Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
kropek - 3 Września 2011, 08:34
Lynx, jeśli chcesz do WiFi to nie są dużo droższe, np. taka http://www.ceneo.pl/4560208s.
Lynx - 3 Września 2011, 20:21
Dziękuję chłopaki. Wczoraj był zaprzyjaźniony "magik" i wymienił. Junior już dzisiaj szalał na kompie. Kosztowało mnie to raptem 30 pln.
kropek, pod tym linkiem wyświetla mi error
Kai - 3 Września 2011, 20:24
Lynx, następnym razem ślij smsa. Od razu wysyłam. Mam całe biurko i pół szafy różnych części. I to tylko jeszcze do końca września, bo potem wydaję wszystko wojsku.
ketyow - 3 Września 2011, 20:40
Ile za całą szafę?
Kai - 3 Września 2011, 20:42
Wymieniamy się za buty wojskowe dla mnie i Młodego, ale nie oblizuj się, większość części ma wartość głównie historyczną (czyli w sam raz dla wojska).
ketyow - 3 Września 2011, 20:43
Kuźwa, to ja za mój sprzęt dostałbym gratis cały poligon
Anix - 3 Września 2011, 20:51
Przeklęte wrześniowe przeziębienie. Akurat na pierwszy dzień szkoły. Niech to szlag. Przeziębienie = cieknący nos + drapanie w gardle x senność - chęć do życia.
Dorzućmy nerwówkę z nieogarnięcą wychowawczynią (taaa, deklaracje maturalne składamy do końca września a zjazdy mamy co dwa tygodnie. Nic to, że stwierdziła, że nie wie, kiedy coś będzie wiedzieć na ten temat...), niedobory w gotówce i różne inne stresy i stresiątka.
Szykuje się zajumisty miech...
Jade Elenne - 3 Września 2011, 21:05
* USOS. Jak ja mam się zarejestrować na jakiekolwiek zajęcia, skoro ten wredny stwór po prostu nie działa?...
* .... Pomijając fakt, że wciąż nie wiem, na jakie zajęcia chcę chodzić w tym roku? Ach, prawda - tego też nie mogę sprawdzić, bo opisy przedmiotów są w USOS-ie. Który - tak, zgadliście - nie działa.
* Ceny pokoi do wynajęcia w Warszawie. Rok akademicki za miesiąc, a ja wciąż nie mam gdzie mieszkać.
Ozzborn - 4 Września 2011, 03:21
błogosławieni Ci, którzy w USOSie nic ponad okazyjne sprawdzanie stopni nie robić będą.
niestety pierwsza zasada brzmi - usos nie działa - pogódź się z tym. JAkie to szczęście, że to już mój drugi kierunek, którym wszystko mam z automatu i nie musze się na nic zapisywać
Kai - 4 Września 2011, 14:34
Najukochańszy ze znajomych (żonaty!) który nie pozwala mi postawić sobie 1l Żołądkowej. Zabiję i następnym razem przywiozę orzeszki. Dodam, że nie mogę sobie nic zamówić z P&P ani z Makro bo nie chce kasy.
Anix - 4 Września 2011, 17:16
Moja irytacja sięga zenitu, kiedy w szkole trafiam na laski, które nie zdają poprawki z polskiego (!!!), bo nie czytają nawet głupich streszczeń w necie, a potem ku*wią na panią od polskiego, że ich nie przepuściła <facepalm>.
Swoją szosą, jak można mieć poprawkę z POLSKIEGO?! Przecież to trza być chyba jakimś kompletnym analfabetą, który nie potrafi się nawet dobrze podpisać... No sorry, Winnetou, ale na minimum dwóję to nie trzeba być megahumanistą...
Kasiek - 4 Września 2011, 18:46
Uciekłam ze szpitala położniczego na Lubartowskiej. Na badania (wyniki morfologii) czeka się tam dwa dni (nie weekend), a na USG tydzień (żeby zrobili). Lekarze mylą karty pacjentek, wmawiają im, że no jak to, przecież mają napisane że ta trafiła z tym, po czym się okazuje, ze to ta pani nie spod okna, tylko od drzwi. Wymieniałyśmy się lekami, bo dostawałyśmy nie te, co trzeba... Na odchodne usłyszałam, że odrzucam takich specjalistów i że po wypisaniu się na własne żądanie nie przyjmą mnie z powrotem. Uff.
Fidel-F2 - 4 Września 2011, 19:22
| Anix napisał/a | | Swoją szosą, jak można mieć poprawkę z POLSKIEGO?! Przecież to trza być chyba jakimś kompletnym analfabetą, który nie potrafi się nawet dobrze podpisać... No sorry, Winnetou, ale na minimum dwóję to nie trzeba być megahumanistą... | a jakim cudem można mieć poprawkę z matematyki?
ketyow - 4 Września 2011, 21:19
Fidel-F2 +1
Lynx - 4 Września 2011, 21:22
A z W-F?
Agi - 4 Września 2011, 21:23
| Lynx napisał/a | A z W-F? |
Oj można. Miałam koleżankę w klasie, która najprostszego ćwiczenia nie była w stanie zrobić.
Lynx - 4 Września 2011, 21:24
Koleżanka Pomiotu, bo nie raczyła się pojawiać na w-fie.
Godzilla - 4 Września 2011, 21:45
Kasiek, wejdź na stronę Fundacji Rodzić Po Ludzku, dawno tam nie zaglądałam ale swego czasu były jakieś rankingi szpitali, zobacz jak są oceniane poszczególne szpitale w Lublinie. Może któryś nie robi takiego bydła.
kropek - 4 Września 2011, 22:15
| Kasiek napisał/a | | Uciekłam ze szpitala położniczego na Lubartowskiej. Na badania (wyniki morfologii) czeka się tam dwa dni (nie weekend), a na USG tydzień (żeby zrobili). Lekarze mylą karty pacjentek, wmawiają im, że no jak to, przecież mają napisane że ta trafiła z tym, po czym się okazuje, ze to ta pani nie spod okna, tylko od drzwi. Wymieniałyśmy się lekami, bo dostawałyśmy nie te, co trzeba... Na odchodne usłyszałam, że odrzucam takich specjalistów i że po wypisaniu się na własne żądanie nie przyjmą mnie z powrotem. Uff. |
Z mojego i Meruli (ale troszkę nieświadoma wtedy była doświadcznia wynika, z kluczowy nie jest szpital, doktor -> ale położna. Znajdź doswiadczoną i będzie dobrze!!!
Jade Elenne - 4 Września 2011, 23:46
| Ozzborn napisał/a | błogosławieni Ci, którzy w USOSie nic ponad okazyjne sprawdzanie stopni nie robić będą.
niestety pierwsza zasada brzmi - usos nie działa - pogódź się z tym. JAkie to szczęście, że to już mój drugi kierunek, którym wszystko mam z automatu i nie musze się na nic zapisywać |
W moim przypadku oznacza to dalsze stosowanie tradycyjnej metody MISH-owca, czyli wizytację wszystkich interesujących zajęć w pierwszym tygodniu, a potem bieganie po sekretariach z podaniami o dopisanie do USOS-a danego wydziału. Wrrrrr! W instytutach, które lubią mój kierunek, na ogół nie ma z tym wielkiego problemu (poza stratą czasu), ale w innych... argh.
... USOS oczywiście dalej nie działa.
Nutzz - 5 Września 2011, 13:00
Komputer mi się (!$^%$#, podejrzewam że płyta główna powoli siada, a niestety nie mogę go oddać do serwisu przynajmniej przez najbliższe 2 tygodnie...
Ciastek, wczoraj swoje sprawunki na USOSie załatwiłem bez najmniejszego problemu, widać jakiś trefny model Ci się trafił
ketyow - 5 Września 2011, 13:12
Nutzz, czyli co się dzieje? Laptop, desktop?
Nutzz - 5 Września 2011, 13:30
Desktop. Najpierw, jakieś trzy miesiące temu był problem z brakiem współdziałania dwóch kości RAM (wszystkie trzy sprawne, sprawdziłem), umieszczenie ich w jakiejkolwiek konfiguracji (2+1, 1+1, 1+2) zawsze skutkowało niekończącym się bluescreenem (błąd nv4_disp.dll.). No nic, wsadziłem więc dwójeczkę i hulało wszystko swobodnie. Jakoś tak dwa tygodnie temu niestety znacznie mu (tzn PieCykowi) się pogorszyło, randomowe bluescreeny czy zwiechy. Jednak w dalszym ciągu nic co nie byłoby do przeskoczenia, po 2-3 restartach sprzęt zawsze wracał do normalności (z reguły jednak działał poprawnie już od pierwszego uruchomienia). Od wczoraj jednak wszystko się psioczy jeśli tylko włączę jakąś gierę czy film, czasem nawet jeśli otworzę za wiele i/lub zbyt szybko kart w przeglądarce. Na dodatek od czasu do czasu psioczy mi o overclockingu (że niby przesadziłem), mimo tego że niczego nie kręciłem. Nie mówiąc już o tym że miewa okresy w których chodzi naaaprawdęęęę woooolnooooo. Po kilku minutach albo się zwiesza albo zaczyna działać normalnie.
Jeśli chodzi o flaki, to płytę i kartę graficzną, czyli to co najważniejsze, mam wciąż na gwarancji, RAMy są raczej bezpieczne, więc nawet jeśli coś się w PieCu spali to nie będę płakał. Ba, przeciwnie, mam nadzieję, że jeśli coś siądzie to NA AMEN. Wcześniejszą płytę zmuszony byłem oddawać do serwisu 2 razy, za pierwszym pochodziła tydzień i się spaliła, po drugim przysłali mi coś co wyglądało jakby dopiero co zdjęto owo coś z grilla a następnie potraktowano spawarką cały dolny most. Po miesiącu zdechło, tyle że 2 tygodnie przed finalnym zgonem po którym rozszedł się swąd skończyła się gwarancja. Dlatego niech się to pali w cholerę, w ramach gwarancji należy mi się nowe, oby tylko wytrzymało te 2 tygodnie, bo potrzebuję sprzętu do pisania i przeglądania książek z google booków. A tego, by podpinać starego rzęcha z 256 RAM nawet nie biorę pod uwagę, nie jestem masochistą.
ketyow - 5 Września 2011, 14:27
Hmm... no to biorąc pod uwagę młodość podzespołów wygląda trochę dziwnie. Zasilacz masz dobry? Jak mu świrują napięcia, to płyta główna może odstawiać przedziwne cyrki. Szczególnie, że w opcji trzech kości RAM jest do luftu, może nie wyrabia sekcja zasilania. Zaktualizowałbym bios (tylko tu ryzykujemy, że walnie bluescreen w czasie update'u, a wtedy raczej serwis), popodnosił w nim delikatnie napięcia na procesorze, mostku północnym i pamięciach. Tak naprawdę opcji jest teraz multum, przez internet to można spekulować bez końca.
Nutzz - 5 Września 2011, 14:29
Dlatego za te 2 nieszczęsne tygodnie oddam go do serwisu. A serwis jest wujkowy, więc po znajomości zrobi się to w maks 2-3 dni
Zasilacza przyznam się że nie sprawdzałem, nie posiadam miernika.
@ Edit: Zmierzyłem na szybciucha everestem. U normie, choć 12V blisko marginesu.
ketyow - 5 Września 2011, 14:34
Możesz spróbować programem AIDA64 (kontynuacja everesta), on pokazuje napięcia na poszczególnych liniach, choć wiadomo, że jeśli pojawi się nagły spadek, to tego nie zauważysz, można orientacyjnie za to sprawdzić stały odchył od normy. Zasilacz to bardzo ważna a często olewana rzecz. Ja za swój dałem 350 zł. Generalnie lepszym wyborem jest tania płyta + dobry zasilacz niż odwrotnie. Może być tu pies pogrzebany. Szczególnie jeśli był to taki kupiony razem z obudową. Jakbyś podał pełny konfig (z marką chociaż i mocą zasilacza) to może coś by to mi powiedziało.
Nutzz - 5 Września 2011, 15:00
Hmm... Z tego co patrzę, to najpewniej wskażesz mi winę zasilacza.
-ColorSit 350 W.
Reszta configu:
-Athlon 64 X2 4800+, 2,51 GHz
-GeForce 9800 GT
-ASUS M2N68-AM Plus
-RAM Kingstona, 2GB KVR800D2N5
Choroba, sprawdziłem zasilacz i Aidą i Everestem, wszystko w normie. Mam jednak nadzieję że to płyta główna, bo na nowy zasilacz mnie obecnie nie stać. Obecny ma 4 lata, wcześniej bez najmniejszych problemów dźwigał podobny sprzęt.
ketyow - 5 Września 2011, 15:41
Nutzz, matko kochana, samobójco Zmień zanim Ci się cały komp od niego usmaży. Fortron 500W kupisz za ok. 150 zł.
Bardzo możliwe, że Twoje popalone płyty zabił zasilacz. To samo może spotkać każdą kolejną. On pracuje na krawędzi swoich możliwości, bo na linii 12V ma na pewno daleko do 300W. Pewnego dnia może pierdyknąć i spalić tylko siebie, albo przy okazji np. dyski twarde.
Nutzz - 5 Września 2011, 15:48
Choroba, a wiesz ile za to można piwa kupić?
ketyow - 5 Września 2011, 15:51
Doedytowałem posta. Utraconych danych żadne piwo nie zrekompensuje
Aha, w obecnej sytuacji nie podnoś w biosie napięć.
A w temacie - przyszedł do mnie procesor do lapka i choć powinno mnie to cieszyć, to był zawinięty jedynie w folię (kobieta wysyłała...) i aż mnie zimny pot oblał jak to zobaczyłem. Koperta zwykła nawet. Cud, że nie połamane żadne piny, zaraz wymieniam i mam nadzieję, że będzie działać.
|
|
|