To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Kai - 28 Stycznia 2011, 19:10

Jedenastka, tak jest, kiedy się pracuje "na swoim". Liczy się wynik, a nie autor i pewne osoby próbują z tego korzystać. Na szczęście finanse trochę to rekompensują :)
Kasiek - 28 Stycznia 2011, 19:40

Kai napisał/a
Kasiek, czy Ty pracujesz w moim dziale?


Nie, ale chyba się podobnie czuję. Dział, który nami zarządza (naszym czasem pracy) czasem nie wie, kiedy przestać. Nadgodziny codziennie, jak nei możesz zostać - to rekomendacja przełożonego albo odrabianie nadgodzin innego dnia. ODRABIANIE NADGODZIN?!? Co to ma być?


Jedenastka napisał/a
Pracujecie w korporacjach czy jak?

Dokładnie. Gdyby nie pełene socjal i zarobki jakna Lublin dobre, to bym to już dawno w cholerę rzuciła. Ale zarabiam dwa razy więcej niż moja matka po 30 latach pracy, więc...

Jedenastka - 28 Stycznia 2011, 20:02

Kasiek napisał/a
Nadgodziny codziennie, jak nei możesz zostać - to rekomendacja przełożonego albo odrabianie nadgodzin innego dnia. ODRABIANIE NADGODZIN?!? Co to ma być?
To jest normalne Kasiek. Normalne w korporacji. Zazwyczaj.
Idąc dalej to oczywiście znaczy, że jest nienormalne. Czyli?

Kasiek napisał/a
Dokładnie. Gdyby nie pełene socjal i zarobki jakna Lublin dobre, to bym to już dawno w cholerę rzuciła.

A długo już tam pracujesz?

Godzilla - 28 Stycznia 2011, 20:55

W zasadzie gdzie bym nie napisała, to będzie i na temat, i offtop, bo nie wiem czy mnie to bardziej wkurza, śmieszy czy mi skrzydełka opadają. Młody wczoraj skarżył się, że mu zginął ustnik. Najpierw był, a potem nagle nie było. W związku z tym nie poćwiczył, a na lekcji usłyszał to i owo od nauczycielki. Przetrząsnęliśmy dom żeby znaleźć ten interes, bo gdyby przepadł na dobre, nowy kosztowałby pewnie ok. 200 zł i trzeba by parę tygodni poczekać na dostawę. Po godzinie poszukiwań ustnik znalazł się na mojej półce za szkłem, ustawiony grzecznie koło dwóch mosiężnych świeczniczków. Wyglądał jak trzeci taki sam, i trzeba było niezłej spostrzegawczości, żeby go odróżnić. Jakim cudem tam trafił? Ano, Potwory wczoraj wpadły na pomysł, żeby pooglądać swoje wypadnięte mleczaki, które tam zaskładowałam, wychodząc z założenia, że stamtąd nie zginą.
feralny por. - 28 Stycznia 2011, 20:59

Nie zły numer. :mrgreen: Przypomniał mi się kumpel, z którym przez kilkanaście minut szukałem szukałem kluczy do pomieszczenia, które mieliśmy zamknąć. Dopiero jak poszedłem na drugi koniec pokoju i spojrzałem w jego kierunku, to zobaczyłem, że klucze ma wsunięte pod szelkę na ramieniu, tak że sam ich nie widział. :mrgreen: Mogliśmy tak szukać i szukać.
Matrim - 28 Stycznia 2011, 23:38

Do *beep* wszystko :evil:
Jedenastka - 29 Stycznia 2011, 00:22

Możliwe. W sumie dziwny wieczór. Niektórzy dziwnie i niezrozumiale (dla mnie) nerwowi.
Kasiek - 29 Stycznia 2011, 15:42

Że jestem ofermą :P
dalambert - 29 Stycznia 2011, 15:47

Al Jazeera.
El jaziira
El Dżazira,

ostatnie 'robaczki" w różnych TV a'propos wydarzeń w Egipcie .
To ja się pytam JAK się naprawdę do cholery tę arabską telewizje pisze i jak się nazywa :?: :twisted:

Ziemniak - 29 Stycznia 2011, 16:05

To zależy kto pisze :P
Godzilla - 29 Stycznia 2011, 16:11

I nikt nie napisał Al-Dżazira? To znaczy że wszyscy zrzynają od Angoli a nikt się nie pofatyguje żeby zadzwonić do naszych arabistów. Ozzborn, mam rację czy się mylę po latach?

Bo Egipcjanie by pewnie powiedzieli Il-Gazira.

Martva - 29 Stycznia 2011, 16:23

Godzilla napisał/a
Al-Dżazira


Tak piszą w Wyborczej i w Wikipedii.

Godzilla - 29 Stycznia 2011, 16:28

Dziennikarskie lenistwo. Jak kiedyś sekretarzem ONZ był niejaki Butrus Ghali, arabiści dostawali skrętu kiszek, bo w wiadomościach tradycyjnie czytali to "G-h-ali", jakby był jakimś Hindusem. Arabskie "gh" czyta się z grubsza jak francuskie "r", a samo nazwisko to najzwyklejszy przymiotnik i znaczy "drogi". Butrus zresztą znaczy Piotr, nie wiem czy to może świadczyć, że Ghali był z chrześcijańskiej rodziny.
shenra - 29 Stycznia 2011, 19:48

Pierd....świra dostaję z tą przeprowadzką. Jak już jest dobrze, to wyleci babol na dwa metry i się wszystko wali. I potem będzie na mnie, że się ociagam, że transport trzeba załatwić, że zupa była za słona. Szlag mnie trafi. :evil:
ketyow - 30 Stycznia 2011, 00:27

Wszyscy podostawali naukowe blisko 2 tygodnie temu, a ja nie :shock: Zaczynam się bać, czy czasem mi nie wstrzymali, bo jestem na dziekance. W dziekanacie mówili, że to nie robi problemu, płacili do grudnia normalnie, ale jeśli coś się zmieniło, albo wprowadzili mnie w błąd i sami płacili przez pomyłkę... O kur*a, to już po mnie :?
shenra - 30 Stycznia 2011, 00:34

ketyow, najpierw dowiedz się o co chodzi, a potem siej panikę. Chłopie wrzodów się nabawisz.
ketyow - 30 Stycznia 2011, 00:39

W sumie to dziwię się, że jeszcze nie mam ;P:
shenra - 30 Stycznia 2011, 00:44

ketyow, to nie kuś losu.
Ozzborn - 30 Stycznia 2011, 01:03

Godzilla, raczej nie inaczej, jużem kwestię z grubsza wyjaśnił a Para.
ketyow - 30 Stycznia 2011, 13:18

shenra napisał/a
ketyow, najpierw dowiedz się o co chodzi, a potem siej panikę. Chłopie wrzodów się nabawisz.


Zadzwonić do dziekanatu nie mogę bo dziś nieczynny, ale dowiedziałem się od kumpla, że jeden chłopak od nas też poszedł na dziekankę, wypłacili mu dwa miesiące stypendium, a potem zamrozili i kazali zwracać, bo im się pomieszało, że mu się należy na dziekance. Co za burdel... Jakie mam prawa w takiej sytuacji?

Kai - 30 Stycznia 2011, 16:32

Buractwo poza swoim naturalnym środowiskiem. Wczoraj grzecznie poprosiłam taką 6-osobową grupę o ciszę, sugerując, że ochrona jest blisko. Poskutkowało po 3 razie. Pytanie: PO CO burak idzie na Pink Floyd, z odpowiednim % we krwi i psuje innym odbiór?
ketyow - 30 Stycznia 2011, 21:20

Kai, koncertuję z piwami symbolicznymi jedynie, ale mnie np. doprowadza do szału gromada ludzi w średnim wieku, którzy pchają się do przodu w pogo (nie mówię o koncertach typu Floydzi akurat), rzucają do wszystkich z pretensjami, że skaczą, a jeszcze sami wyciągają do góry łapy z aparatami i niczego nie widać. A za to jacy oburzeni jak się im zwróci uwagę, hoho!
merula - 30 Stycznia 2011, 21:33

niektórzy ludzie, których zasadniczo lubię, czasem męczą mnie straszliwie, żeby nie powiedzieć dosadniej.
Godzilla - 30 Stycznia 2011, 21:59

Dziesiąta dochodzi, a w kuchni kałuża wody. Rozlazł się odpływ pod zlewem. Cała szafka nasiąknięta.

A dopiero co tłumaczyłam jakiś kawałek o kanalizacji.

Kasiek - 31 Stycznia 2011, 08:58

Marcin i to tak, że zastanawiam się, czy nie spakować swoich rzeczy. :evil:
Kruk Siwy - 31 Stycznia 2011, 09:22

Który to już raz?
Bo to jakaś świecka tradycja się robi.

Kasiek - 31 Stycznia 2011, 09:29

Nie wiem, przestałam liczyć. No i tego nie zrobię. Choćby jemu na złość :twisted:
shenra - 31 Stycznia 2011, 12:46

Kasiek napisał/a
Choćby jemu na złość
Czy to jest wewnętrzna logika?
dalambert - 31 Stycznia 2011, 12:58

Ależ przecież to klasyczny przykład "przepastnych głębi kobiecej logiki" ;P:
Kasiek - 31 Stycznia 2011, 13:03

shenra napisał/a
Kasiek napisał/a:
Choćby jemu na złość
Czy to jest wewnętrzna logika?


znasz lepszy sposób na dokuczenie facetowi? :P Pożyje dwa tygodnie na kanapkach z pasztetem z puszki to zmięknie.

edit: mowiłam, ze nie znoszę porannych zmian w pracy? Kolejki nie zmniejszają się od 9.00 - (15-20 osob) z takimi pierdołami dzwonią, że mi by było wstyd o to pytać...



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group