem, nauczycielem polskiego etc, ale z drugiej strony przez ostatnie lata bardzo, ale to bardzo pozmieniał się rynek pracy. Na każdym kroku hejtuje się humanistów, kierunki są przepełnione i masowo wychodzą z nich bezrobotni magistrzy, jak to już powiedział ilcattivo13.
Z jednej strony WIEM, że nie nadaję się do niczego innego jak do bycia studentką filologii, która potem zarabia na korektach w wydawnictwach lub jako polonistka etc, z drugiej strony wiem, że to ciasny rynek, gdzie każda luka jest szczelnie wypełniona, a jeśli coś się zwalnia, to natychmiast jest rozdrapywane przez setkę sępów-absolwĘtów.
To boli... :cry:

charande - 19 Maj 2012, 20:27

Nimfo, straszne :shock:

Ta mamuśka przebija nawet zakonnicę zagłady, którą mój ojciec podpatrzył, jak w trakcie rocznicy komunijnej (te dziewczynki, które wyrosły z sukienek, były ubrane na biało-granatowo, jak na uroczystość szkolną), kiedy dzieci ustawiały się do komunii, syczała: Dziewczynka bez sukienki? Na koniec! Na koniec!

Kai - 19 Maj 2012, 21:36

Anix, spróbuj w Amberze. Właśnie tydzień temu słyszałam, że mają problemy kadrowe. Po przewrocie nie mam pojęcia, jak u nich wyglądają płace i praca w ogóle, ciągle gadam z kim innym a księgowość mają w ogóle na zewnątrz, ale co szkodzi spróbować.

Wybacz, że Ci to powiem, ale
Anix napisał/a
nie nadaję się do niczego innego jak do bycia studentką filologii, która potem zarabia na korektach w wydawnictwach lub jako polonistka
to jest straszne, zważywszy na to, co się dzieje naszych szkołach.
Godzilla - 19 Maj 2012, 21:45

Niezła historia. Myślałby kto, że to z czarnej komedii. W życiu bym na to nie wpadła, a proszę, tej pani taki wic udał się sam z siebie, bez żadnego reżysera.
ilcattivo13 - 19 Maj 2012, 23:25

Anix napisał/a
Kai, sęk w tym, że mi się kłóci myślenie zdroworozsądkowe (taaak, jestem kobietą, jakieś resztki rozsądku mam)...

Mnie się raczej kłóci to "jestem kobietą" z "jakieś resztki rozsądku mam" :mrgreen: Ale na serio - nauczycielstwo, w czasach niżu demograficznego, kiedy się na potęgę szkoły zamyka, a nauczyciele ze stażem mają problem ze znalezieniem pracy? Nie wiem, jak dobre masz "plecy", ale jeśli na poziomie niższym niż dyrektor szkoły/szycha w kuratorium lub w gminie, to sobie możesz darować. Chyba, że uda Ci się pozostać na uczelni i tam załapać do roboty. Co do korektorów/redaktorów, to się wypowiadać nie będę, bo mało się znam na temacie. Poza tym, że w kilku wydawnictwach wymieniłbym obecnych na nowych od ręki :wink:

Stety/niestety, skończyły się czasy, kiedy posiadanie dyplomu ukończenia studiów gwarantowało pracę. Teraz, żeby znaleźć prace, trzeba pokazać, że coś się umie robić i, co ważniejsze, dobrze to robić. A wykształcenie? Przy obecnym poziomie anty-kształcenia? Pomijam milczeniem. Tak jak większość myślacych szefów/kadrowców prywatnych firm.

Anix - 20 Maj 2012, 01:32

Czyli CO właściwie radzicie...? Ja po prostu mam dwie lewe ręce, potrafię pisać i poprawiać. Nie nadaję się do kontaktów międzyludzkuch (odpada handel, infolinia, obsługa klienta jakiegokolwiek), jestem fizycznie niezgrabna (mhm, już widzę siebie jako kelnerkę, aha, no taaa...) i cierpię na borderline, toteż nie nadaję się do pracy ostro stresującej. Finanse mnie nie dotyczą, budżetu miesięcznego na swoje utrzymanie nie potrafię ustalić, a co dopiero zarządzać kasą firmy. Nie użalam się nad sobą, leczę się, ale obiektywnie oceniam swoje możliwości, a te są niewielkie, więc mam dylemat... i to mnie irytuje i podcina mi skrzydła.
Ma ktoś w ogóle syndrom Rodzinka Dobra Rada...? Dla kogoś takiego jak ja?
:cry:

ilcattivo13 - 20 Maj 2012, 04:21

Czyli radzimy, nie desperuj. Idź za głosem serca, ale dopiero, gdy się to serce z rozumem dogada. :wink: Popatrz jakie otwierają kierunki szkoły policealne i uczelnie, jakie kierunki zamykają. Jakie jest obłożenie chętnymi na kierunki, itd. Dzięki temu z dość dużą pewnością będziesz wiedziała, co jest "trendy' a co "passe" i w których zawodach w przyszłości będzie najwięcej bezrobotnych, a w których mniej. A z kontaktami międzyludzkimi nie przesadzaj - w szkole średniej miałem takie kompleksy, że się bałem do ludzi odzywać. A po szkole wystarczyło parę lat w handlu i to ludzie zaczęli przede mną się chować, żebym ich tylko na śmierć nie zagadał ;P:
Chal-Chenet - 20 Maj 2012, 07:13

Anix napisał/a
(odpada handel, infolinia, obsługa klienta jakiegokolwiek)

Mailowo by nie było tak źle chyba. Nie ma kontaktu twarzą w twarz, można się namyślić co odpisać, ładnie to sformułować... Sam tez nie lubię kontaktu z klientem, ale takie coś byłoby dla mnie do przełknięcia.

Anonymous - 20 Maj 2012, 08:43

Anix napisał/a
cierpię na borderline, toteż nie nadaję się do pracy ostro stresującej

Niestety, praca nauczyciela w obecnych czasach bywa bardzo stresująca. Nie wiem, jakie są Twoje konkretne objawy, ale IMO borderline raczej wyklucza pracę w szkole. Do tego kontakty międzyludzkie to w zasadzie sedno pracy belfra. I to nie tylko te z uczniami, ale przede wszystkim z rodzicami -- bywają naprawdę trudne i wymagające dużej odporności psychicznej i asertywności. Weź to pod uwagę.

Kai - 20 Maj 2012, 08:59

Anix napisał/a
Czyli CO właściwie radzicie...?


Search your feelings, gal!

Istnieje cała masa profesji, gdzie mogłabyś się sprawdzić. Tłumaczenia to pierwsza. Gdybyś się przełamała i spróbowała coś niecoś więcej przyswoić, w grę wchodzi ekonomia, zarządzanie, marketing. A gdybyś była moją córką, wysłałabym Cię na pedagogikę z psychologią. Pomogłoby i Tobie, i przyszłemu rynkowi pracy. Mogłabyś np. pracować z trudnymi nastolatkami, takie rzeczy.

Edit: Wysłałabym - za dużo powiedziane. Zaproponowałabym. W końcu to Twoje życie. Tak sobie powtarzam, bo Młody ma ukierunkowane zamiary od 8 roku życia. Nie wiem, czy zdoła je zrealizować, ale doceniam to, że nie muszę się martwić, co z dzieckiem zrobić,

Lynx - 20 Maj 2012, 10:32

Anix, idź za sercem z odrobiną premedytacji. Jeśli nauczanie to np. indywidualne, Kai, dobrze Ci radzi-pedagogika, psychologia, oligofrenopedagogika, terapia. Dzisiaj nauczyciel musi być wszechstronny i mieć kilka specjalności.
shenra - 20 Maj 2012, 12:21

Zaczynam się poważnie zastanawiać nad wyprowadzką, tylko czy mnie na to stać? Przydałby się współlokator, ale byle kto nie wchodzi w rachubę :|
Chal-Chenet - 20 Maj 2012, 13:43

Wynajmowanie fajna sprawa. Ja to mam już za sobą, ale miło wspominam.
shenra - 20 Maj 2012, 14:41

Tylko na razie nie mam opcji z kim.
Chal-Chenet - 20 Maj 2012, 16:27

No tak, to jedna z ważniejszych spraw przy tego typu rzeczach i warto dobrze wybrać współlokatorów. Ja miałem świetny skład. Trzymam kciuki, coby się udało.
Kasiek - 20 Maj 2012, 18:12

Wkurza mnie brak choćby dwóch opcji na "po lipcu".
merula - 20 Maj 2012, 19:48

ale na co te opcje?
Kasiek - 21 Maj 2012, 07:03

Na mieszkanie. Fajnie byłoby mieć wybór ;)

Moja matka coś zrobiła maszynie do szycia. Nie szyje (ta maszyna). W zasadzie nie wiem od kiedy bo wczoraj włączyłam po raz pierwszy po porodzie, ale faktem jest, że nie działa... Będę kombinować z nią coś dzisiaj a jak nie to serwis. Super.

Kai - 21 Maj 2012, 07:55

Nie załapię się (chyba) na MetalFest :( A będzie Blind Guardian :cry:
Lynx - 21 Maj 2012, 09:24

Poczta Polska.

Paczka wysłana priorytetem 16 maja nadal nie została doręczona. Za co oni pieniądze biorą?

Kruk Siwy - 21 Maj 2012, 09:24

Za to że są. Co cię podkusiło wysyłać pocztą?
Adrianna - 21 Maj 2012, 09:49

Kai napisał/a
Nie załapię się (chyba) na MetalFest :( A będzie Blind Guardian :cry:
grrr... Nie przypominaj. Mogłabym napisać to samo..
Pierwszy ich koncert w Polsce, który opuszczę :/

Lynx - 21 Maj 2012, 10:05

Kruk Siwy, życzenie nabywcy książki.
Anix - 21 Maj 2012, 10:49

<spazmuje> ROBIN GIBB NIE ŻYJE! :cry: Świat nie ma sensu, za tydzień moje urodziny <równy> a on ODSZEDŁ! ;( tpo już piąta godzina jak siedzę i płaczę... :cry:
dalambert - 21 Maj 2012, 13:46

Anix, pojaw się w czwartek w Paradoxie = pocieszymy- Maturzystko Uczona :D :!:
Kruk Siwy - 21 Maj 2012, 13:50

Zaśpiewamy.
Lis Rudy - 21 Maj 2012, 14:31

siedzę i czekam na fakturę....
w piątek nie było...
...dzisiaj nie ma.....
...jutro też nie będzie....
a dowiedziałem się że dopiero w środę zapłacą...

pociąć się ?
nawalić półlitrem ?
wziąć Prozać ?

ręce opadają.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group