Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Kasiek - 24 Marca 2012, 10:12
Mnie zaciągnęła ciocia. Mnie i starszą siostrę. Poszłyśmy na prezentację pościeli wełnianej, robiącej cuda ze wszystkimi chorobami i dolegliwościami.
To było ze 3 lata temu albo i 4 ale do dziś wspominamy pana, który się produkował, że aż się chichrałyśmy, a i tak nikt od niego nic nie kupił. Bardzo był zawiedziony i od razu ton zmienił... Z poczęstunku, o którym była mowa nici, chyba pochowali te przekąski Za to ściereczki z mikrofibry, które musiał rozdać, służyły dzielnie. Ale te zaciśnięte zęby przy rozdawaniu...
Co do tych ludzi na ulicach co wciskają różne rzeczy, to mi ich szkoda, beznadziejna praca, ale czasem jedyna dostępna dla takiego maturzysty czy studenta I roku, albo i bezrobotnego od kilku miesięcy... bo tacy najczęściej stoją.
ilcattivo13 - 24 Marca 2012, 11:23
Ja tam lubiłem chodzić, ale tylko na prezentacje garnków "Ceptera". Dwie godzinki drzemania w kącie, a potem wyżerka No i popiołka z nierdzewnej stali, którą raz w loterii wygrałem, służy po dziś dzień
Lis Rudy - 24 Marca 2012, 11:40
moja matka z ojcem zaprosili do domu na prezentację ziutka z superduperhiperturbo odkurzaczem ssąco-piorącym. Gość posiedział(postał), zrobił prezentację z demonstracją, wyprał za free dwa dywany. Rodzice wtedy spytali po ile Panie te cudo ?
Odpowiedź została odzielona. Ojciec wtedy: Łeee, strasznie drogie. Nie kupujemy.
<to ferrari wśród odkurzaczy kosztowało ok. 14 tysięcy zeta>
Wkurw na twarzy akwizytora-bezcenny. Ale dywany za darmo uprał fantastycznie
Kasiek - 24 Marca 2012, 15:24
Wolałabym nawet trzaśnięcie drzwiami niż takie potraktowanie, zero szacunku dla człowieka. Smutne. :/
Godzilla - 24 Marca 2012, 16:53
A jakie inne wyjście? Dać mu te czternaście tysięcy za pranie dywanów?
Lis Rudy - 24 Marca 2012, 18:08
Kasiek, rodzice zaprosili gościa do domu, ponieważ w jakimś sklepie był na prezentacji i sam ich zaczepił. Zaprosili, ponieważ nie chcieł powiedzieć ile kosztuje na miejscu, w sklepie. Gdyby wyjawił, pewnie skończyłoby się na nie, dziękuje, nie jesteśmy zainteresowani.
Niestety dla prezentera, powiedział on, że rodzice dowiedzą się w domu po prezentacji (zdaje się, że taka jest taka praktyka firmy). No i się dowiedzieli.
Uważasz że za to, że gość z własnej woli przyszedł do domu (i nie powiedział wcześniej ile dana rzecz kosztuje), moi rodzice mieli się zrewanżować zakupem absurdalnie drogiej rzeczy ?
oftop: Za 14 tysięcy kupiliśmy wspólnie przyczepę kempingową, i od dwóch lat stoi ona na stałe nad morzem a my mamy z niej większy pożytek niż z jakiegoś odkurzacza.
Kasiek - 24 Marca 2012, 18:53
| Cytat |
A jakie inne wyjście? Dać mu te czternaście tysięcy za pranie dywanów? |
Nigdzie tak nie napisałam.
| Lis Rudy napisał/a | | Uważasz że za to, że gość z własnej woli przyszedł do domu (i nie powiedział wcześniej ile dana rzecz kosztuje), moi rodzice mieli się zrewanżować zakupem absurdalnie drogiej rzeczy ? |
Po raz kolejny: pokaż miejsce, w którym tak napisałam.
Przy tego typu sprzedaży wiadomym jest, że produkt jest drogi i opłaca się wysłać jednego pana do każdego mieszkania, jeśli sprzeda jeden na sto wizyt. Jeżeli ktoś nie chciałby mi powiedzieć ceny, odparłabym własnie: "nie, dziękuje, nie jesteśmy zainteresowani", dodając, że w takim wypadku nie chcę marnować ani swojego, ani tego pana czasu. Firma, która zataja takie rzeczy nie jest firmą grającą fair z klientem, więc nie byłabym zainteresowana demonstracją.
A nawet jeśli bym człowieka wpuściła, to po zobaczeniu jak działa urządzenie na kawałku dywanu, powiedziałabym czy efekt jest dla mnie ok i zapytała o cenę. Nie dla mnie? Ok, dziękuję, nie zatrzymuję. A nie trzymanie faceta w domu, pranie przez niego dwóch dywanów, a potem: wynocha.
To kwestia szacunku dla drugiego człowieka i jego pracy, wcale nie takiej zajefajnej, bo inaczej my też byśmy tak pracowali, prawda? Postaw się na jego miejscu. A nawet jeśli nie chcesz szanować jego, to dla mnie jest to kwestia szacunku dla samego siebie. Żebym nie wyszła na chama. Po prostu.
Dlatego napisałam, że wolałabym: nie i trzaśnięcie drzwiami.
To przypomina działanie niektórych klientów, którzy do nas dzwonią, żeby pogadać. Nam lecą statystyki, bo nie można przerwać rozmowy trwającej ponad godzinę (w tym czasie powinnam odebrać średnio 7-8 rozmów), pytanie: a w czym związanym z telekomunikacją mogłabym pomóc? - nie działa, pan nawija jakiego ma fajnego psa, ja żegnam się z dobrą oceną (i premią) na koniec miesiąca, dodatkowo niczego nie sprzedaję (ani usługi na koncie ani nowego numeru, więc premii za sprzedaż też nie będzie, a może przy obsłudze innego klienta, który by mi wtedy wpadł coś by się trafiło), a na koniec bardzo często trafia się komentarz: bardzo pani wkurzona jest, ze zawracam pani d*pę? To dobrze, lubię was powk*rwiać...
Bardzo zabawne to jest. Ha ha.
Lynx - 24 Marca 2012, 19:44
Majster wstawiając osłonę brodzika ją roz... no zepsuł. I teraz powinnam wpisać w co nas cieszy:w ramach rekompensaty obuduje mi brodzik kafelkami.
kropek - 24 Marca 2012, 22:04
| Kasiek napisał/a | A nawet jeśli bym człowieka wpuściła, to po zobaczeniu jak działa urządzenie na kawałku dywanu, powiedziałabym czy efekt jest dla mnie ok i zapytała o cenę. Nie dla mnie? Ok, dziękuję, nie zatrzymuję. A nie trzymanie faceta w domu, pranie przez niego dwóch dywanów, a potem: wynocha.
To kwestia szacunku dla drugiego człowieka i jego pracy, wcale nie takiej zajefajnej, bo inaczej my też byśmy tak pracowali, prawda? Postaw się na jego miejscu. A nawet jeśli nie chcesz szanować jego, to dla mnie jest to kwestia szacunku dla samego siebie. Żebym nie wyszła na chama. Po prostu.
Dlatego napisałam, że wolałabym: nie i trzaśnięcie drzwiami.
|
Kasiek, Twoje oburzenie byłoby słuszne, tylko... scenariusz takiej prezentacji zakłada, że muszą klientowi pokazać pewien scenariusz, a nagrodą dla klienta za zużycie sporej ilości prądu i poświęcenie koszmarnej ilości czasu, jest m.in. wypranie mebla lub dywanu. Celem prezentacji jest nie tylko sprzedać, ale też zdobyć referencje. A z ich punktu widzenia im większy kawałek dywanu wyczyszczą, tym większe wrażenie na kliencie zrobią, prezentując zabrudzenie filtrów, wodnych lub papierowych w zależności od producenta. Ta sprzedaż różni się w zasadniczy sposób od tego co Ty robisz. Peace ....
Godzilla - 24 Marca 2012, 22:56
Poza tym jest efekt wdzięczności. Potencjalny klient zaczyna czuć się zobowiązany, bo to nie w porządku po takiej imprezie spuścić człowieka na bambus.
Kasiek - 25 Marca 2012, 08:01
| kropek napisał/a | | Kasiek, Twoje oburzenie byłoby słuszne, tylko... scenariusz takiej prezentacji zakłada, że muszą klientowi pokazać pewien scenariusz, a nagrodą dla klienta za zużycie sporej ilości prądu i poświęcenie koszmarnej ilości czasu, jest m.in. wypranie mebla lub dywanu. Celem prezentacji jest nie tylko sprzedać, ale też zdobyć referencje. A z ich punktu widzenia im większy kawałek dywanu wyczyszczą, tym większe wrażenie na kliencie zrobią, prezentując zabrudzenie filtrów, wodnych lub papierowych w zależności od producenta. Ta sprzedaż różni się w zasadniczy sposób od tego co Ty robisz. Peace .... |
Dla mnie niezrozumiała jest ekscytacja w takim przypadku: ale fajnie żeśmy faceta załatwili. I tyle. Zresztą, jakby miał także zdobywać referencje to nie miałby wściekłej miny, o której pisał Lis. Sory, takie jest moje zdanie i tyle.
| Godzilla napisał/a | | Poza tym jest efekt wdzięczności. Potencjalny klient zaczyna czuć się zobowiązany, bo to nie w porządku po takiej imprezie spuścić człowieka na bambus. |
Myślę, ze jednak potencjalny klient najpierw myśli o sobie (stać mnie czy nie? potrzebuję czy nie) niż czy będzie bardzo komuś przykro
Kai - 25 Marca 2012, 09:35
A dla mnie dość zrozumiałe, bo nienawidzę namolności. Z tym, że naturalnie, ja się z nimi rozprawiam w ciągu tylu sekund, ile potrzeba, aby powiedzieć "Nie, dziękuję. DZIĘKUJĘ!". No, ale jeśli ktoś ma czas i nerwy... to tak, jak ze Świadkami Jehowy, można im nos przytrzasnąć drzwiami, a można się wdać w dyskusję, oczywiście bez efektów, ale sobie pogadać. Tylko mnie jest zawsze szkoda czasu.
| Kasiek napisał/a | Myślę, ze jednak potencjalny klient najpierw myśli o sobie (stać mnie czy nie? potrzebuję czy nie) niż czy będzie bardzo komuś przykro |
Oj, niekoniecznie. W większości przypadków właśnie na to liczą, że klient będzie tak skrępowany tym, że zajął im dużo czasu, że kupi.
Ontopowo: żołądek mi wysiada;
merula - 25 Marca 2012, 09:54
| Kai napisał/a | | żołądek mi wysiada; |
powiedz mu, że to nie ta stacja
Kai - 25 Marca 2012, 15:37
merula, i tak nie uwierzy. A gastroskopia tym samym narzędziem co kolonoskopia jakoś mnie nie rajcuje. Trudno, na coś trzeba umrzeć.
Lis Rudy - 25 Marca 2012, 15:47
| Kasiek napisał/a | | Dla mnie niezrozumiała jest ekscytacja w takim przypadku: ale fajnie żeśmy faceta załatwili |
Ale gdzie tak napisałem ? Nikt się niczym nie ekscytował. Po prostu kiedy prezenter podał cenę, rodzice stwierdzili że sorry, nie stać nas. To nie ich wina że firma podaje cenę po prezentacji w domu Klienta. I nie, nie mają rodzice wyrzutów sumienia że nie nabyli odkurzacza a facet zmarnował ileś tam czasu, piany etc. To jest wliczone w ryzyko prezentacji.
| Kasiek napisał/a | | Myślę, ze jednak potencjalny klient najpierw myśli o sobie |
Przecież pomyśleli. Nie kupili odkurzacza za 14 koła.
Kai - 25 Marca 2012, 15:51
| Lis Rudy napisał/a | | Nie kupili odkurzacza za 14 koła. |
Zwłaszcza, że taki za 1,5 koła zrobi to samo.
Kasiek - 26 Marca 2012, 13:07
Moje samopoczucie i fakt, że jeszcze tyle do zrobienia...
Lis Rudy - 26 Marca 2012, 13:57
wyborcza mnie spienia. Ale tak, że ślinotoku dostaję
Za kreowanie i podsycanie awantury z tzw. "squatersami" w stolicy.
Witchma - 26 Marca 2012, 15:03
Monitor oddany do serwisu i trochę zaczyna mnie martwić ich milczenie.
merula - 26 Marca 2012, 15:04
zgadnijcie co? jutro odwożę kompa do serwisu
Witchma - 26 Marca 2012, 15:47
merula, chyba ktoś wreszcie musi zadać to pytanie: co Ty robisz tym biednym komputerkom?
Gustaw G.Garuga - 26 Marca 2012, 16:11
| Kai napisał/a | | A gastroskopia tym samym narzędziem co kolonoskopia jakoś mnie nie rajcuje. |
Ja miałem gastroskopię przeznosową, rureczka chyba nawet nie pół centymetra grubości. Miałem przyjemność oglądania wszystkiego na monitorze z komentarzem lekarza na żywo
Witchma - 26 Marca 2012, 16:12
| Gustaw G.Garuga napisał/a | z komentarzem lekarza na żywo |
Po chińsku?
shenra - 26 Marca 2012, 16:43
Ona je po prostu za mocno kocha
shenra - 27 Marca 2012, 11:07
Wkur... mnie hasło: powrót legendarnego serialu HBO, jaki tam on legendarny
Fidel-F2 - 27 Marca 2012, 11:12
który?
Jotha - 27 Marca 2012, 11:18
| shenra napisał/a | Ona je po prostu za mocno kocha |
Shenra, piękne
shenra - 27 Marca 2012, 11:30
Fidel-F2, GoT
Fidel-F2 - 27 Marca 2012, 12:19
co to?
Kruk Siwy - 27 Marca 2012, 12:21
Gr o Tr
|
|
|