Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Kasiek - 17 Maj 2012, 14:32
| Godzilla napisał/a | Co usłyszała:
- Najwyżej na nauczycielkę pójdzie. |
No ale taka prawda - kto zostaje nauczycielem? Ci, którym dobrze szło na danym kierunku? Prymusi? najbardziej zainteresowani? Guzik prawda! Ci, którzy są niedojdami, nie zrobili żadnej innej specjalizacji poza pedagogiczną, itd. Zero poszanowania zawodu, zero praw w szkole w zasadzie (prawa to mają tylko uczniowie ostatnio - takie odnoszę wrażenie, nauczyciele mają obowiązki), niezbyt dobrze płatna praca, a jeszcze ile jadu usłyszą, że pracują po 18 godzin tygodniowo, że mają wakacje i weekendy wolne, że taaakie zarobki i leciutka robota... tylko jakoś Ci krzykacze nie chcą nauczycielami zostać.
charande - Marcin ostatnio dostał coś do podglądu, co ważyło ponad 1GB. Jakby nie łącze 50Mb/s to tydzień by to ściągał chyba
Witchma - 17 Maj 2012, 14:39
| Kasiek napisał/a | | No ale taka prawda - kto zostaje nauczycielem? Ci, którym dobrze szło na danym kierunku? Prymusi? najbardziej zainteresowani? |
Those who can do, those who can't teach
Anix - 17 Maj 2012, 16:10
Kasiek, no i mnie dobiłaś, miałam jeszcze plany, żeby zostać polonistką, ale po takim wywodzie to aż głupio pełznąć na pedagogikę...
Witchma - 17 Maj 2012, 16:11
Anix, zawsze możesz zostać chlubnym wyjątkiem
Anix - 17 Maj 2012, 16:19
Witchma, foszątko, potem będę obgadywana i tak zamierzam iść najpierw do policealnej na dziennikarstwo (roczne), potem filologia i wydział edytorski na UKSW (może nie zdążą zamknąć), a dopiero potem będę ewentualnie myśleć o pracy nauczyciela języka polskiego jak pójdę na pedagogikę. Chyba że już po filologii będę mogła zostać nauczycielem xD
A póki co nauczycieluję sobie będąc korepetytorem
Witchma - 17 Maj 2012, 16:22
| Anix napisał/a | | Chyba że już po filologii będę mogła zostać nauczycielem xD |
No chyba jest na filologii jakiś kurs pedagogiczny czy coś...? (my mieliśmy taki blok, na który się nie zapisałam )
Właśnie kończę swój 11 rok naumiania innych i szczerze mówiąc coraz bardziej mnie to męczy. Gdybym musiała się użerać z całą klasą, pewnie byłyby ofiary w ludziach (tfu! uczniach).
Kasiek - 17 Maj 2012, 16:56
Anix - zależy jaką specjalizację wybierzesz. Ja na przykład robiłam pedagogiczną, a potem edytorską Mogę uczyć i dłubać w książkach jednocześnie.
Nie mówię, że wszyscy nauczyciele tacy są, są wyjątki, które i na mojej drodze szkolnej się pojawiały, ale niestety tak jest w większości... I takie są przekonania tych, co studiują.
Anix - 18 Maj 2012, 01:24
W sumie tylko raz natknęłam się na "polonizdke", która wybitnie działała mi na nerwy, bo uczyć ni cholery babsko nie potrafiło, oceniała podle swojego widzimisię i ogólnie bardzo mnie "nie lubiała" (tak, ona mówiła LUBIAŁA! Chciałabym coś lubiać, ale nie wiem jak to się robi), ponieważ gdyż wybitnie działałam jej na nerwy tym, że miałam większą wiedzę od niej. Każda lekcja była starciem tytanów, klasa mała (12 osób licząc ze mną), więc radochy było co niemiara. Nigdy w życiu nie miałam 3 z polskiego na semestr, a ta durna krowa na łyżwach uraczyła mnie taką oceną, dodając jeszcze, że "i tak naciągnęła ocenę, bo nie chce mi utrudniać życia, a ona taka łaskawa...".
A TFU! W duuu sobie mogła wsadzić swoję łaskę. Dałam nogę z tej szkoły krótko po pierwszym półroczu. Aktualnie mam 5 na świadectwie ukończenia liceum, a na maturalnym będę mieć 100% z ustnej i zapewne niewiele mniej z pisemnej. Przy niej zapewne te 100% dostałabym tylko dlatego, że ona mnie tak straszliwie naumiała, albo po prostu podarowano mi te punkty z litości.
Straszliwie mnie irytowała. Potrafiła pół lekcji przechrzanić, opowiadając o swoim psującym się samochodzie, o tym, że jej pies cośtam, że jej mąż jeszcze coś innego, a tak w ogóle to w Kielcach ładna pogoda jest...
W sumie obawiam się, że gdybym została nauczycielem, to musiałabym trzymać się z dala od pokoju nauczycielskiego, bo to wylęgarnia naprawdę dziwnych i nieprzystosowanych jednostek.
Witchma - 18 Maj 2012, 07:56
To ja akurat miałam całe życie szczęście do polonistek, a moja polonistka z liceum to chyba w ogóle najlepszy nauczyciel, jakiego w życiu spotkałam
Godzilla - 18 Maj 2012, 08:01
Ja miałam przewspaniałą polonistkę w pierwszej klasie LO, beznadziejną w drugiej (ale jak na klasówce wyzłościłam się na Byrona, że jakiegoś pomyleńca w wierszu opiewa, to postawiła 4+ zamiast zrównać z ziemią), a potem konkretną, pracowitą osobę, która przez dalsze dwa lata wyciągała nas z marazmu.
mesiash - 18 Maj 2012, 09:42
Ja tam miałem zawsze Gombrowiczowskie nauczycielki od Polskiego, ale że to dobrze dowiedziałem się dopiero na maturze, gdzie nie ma że boli i jak odpowiedź jest niezgodna z kluczem to jest 0.
Ogólnie wkurza mnie moje lenistwo, objawiające się na 1000 różnych sposobów.
Godzilla - 18 Maj 2012, 09:45
http://www.rp.pl/artykul/...atkowany.html#r
Halo, halo, może jeszcze powinnam obliczyć, ile wydałam na dzieci w ostatnich pięciu latach, te wszystkie ubrania, rowerki, duperelki, i wypełnić formularz dla Urzędu Podatkowego, który łaskawie orżnie mnie z pieniędzy jako opiekunkę prawną moich dzieci? W końcu mogłam przekroczyć jakiś limit dla pierwszej grupy podatkowej!
Ludzie, przecież prezenty komunijne to tylko przypadek szczególny!
dzejes - 18 Maj 2012, 10:06
Jak ktoś niespokrewniony daje dziecku prezent z okazji pierwszej komunii warty prawie 5 tysi, to i podatek słuszny.
Godzilla - 18 Maj 2012, 10:11
No zaraz, a ta tabelka z grupami pokrewieństwa? W ustawie nie ma, że dotyczy to konkretnie prezentów pierwszokomunijnych. Ja wiem, że przyjemnie jest dokopać tym zacofańcom katolom, że z tak idiotycznej okazji jeszcze jakieś kosmiczne prezenty dzieciom dają, ale ta tabelka dotyczy wszystkich grup i wszystkich okazji, a prezenty się sumują z pięciu lat. Kocham nasze państwo!
edit: literówka
Witchma - 18 Maj 2012, 10:12
Ciekawe jeszcze, kto to miałby sprawdzać... życzliwi sąsiedzi?
dzejes - 18 Maj 2012, 11:04
| Godzilla napisał/a | | Ja wiem, że przyjemnie jest dokopać tym zacofańcom katolom, |
Tak właśnie jest zapisane w ustawie.
Art. 7 ust. 1 "A tym zacofańcom katolom walnąć podwójną stawkę"
W mojej wypowiedzi zaś chodziło o fakt wręczania tak drogiego prezentu dziecku z podstawówki. Równie dobrze może to być prezent z okazji urodzin, bar-micwy, czy pasowania na rycerza Jedi. Jeśli kogoś stać na to, to co złego jest w opodatkowaniu tego faktu?
Co do pokrewieństwa - właśnie dlatego napisałem o:
- osobie niespokrewnionej
- prezencie o wartości ~5 tysięcy
- jednorazowym (bo kwestie udowodnienia, że w ciągu pięciu lat prezentów było więcej)
Godzilla - 18 Maj 2012, 12:15
A mnie bulwersuje, że urząd może się przypluskwić do prezentów, jakie sprawiają dziecku jego właśni rodzice, którzy jednocześnie zarabiają na jego wyżywienie, utrzymanie, ubranie, kształcenie itd. Na dodatek dziecku małoletniemu, któremu daleko jeszcze do pełnoletniości i jakichkolwiek własnych zarobków.
dzejes - 18 Maj 2012, 12:59
Mieszasz darowiznę z obowiązkiem alimentacyjnym i przez to zaczynasz liczyć "ubrania, rowerki...".
Godzilla - 18 Maj 2012, 13:03
Gdzie jest granica?
fealoce - 18 Maj 2012, 13:59
| Witchma napisał/a | | Ciekawe jeszcze, kto to miałby sprawdzać... życzliwi sąsiedzi? |
Dokładnie. Inna sprawa, że wariatów nie brakuje, więc kto wie...
dzejes - 18 Maj 2012, 14:41
| Godzilla napisał/a | | Gdzie jest granica? |
Ocenianie w każdej sprawie indywidualnie przecież.
Pucek - 18 Maj 2012, 14:55
No to wychodzi na to, że najprościej nie mieć dzieci. I szlus.
dzejes - 18 Maj 2012, 17:26
Nooo... To od razu - najprościej się powiesić.
Kasiek - 18 Maj 2012, 18:21
A czemu od razu "zacofańcom katolom"?
Nieważne z jakiej okazji, ważne że mogą się doczepić. I to jest chore...
Godzilla - 18 Maj 2012, 18:43
Bo to mnie też w... Jak tylko zbliża się maj i okres komunijny, wszystkie portale trzęsą się z oburzenia, jakie to straszliwe prezenty daje się teraz dzieciom, co za poziom, zeświecczenie, zeszmacenie i w ogóle. Jakby nie było ważniejszych spraw. Normalnie jakaś nagonka. Te same portale z upodobaniem faszerują publikę gołymi tyłkami i pikantnymi historyjkami, zwłaszcza po dwudziestej drugiej, ale jeśli chodzi o prezenty komunijne, są niesłychanie święte i uduchowione, i bardzo zaaferowane poziomem moralnym polskiego ludu.
Kai - 18 Maj 2012, 20:22
Godzilla, hej, hej, a nie odpisujesz sobie na dzieci? Bo ja i owszem, póki jeszcze mogę
| Godzilla napisał/a | | jakie to straszliwe prezenty daje się teraz dzieciom, co za poziom, zeświecczenie, zeszmacenie i w ogóle |
Są ludzie i parapety, nic nie poradzisz. Naprawdę czasem zadęcie komunijne przyprawia o opad rąk. Zwłaszcza, że za miedzą dzieciaki posuwają w komżach i dostają czasem srebrny, a czasem nie całkiem medalik.
Godzilla - 18 Maj 2012, 21:45
A odpisuję, odpisuję.
Ludzie są czasem po prostu bezmyślni, bez gustu i zastanowienia, głupi, czy co. To widać i na co dzień na ulicach. Jak co druga lala nakłada na siebie na twarz kilogramy opalonej tapety i wyskubuje brwi a włosy farbuje na czarno, bo tak robi jakaś piosenkarka, to czego się spodziewać. Ślubną suknię najchętniej by miała tak ogromną, żeby się w drzwi kościoła nie mieściła, fryzurę piętrową z diamentami i tak dalej. Potem dziecko idzie do komunii i też musi zaliczyć fryzjera, kosmetyczkę, i gdyby w większości parafii nie były organizowane alby czy jednolite sukienki dla dziewczynek, to i sukienki by były ogromniaste. Jak kto ma pustkę w głowie, to sobie musi powetować prezentem albo sukienką. Jak dla mnie nie ma się nad czym rozwodzić.
Ja mam przegięcie w drugą stronę, mi kompletnie nie zależało na żadnym zadęciu, sukienkach, prezentach, weselisku i tak dalej. U młodego też gigantycznych prezentów nie było (co nie znaczy, że nie było w ogóle). Nie robiliśmy przyjęcia w restauracji, tylko wszystkich ugościliśmy w domu i było bardzo fajnie.
Anix - 19 Maj 2012, 10:52
A mnie bardziej załamuje niż irytuje mój problem z wyborem - studia or policealna. Wczoraj nawet z tego tytułu się poryczałam, bo już nie wiedziałam co zrobić... generalnie mam świadomość, że na studia mam marne szanse się dostać z moimi przeciętnymi wynikami z matury oraz ocenami na świadectwie (a ogólnie myślałam o UW lub UKSW) a na dodatek po prostu się boję...
shenra - 19 Maj 2012, 12:29
Wkurw... mnie, że mój pokój wygląda jak magazyn rzeczy znalezionych. Remont za miesiąc, a Babcia już wszystko wstawiła do mnie. Nie mam się jak poruszać po pokoju. I dochodzą do tego jeszcze standardy
Gustaw G.Garuga - 19 Maj 2012, 13:05
| Anix napisał/a | | studia or policealna |
Policealna to strata czasu. Wiem, próbowałem. Jak nie uniwersytet z wyższej półki, to przynajmniej prywatna szkoła wyższa - wszystko lepsze niż policealna.
|
|
|