To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Kasiek - 1 Lutego 2012, 13:33

kropek napisał/a
ze starszym Bachorem



Myślałam, ze tylko ja tak mówię na moje dziecko - gnojek np. Moja matka już mnie opierdziela, ze do niego nie ćwierkam na okrągło :P Dobrze wiedzieć, ze jestem normalna :P

Kai - 2 Lutego 2012, 16:03

Dziwne praktyki autobusów linii 831 - w okresie od 14 do 17 mają odjeżdżać co 10 minut, w praktyce przyjeżdża co drugi, co trzeci, ale już na wysokości 2/3 trasy nagle pojawiają się dwa jeden za drugim. W tym tygodniu regularnie wypada 16.56 i 17.11, miesiąc temu to był 16.36 i 16.46

Przy -15 to jednak przestaje być zabawne i zaczyna wkurzać.

Dunadan - 2 Lutego 2012, 17:54

Właśnie zablokowany został dostęp do filmów south park na oficjalnej stronie :evil: ciekawe czy to aby nie ma związku z ACTA - kur...
mesiash - 3 Lutego 2012, 09:13

jeśli na oficjalnej, to co ma do tego ACTA?

PS. zimno jest a ja wczoraj wyrwałem sobie suwak z kurtki zimowej i dzisiaj w jesiennej muszę chodzić

Godzilla - 3 Lutego 2012, 09:58

mesiash, zasuwaj do pasmanterii i poproś o wymianę suwaka. Jeżeli to sama maszynka, da się zrobić. U mnie na Tarchominie są dwie pasmanterie i w obu się wymienia suwaki.

Albo spróbuj, czy sam nie dasz rady go włożyć na miejsce, czasami to się udaje.

Kasiek - 3 Lutego 2012, 10:29

Moja matka. Kiedyś wyrwę jej język, autentyk.
Lowenna - 3 Lutego 2012, 10:54

Kasiek, czasami, gdy Ciebie czytam, cieszę się, że nie mam mamy...
mesiash - 3 Lutego 2012, 10:56

Godzilla, niestety, obawiam się że to nie takie proste. Wziąłem i szarpłem i to co miałem w ręku zostało mi w ręku a ząbki z odcinka ok 1 cm. posypały się na ziemię ;) No i sam nie byłem w stanie nic zrobić, ale nie należę do mistrzów cierpliwości i zdolnych rąk (w sensie ani do tych ani do tych).

PS. w pracy brak prądu na jednym z trzech pięter i od razu na pozostałych dwóch robi się przytulniejsza atmosfera ;)

Godzilla - 3 Lutego 2012, 11:04

Pozostaje chyba wszycie nowego zamka. Zawsze to tańsze, niż kupno nowej kurtki.
merula - 3 Lutego 2012, 11:17

Godzilla, paradoksalnie nie zawsze.
Gustaw G.Garuga - 3 Lutego 2012, 11:39

Z jednej strony wprowadza się maturę zrównującą wymagania dla ścisłowców i humanistów (obowiązkowa matematyka), a z drugiej wprowadza się specjalizację:
Cytat
I tak, jeśli 15-latek zdecyduje, że jego powołaniem jest humanistyka, to w dalszych latach nauki zamiast fizyki czy biologii lub chemii będzie miał jeden blok tematyczny: przyroda. Liceum może skończyć po odbyciu zaledwie 30 godzin fizyki. Z kolei ci, którzy postawią np. na matematykę, będą mieli nawet 90 godzin historii mniej niż dotychczas.

http://www.tvn24.pl/-1,17...,wiadomosc.html

No to ja nie wiem, szkoła ma dzielić czy łączyć?

Ziuta - 3 Lutego 2012, 12:00

Łączyć w głupocie.
Kasiek - 3 Lutego 2012, 12:02

Co za głupota. LO jak sama nazwa wskazuje powinno wykształcić człowieka "ogólnie", mniej więcej po trochu w każdym kierunku. Specjalizację przynoszą kierunki klas (humanistyczne - więcej polskiego czy historii, biol-chem, mat-fiz i tak dalej) a potem studia.
To po co jeszcze bardziej ograniczać i tak małą liczbę przedmiotów podczas tych 3 lat nauki? Ja miałam np. dwa lata fizyki i żałuję, że nie trzy, bo można by było lepiej wytłumaczyć w humanistycznej klasie pewne kwestie, a nie gnać do przodu z programem, czego skutkami były niezrozumienie materiału i kołki.
No i najlepiej w ogóle w klasach mat-fiz zrezygnować z języka polskiego. Nasza młodzież zna wystarczająco dużo przekleństw już w gimnazjum...

merula - 3 Lutego 2012, 12:02

po co uczyć i rozwijać umysły młodzieży. lepiej niech się uczą jak pielęgnować urodę, to obecnie ważniejsze.
Lowenna - 3 Lutego 2012, 12:48

Cieszcie się, że nie musicie układać planu zajęć w takim LO :roll: :evil:
Gustaw G.Garuga - 3 Lutego 2012, 13:04

Cieszenie się to nie do tego wątku :mrgreen:
mesiash - 3 Lutego 2012, 13:27

Kasiek, ilość godzin niestety nie przekłada się na ilość wiedzy do przekazania ani jej jakość, jest to paradoks szkolny.
Poza tym mając liceum już wiele lat za sobą, ale jednak wciąż się doedukowując stwierdzam że zmuszanie 15-latka do podjęcia decyzji w jakim chce iść kierunku to głupota do kwadratu. To że często decydują o tym rodzice, tylko pogarsza sprawę.

Kasiek - 3 Lutego 2012, 13:34

mesiash napisał/a
Kasiek, ilość godzin niestety nie przekłada się na ilość wiedzy do przekazania ani jej jakość, jest to paradoks szkolny.

Szkoła jest pełna paradoksów, niestety. Chodzi mi o to, że w trzyletnim liceum do dwóch lat zredukowano mi naukę fizyki, a wolałabym mieć jeszcze te 30 godzin w 3 klasie, żeby ogarnąć lepiej ten przedmiot. Nie ilościowo, a jakościowo.

mesiash napisał/a
stwierdzam że zmuszanie 15-latka do podjęcia decyzji w jakim chce iść kierunku to głupota do kwadratu.

A to swoją drogą... Co tylko potwierdza, że wybór profilu klasy jest wystarczającym wyborem, po co jeszcze bardziej takiego człowieka ograniczać?
Narodem debili będziemy, jak bum cyk cyk.

merula - 3 Lutego 2012, 13:35

mesiash napisał/a
zmuszanie 15-latka do podjęcia decyzji w jakim chce iść kierunku to głupota do kwadratu.


taa... niedługo będą profilować już na poziomie przedszkola.

Godzilla - 3 Lutego 2012, 13:37

Ja bardzo żałuję, że kiedy miałam wybierać studia, nie wiedziałam tyle o sobie, co teraz. Bo wtedy było bardzo dużo rzeczy, które mnie po trosze ciągnęły, ale żadna nie przekonywała na sto procent. A do tego, co obecnie tygrysy lubią najbardziej, zniechęcił mnie tata i z dobrego serca wepchnął w studia inżynierskie, z których nic nie wyszło. A miałam już wtedy prawie dziewiętnaście lat.
merula - 3 Lutego 2012, 13:40

ja też nie uważam swojego wyboru studiów za najtrafniejszy. a też już nominalnie byłam dorosła, a i podobno dość dojrzała.
Kasiek - 3 Lutego 2012, 13:49

Teraz też bym wybrała coś innego :D
Gustaw G.Garuga - 3 Lutego 2012, 14:00

Ja szkołę średnią spędziłem ucząc się najpierw telekomutacji, a potem mechaniki maszyn przemysłowych, bo rodzice widzieli we mnie przyszłego technika/inżyniera :roll: Dopiero dwa lata po jej zakończeniu poszedłem na studia anglistyczne. Łatwo nie było, bo właśnie specjalizowana szkoła średnia nie wyekwipowała mnie do takiego przebranżowienia. Do dziś nadrabiam braki humanistyczne... Wygląda na to, że teraz takie przeboje będą niemal doświadczeniem pokoleniowym.
merula - 3 Lutego 2012, 14:07

cóż, pozostaną domowe komplety.
nureczka - 3 Lutego 2012, 14:23

A ja mam inne doświadczenia. Zarówno w szkole podstawowej, jak i średniej większość czasu poświęcałam na naukę rzeczy, do których kompletnie nie miałam zdolności. Kłopot w tym, że z matematyki czy fizyki zawsze dałam radę nawet bez pracy (same mi do głowy wchodziły), a że chciałam mieć jakieś w miarę przyzwoite oceny, wkuwałam geografię i historię, które u mnie budziły odruch wymiotny. Geografii nienawidzę, a historia dla mnie kończy się wraz z upadkiem Cesarstwa Rzymskiego.
Czas poświęcony na naukę uważam za kompletnie zmarnowany (całą wiedzę wyparłam natychmiast po klasówkach). Byłoby znacznie lepiej, gdy rozszerzono mi wymagania dotyczące przedmiotów ścisłych i języków obcych.

Ziuta - 3 Lutego 2012, 14:47

Swoją drogą nauka historii to osobny kryminał. Udało się komuś dotrzeć do współczesności? Mnie nie, choć przerabiałem program trzykrotnie (w przedreformowej podstawówce, w gimnazjum, w LO). Do tego jeżeli ktoś nie idzie na profil z rozszerzoną historię, to ma praktycznie powtórkę z gimnazjum. Więc może uznać, że skoro młodzież ma opanowany Rzym i spór o inwestyturę zatem czas skupić się na XIX i XX wieku? Bo zaniedbanie historii współczesnej już zaczyna się na nas mścić.
Młody człowiek nie wie potem, co za wąty mają do na Ślązacy, kto kogo rezał od Wołynia po Przemyśl, wreszcie w końcu nie rozumie, czym był PRL. Chyba, że zacznie szukać informacji na własną rękę. Ale wtedy może naczytać się wrogiej propagandy. I "wroga propaganda" nie jest tu przenośnią.

feralny por. - 3 Lutego 2012, 14:52

Mnie się udało dojechać do współczesnoći, ale ja miałem świetnych historyków i podstawówce i w technikum. Obaj wiedzieli co robią i doskonale wykorzystali czas przewidziany na ich lekcje.
merula - 3 Lutego 2012, 15:03

ja też dojechałam do współczesności, i w podstawówce i w liceum, a dwudziestolecie międzywojenne będzie mi się czkawką odbijało chyba do końca życia.

na studiach zresztą też zgłębiałam kolejne aspekty różnych epok, i jak najbardziej o współczesność zahaczałam. :twisted:

Ziuta - 3 Lutego 2012, 15:06

Na współczesności, czyli na 1989? Bo my ledwo skończyliśmy drugą wojnę.
merula - 3 Lutego 2012, 15:19

wiesz, w roku 1989 to ja do liceum chodziłam :mrgreen:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group