Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Jotha - 12 Października 2011, 13:47
Dalambercie, o to czy to sensowne trzeba spytać inwalidów na wózkach, matki z dziećmi w wózkach i rowerzystów. Są czasem powody, by estetykę postawić na drugim miejscu.
Godzilla - 12 Października 2011, 15:25
No, pamiętam jak z duszą na ramieniu wpychałam wózek z dzieckiem na wysoką kładkę, gdzie po prostu zrobili podjazd na schodkach. Ciężko było... ale było. Gdyby tego podjazdu zabrakło, dymałabym kilkaset metrów w jedną i drugą stronę, żeby przez Trasę Toruńską w poprzek się przedostać na drugą stronę osiedla. A tu na tym wiadukcie po prostu nie ma innej możliwości - albo się weźmie wózek z dzieckiem na plecy i wniesie, albo do widzenia - ślepa Gienia.
Matrim - 12 Października 2011, 22:07
| ilcattivo13 napisał/a | Ty podchodzisz do tego na poważnie, a Alcman pstryknięcie muchy traktuje jako zrobienie fajnego kawału |
Za pierwszy razem, to był odruch. Za drugim - pewna perwersyjna przyjemność. Za trzecim już chęć postawienia na swoim. Za czwartym: "Co? Ja nie pstryknę?". Od piątego to już była sprawa honoru homo sapiens
Lowenna - 13 Października 2011, 08:30
Dzień nauczyciela
feralny por. - 13 Października 2011, 08:30
No i?
Lowenna - 13 Października 2011, 08:37
No i mnie wkurw*a, znaczy się irytuje. Roboty mam przez to dwa razy więcej
dalambert - 13 Października 2011, 08:37
Lowenna, a kwiatki dostaniesz
Witchma - 13 Października 2011, 08:41
Ja wczoraj już dostałam
Lowenna - 13 Października 2011, 08:44
Na razie czekoladki, czekolady i masę innych słodyczy CO wkurza mnie jeszcze bardziej bo gruba jestem
czterdziescidwa - 13 Października 2011, 09:05
To może zasługujesz. Ja dawałem kwiatki tylko tym, których lubiłem
feralny por. - 13 Października 2011, 09:30
Największe i z kolcami.
Magnis - 13 Października 2011, 09:31
Dzisiaj trzynasty ale nie piątek .
Agi - 13 Października 2011, 10:12
Magnis, i to Cię irytuje?
Mam do wykonania pilne prace ogrodowe, a jest zimno i wietrznie. Boję się nawrotu choroby.
Kasiek - 13 Października 2011, 11:11
Chyba hormony.
Czuję się jak skrzyżowanie chodzącego inkubatora z dojarką. Mam wrażenie, że w niczym nie przypominam już kobiety. To straszne jest... Doła łapię wielkiego...
feralny por. - 13 Października 2011, 11:24
Kasiek, , co za brednie jakieś?
cranberry - 13 Października 2011, 11:40
Kasiek, zgadzam się w 100% z Feralnym por. - proszę nam tu nie bredzić!! Coż tym babom teraz odbija, że kobieta w ciąży jest niekobieca??
Jedyny moment w życiu, kiedy można iść ulicą, wypinając dumnie brzuch, zamiast go wciągać
Hormony mogą Cię dołować, ale im nie pomagaj takimi ponurymi myślami! Teraz się ciężarne w kurtki poubierały, ale mnóstwo brzuszków w lecie w Lublinie widziałam i co jedna właścicielka ładniejsza od drugiej.
A na jakim etapie teraz jesteś? Bardzo źle się czujesz? Będzie dobrze, porozpieszczaj się trochę, zamiast dołować.
hijo - 13 Października 2011, 11:49
Kasiek, się nie wygłupiaj z takimi tekstami. Bo maleństwo też się wtedy smuci. Ty masz być radosna Dużo rozpieszczania i będzie super
edit: lit.
Godzilla - 13 Października 2011, 11:56
Kasiek, normalka - raz że hormony, które robią nam różne nastroje, dwa że po prostu masz dużą zmianę i przetasowanie w życiu i sobie samej. No coś w tym jest z inkubatorem i dojarką ale czy to źle? BARDZO DOBRZE! I jesteś BARDZO kobieca! Poza tym to tylko taki okres w życiu, on się skończy mniej więcej wiadomo kiedy, potem jest jeszcze okres niemowlęctwa i symbioza z dzieckiem, ale to też będzie się zmieniało, bo maluch będzie rósł i się pomalutku usamodzielniał. A zmiany w wyglądzie - naprawdę większość mam odzyskuje figurę i wygląda świetnie.
Całusy, przytulaki i inne takie. Na forum jest cała gromada mam. A nawet babć I chyba wszystkim w pewnym momencie z lekka odbijało.
shenra - 13 Października 2011, 12:02
Wkurza mnie brak chęci do pracy.
dalambert - 13 Października 2011, 12:04
| shenra napisał/a | | Wkurza mnie brak chęci do pracy. |
i tam, od razu wkurza. Każdy tak ma
shenra - 13 Października 2011, 12:06
Ale to już trwa od dłuższego czasu. Za niedługo zapomnę jak to się robi.
Kasiek - 13 Października 2011, 12:08
Może mi się poprawi jak wrócę do ludzi do pracy. Ale od listopada wracam na zwolnienie do porodu i wtedy chyba naprawdę zwariuję
Dzięki za słowa otuchy. Nie umiem się rozpieszczać niestety...
dalambert - 13 Października 2011, 12:13
| Kasiek napisał/a | | Ale od listopada wracam na zwolnienie do porodu i wtedy chyba naprawdę zwariuję |
Nie przejmuj sie , bedziemy Cię na Forum podszczypywać co byś się nie zastała w ciepiemiu
Godzilla - 13 Października 2011, 12:32
A wiesz co? Moja kuzynka, jak miała malutkie dziecko, mówiła że czuje się jak mleczarnia, a jej mąż jak pralka automatyczna
To było kilkanaście lat temu. Ciekawe, czy jeszcze pamięta ten tekst.
dalambert - 13 Października 2011, 12:35
| Godzilla napisał/a | | a jej mąż jak pralka automatyczna |
Ale to było jeszcze w epoce pieluszek tetrowych . Sam miałem docenturę z obsługi pralki "Frania" i prasowania na tempo
Godzilla - 13 Października 2011, 12:38
No, pranie dwudziestu czy czterdziestu pieluch dziennie to było wyzwanie! Ale i bez tego jest co prać, bo a to się dziecku uleje, a to cosik przez pampersa przeleje górą, i górka ciuszków rośnie. Tyle że nas już nie zmuszano do paranoicznego prasowania i sterylizowania wszystkiego co się rusza i nie rusza.
cranberry - 13 Października 2011, 12:51
| Kasiek napisał/a | | Nie umiem się rozpieszczać niestety... |
Kochana! To masz teraz pół roku, żeby się czym prędzej nauczyć!! Gorzej: masz już (ile? 12 tygodni bez 3 dni?) zaległości w tym względzie. Jeżeli sama się nie porozpieszczasz, nikt tego nie zrobi To nie przelewki, to kwestia przetrwania w dżungli macierzyństwa
Martva - 13 Października 2011, 12:52
Jak to się nie umiesz rozpieszczać, a szarlotka z żurawiną i rzeczami to co?
Kasiek - 13 Października 2011, 14:30
zjadłam jeden kawałek, mnie bardziej rajcuje pieczenie niż jedzenie. Szarlotkę w zasadzie zjadła mama M. i zabroniła mi piec do naszego wesela. Mam zakaz dotykania się do piekarnika, bo ona musi schudnąć Idę dzisiaj do ciotki, jutro do przyjaciółki.
Jak myślicie, mogę w ciąży pozjeżdżać na linie z 3 piętra? Bo bym strasznie chciała, a w sobotę chłopaki robią trening...
dzięki za słowa otuchy Naprawdę trochę działają...
hijo - 13 Października 2011, 14:46
| Kasiek napisał/a | | Jak myślicie, mogę w ciąży pozjeżdżać na linie z 3 piętra? Bo bym strasznie chciała, a w sobotę chłopaki robią trening... | padłem to chyba od uprzęży zależy - ale co ja się tam znam
|
|
|