Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Jedenastka - 11 Marca 2011, 06:24
| Fidel-F2 napisał/a | | Rzecz w ty, że jeśli na półce jest dajmy na to cena 9,99 a na kasie wyskakuje 19,99 to na Twoje żądanie sklep musi Ci sprzedać po 9,99. |
Zdarza się to dość często w TESCO. Cena towaru na półkach jest niższa od pokazywanej przez czytnik.
Najczęściej wtedy gdy są tzw. promocje (ale nie tylko wtedy). Przy kasie muszą nabić cenę z czytnika.
Płacę i od razu idę do działu obsługi klienta z paragonem, mówię za co jaką cenę widziałam na półce, sprawdzają i zawsze oddają pieniądze
robert70r. - 11 Marca 2011, 10:43
| Fidel-F2 napisał/a | | Rzecz w ty, że jeśli na półce jest dajmy na to cena 9,99 a na kasie wyskakuje 19,99 to na Twoje żądanie sklep musi Ci sprzedać po 9,99. |
W istocie. Rozmawiałem kiedyś z wujkiem, który był inspektorem w PIHu. I jest dokładnie tak, że nas obowiązują ceny na półkach, a nie jakieś inne.
Chal-Chenet - 11 Marca 2011, 10:47
Ależ ten dzień się wlecze...
shenra - 11 Marca 2011, 11:04
| Chal-Chenet napisał/a | | Ależ ten dzień się wlecze... | Co piłeś?
gauss - 11 Marca 2011, 11:16
Piątek, weekend za pasem, więc ostatni dzień pracy się wlecze...
Chal-Chenet - 11 Marca 2011, 12:15
| shenra napisał/a | Co piłeś? |
Dziś jeszcze nic, a wczoraj ledwo jedno piwo.
ilcattivo13 - 11 Marca 2011, 12:18
terebka - jeszcze nigdy nie wrzeszczałem przy udanych próbach samookaleczania W życiu trzeba być twardym, a nie mientkim
a to pakowanie zakupów do reklamówek/wózków/toreb jest w większości sklepów wpisane na listę obowiązków pracownika (bo przyspiesza to obsługę klienta), więc jak bedziesz się pytał, to raczej o to, dlaczego pani z kasy nie chce sama włozyć towaru do wózka.
terebka - 11 Marca 2011, 12:31
Widziałem osobiście najemnych profesjonalnych pakowaczy, ale nie były to kasjerki. W takim układzie kasjerka-najemnik pakowacz to rzeczywiście przyspieszy obsługę bo to jednak dwie osoby, nie jedna.
A co do mieszania się produktów przy bystrej kasjerce, to wspomniane najbliższe Netto ma taki dżinks, czyli wajchę przy blacie gdzie lądują produkty. Odhaczy jednego klienta, myk-myk, wajcha przesunięta, i produkty następnego elegancko lądująw innej części blatu a guzdrała ma czas by pozbierać swe skarby
ilcattivo13 - 11 Marca 2011, 20:05
terebka - ja się z pakowaniem przez kasjerkę zetknąłem we Francji, w 97'mym, jak mój tamtejszy wujek był "derehtorem" w Leclercu. To od niego wiem, że sieć sprawdzała wszystkie możliwe kombinacje sposobów, w jaki klient jest obsłużony przy kasie (no dobra, nie wszystkie - nie było kasjerek topless) i wariant z kasjerką pakującą rozliczone zakupy do wózka był najefektywniejszy i tak jak w dzisiejszych Lidlach - pozwalał zaoszczędzić masę miejsca (dzięki czemu przy kasach mieściły się dodatkowe standy ze słodyczami, prezerwatywami i takimi tam). Większość klientów super- i hipermarketów przyjeżdża do nich ~ raz na tydzień, żeby zrobić duuże zakupy i oni nie korzystają z koszy, tylko z wózków, którymi przyjeżdżają najczęściej pod samochód i bezpośrednio do niego pakują zakupy. Z kosza korzysta klient, który robi niewielkie zakupy i wtedy pakuje się przy ladzie, stąd te wszystkie dzielone lady, albo pomysły z dodatkowymi pakowaczami (albo tak jak to jest w niektórych sieciach uesańskich - kasjerka pakuje zakupy do papierowych toreb). A że małe zakupy robi się najczęściej w mniejszych sklepach, więc tam sprawdzają się dzielone lady. I tylko tam.
A jak już wspomniałem o kasjerkach pakujących towar do papierowych toreb. Leclerc też to przez jakiś czas usiłował wprowadzić we Francji ten amierikański zwyczaj (Francuz gorszy od amierikańca?!?! "Viva la Resistance!", "Viva la Republique!", "Viva De Gaulle!"), ale jak się okazało - standardowa francuska kasjerka nie jest na tyle inteligentna, żeby pomidory, jajka czy inne delikatne i podatne na zgniecenie produkty kłaść do torby na końcu. Prawie zawsze takie produkty lądowały na dnie torby, przywalone butelkami z mlekiem/piwem/winem, ciężkimi owocami i/lub trzykilogramowym opakowaniem proszku do prania. Z tego co pamiętam, sieć sporo na tym zarządzeniu straciła (masa klientów skarżyła się na kasjerki, kierownictwo kasjerkom organizowało kosztujące krocie szkolenia, itd.) i przynajmniej ze dwa lata odbudowywali pozycję na rynku.
merula - 11 Marca 2011, 20:59
jakaś taka niedowarzona jestem dzisiaj. do tego boli mnie gardło i solidnie nap...la głowa.
ketyow - 11 Marca 2011, 21:32
Nie mogę się nadal pogodzić z tym, że koleżanka zrzuciła z półtora metra mój dysk przenośny i 1,5 TB danych zbieranych przez 7 lat ch*j strzelił, czuję się jakby mi ktoś niezły kawał życia wyrwał. Żadne pieniądze tego nie odkupią. Przestałem w ogóle oglądać filmy, bo mi się niedobrze robi, jak pomyślę, że wszystko co miałem obejrzeć w najbliższym czasie szlag trafił. Jak ja nienawidzę bezmyślności, ależ trzeba być tępym! Głowica była zaparkowana prawdopodobnie, więc może za kilka lat i kilka tysięcy złotych dane uda się odzyskać... Pfff.
Rafał - 11 Marca 2011, 21:42
ketyow, przyznaj się, co ty jej zrobiłeś?
ketyow - 11 Marca 2011, 21:47
Pozwoliłem sobie skopiować House'a ode mnie. Którego nawet nie oglądałem, bo nie przepadam. A potem przestawiała laptopa z podpiętym na usb dyskiem i zupełnie nie przeszkadzało jej to, że kabel jest już na maksa naciągnięty i ciągnęła dalej. I żeby to jeszcze był zwykły stół, ale nie, dysk był na wysokości ok 1,5m. Niby przy zaparkowanej głowicy wytrzymuje przeciążenia do 300 g Ale on się wyłącza po czasie automatycznie, mógł i chodzić... Tak czy owak raz go bios wykrył, ale windows już nie, zazwyczaj rozkręca się, głowica wydaje przedziwne dźwięki i na tym koniec. Ma ktoś wtyki w tej dużej polskiej firmie co to odzyskuje dane z całej Europy?
O co ja pytam. Kroll Ontrack, przedział cenowy 2000-5000 zł plus sama ekspertyza 300 zł. A ja mam do końca miecha 40 zł. To drugi powód wkurwienia.
robert70r. - 12 Marca 2011, 08:37
ketyow, rozumiem cię aż za dobrze. Też miałem podobną historię. Współczuję...
Fidel-F2 - 12 Marca 2011, 09:35
ketyow, to obciąż laskę kosztami
ketyow - 12 Marca 2011, 10:01
Fidel-F2, i tak nie spłaciłaby tego wcześniej niż za kilka lat, a powiedz komuś mimo wszystko bliskiemu a też bez forsy, że ma Ci zapłacić kilka tysięcy... Głupota boli, ale nic nie poradzę, nie da mi to niczego. I nie tylko u niej zauważyłem taką bezmyślność jeśli chodzi ogólnie o elektronikę - to chyba typowo kobieca przypadłość (są wyjątki - zawsze mnie bawiło jak moja eks opierdzielała za takie coś swoje koleżanki). Zwijanie kabli od ładowarek czy zasilaczy, stawianie kubków z napojami przy/na otwartym laptopie (następnego dnia uratowałem tak właśnie lapka przed drugą koleżanką, zabierając go z okolicy i mówiąc że w końcu ten kubek potrąci - i potrąciła i chwała mi, że laptopa zabrałem), trzymanie laptopa na kocu etc. gdzie nie ma możliwości "oddychania". Brak tu chyba trochę jakiejś logiki w rozumowaniu, a najgorsze jest to, że część facetów też tak ma. Ale niestety rośnie pokolenie gości, którzy nie będą pokoleniem złotych rączek jak typowy teraz facet w średnim wieku, tylko kompletnie bezużytecznych łosi, co nic sami nie potrafią zrobić.
Fidel-F2 - 12 Marca 2011, 10:19
jak uważasz
Jedenastka - 12 Marca 2011, 14:11
| ketyow napisał/a | | stawianie kubków z napojami przy/na otwartym laptopie (następnego dnia uratowałem tak właśnie lapka przed drugą koleżanką, zabierając go z okolicy i mówiąc że w końcu ten kubek potrąci - i potrąciła i chwała mi, że laptopa zabrałem) |
Ależ co Ty mówisz! Kubki (a najlepiej filiżanki) z kawą stawia się na takim czymś co się wysuwa z komputera i niby się tam wkłada płyty ale tak naprawdę to jest podstawka pod filiżankę
Fidel-F2 - 12 Marca 2011, 14:13
| ketyow napisał/a | | stawianie kubków z napojami przy/na otwartym laptopie | widziałem w Tesco podgrzewacze do kubków na USB z kabelkiem takim na 20cm
Sauron - 12 Marca 2011, 14:15
Kiedyś koleżanka jadła kruche ciasteczka przy moim laptopie, oczywiście się tak rozkruszyły, że wszystko mi w klawiaturę powpadało.
merula - 12 Marca 2011, 14:31
no to będą zapasy na ciężkie czasy
Kai - 12 Marca 2011, 20:42
| ketyow napisał/a | | Ale niestety rośnie pokolenie gości, którzy nie będą pokoleniem złotych rączek jak typowy teraz facet w średnim wieku, tylko kompletnie bezużytecznych łosi, co nic sami nie potrafią zrobić. |
Aczkolwiek jest już spory odsetek facetów w średnim wieku, którzy mają totalnie dwie lewe ręce. Kolega mi miauczy, że nie ma kontaktu ze swoją 10 letnią córką. Mówię mu, że może by jej sklecił domek dla lalek, mebelki, czasem można zrobić coś super (niedawno jeszcze znalazłam część zastawy wytoczonej z drewna przez dziadka mojej sąsiadki dla mnie, przekazałam córce koleżanki, uciecha była niezmierna), a on "eee, no co Ty, ja nie umiem...". No bez przesady... To raczej nie przypadek, że jest nas w dziale trójka "serwisantów" (w tym dwie kobiety, mam cudowną koleżankę pod tym względem) bo całej reszcie trzeba wszystko na kartce wypisać.
A ode mnie: ja rozumiem, że ktoś ma urodziny, ale olewać swoje obowiązki przez cały dzień, po czym po 15.30 obudzić się i próbować wszystko przewrócić do góry nogami, co cały zespół ludzi przygotowywał... no to jednak nieładnie.
| ketyow napisał/a | | Ma ktoś wtyki w tej dużej polskiej firmie co to odzyskuje dane z całej Europy? |
A mój koleś zza biurka tam pracował do niedawna. W Ontracku znaczy. Może coś podpowie.
ilcattivo13 - 12 Marca 2011, 20:48
mój tydzień pracy skończył się 20 minut temu
Fidel-F2 - 12 Marca 2011, 20:50
a kiedy zaczynasz następny?
Jedenastka - 12 Marca 2011, 20:56
Za jakieś 20 minut
ketyow - 12 Marca 2011, 21:45
Kai, możesz mu powiedzieć, że rozkręca się, w większości wypadków nie widzi go bios jeśli podłączam bezpośrednio do sata, jeśli podłączam przez kieszeń i usb to windows z reguły "nie rozpoznaje urządzenia". Reaguje normalnie na wetknięcie kabla usb, dioda się zapala, i aktuator (ramię głowicy) wydaje dźwięki ale takie dość bojowe, jakby nie radził sobie z odczytem. Dwa razy odczytał mtf i zlistował mi pliki i katalogi pod systemem, udało mi się wtedy uruchomić film. Uznałem, że doszedł do siebie, spieszyło mi się to odpiąłem i niestety jak podpiąłem następnym razem to już nici. Próbowałem odpalić w różnych pozycjach, i mam nadzieję, że nie robię źle i mi głowicą nie jeździ po talerzu. Prawdopodobnie była zaparkowana w czasie upadku, ale głowy nie daję, bo wyłącza się automatycznie. Wysokość 1,5 m. Może na coś wpadnie ten Twój znajomy. Ale pewnie nie ma zbytniej opcji, żeby to zrobić za grosze, bo cennik firmy stoi od 2000 zł bez VAT. A dysk ma 2 TB. Rozmontowałbym go sam, ale do tego trzeba mieć laboratoryjne warunki.
merula - 13 Marca 2011, 10:39
laptop zażądał wizyty w sanatorium
i dziecku stanowczo pogorszył się wzrok. akurat pod ty względem musiał iść w ślady mamy?
robert70r. - 13 Marca 2011, 10:49
Kurczę, to chyba jakaś plaga padła na kompy. Sąsiadka przyleciała do mnie i mi mówi, że jej komp nie widzi HDD. Zaraz mi się mój przypomniał.
Kai - 13 Marca 2011, 10:50
ketyow, jutro rano mu po prostu przekopiuję Twojego posta. Podejrzewam uszkodzenie czysto mechaniczne, może coś się przesunęło. Swoją drogą, babę bym... no sama nie wiem co. Zabić to IMHO mało Zalecam długi, nudny wykład o postępowaniu z urządzeniami elektronicznymi.
Choć muszę powiedzieć, że nasza ostatnia awaria drukarki (zacięcie papieru) wymagała wizyty serwisanta, bo nie wiedzieliśmy, że jest listwa, którą się wysuwa, a pod nią ta kartka uwięzła, niewidoczna z żadnego miejsca, skala integracji niespotykana, sfałdowana jak bibułka karbowana
robert70r. - 13 Marca 2011, 11:01
Kai, z tyłu drukarki? Pytam z ciekawości.
|
|
|