Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Kruk Siwy - 5 Maj 2012, 23:40
Po gorzkiej to jeszcze bardziej i dalej.
Agi - 6 Maj 2012, 02:07
| Kai napisał/a | | Agi, współczuję. Może gorzka herbata pomoże? |
Ja nie słodzę herbaty, zawsze piję gorzką. No chyba, że z cytryną.
Trochę mi lepiej, nawet pospałam ze trzy godziny.
Gustaw G.Garuga - 6 Maj 2012, 02:27
Sytuacja godna pożałowania i współczuję - ale na wzmiankę o plackach ziemniaczanych, nawet trujących, ślinię się jak buldog.......
Agi - 6 Maj 2012, 02:36
To chyba jednak migrena, nie placki.
Ciśnienie gwałtownie spadło, a wcześniej wkurzyłam się zgonem kosiarki w połowie koszenia trawnika.
charande - 6 Maj 2012, 05:42
Agi, mógł być jeszcze wirus żołądkowy. Spóźnione wyrazy współczucia.
Agi - 6 Maj 2012, 07:08
Dziękuję. Dobrze, że nie muszę jechać dziś do pracy.
charande - 6 Maj 2012, 09:36
| Cytat | | No nic mnie tak nie zapienia jak ich złote rady. |
Taa... Dokładnie ten klimat. Dziś mam replay.
Agi - 6 Maj 2012, 10:25
charande, nie daj się.
merula - 6 Maj 2012, 10:28
charande, potakuj grzecznie i puszczaj mimo uszu.
i pytaj delikwentów jak oni by to zrealizowali. najlepiej wskazując słabe strony projektu
charande - 6 Maj 2012, 10:58
Dzięki. Problem polega na tym, że jestem obiektem nie tyle krytyki, co życzliwej troski i uwagi, ale ta życzliwa troska jest ekhm średnio zorientowana w temacie, co daje efekty dość frustrujące (a do tego źle nastawiona do literatury popularnej i w ogóle wychodząca z założenia, ze popkultura jest be, należy czytać dzieła noblistów, a jeszcze lepiej antycznych filozofów).
merula, a co ostatecznie wyszło z tym ropniem pod zębem? Brrrr [wzdryga się]
Kai - 6 Maj 2012, 12:46
Uwielbiam, no po prostu uwielbiam, kiedy chcę rzucić ekran komputera na telewizor, a ktoś, kto nie umie rozróżnić przeglądarki i wyszukiwarki mówi mi, co mam robić. No po prostu to uwielbiam, wraz z kompletem wyzwisk, jaka to ja jestem blondynka. Gdyby nie ja, NIC by w domu nie chodziło, od pralki począwszy, na sieci domowej skończywszy.
Godzilla - 6 Maj 2012, 12:53
Kai, duży tulak. Co za zakuty łeb.
Kai - 6 Maj 2012, 13:40
Godzilla, dzięki. I tak zrobię po swojemu, nie tak łatwo mnie pokonać
merula - 6 Maj 2012, 14:14
charande, ropień po rozwierceniu i przeczyszczeniu zęba sklęsł, trochę na wszelki wypadek młody dostaje antybiotyk, bo nie mamy czasu spokojnie czekać na rozwój sytuacji i wtedy interweniować farmaceutycznie. grunt, że sytuacja opanowana.
Kai - 6 Maj 2012, 19:30
merula, fajnie działa płukanka Dentosept, tylko ma zawartość alkoholu, o ile pamiętam. Ale działa cuda. Sprawdzone na kilku osobnikach
Kasiek - 6 Maj 2012, 19:43
Moja matka, która pięć razy dziennie każe małemu dać smoczka. Powiedziałam, że jeszcze raz wspomni o smoczku to ją zabiję z dziką satysfakcją.
I zleceniodawca Marcina - "zrób pan ulotkę, ale zdjęcia to mam na serwerze, a teraz siedzę w lesie to ich nie wyślę" Pół dnia szukał zdjęć na necie, nie było opcji, a ulotka na jutro do druku. W końcu o 15 - "a to nie ma pośpiechu, to ja jutro panu może wyślę" Mogliśmy podjechać nad Zalew na przykład...
Kai - 6 Maj 2012, 20:13
| Kasiek napisał/a | | pięć razy dziennie każe małemu dać smoczka | może sama possie? Będzie ciszej Przepraszam, jeśli obraziłam
Kasiek - 6 Maj 2012, 20:36
O, dobre Powiem następnym razem, jak się nie obrazisz za podkradanie.
Bo z czapką to już jej powiedziałam, że chyba sama nosiła w takie upały i jej mózg przegrzało
Kai - 6 Maj 2012, 20:40
Kasiek, ależ proszę, praw autorskich nie rezerwuję Ja teściową tak goniłam od dziecka, że się obraziła w końcu, bo nie uznaję karmienia "za tatusia... za mamusię..." i dziecko ma jeść spokojnie, bez stresu, ile zje, tyle jego, zgłodnieje, to się upomni, od pół dnia głodu nikomu brzuch jeszcze nie pękł, no dobra, niech Mama weźmie obiad z czterech dań i zje wszystko, będzie fajnie?
Kasiek - 6 Maj 2012, 20:56
Ciotki dobra rada zawsze się pchają...
Alatar - 6 Maj 2012, 21:17
Unikajcie dobrzej cioci bo utopi Was w dobroci.
Lis Rudy - 6 Maj 2012, 22:17
| Kasiek napisał/a | | zleceniodawca Marcina - zrób pan ulotkę, ale zdjęcia to mam na serwerze, a teraz siedzę w lesie to ich nie wyślę |
Łeeee....
Kasiek, ale to norma. Ja od 27 kwietnia tak mam z pewną dyrektor wydawniczą. Złożyłem pismo, brakuje mi ze 4 artykułów żeby zamknąć numer i ew. puścić do druku, a ta #%**/ jedna siedzi na działce i odbiera maile RAZ DZIENNIE bo korzysta z komórki i to ją za drogo wychodzi.
Efekt ?
Zamiast sprawę kończyć, mam sajgon jak w koszarach po poborze. Bo Pani Wydawczyni siedzi na działce w ciemnej d... i odpoczywa.
Co trzy dni dostaje odp. na maila wysłanego te trzy dni wcześniej. Do du*py taka robota. A pismo ma być wydrukowane gdzieś na 20 maja.
Pozdrów Marcina i nie dajcie się.
e: uzupełnienie
merula - 6 Maj 2012, 23:44
buraki nie widzące dalej niż czubek własnego nosa.
charande - 7 Maj 2012, 06:26
| Cytat | | może sama possie? Będzie ciszej |
Oj dooobre
A co do karmienia "za tatusia...", ojej... mnie tak babcia karmiła w dzieciństwie. I wychowała mega-niejadka.
Kasiek - 7 Maj 2012, 07:05
| Lis Rudy napisał/a | siedzi na działce i odbiera maile RAZ DZIENNIE bo korzysta z komórki i to ją za drogo wychodzi.
|
Ja pierdzielę, ludzie to mają porąbane. Pakiet internetowy kosztuje 10 zł na miesiąc i się ma bez limitów... w każdej sieci chyba. ale takie są panie dyrektor wydawnicze. Za drogo wychodzi
Pozdrowienia i od Marcina
Godzilla - 7 Maj 2012, 08:21
U mnie też było "za tatusia... za mamusię..." ale chyba bez jakichś wielkich nacisków. Za to moja mama wspomina karmienie nieśmiertelnym szpinaczkiem. Ona mi ten szpinak na łyżeczce do buzi, ja na to "nie, nie, nie", kręciłam głową, i miałam szpinaczkowy uśmiech od ucha do ucha
Kai - 7 Maj 2012, 09:54
Co jest z tym szpinaczkiem? Ja uwielbiam to warzywo w każdej postaci - surowej, duszonej...
Ontopowo - nie jestem orłem w zakresie Win 7 i strasznie mi to przeszkadza. Wszystko robię na czuja. Zawsze, ale to zawsze dopnę swego, ale nie wiem, co schrzanię po drodze.
Godzilla - 7 Maj 2012, 10:08
Kai, kiedyś jakiejś uczonej głowie popierniczyły się miejsca po przecinku i wyszło na to, że szpinak ma jakieś niebotyczne ilości żelaza. Otóż ma go nie więcej niż zwykła pietruszka (czyli i tak całkiem nieźle), i jest jeszcze kwestia na ile ono jest przyswajalne. Więc karmiono szpinaczkiem dzieci, a przyprawiano w możliwie najbardziej ohydny sposób: robiono breję o konsystencji sraczki, mdło doprawioną. Wyglądała koszmarnie, smakowała takoż. I jak to lubić? Ja szpinak polubiłam dopiero niedawno. Trzeba go umieć przyprawić i podać.
Edit: Pluję sobie w brodę, że się podjęłam jednej pracy w Excelu. Mam wrażenie, że marnuję swój i czyjś czas. W***wia mnie ten program niezmiernie. Parę razy już formatowałam jedną kolumnę jako komórki tekstowe, a po raz kolejny mi dziad pozamieniał "3-5" na "3 maj". I po co mi to było
Kai - 7 Maj 2012, 10:30
Godzilla, wiem o tym miejscu... ale mimo wszystko szpinak przecież można smacznie przyprawić, albo jeść w surówkach. Gorszy jest chyba przesąd, że to co dla dzieci, musi być mdłe, a najlepiej słodkie i wtedy wszystko zjedzą.
Godzilla - 7 Maj 2012, 10:42
Kai, moje dzieci całkiem lubią szpinak. No powiedzmy starsze niekoniecznie, ale starsze jest w ogóle wybredziuch rzadkiej wody.
Ten ***** Excel przeformatowuje sobie komórki jak sobie chce. Są sformatowane jako tekstowe. Wykonuję prostą operację: Ctrl H - zamienić nawias "(" na "" czyli po prostu usunąć nawias. W tym momencie zmienia się format komórki na dowolny, a zapis 2-5 zmienia się na "2 maj". Po ponownym sformatowaniu komórki na tekstową uzyskuję liczbę "40203" czy coś tam innego powyżej czterdziestu tysięcy. Weź tu człowieku jakieś automaty stosuj
|
|
|