To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Blogowanie na ekranie - Rooshoffy blogasek Martvuni

shenra - 12 Maj 2012, 15:22

A wcześniej była mowa, że Martva ma do "czego" wracać :mrgreen:

Z nowinek, Martva zwiedza sobie okolice z młodzieżą z Kanady, która właśnie przyjechała. Dokarmia czterokopytne ręcznie i podgląda kaczki w intymnych sytuacjach :mrgreen:

Kruk Siwy - 12 Maj 2012, 15:29

Wersja z dokarmianiem kaczek, oprowadzaniem czterokopytnych i podglądaniem młodzieży w intymnych sytuacjach byłaby chyba jednak ciekawsza...
ilcattivo13 - 12 Maj 2012, 21:59

shenra - akurat jeśli chodzi o Martvą, to ja już dawno wiem, że zuą i zmienną jest ;P:
shenra - 14 Maj 2012, 01:02

ODCINEK DWUDZIESTY DRUGI

Cytat
2.04, 93 dni do powrotu, rano. Jest sms od K, boję się zastanawiać co on robi o czwartej nad ranem że do mnie pisze. Może wolę nie wiedzieć. Znów nie spałam pół nocy a od siódmej pieprzone dzwony. Ciocia pojechała do Loche, a ja teoretycznie powinnam odkurzać, ale zaraz to zrobię. Zarobiłam plusa, bo nie mogła znaleźć papierów z ubezpieczalni, a ja pogrzebałam na biurku i znalazłam w minutę. Dziś dobry kwadrans liczyłam na kalkulatorze ile euro mam szansę przywieźć i ile to będzie na złotówki, przyjmując że euro = 4zeta, wychodziły mi mocno imponujące kwoty. Do tego stopnia że aż się zastanawiam czy jak już sobie założę konto w m-banku to sobie nie zrobię jakiejś lokaty na wooow, tysiaka. Chyba że wszystko pójdzie na nowego lapka, dentystę, USG cycków i fachowe badanie znamion, bo patrzę na różne moje pieprzyki i się martvię.
Później: odkurzyłam dół, górę i mrówki z kuchni. Zadzwonił najpierw jakiś wujek R i pytał o ciocię C (byłam bardzo optymistyczna), a potem nagle znajomy głos w słuchawce – K U. Bardzo sympatycznie. Pogadałyśmy chwilę, poskarżyłam się na PPA (pieprzoną polską arystokrację). A w ogóle czuję się dziś zaskakująco dobrze, silna, żywa, mocna wewnętrznie. Nie wiem czy to po wczoraj, czy skąd się wzięło. Ale to dobre. Myślę nad skoczeniem do sklepu i kupieniem byle jakiego chleba i małego masła, do tostów na dzisiejszą kolację. Ciekawe czy zdążę przed ciocią.
Później: no szlaag, ubezpieczenia były zamknięte z okazji poniedziałku, ciocia wróciła szybko i mówi że mnie widziała z samochodu. Poszła do R i najgorsze jest to że przegapiłam Z :/ Byłam w sklepie (samoobsługowym, i tak jak płacę to nie rozumiem końcówki i wyciągam rękę z drobnymi żeby sobie znalazł), gdzie nabyłam bagietkę i małe masło. Ciocia nabyła większe masło jak się okazało, ale chyba chce z niego robić kajmak czy coś. Mówi też że w tym cholernym kraju nie ma wafli. Co stawia pod znakiem zapytania mazurek. Nie żeby mi się chciało robić mazurka, ale to taki ładny, cholera, argument. Może z sernikiem się wyrwę, tylko teraz to nie wiem kiedy, jak przegapiłam Z. Zżarłam na lunch trochę bagietki i rzodkiewek. Nie wiem w sumie czy ciocia jadła, ale ma kisz z soboty i kupiła sobie jakieś gotowe potrawki z kurczakiem. Ale podejrzewam że u R coś dostała, bo była długo.
Po południu: ciocia wymyśliła że będziemy robić kajmak. No to zaczęłyśmy, przyszła Z, dzielnie ją przechwyciłam zanim wyszła i zapytałam czy mogę się u niej usieciowić. Jutro. Nie dałam się zbyć jej tradycyjnym 'wpadaj kiedy chcesz' i nacisnęłam o konkret. I jestem umówiona na okolice 14:30, jeeeee. Z gorszych rzeczy, jak wylewałyśmy kajmak do pojemniczka to kapnął mi na palec. To zdecydowanie gorsza rzecz, tak. Zacisnęłam zęby i wytrzymałam do końca zamiast rzucić garnkiem. I teraz mam piękną białą tkankę przy rogu pazura, po drugiej kostce lodu chciałam to przekłuć bo myślałam ze to pęcherz. Ale nie. I jak nie przykładam megazimnego to chce mi się wyć. Idea netu łagodzi ból tylko trochę. O, górna warstwa zlazła, pod spodem jest białe, spuchnięte i twarde. Czad.
Z innej beczki, słucham drugiej powieści Dardy, tym razem 'Słonecznej doliny' i o Bogini, nie wiem czy ci wszyscy ludzie załatwiający mu nominacje do wszelkich możliwych nagród próbowali go czytać. Znów jest przeeeeegaaaadaaaany, kawa, kanapki, prysznice, wyjaśnianie oczywistości, nuda. Dobrze że remontu starej chaty nie ma, póki co. Pomysł mógłby zgrabnie wyglądać w krótkim opowiadaniu. Masakra, Mam jeszcze 2 Agaty Christie, 2 Kingi (trzeci jest strasznie pouszkadzany) i kawałeczek Wojny i pokoju. Równocześnie czytam F:WS i jestem zawiedziona, póki co dwa opowiadania typu przeczytać i zapomnieć, jedno tragicznie słabe, a najświeższe póki co takie sobie. I mam wrażenie że korekta miała słabsze dni. Mocno słabsze. Zostawiam Valente na koniec, liczę na nią. Na tym tle Działyńska prezentuje się całkiem całkiem, mimo nieznośnej egzaltacji, dziwnych pomysłów medycznych, odpychającej (mnie) niechęci do Żydów i głębokiej, wielokrotnie podkreślanej wiary katolickiej. Przynajmniej miewa ciekawe dygresje.
Wieczorem: obejrzałam kawałek francuskich wiadomości, głównie o wyborach, a potem polskie. (CENZURA :mrgreen: ) i poszłam robić tosty francuskie na kolację. Śmieszna rzecz z tymi tostami, bo pytałam kiedyś ciocię czy zna tosty francuskie, bardzo się zaciekawiła, wyjaśniłam że kromki chleba się macza w jajku roztrzepanym z mlekiem i smaży (w dzieciństwie ochrzciłam je grzankami z ciapy i nadal lubię to określenie), i stwierdziła że mieszka w tym kraju od 30 lat i nie słyszała o czymś takim. Mamy inwazję mrówek i jak na chwilę odstawiłam na blat miseczkę z ciapą, to potem musiałam wydłubywać trzy sztuki, fuj. Ciocia się martvi kajmakiem, bo wyszedł twardy, ciągnący się i tylko miejscami ma dobrą konsystencję jak krucha krówka, a do tego nie bardzo może wymyślić spód. Chociaż trudno mi uwierzyć że w kraju w którym można kupić ziemniaki w puszkach, usmażone naleśniki bez nadzienia i z nadzieniem też, i milion gotowych obiadów do odgrzania w mikrofali, nie da się kupić upieczonego kruchego ciasta. Babeczki do napełniania to się da nawet w Makro w Polsce. W każdym razie tosty się spodobały i wejdą do menu, myślę. W końcu ile można jeść cykorię ;) Przeraziłam się trochę, bo końcówkę bagietki wzięłam ze sobą na górę i zjadłam jakoś tak odruchowo i nawet nie wiem kiedy, chociaż nie byłam głodna, ale tak stwierdziłam że jutro pewnie będzie czerstwa. Jutro... jutro się podepnę do sieci, omg, aż mam dreszcze na samą myśl. Nie wiem czy zdążę sprawdzić cokolwiek, bo nie wiem kiedy mnie wyrzucą, ale Facebook i forum SFFH i gmail i Picasa i jooooooj, mam nadzieję że Z nie odwoła wszystkiego tfu tfu.
Mam ambitny plan żeby znaleźć adres Kłębuszka w sieci i zapytać ich mailowo czy by nie przygotowali dla mnie konkretnych rzeczy które potem ktoś (mama, tata, Ana) mógłby odebrać i tylko zapłacić, bez grzebania w półfabrykatach i zastanawiania się co miałam na myśli przez 'małe zapięcie do broszki'. Bo zajawiłam się na kwiatki z organzy i nie sądziłam że to będzie aż tak. I w sumie jakbym sobie jeszcze chciała zrobić zielone, to się kończą. A jeszcze by można pomyśleć o sprzedaży, chciałabym przywieźć do Polski już gotowe.
Wylazłam z wanny, przejrzałam się w lustrze, mam brudne włosy z szarymi odrostami i zimno mi. A nad ranem znów będzie za ciepło. Gaszę kompa, bo dzwonią na 22:00, tylko najpierw sobie zapiszę na pendrajwa wszystkie ważne rzeczy, znaczy ten plik, zdjęcia i maila do papy. Oraz notatki pod tytułem 'do znalezienia w sieci'.

dalambert - 14 Maj 2012, 10:24

shenra napisał/a
2.04,
no i to jrst cholerny dyskomfort- pogadało by się z Martvunią o technice robienia kajmaku / znaczy w garku odparowywała mleczko - jak za Cwierciakiewiczowej/ o mazurkach i wogóle,
Ale to pamiętniczek z przed półtora miesiaca :?
Czyli MARTVA daj głos :!:

May - 14 Maj 2012, 21:59

dalambert, Martva nadal bez sieci. Wczoraj dostalam info od Papy, ze ciotka chciala Martve z nami nad morze poslac, ta jednak odmowila - moze to i lepiej, bo musialaby pociagiem do nas dojechac, auto co prawda duze, ale 6 osob legalnie nie zmiesci...
Agi - 16 Maj 2012, 19:38

Hej Martva, widzę Cię. :D
ilcattivo13 - 16 Maj 2012, 19:44

Może to nie ona? :wink:
Martva - 16 Maj 2012, 19:46

Jeeezuuuu, klęczę na podłodze i wywieszam lapka przez okno, powaznie.

ed. fea, dzięki za kartkę.jakby co, to mieszkam rue potocki 2, zamek jest ciut dalej, ale doszło ;)

Kasiek - 16 Maj 2012, 19:47

Masz długie ręce?
ilcattivo13 - 16 Maj 2012, 19:47

Normalnie Spider-Martva :D
Agi - 16 Maj 2012, 19:50

Martva, tylko jedna kartka doszła?
ilcattivo13 - 16 Maj 2012, 19:52

Agi - to jest Francja. Oni tam mają inną kulturę pocztową ;P: Ja na wszelki wypadek, wysłałem lotniczą, żeby choć przed świętami doszła ;P:

Edit: Oho, musi co sieciosplot puścił :/

Martva - 16 Maj 2012, 22:17

Agi, jedna.
ilcattivo13, poczta tu działa lepiej niż u mnie. Znaczy niż u mnie w Polsce. Przynoszą codziennie i w ogóle. Ale jeden priorytet szedł mi dziesięć dni, a drugiego nie chce mi się liczyć,ale mniej (policzyłam, pięć, ale z weekendem jeszcze w pl).

ilcattivo13 - 16 Maj 2012, 22:21

No właśnie to miałem na myśli, że przesyłki z Polski idą cholernie długo i z tego, co mi rodzina z Neuilly opowiadała, to większą część czasu listy i kartki spędzają po francmańskiej stronie.

Ale fanzolić kartki. Co u ciebie? :)

dalambert - 16 Maj 2012, 23:06

Martva napisał/a
jedna.

To się bój :wink: Nia ma lekko :mrgreen:

fealoce - 17 Maj 2012, 12:34

Martva napisał/a
Jeeezuuuu, klęczę na podłodze i wywieszam lapka przez okno, powaznie.

ed. fea, dzięki za kartkę.jakby co, to mieszkam rue potocki 2, zamek jest ciut dalej, ale doszło ;)


Taki adres dostałam ;) ale ważne, że doszła :D i w takim razie całkiem szybko to poszło, bo wysyłałam w poniedziałek.
P.S. A kartkę wybierał feralny, mam nadzieję, że doceniłaś jej piękno :mrgreen:

A tak w ogóle to gadaj co u Ciebie :mrgreen:

dalambert - 17 Maj 2012, 13:31

Adres Martvej ten:
Chateau Montresor
37460 Montreor - France
to sie wzięło z oficjalnej strony Zamku M., a skoro nieboszczka kręci się koło zamku, a zamek jest "rodzinny", to można było pisać swobodnie
Rue Nicolaus Potocki 2 - to potem wylazło - więc PISZTA JAK CHCETA - ale piszta bo jeszcze nam biedaczka od Forum odwyknie i to dopiero będzie klops.
Hasło ogólne ;
Nic to brak sieci - POCZTA doleci :!: :D
a i tak się ciesz , że nie adresowano
Mademoiselle Martva de Montresor
itd......

fealoce - 17 Maj 2012, 13:56

dalambert napisał/a
a i tak się ciesz , że nie adresowano
Mademoiselle Martva de Montresor
itd......


Ale skąd wiesz, może i tak adresowano? :mrgreen:

shenra - 17 Maj 2012, 14:03

ODCINEK DWUDZIESTY TRZECI

Cytat
3.04, 92 dni (i trzy kalendarzowe miesiące) do powrotu (jeee!). Mam serdecznie dość budzenia się w nocy i niezasypiania. Nie wiem co jest grane. Nie mówiąc o tym że czasem mnie budzi pęcherz, idę do łazienki i stwierdzam że budził mnie prawie niepotrzebnie i mógł czekać parę godzin. Oczywiście natychmiast zaczęłam schizować że endometrioza mi zrobiła cichcem zrosty w pęcherzu (ruda, to jest jeden z tych fragmentów do niepokazywania:P). Już wiem że gaszą tu latarnie o 00:30 i zapalają o 5:30. Przewracałam się z boku na bok od czwartej do szóstej mniej więcej. Oczywiście jestem nieprzytomna. Kwadrans po ósmej, pół godziny przed budzikiem, po rozważeniu wszystkich za i przeciw, wstałam i poszłam umyć głowę pod kranem. Muszę przyznac że to jest aż nieprzyjemne, spłukuję szampon i czuję pod palcami jak włosy są szorstkie. Nie wiem co z tym zrobić, jedyne co mi przychodzi do głowy to kupic nowy zestaw szampon + odżywka i stosować zamiennie, bo do tego lnu z rumiankiem się chyba dranie przyzwyczaiły (a mogłam kupić miód z cytryną z tej samej serii, albo mleczną maseczkę Kallos, kretynka).
Jak wyszłam z łazienki, to usłyszałam że starsza pani otwiera drzwi wyjściowe kluczem i zawołała mnie chwilę potem, okazała się zwarta i gotowa i mówi że już jedzie. Zdziwiłam się że tak wcześnie, to mi oznajmiła że chce znaleźć miejsce do parkowania – fakt, o to w Loche ciężko, ale z kolei nie wiem czy nie będzie musiała czekać na otwarcie tych ubezpieczeń, bo mogą być czynne od 10:00. Zjem śniadanie i wymyślę sobie jakieś zajęcie, może okna umyję, na razie od środka póki mam mokry łeb. W każdym razie mój skrystalizowany szczwany plan, że ciocia mnie weźmie ze sobą i zostawi po drodze w supermarkecie żebym mogła poszukać wafli, gotowego kajmaku i gotowych spodów z kruchego ciasta, a przy okazji pooglądać szampony i rozejrzeć się za henną, niniejszym legł w gruzach.
Później: jest przed 13:00, wariuję. Ciocia A dzwoniła do cioci Z w jakichś sprawach niezwiązanych, przy okazji padło pytanie czy się wybieram i odpowiedź że wybieram się bardzo. Zaoferowałam się że po drodze odniosę klucze od cmentarnej kaplicy do zamku, w ramach podlizywania się ;) wytrzymam z wyjściem jakąś godzinę, bo miałam być w okolicach 14:00-14:30. Rozczesałam włosy, są fatalne mimo mycia, tym razem nie tłuste, tylko suche i totalnie bez życia. Czerwień spłukała mi się do hennowej rudości zgodnie z planem, odrosty przestały być rażąco widoczne, bo na czystych włosach widać mniej. Kiedyś je będę musiała ufarbować tubką, myślałam że przed świętami zdążę ale jak będzie zimno to mi się nie chce. Będę stereotypową polską służącą z odrostami, a co. Umyłam okna, część w całości, część tylko z zewnątrz, wlazłam za komodę i odkurzyłam/wytarłam, bo był syf. Rządzę. Aż się zrobiłam głodna już o 12:00, akurat jak ciocia kończyła swój kisz, zjadłam marchewkę i trzy kanapki z serem i dżemem. Przed wyjściem sobie szczelę kawę i kawałek kajmakowego kamienia, a co ;) Dobra, zaktualizuję pena, wywalam śmieci i idę poudawać przejawy chęci kontaktów międzyludzkich, czyli pogapić się we francuskie tv, potem śmieci, kancelaria w zamku, spacer i witaj, Sieci ^^


Koniec części pierwszej. ;P:

dalambert - 17 Maj 2012, 14:17

shenra napisał/a
potem śmieci, kancelaria w zamku, spacer i witaj, Sieci

u to będzie tyler, czyli tragiczno sensacyjny dramat o dorywaniu się do sieci na odwyku :!:

Martva - 17 Maj 2012, 21:23

ilcattivo13 napisał/a
Co u ciebie? :)


Dowiesz się za jakiś miesiąc ;P:

dalambert - 17 Maj 2012, 22:16

Znowu wisiałaś za oknem co by sieć złapać ?
Trzymaj się :D :!:

ilcattivo13 - 17 Maj 2012, 22:19

Martva - Zua Kobieto, bo będziesz leczyła moje wrzody żołądka :wink:
Martva - 18 Maj 2012, 14:06

fealoce napisał/a
mam nadzieję, że doceniłaś jej piękno :mrgreen:


oj, taaak. wujek mial dziwna mine ;)

dalambert napisał/a
Znowu wisiałaś za oknem co by sieć złapać ?


nie, teraz trzymam kompa na jednym nadgarstku i pisze polowa dłoni, to skomplikowane.

ilcattivo13, thnx za kartkę ;)

dalambert - 18 Maj 2012, 14:13

Martva, a moje już Cię trafiły ? Czy jeszcze lecą?
Martva - 18 Maj 2012, 14:17

dalambert, nic nie było. Jak było na zamkowy adres, to wujek mógł zapomnieć jak się nazywam i uznać to za pomyłkę ;P:
dalambert - 18 Maj 2012, 14:22

Martva, Ja byłem pierwszy, O !, i poszło do mademoiselle Marta comtese Komornicka / na zamek oczywiscie/
kolejna leci na rue Potocki, no zobaczymy, jeszcze nam parę wrednych kartek do posłania co by Ci nudno na wygnaniu nie było :wink:

Martva - 18 Maj 2012, 14:35

dalambert napisał/a
comtese


Może się o to obrazili ;P:

dalambert - 18 Maj 2012, 14:38

Martva, co prawda myślałem o comtesse de la morte , ale uznałem to za lekką przesadę :wink:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group