Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Godzilla - 4 Października 2011, 18:01
Kurde, kuzyn też był po Dęblinie...
ilcattivo13 - 4 Października 2011, 19:02
a co robi teraz?
Kai - 4 Października 2011, 19:35
joe_cool, przed leczeniem miałam 2xx/1xx, teraz mam 130-115/85-70 i rzeczywiście mój organizm nie jest do tego przyzwyczajony. Wcześniej bez żadnych problemów latałam jak fryga, a teraz mam blackouty, jestem senna i często nie kumam...
Agi - 4 Października 2011, 19:37
Kai, przedyskutuj z lekarzem dawkowanie leku na obniżenie ciśnienia. Też biorę leki, ale dawka jest tak dobrana, że nie miewam zapaści.
Taselchof - 4 Października 2011, 19:38
Laptop oddany do serwisanta który zapadł się pod ziemię plus PieCet który ledwo zipie sycząc co chwila
Kai - 4 Października 2011, 19:43
Agi, problem w tym, że u mnie te zapaści zdarzają się bardzo rzadko (w sumie 3 razy od sierpnia), a zwykle ciśnienie utrzymuje się w normie albo prawie, to znaczy czuję, że kręci mi się w głowie i siadam wtedy spokojnie, aż mi przejdzie. Czekam na echo serca, zaraz potem idę do kardiolożki.
No niestety, lekarka pierwszego kontaktu zrobiła scenę zazdrości, że ona musi mieć wszystkie wyniki badań a ja tylko prosiłam ją o przedłużenie leku, żeby nie jechać do Medicoveru. I nic się nie dowiedziałam. No, ale nie oczekiwałam zbyt wiele
Kasiek - 5 Października 2011, 08:32
Moja siostra mnie wkurzyła. Kolejny raz nie jestem w stanie zadowolić rodziny.
Dziewczyny chcą mi zrobić wieczór panieński w sobotę Falkonową. Muszę im to wybić ze łba.
Fidel-F2 - 5 Października 2011, 08:41
Czyli nie wystarczy powiedzieć, ze Ci termin nie pasuje?
Kasiek - 5 Października 2011, 08:43
Wiesz, jak chce się zebrać kilkanaście różnych osób które pracują na zmiany to trzeba to jakoś pogodzić.
Pewnie wystarczy, ale muszą się zastanowić nad innym terminem, który znów będzie wszystkim pasował. To trudne
Moja siostra zdołowała mnie jeszcze bardziej. Zaczynam żałować, że to wesele nie ograniczy się tylko do strony Marcina i mojego brata...
Ilt - 5 Października 2011, 08:44
Dlaczego? To twoje wesele, ty ustalasz listę gości.
dalambert - 5 Października 2011, 09:06
Kasiek, Zaproś te panienki na Falkon w skrzyżowaniu z tamtejszą bandą dopiero będziesz miała ubaw
Kasiek - 5 Października 2011, 09:48
| Ilt napisał/a | | Dlaczego? To twoje wesele, ty ustalasz listę gości. |
Bo już dostały zaproszenia, a poza tym jednak nie wypada. Ale wiem, że będę całe wesele chodzić poddenerwowana, bo będę się zastanawiać, co wymyśla.
| dalambert napisał/a | Kasiek, Zaproś te panienki na Falkon w skrzyżowaniu z tamtejszą bandą dopiero będziesz miała ubaw |
Wiesz, koledze zrobiliśmy wieczór kawalerski, przyszło ze 100 osób z pracy, fajnie było. Ale myślę, że niektóre z nich mogły by być przerażone, tym co zobaczą
Poza tym Falkon to Falkon, to jest czas dla Was, a nie koleżanek ze szkoły czy pracy. I już
nimfa bagienna - 5 Października 2011, 10:01
Ha! Widzę, że ja jednak miałam genialny pomysł ze ślubem.
Dwa dni po ślubie przyprowadziłam mojego męża przed oblicze rodziców i powiedziałam: przedwczoraj wzięłam ślub, proszę, ten pan to mój mąż.
Zero wtrącania, zero ingerowania, zero pomysłów odrodzicielskich. Święty spokój i zen do n-tej potęgi.
Kasiek - 5 Października 2011, 10:05
W sumie fajny pomysł. Z tym, że część rodziny chętnie bym zobaczyła, a to są niestety takie właśnie okazje, kiedy ludzie z Warszawy, Gdańska i Zielonej Góry przyjadą. I nawet im po drodze i chce się i tak dalej. Z tym, że zawsze muszą się znaleźć takie dwie czy trzy osoby, które muszą całą radość zepsuć...
Lynx - 5 Października 2011, 11:53
Kasiek, jeśli dasz radę to myśl tego dnia tylko o sobie i Marcinie. Resztę olej. To nie Ty, tylko członkowie Twojej rodziny ew. zrobią z siebie durniów. Ty nie jesteś nimi- oni odpowiadają sami za siebie, ponoć to dorośli ludzie. Ciesz się obecnością tych, których chcesz widzieć. I będziesz tak zakręcona, że powinno Ci się to udać. Wystarczy skupić się na najważniejszym (albo przynajmniej spróbować )
Kasiek - 5 Października 2011, 11:55
Właśnie zablokowałam moją siostrę na FB bo nie mam zamiaru czytać tego co pisze.
Ale to boli. Po prostu boli...
Kai - 5 Października 2011, 19:40
Kasiek, głask. Czasem tak bywa. Ja zwykle rzucam wtedy słuchawką... do ochłonięcia. Słuchaj Lynx, to mądra dziewczyna. Ja nie próbowałam niczego godzić, nikogo z nikim zgrywać, świadkowa miała dziki żal że musiała wstać o 7 zamiast o 9 i WISIAŁO MI TO.
To jest święto WAS DWOJGA. (no, trojga ) Nikogo więcej, cała reszta to otoczka, która może być, ale nie musi. Nie musisz liczyć się z nikim, najwyżej się obrażą, powiedz, jak bardzo Ci zależy na zadowoleniu wszystkich i za jaką cenę się to stanie? Twoich nerwów, choroby, wpływu na dziecko?
Oczywiście nie odbierz tego jako rady, ale ja w takiej sytuacji włożyłabym to, co mnie się podoba, zawlokła lubego do USC i do kościoła (nie wiem, jak to teraz wygląda) po czym spakowałabym tyłek w samochód i pojechała do Paryża, a niedoszłym gościom i tancerzom pomachała wielką białą chusteczką...
Kasiek - 6 Października 2011, 08:23
Tak to też nie chcę, bo tak jak mówię - wystarczyłoby trzy osoby z listy usunąć, żeby było cudnie. Problem w tym, że jakby to wyglądało i tak dalej... Trudno, jakoś przeboleję. Chociaż Paryż kusi
Dzięki Dziewczyny i chłopaki, dziś już mi lepiej...
Godzilla - 6 Października 2011, 08:30
Słyszałam opowieść o jednej młodej parze, która poddała się namowom rodziny. Mieli dość spore oszczędności, ale rodzina orzekła, że musi być wesele na sto osób, bo inaczej będzie waśń rodzinna i okropność. No to zrobili to wesele, za resztę oszczędności pojechali w podróż dookoła świata. Gdzie mieszkają, nie wiem.
Ja miałam wesele u nas w domu. Tańców nie było, nie ten metraż, ale było fajnie, i do tej pory miło wspominam. Chyba nie była mi potrzebna wielka feta. Własną rodzinę miałam za sobą, tylko teściowa mi po latach robiła wymówki.
Kasiek - 6 Października 2011, 15:05
My nie mamy sporych oszczędności Ale co innego namowy: zaproś ciocię Basię i wujka Tomasza, bo dalsza rodzina, ale rodzina, raz na sto lat się widzimy i od tego są takie uroczystości, a co innego: po co zapraszasz chrzestnych, nie dostaniesz od nich prezentu :/ Zresztą... odcinam się. Dostali zaproszenia i niech z tym robią co chcą. Ja zamierzam buszować po stronach, w zasadzie grube sprawy już załatwione, jeszcze tylko ciasto, kwiatki moje i dekoracje.
Wkurza mnie moje konto bankowe. To znaczy taka mała jego zawartość
hijo - 6 Października 2011, 15:29
| Kasiek napisał/a | | Wkurza mnie moje konto bankowe. To znaczy taka mała jego zawartość | to je zlikwiduj - wtedy portfel cie będzie wkurzał
A co do wesela - Kasiek jak powiesz "tak" to już ci będzie tak lekko, że na resztę machniesz ręką. Ja i Mama Stwora nie chcieliśmy wesela w ogóle - rodzice (jedni i drudzy) by się pozabijali (korespondencyjnie przez nas; w sumie mogliśmy im na pozwolić ) w końcu ulegliśmy. Nie było tak strasznie choć obawy mieliśmy niemałe.
Godzilla - 6 Października 2011, 16:13
Clou programu polegało na tym, że ci młodzi chcieli sobie za te oszczędności kupić mieszkanie. A tak mogli się najwyżej przejechać.
hijo - 6 Października 2011, 16:44
| Godzilla napisał/a | | Clou programu polegało na tym, że ci młodzi chcieli sobie za te oszczędności kupić mieszkanie. | dziwny zwyczaj, u nas rodzice płacili.
Kasiek - 6 Października 2011, 17:08
A u nas my. Po pierwsze nie zgodziłabym się, żeby moja matka coś wyłożyła i się potem rządziła, bo przecież "to za jej". A po drugie po prostu nie mają, ani jedni, ani drudzy na to. Nas też dopadło to dość nieoczekiwanie Niby gadaliśmy o tym, myśleliśmy, ale zawsze odkładaliśmy.
Godzilla no niestety. Dlatego ja nie chcę się dać, bo inaczej zawsze będą się wtrącać i zmuszać do czegoś. Nie, to nie, łaski bez. Choć ja lubię takie imprezy bo to naprawdę jedyne okazje, żeby zobaczyć się z niektórymi raz na kilka lat... To jednak gdyby był wybór: mieszkanie albo wesele, musiałabym być nienormalna, żeby wybrać wesele. No chyba, ze "prezenty" zwróciłyby mi koszty, ale po pierwsze to nie jest impreza z biletami, więc nie chodzi o to, żeby nazbierać nie wiadomo ile, a po drugie: co jeśli jednak się nie zwróci? Nie ma się co nastawiać.
Godzilla - 6 Października 2011, 17:52
Zdaje się, że to wspólne oszczędności poszły na to wesele. Co do mieszkania, jacy to krezusi musieliby być z tych rodziców, żeby zafundowali dzieciom lokum w takiej Warszawie. Dołożyć się na ile się da, to owszem. Ale dalej samo dziecko, samo!
hijo - 6 Października 2011, 18:09
Godzilla, może nie jasno się wysłowiłem - rodzice płacili za wesele nie mieszkanie
charande - 6 Października 2011, 19:30
| Cytat | | Oczywiście nie odbierz tego jako rady, ale ja w takiej sytuacji włożyłabym to, co mnie się podoba, zawlokła lubego do USC i do kościoła |
Ooo, tym razem się podpisuję obiema łapami pod tym, co napisała Kai
Kasiek, biedactwo, głask. Trzymaj się i pamiętaj, że to jest Twoja impreza, a nie ich.
Lis Rudy - 7 Października 2011, 09:05
Przed chwilą włączyłem gierkę sieciową w którą gramy z zoną dla relaksu, a tu wylazł spot wyborczy PiS. Wczotaj dla odmiany wylazł Napieralski z SLD. Ciekawe kto jutro ???
Cholera, myślałem że przynajmniej gry będą wolne od polityki, a jednak nie, zalęgli mi się i tam...
Zgaga - 7 Października 2011, 10:33
| Lis Rudy napisał/a | | Ciekawe kto jutro ??? |
Zoombi, zoombi
albo plakat "Chcą zniszczyć Korwina".
hijo - 7 Października 2011, 11:16
Parkowanie w centrum Katowic o przed 11:00 oraz pachołki miejskie, które od wczoraj wygrodziły kilkadziesiąt miejsc parkingowych, sam nie wiem po co. Czy to przez tusko- i tósko- busy, czy jeszcze jakieś inne dygnitarstwo przyjeżdża? Szlag mnie trafia
|
|
|