Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
ilcattivo13 - 2 Lutego 2011, 23:18
"raz w miesiącu"? Przeca oni w takim teatrze zmieniają repertuar raz na rok...
agnieszka_ask - 2 Lutego 2011, 23:37
przecież nie jeden teatr w mieście. do tego jeszcze opera i filharmonia.
jak ktoś ma ochotę na odrobinę kultury, to ją znajdzie
illianna - 2 Lutego 2011, 23:41
życie mnie chwilami wku...
ketyow - 3 Lutego 2011, 02:17
Dwie stówy? Toż się w pale nie mieści, ostatnio koleżanki na te gdyńskie śpiewające teatralne coś tam, szły za 30-40 zł? 200 to jakaś chora cena, nie sądzę, żeby takie były cenami normalnymi.
Fidel-F2 - 3 Lutego 2011, 05:47
wyluzuj illianna, Sebastian też człowiek
fealoce - 3 Lutego 2011, 07:51
| Fidel-F2 napisał/a | | no to teraz pora na litra i ze trzy odcinki desperej hausłajfs |
a co to?
Jedenastka - 3 Lutego 2011, 09:01
Chyba coś o kurach domowych.
illianna - 3 Lutego 2011, 12:26
| Fidel-F2 napisał/a | | wyluzuj illianna, Sebastian też człowiek | o kurka, a ja tyle lat mu wierzyłam, że jest Klingonem
nie chciałam was zanudzać, ale wczoraj na szczepieniu jak zwykle polska służba zdrowia nie rozczarowała mnie i była równie nieprofesjonalna jak zawsze, a potem jeszcze sprawdziłam w necie ceny dodatkowych szczepionek
dalambert - 3 Lutego 2011, 12:45
Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów
z dnie 18 stycznia 2011 roku.
wq... mnie jak cholera , to tylko drobne 1040 i pare stron / drobnym druczkiem/
Agi wiesz o czym piszę, bo i chyba do was trafiło
Agi - 3 Lutego 2011, 12:52
| dalambert napisał/a | Agi wiesz o czym piszę, bo i chyba do was trafiło |
Wiem, o instrukcji kancelaryjnej. Jeden z głupszych pomysłów, spieprzono dobrze funkcjonujący system, zamiast go uzupełnić o regulacje dotyczące e-dokumentów.
dalambert - 3 Lutego 2011, 13:00
Agi, to popatrz sobie jeszcze na tę super genialną instrukcją archiwalną
i ja mam opracować jak tę firdolete zastosować w mojej firmie, brrrrrrrrrrrrrrr
ps. czyli wprowadzić zmiany w już dobrze sprawdzającym się dokumencie.
Kai - 3 Lutego 2011, 19:19
| merula napisał/a | Prawie dwie stówki za dwa bilety? | Kochana, za Sonisphere, jak dobrze pójdzie, to mi przyjdzie uiścić 8, a jak źle, 4
Wkurzają mnie Solarisy. Autobusy dla młodych, szczupłych i zdrowych. Nie chodzi o mnie, ale jak widzę te babcie gramolące się na 20-centymetrowe stopnie, to mnie BIERZE. Krzesełek na normalnym poziomie jest równo 8 i są zajęte momentalnie, bez opcji ustępowania, a wszystkie inne są na podwyższeniu.
Kasiek - 3 Lutego 2011, 19:43
Po raz kolejny idioci, którzy do mnie dzwonią. Nie normalni ludzie, którzy znają opcję "dzień dobry", "Do widzenia", "dziękuję" tylko idioci bez krzty rozumu, wyobraźni i umiejętności myślenia. I to, że głowa przestała mnie boleć dopiero po 3 ibupromie max...
Jedenastka - 4 Lutego 2011, 06:18
Kasiek, czyżby świat aż tak się zmienił? Kiedyś kilka lat pracowałam w centrali telefonicznej, dzwonili różni ludzie ale nigdy żaden idiota.
Kasiek - 4 Lutego 2011, 08:05
Jedenastka, za dużo by opowiadać. Czasem jest tak, że kończysz taką rozmową i masz gigantyczną satysfakcję, ze udało się zamknąć sprawę toczącą się kilka miesięcy - w kilka minut. Czasem rozmowa jest tak miła, że aż się człowiek do komputera głupkowato uśmiechnie. A czasem ma ochotę rzucić w pieruny robotę. Może kilka lat temu było inaczej, może dziś bardziej klienci mają narąbane w głowach, bo przecież firma dla klienta powinna zrobić wszystko, zwłaszcza takiego byznezmena, który ma dwa numery na abonamencie za 20 zł. Niestety, ale kultura w naszym kraju to deficytowy towar... (pomijam przypadki, kiedy klient dzwoni faktycznie ze sprawą z winy sieci, ale są i tacy, którzy potrafią spokojnie i grzecznie przedstawić problem i dać 5 minut na wyjaśnienie - bo tyle najczęściej to zajmuje - a są i tacy, co będą drzeć mordę i nie dadzą sobie pomóc za nic - od razu człwoiek ma inne podejście do takich ludzi...)
Jedenastka - 4 Lutego 2011, 08:15
| Kasiek napisał/a | | Czasem rozmowa jest tak miła, że aż się człowiek do komputera głupkowato uśmiechnie. A czasem ma ochotę rzucić w pieruny robotę. |
Właśnie dlatego pytałam, czy ktoś wam kiedyś powiedział, że przed wami powinno być lustro.
| Kasiek napisał/a | | Może kilka lat temu było inaczej |
Kilkanaście
ketyow - 4 Lutego 2011, 11:50
Sprawa jest taka - pracuje się dla firmy, która jest bandą oszustów w zasadzie, klientów rąbie się w bambuko jak idzie, nie ma osób odpowiedzialnych i można tylko dzwonić z problemami do osób przy słuchawce, które w zasadzie nic nie mogą. Niektórzy od razu dzwonią z pyskiem, a niektórzy dlatego że wykonali już sto telefonów w danej sprawie i nadal jest ona niezałatwiona, choć każda jedna osoba przy telefonie mówiła, że teraz już będzie ok, albo że nie może nic z tym zrobić. I tu jest ból, kiedy klient ma rację, a Ty wiesz o tym, ale nie możesz mu pomóc, ściemniasz że teraz już wszystko będzie ok, ale masz świadomość, że nie będzie, bo Twoja firma działa jak *beep*. Odpowiedzialnych nie ma. To jest praca, do której idąc musisz zdawać sobie sprawę, że będziesz stać jako tarcza osłaniająca tyłki Twoich szefów oszustów przed klientami. Centrala pewnie i teraz byłaby spokojna, to nie ma ze sobą raczej wiele wspólnego, bo człowiek przez centralę nie czuje się pokrzywdzony. Oczywiście, trafiają się też klienci-zupełni-idioci jak wszędzie, co to nie potrafią włączyć przeglądarki i do obsługi klienta mają problem i pomimo, że tacy też są dość często, to i tak są kroplą w morzu tych oszukanych. Ta robota jest ciężka, nie jest dla każdego, ale skoro jest banda studentów, którzy na chleb potrzebują i chwycą się wszystkiego, to ktoś za tę ofiarę i tu będzie grał.
Kasiek, ja bym się na Twoim miejscu pocieszał myślą, że nie siedzisz na wychodzących. To jest dopiero zwalona sprawa... I lepiej znajdź sobie coś normalnego, zanim będziesz znowu starać się o dziecko, przecież nie można wtedy cały czas chodzić w stresie. Ja tam się call-center wystrzegam jak ognia, naprawdę prędzej znowu poszedłbym do jewro
Tzn. jeszcze nie wiem dla kogo pracujesz, bo np. operatorzy samej telefonii komórkowej, to jeszcze zupełny lajcik, ale sam byłem w tepsie, a obok miałem dialog, mam ludzi co trochę spędzili w netii a wcześniej tele2 - ma-sa-kra.
ailiS - 4 Lutego 2011, 12:30
| ketyow napisał/a |
Kasiek, ja bym się na Twoim miejscu pocieszał myślą, że nie siedzisz na wychodzących. To jest dopiero zwalona sprawa... |
Rękami i nogami się tu podpisuję. Myślałam, że praca na infolinii to koszmar, ale potem przyszła sprzedaż... Próbujesz się grzecznie spytać czy pani poświęco ci 2 minuty na rozmowę, a ta rzuca słuchawką po 3 sekundach. A potem przychodzi inna pani, macha papierem z wykresami i tłumaczy, że jak tak dalej pójdzie to firma podejmie kroki...
Fidel-F2 - 4 Lutego 2011, 12:31
| ailiS napisał/a | | Próbujesz się grzecznie spytać czy pani poświęco ci 2 minuty na rozmowę, a ta rzuca słuchawką po 3 sekundach. | ja tak robię, bo mnie wkurzają takie telefony bez sensu
merula - 4 Lutego 2011, 12:35
ailiS, oj znam to, znam... przerąbane
Jedenastka - 4 Lutego 2011, 12:38
| Fidel-F2 napisał/a | | ja tak robię, bo mnie wkurzają takie telefony bez sensu |
Ja mówię, że mam prośbę. Żeby mnie usuneli z bazy danych i więcej nie dzwonili.
dalambert - 4 Lutego 2011, 12:39
| ailiS napisał/a | | ... Próbujesz się grzecznie spytać czy pani poświęco ci 2 minuty na rozmowę, a ta rzuca słuchawką po 3 sekundach. |
A jak sądzisz ile takich namolnych telefonów ta przykładowa pani otrzymuje dziennie, ile odrywa ją od pracy, garów, prania, czy zdejmuje z kibelka bo kolejny namol chce jej wrzucić do listy zakupów kolejną niepotrzebną fierdołę.
Wspułczuję Ci pracy, to koszmar robić za takie namolne guano, ale nie ma co się użalać.
Jedenastka - 4 Lutego 2011, 12:41
Ewentualnie mówię, że nie mam teraz czasu bo smażę kotlety (jeśli dzwoniąca osoba jest miła). Najgorzej jest gdy chcą mi sprzedać ubezpieczenie. Wtedy z nimi rozmawiam
ketyow - 4 Lutego 2011, 13:19
| Jedenastka napisał/a | | Fidel-F2 napisał/a | | ja tak robię, bo mnie wkurzają takie telefony bez sensu |
Ja mówię, że mam prośbę. Żeby mnie usuneli z bazy danych i więcej nie dzwonili. |
Tak się nie da, jedni od drugich wykradają numery, a jak już nie ma skąd to się dzwoni na numery z... google
Rafał - 4 Lutego 2011, 13:24
Wkurza mnie niezmiennie Verlag-Dasthoffer, nie ma na nich siły, są tak namolni, że na dźwięk samej nazwy mam ochotę rzucać słuchawką po ścianach. Nie pomagają prośby i groźby o wykreślenie naszego nr z ich bazy danych, nie ma tygodnia jak nie zadzwonią.
Martva - 4 Lutego 2011, 13:31
Wczoraj w Urzędzie Pracy pani nastroszyła na mnie brwi i warknęła 'żadnych języków? I prawa jazdy też nie? No to zostaje tylko telemarketing!', zwątpiłam wyobraziwszy sobie siebie w roli wciskacza kitu, i to jeszcze przez fuj, telefon. Na szczęście mi nie dała żadnej oferty na takie stanowisko (zignorowała również nieśmiałe pytanie o staże, z czego wnioskuję że jeszcze ich nie mają). Zastanawiam się co mówi takim bezrobotnym od 20 lat, z którymi chodziłam na jedne zajęcia, co nie dość że nie znają języków i nie maja prawa jazdy, to jeszcze wykształcenie mają podstawowe i boją się komputerów.
illianna - 4 Lutego 2011, 13:36
Martva, pewnie mówią, że telemioła i telełopata
Lynx - 4 Lutego 2011, 14:19
http://www.venire.pl/visions/szklane_garnki
Rzecz jasna irytujące są ceny... Bo ja takie gary chcę mieć.
Godzilla - 4 Lutego 2011, 14:21
Ja zwykle dosłuchuję do końca tego co taka dzwoniąca osoba mówi. Przez grzeczność, to też człowiek, a że tylko taka g**na robota mu się trafiła, żeby na chleb zarobić, to tylko mogę współczuć. Ale potem mówię że nie jestem zainteresowana i odkładam słuchawkę. Ewentualnie proszę, żeby mnie usunęli z bazy danych. I tak co drugi dzień ktoś mi głowę zawraca, ale np. od jakiegoś czasu nie proponują mi kupna wyrobów wełnianych.
ketyow - 4 Lutego 2011, 14:35
Dlatego u mnie w domu od 7 lat nie ma stacjonarnego.
|
|
|