To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Kruk Siwy - 2 Kwietnia 2012, 10:29

Normalnie. Walisz pięćdziesiątkę orzechówki. Jakby co poprawiasz drugą. I spoko.
shenra - 2 Kwietnia 2012, 10:33

Miałam rano coś załatwić, z przyczyn niezależnych nie dało rady. Jestem zła.
Azirafal - 2 Kwietnia 2012, 10:46

Na papryce
hrabek - 2 Kwietnia 2012, 13:22

Dunadan napisał/a
ciągle mam taki dziwny opór przed wbiciem sobie igły w brzuch


Ściskasz skórę na brzuchu z góry i z dołu, robiąc fałdkę i wpier***lasz igłę zdecydowanym ruchem do samego końca. Żadnego powolnego wkładania, delikatnego, itd. Wypraktykowane.
Jak nie zrobisz fałdki, to zamiast tego zrobi ci się w tym miejscu siniak.

Dunadan - 2 Kwietnia 2012, 14:01

hrabek, nie no spoko, robię to przecież szybko :D i z fałdką :| nawet za dużą :evil:
Rafał - 2 Kwietnia 2012, 14:11

O 8 rano w Sokolnimach rozsypała mi się pompa wodna. Nadal się naprawia i końca nie widać :|
hrabek - 2 Kwietnia 2012, 14:15

Dunadan, bardzo dobrze. Napisałem powyższe, bo pamiętam, jak sam musiałem po operacji kolana sobie to wbijać przez miesiąc, to przez pierwszy tydzień tylko niepotrzebnie się męczyłem. Pod koniec miesiąca byłem już prawdziwy ekspert i mógłbym sobie po 6 zastrzyków robić bez mrugnięcia okiem.
Dunadan - 2 Kwietnia 2012, 14:17

hrabek, ja to długo brać nie będę ale... shoty też pewnie bez mrugnięcia okiem będe robił ;)
dzejes - 2 Kwietnia 2012, 14:53

Lis Rudy napisał/a
Jak teraz żyć ? Jak żyć ? :cry:


Mniej żryć, mniej żryć! :twisted:

Kasiek - 2 Kwietnia 2012, 15:48

hrabek napisał/a
Ściskasz skórę na brzuchu z góry i z dołu, robiąc fałdkę i wpier***lasz igłę zdecydowanym ruchem do samego końca. Żadnego powolnego wkładania, delikatnego, itd.

Słabo mi.

dzejes napisał/a
Lis Rudy napisał/a:
Jak teraz żyć ? Jak żyć ? :cry:


Mniej żryć, mniej żryć! :twisted:

I dla człowieka i dla portfela dobre. Tylko ma się zdecydowanie mniej przyjemności...


W temacie: wsiadamy we trzy ciężarne w dziewiątym miesiącu do autobusu. Po jednej stronie cztery siedzenia i po drugiej też. Podnoszą się trzy dziewczyny i ustępują nam miejsca. Czterej faceci komentują - ale grube babiszony.
Agnieszka - ale niewychowane chamy...

Kai - 2 Kwietnia 2012, 16:03

Lis Rudy napisał/a
przypałętały się do mnie jakieś dolegliwości żołądkowe. Nic niebezpiecznego nie jadłem, a brzuch jednocześnie spięty i obolały.
Jak teraz żyć ? Jak żyć ? :cry:


Raphacholin albo co przyjemniejsze Cholesol.

I spasuj trochę z surowizną przy diecie. Flaczki się zwyczajnie buntują, mięcha im się chce i kartofli, o!

Godzilla - 2 Kwietnia 2012, 16:55

Ja kiedyś musiałam przejechać kawałek miasta z dzieckiem w dużym i ciężkim wózku. Autobusy na tej linii były tylko wysokopodłogowe. Na przystanku tłum. Wepchałam się jakoś po schodach, ktoś mi pomógł z wózkiem, a w środku jakiś babsztyl mnie zaczął rugać, że co ja tu robię z tym wózkiem, bo to jest wejście nie dla wózków. Wkurzyłam się, ale zanim zdążyłam się pokłócić, wtrącił się jakiś facet, na oko lubiący wypić, i opieprzył ją, że "nie pamiętał wół jak cielęciem był". I się zamknęła.
Kai - 2 Kwietnia 2012, 17:24

Faktem jest, że w ciąży jeździłam po 4-5 kursów dziennie autobusami i nie pamiętam, aby kiedykolwiek ktoś mi ustąpił miejsca. Ale ponieważ ani nie cierpiałam za bardzo, ani nie byłam strasznie 'wielka" i chyba ten ciągły ruch dobrze mi robił, więc nawet nie mam za złe.

A o autobusach tak w ogóle to ja się nie bardzo chcę wypowiadać. Wysokopodłogowe były złe, niskopodłogowe przynajmniej u nas nie są lepsze, bo kierowcy stają jak chcą, a windy - nie widziałam w ogóle, żeby działały. Podobno nawet nie są podłączone.

A ostatni nowo oddany dworzec PKP w zaprzyjaźnionym mieście nie ma nawet rampy na wózki, tylko schody.

Godzilla - 2 Kwietnia 2012, 17:28

Hy, hy. Od razu mi się nasz Dworzec Centralny przypomina. Centrum stolicy, kurza twarz. Ale była kupa śmiechu, jak jakaś drobna Japoneczka próbowała dostać się na drugą stronę podziemi z ogromną walizą. Zaraz się dwóch facetów znalazło, targali jej tę walizę po schodach, targali, kabaret był nie z tej ziemi, mało nie pękłam! A jak z wózkiem miałam się tamtędy przeturlać, to już w ogóle kiszki mnie bolały od dzikiego chichotu! :evil:
Lis Rudy - 2 Kwietnia 2012, 18:12

Kai napisał/a
I spasuj trochę z surowizną przy diecie. Flaczki się zwyczajnie buntują, mięcha im się chce i kartofli, o!

Ale mnie właśnie jakos tak po sobotnim pstrągu i młodych ziemniakach wzięło. A to ile zjadłem, to nie była to ilość hurtowa. Mam pewne podejrzenia, że to ten Judasz pstrąg jest winny.

Kai napisał/a
Raphacholin albo co przyjemniejsze Cholesol.

Wziąłem No-Spę i jakoś mi pomogło. Ale takie bardzo lightowy posiłek zjadłem-serek cammembert, bułka i masełko.

dzejes napisał/a
Mniej żryć, mniej żryć!

Nie jesteś w temacie, to nie wiesz, ale od 3 tygodni jestem na diecie i żywię się głównie owocami, jogurtem i kefirem. Już mniej żreć nie dam rady.

Dunadan, hrabek ma rację z zastrzykami-robisz fałdkę ze skóry brzucha i krótkim, zdecydowanym ruchem wbijasz te 1,5 cm igły w tkankę. Tylko zamachu nie rób, bo sobie wątrobę przebijesz :mrgreen:

Godzilla - 2 Kwietnia 2012, 19:14

Znowu jakiś [*CENZURA*] pozwolił psu, aby wlazł i nas.rał nam na klatce. No do jasnej cholery, ja wiem, że bywają zwierzaki źle wychowane, ale jak pies napaskudził, właściciel ma psi obowiązek posprzątać!
Lis Rudy - 2 Kwietnia 2012, 19:36

Godzilla, to tylko i wyłącznie wina właściciela. Jeśli właściciel jest po prostu debilem/kretynką i nie zwraca uwagi na wysyłane przez psa sygnały (spacer, siku, coś grubszego), to takie są efekty-KAŁ na klatce, bo psisko nie doniosło.

Koło siebie mam dwie ulice (Pańską i Sienną), które są notorycznie obesr*ane przez psy. I to nie yorki czy inne ratlerki. To co zostawiają sprawcy, przypomina g****o brontozaura-często, gęsto, jakieś kilo łajna. Pies się załatwił bo został wyprowadzony za późno. A że właściciel jest po prostu chamem, albo dumnym chamem, to ta duma nie pozwala mu sięgnąć po psią torebkę na nieczystości i zebranie dowodu zbordni i wyniesienie go do najbliższego kosza.

Następnym razem opier.... właściciela. Jakiś czas temu, ktoś komu pies zrobił kupę na klatce, "podrzucił" ją pod nasze drzwi. A ponieważ domyślałem się kto to, to "odniosłem" mu prezent na wycieraczkę.

Godzilla - 2 Kwietnia 2012, 19:40

O tym właśnie piszę. Nie radzi sobie z psem, niech nie trzyma. A jeżeli chce mieć psa, niech sprząta.
Niestety nie wiem kto to jest.

merula - 2 Kwietnia 2012, 19:44

młody jednak chory. jak zwykle przed świętami. mam nadzieję, że do wyjazdu stanie na nogi, bo inaczej babcia się zapłacze.
Kai - 2 Kwietnia 2012, 20:09

merula, szkoda Młodego. Jakaś szybciutka kuracja?
Kasiek - 2 Kwietnia 2012, 20:58

Lis Rudy napisał/a
Następnym razem opier.... właściciela.

Ja kiedyś przeczytałam dobry sposób:
1. widzisz, że pies się załatwia, własciciel/ka idzie dalej.
2. wołasz: halo, halo, zgobił/a Pan/i coś!
3. Na bank się odwróci i zacznie oglądać, a nie widząc nic, zapyta: co?
4. wtedy wołasz: G*WNO!!!

Im więcej publiczności tym lepiej. Można też zrobić wtedy zdjęcie komórką i powiedzieć, że albo sprząta, albo zdjęcie ląduje na policji, a oni już dojdą kto to i skąd. Część osób jednak się ogarnia i sprząta. Jak nie, to może ze wstydu posprzątają następnym razem.

Kurczę, raz w życiu pies mojej sąsiadki nie wytrzymał i załatwił się na klatce pod moją opieką. Chora była i po prostu musiałabym ją wyrzucić przez balkon z 2 piętra, żeby zdążyła, ale sprawy nie było po dwóch minutach. Nie rozumiem właścicieli psów czasem. Kagańca nie, smyczy nie, torebki nie, podatku też nie, bo po co.

dzejes - 2 Kwietnia 2012, 20:58

Lis Rudy napisał/a

Nie jesteś w temacie, to nie wiesz, ale od 3 tygodni jestem na diecie i żywię się głównie owocami, jogurtem i kefirem. Już mniej żreć nie dam rady.


Jak będziesz w takim humorze, to jeszcze tydzień i nici będą z diety. A w temacie to sprawdź link z mojego podpisu - przekonasz się ile ja schudłem, a przy okazji nie byłem takim małym skwaszeńcem, jak ty.

Kruk Siwy - 2 Kwietnia 2012, 21:07

A - to już wiem skąd u ciebie te niekontrolowane napady agresji duży skawszeńcu. Hihi
dzejes - 2 Kwietnia 2012, 21:23

Agresji? Ja jestem spokojny jak wierzba Mazowszem płacząca.
Kruk Siwy - 2 Kwietnia 2012, 22:13

Raczej jak kij bejsbolowy wycięty z tej wierzby.

Natomiast co do innej twojej wypowiedzi to racja niestety. Bez całościowej zmiany funkcjonowania w życiu żadne odchudzanie nic nie pomoże, przynajmniej na stałe.

Rafał - 2 Kwietnia 2012, 22:15

O 20.00 skończyła się naprawa. Ale miałem szczęście,tylko 800 stów w plecy, a mogło być 5kółek.
Fidel-F2 - 2 Kwietnia 2012, 23:13

a propos psich kup, pomieszkując we Francji zaobserwowałem z pewnym zdziwieniem fakt, że nikt tam specjalnie nie przejmuje tym problemem, chodniki i trotuary, zwłaszcza w centrum, były po prostu zasrane po całości, oczywiście służby miejskie sprzątały ale niewiele to pomagało
Lis Rudy - 3 Kwietnia 2012, 08:04

Miałem dzisiaj o 8 rano umówioną wizytę u stomatologa. Przezornie byłem już o 7.45. A tu o godzinie 7.55 pani "stomatolożka" :twisted: zadzwoniła do przychodni i wzięła telefonicznie 2 dniowy urlop na żądanie. Po co ja wstawałem o 6 rano ? :evil:
Martva - 3 Kwietnia 2012, 13:15

Fracuska klawiatura. Nie popisze duzo.
feralny por. - 3 Kwietnia 2012, 13:18

:mrgreen:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group