Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Kasiek - 29 Listopada 2011, 21:35
Trzymaj się. Jak nie Ty to kto da radę szybko pracę znaleźć?
Nadal jestem bosą panną młodą. Szlag.
merula - 29 Listopada 2011, 21:41
widziałąm dziś prawie białe, prawie śniegowce w Decathlonie
Kasiek - 30 Listopada 2011, 17:05
Wizyta w domu. Juz sobie przypomnialam dlaczego boje sie wziac to mieszkanie. Na wejsciu dowlasnego, jeszce przed rozmowa z wlascicielka, zostalam przez mame poinformowana, ze nie wolno nam pewnie wymienic mebli ani zwiesc swoich rzeczy, bron Boze karabiny czy maszyna do szycia.jak kupimy lozko to zagracimy mieszkanie. Malowac sciany? A po co? Toz to tylko koszt. Nie wolno nam zapraszac nikogo, pewnie nie dadza nam 3 pokoi tylko 1 bo jeszcze nie posprzatali, beda na pewno chcieli przyjezdzac na wakacje to my bedziemy musieli sie wprowadzac na ten czas, zadnego kota w mieszkaniu. Potem przyszla moja siostra i oswiadczyla ze jak tu bede to bede jezdzic z mama do szpitala (moja mama co drugi dzien umiera), bo jak nie chodze do pracy to *beep* robie.
Agi - 30 Listopada 2011, 17:22
Kasiek, lepiej mały kątek, a w spokoju, niż apartament z awanturą w pakiecie.
Oczywiście zrobicie, jak Wam będzie wygodniej, to jest tylko dobra rada doświadczonej i życzliwej osoby.
Godzilla - 30 Listopada 2011, 17:46
Kasiek, bez sensu. Całkowicie.
Pucek - 30 Listopada 2011, 18:00
Bez sensu taka perspektywa. +1 do zdania Agi
kropek - 30 Listopada 2011, 18:14
Kasiek,
+2 do zdania, Agi. Pomyśl, grozi Ci brak jakiejkolwiek prywatności, jeśwojej Mamie się coś umyśli, to nie zastanowi się, nie będzie dzwonić, tylko przyjdzie... o dowolnej porze dnia albo i nocy...
Godzilla - 30 Listopada 2011, 18:20
I nie wiadomo, jak Marcin będzie znosić taką tresurę.
fealoce - 30 Listopada 2011, 18:27
Dokładnie. Poza tym żadne pieniądze nie są warte zszarganych nerwów.
Godzilla - 30 Listopada 2011, 19:01
Nie chodzisz do pracy - nie będziesz miała od tego żadnego odpoczynku. W pracy chociaż kto inny Ci siedzi na głowie, płodozmian jakiś jest.
Kupiłam papaję. Taką niedużą, na spróbowanie. No i smakuje mydłem
mBiko - 30 Listopada 2011, 22:17
Cóż, mogę tylko poprzeć przedmówców.
Ja z kolei znowu kicham, prycham i charczę.
merula - 30 Listopada 2011, 22:20
po tekście siostry i "chorobliwości" mamusi nie pakowałabym się w to za nic.
mBiko - 1 Grudnia 2011, 22:32
Niechcemisiek totalny.
Kasiek - 2 Grudnia 2011, 09:23
Rodzinka - ciąg dalszy
Ale łądnie postawiliśmy się mamie, jak powiedziała, że klucze to będziemy zostawiać u niej, jakby się coś stało. Marcin stwierdził, że póki nie przeprowadzimy się, to ok, kwiatki można podlać, czy coś, ale jak już będziemy mieszkać - to nie ma takiej opcji I że bardzo chętnie może zawsze do nas wpaść na herbatkę, ale po to właśnie wyprowadzamy się od jednej mamy, zeby nie mieszkać u drugiej i że głównie chcielibyśmy spędzać czas we dwójkę I o dziwo nie protestowała za bardzo, nawet nieźle to przyjęła. Zobaczymy jak to będzie.
hrabek - 2 Grudnia 2011, 09:27
Istnieje taka możliwość, że jej wizja waszego mieszkania we dwoje i jej to są dwie diametralnie odmienne wizje, stąd brak protestów.
Fidel-F2 - 2 Grudnia 2011, 15:20
Kai - 2 Grudnia 2011, 22:15
Najbardziej martwy i nie do wyegzekwowania przepis w historii polskiego prawodawstwa - zakaz palenia w miejscach publicznych. Przystanek, za przystankiem, w drodze do przystanku, idą sobie "kominy" powiewając papierosami i kompletnie nic im za to. A skarżę się, bo przyszła zima, okres grzewczy i moje oskrzela odmawiają współpracy, a jak już takiego dymka dostaną, to szkoda słów.
Tak prawdę mówiąc, to na miejscu knajpiarzy podniosłabym raban. Im nie pozwalają przyjmować palaczy, a pomału okazuje się, że knajpy pozostają jedynymi ostojami czystego powietrza.
Ziemniak - 2 Grudnia 2011, 22:19
Kai, a skąd ci przyszło do głowy, ze w drodze na przystanek nie wolno palić?
Kai - 2 Grudnia 2011, 22:22
Ziemniak, wiem, że wolno, ale idąc w tłumie palących czuję się przyduszona. Najczęściej odczekuję, aż falanga palaczy przejdzie. Ciekawe, 35 min bez papierosa to aż tak dużo? Natomiast na przystanku o ile wiem, nie wolno, ale tam też palą ile wlezie. I nikomu złamanego słowa... Wybacz, czuję się sterroryzowana przez palaczy.
Godzilla - 2 Grudnia 2011, 22:31
W ogóle zanieczyszczanie powietrza jest nie fair. Czymkolwiek. Taka scena: wracam ze szkoły z synem (mógł mieć 9-10 lat). Siedzimy w autobusie na pętli, czekamy na odjazd. Przed drzwiami stoi facet, najwyraźniej z lekka napity w mordowni naprzeciwko i rozmawia przez komórkę. Głośno, a co sobie będzie żałował. Co było robić - po paru chwilach wyciągnęłam zegarek i sprawdzaliśmy z dzieckiem, ile gość bluzgów na minutę wyciągnie. Wyszło chyba 20, a może 21. A co, miałam uciec z autobusu?
Kai - 2 Grudnia 2011, 22:35
Godzilla, ja mam jeszcze jeden mały horrorek. 15 grudnia mam kardiologa, ale do tej pory dostawałam jedynie leki na obniżenie ciśnienia. Sama czuję, że to nie to. I teraz jak mnie dusi to nie wiem, czy serce, czy oskrzela. Dlatego wkurza mnie bezmyślność palaczy. Chce zapalić - niech się gdzieś zatrzyma, z dala od ludzi. Jeśli się komuś - naturalnego w końcu i nieszkodliwego - bąka puści w nos, to jest szczyt chamstwa. A dym z papierosa, czy choćby szum informacyjny i bluzgi z komórek, jeśli już o tym rozmowa, jest ok?
Godzilla - 2 Grudnia 2011, 22:42
Ech. A potem stoję w tłumie ludzi i czuję, że ktoś - nawet trudno się obejrzeć żeby stwierdzić kto - chucha mi w plecy zdrowym oddechem palacza. Oooooo. I tak całą drogę do domu.
Agi - 2 Grudnia 2011, 22:47
| Kai napisał/a | | I teraz jak mnie dusi to nie wiem, czy serce, czy oskrzela. |
Dobrze byłoby wziąć pod uwagę POCP. Wiele osób na to cierpi nie zdając sobie sprawy.
Godzilla - 2 Grudnia 2011, 22:50
Zgaduję że przewlekła obturacyjna choroba płuc? Link mi się nie otwiera, wiem dlaczego, ale nie chce mi się teraz z nim walczyć.
Kai - 2 Grudnia 2011, 22:57
Agi, myślę że w PAKS-ie (Polsko-Amerykańska Klinika Serca) wezmą to pod uwagę. Mam historię astmy i alergii w rodzinie, więc nie zdziwiłabym się. Szczerze mówiąc, po moim ostatnim 8-piętrowym wyczynie trochę miałam pietra, że coś mi będzie, ale nic się nie działo. Wiem, że to była głupota, ale potrzebowałam tego ruchu, wysiłku.
Problem w tym, że zaduch w pomieszczeniu ogrzewanym przez prymitywną klimę można pomylić z dusznością. Po 15 może będę mądrzejsza.
I to też mnie wk**wia. Że chcę biegać, ćwiczyć na atlasie, gonić tramwaje, boksować się z workiem, a tu coś się we mnie psuje. Nienawidzę tego. Już przeprosiłam stawy, zrzuciłam 14 kilo, żeby znów biegać po schodach, to mi się krążenie/serce/ciśnienie przyplątało. Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
Agi - 2 Grudnia 2011, 22:59
| Godzilla napisał/a | | Zgaduję że przewlekła obturacyjna choroba płuc? Link mi się nie otwiera, wiem dlaczego, ale nie chce mi się teraz z nim walczyć. |
Dobrze zgadujesz. Link prowadzi do pliku PDF, ale niczego innego na szybko nie znalazłam. Mój ojciec cierpiał na tę chorobę, stąd wiem o niej.
Kai - 2 Grudnia 2011, 23:02
U mnie link prowadzi do pliku Worda. Z błędem w tytule. NVMD.
Po prostu chciałam zwrócić uwagę palaczom, że przeszkadzają nie tylko osobom, którym przeszkadzają (bo tak), ale też komuś mogą dobrze zaszkodzić na pól dnia, albo i więcej, sprezentować mu ból w klatce piersiowej, uporczywy kaszel i takie tam...
Kasiek - 3 Grudnia 2011, 08:24
Stan mojego konta mnie wkurza. Bardzo.
mBiko - 3 Grudnia 2011, 08:25
Kasiek, witaj w klubie.
shenra - 3 Grudnia 2011, 08:59
Przyłączę się i ja. I na razie nic nie wskazuje na to, żeby się miał poprawić.
|
|
|