To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Blogowanie na ekranie - Rooshoffy blogasek Martvuni

dalambert - 8 Kwietnia 2012, 11:37

Martva Wszystkiego Świątecznego i opowiadaj, jak Ci tam :?:
Zyjesz cz zmartviałaś, ze szczętem :wink:

Martva - 8 Kwietnia 2012, 12:18

Szwagier mi przysłał nowe dane do logowania wygrzebane w sieci, ale sama sieć ma tragiczny zasięg.

Lakto-ovo-wegetarianie czyli najczęstsza forma jadają sery, podpuszczka jest najczęściej mikrobiologiczna, bo tańsza.

Jestem, jak to trafnie podsumował znajomy, cieciem na zamku, chociaż wolę o sobie myśleć jako o miniaturowym cerberze z upośledzoną trójgłowością. Siedzę w kącie koło skarbca, czytam, czasem robię obchód i mogę warczeć na ludzi, na szczęście moje rozmówki zawierają zwrot nie dotykać.

ihan - 8 Kwietnia 2012, 12:53

Ale nie dotykać ciebie, czy eksponatów?
dalambert - 8 Kwietnia 2012, 12:59

ihan, a Martva, to Nie exponat :shock: :?:
Kai - 8 Kwietnia 2012, 13:26

shenra napisał/a
zamiast oglądać pięć odcinków House'a dziennie.

To się skończy w okolicach sezonu 7. Ja nie wytrzymałam, a jestem baaaaardzo tfarda.

ihan - 8 Kwietnia 2012, 17:57

House przestał być strawny jak się stał pozytywnym, rozczulającym się w każdym odcinku, mazgajowatym romantykiem. Fuj.

dalambercie
, to ty napisałeś ;P: Eksponaty są stare i zakurzone :lol:

dalambert - 8 Kwietnia 2012, 18:02

ihan, a tam znam parę ślicznie utrzymanych expnatów,z błyskiem i uroczym liftingiem :wink:
Było nie było sztuka Martva ;P:

shenra - 8 Kwietnia 2012, 18:33

ODCINEK CZWARTY CZĘŚĆ DRUGA

Cytat
Po południu: ciocia jedzie za chwilę, obiad zjedzony, rozreguluję się tu. Śniadanie koło dziewiątej, obiad przed trzynasta jak jeszcze nie zdążę zgłodnieć, kolacja koło dziewiętnastej/dwudziestej. Ciocia sobie nabyła jakiś kawał pieczeni i powiedziała, że zje z chlebem i jej to wystarczy, więc odpuściłam makaron, będzie kiedy indziej, za to ugotowałam sobie puchę soczewicy z cebulą i czosnkiem i dorzuciłam łyżkę greckiego jogurtu na talerz. Mrrr. Tylko chyba to będę jeść przez tydzień, koniecznie muszę wyleźć na spacer wieczorem. Ciocia podrobiła swoją porcję mięsa, a potem połowę wywaliła do kosza. A, w ogóle jest mi tu źle, bo nie ma recyclingu. Ciocia od czasu do czasu pyta o przyczyny mojego wegetarianizmu, śmieje się z przepisów dotyczących powiększania klatek kurom albo mi mówi, że to bym mogła zjeść, bo na tym jest tylko maleńka sardynka albo śladowa ilość szynki. Chyba będę potrzebowała mnóstwo cierpliwości. Dzisiaj opowiadała mi tez o jakieś swojej potomkini, która ma całkiem fajnego męża, tylko ten mąż jest protestantem i prawie ją przekabacił na swoją wiarę i jej się to nie podoba, ale to już sprawa Pana Boga. Dżisas, lekko mnie przeraża takie myślenie, przecież ważne czy to dobry człowiek, a nie czy wierzy w świętych, dziewictwo Maryi, łotewer. Brrr.
Chwilę później: zeszłam na dół zrobić zdjęcie uliczki i dostałam napadu kompulsywnego obżarstwa, na który składała się zimna soczewica, sucharki i camembert z dżemem brzoskwiniowym. A, i jeszcze mandarynka. Przestałam jak poczułam gulę w gardle i przełykanie zaczęło mi sprawiać trudność. Zrobiłam sobie herbatę i uciekłam na górę. Niby wczoraj ćwiczyłam i muszę się starać robić to regularnie, ale jednak wolałabym nie wracać do Polski w większym rozmiarze niż mam teraz. Mam trzy godziny, chyba sobie puszczę audiobooka i spróbuję zrobić porządek w koralikach. Głupio siedzieć na ciemnozimnym poddaszu jak na zewnątrz boskie słońce i cudowne ciepło, ale z drugiej strony wychodzenie teraz to morderstwo dla oczu i buziak na dzień dobry dla nowych zmarszczek.

Kasiek - 8 Kwietnia 2012, 18:56

Martva, a co tam zmarszczki!
A to podejście do wegetarianizmu to jak u mojej mamy do niejedzenia wieprzowiny przez mojego przyszłego szwagra. Nie może, religia mu nie pozwala, ale ona stara się go oszukać na każdym kroku - barszczyk gotowany na wieprzowych kościach ("rosołek warzywny"), coś faszerowanego ("indyk"), cośtam innego ("a czy to ważne co to jest?"). Zawsze wyprowadzamy Rezgara z błędu, czasem kiedy ma już świnkę na widelcu...

ihan - 8 Kwietnia 2012, 19:09

[rozmarzenie]Eh, żeby ludzie mieli w sobie tyle zapału, by oduczyć innych jedzenia np. słodyczy, albo czegoś innego tuczącego ewentualnie niezdrowego. Jakiż świat byłby piękny.[/rozmarzenie]
Kruk Siwy - 8 Kwietnia 2012, 19:19

Jakby ktoś mnie zaczął namolnie oduczać jedzenia niezdrowo, smacznie i słodko utłukłbym na miejscu. Howgh!
ihan - 8 Kwietnia 2012, 19:23

Od razu namolnie. Ej, człowieku, sposobem mamy Kaśka. Ot, myślisz, że jesz ptysia z bitą śmietaną, a tam coś podstępnie niskokalorycznego, a ty się nawet nie orientujesz, bo w smaku się nie różni.
Kruk Siwy - 8 Kwietnia 2012, 19:30

Mama Kasiek nie istnieje. Albowiem, że jeśli zebrać to wszystko co Kasiek napisała o matce swej jedynej to otrzymujemy potwora, któremu "żyć nie dozwolisz". W kołysce by ją ktoś udusił na wszelki wypadek. "Kto dzieckiem będąc w kołysce zdusił węże..."
ihan - 8 Kwietnia 2012, 19:35

Węże? A tam nie było: co łeb urwał hydrze? Ale ja to słaba z humana jestem...
Kruk Siwy - 8 Kwietnia 2012, 19:38

A mnie się cycatów nie chce sprawdzać. Jestem niezdrowo przejedzony, leniwy i generalnie legawczo nastawiony do świata. Hydra, wonż czy inna zakąska, wsio ryba. Też się zje.

Takie mam wrażenie, że przenieśliśmy do Martvej (macham!) wątek "cała Polska rodzi z Kasiek" oraz wątek kulinarny.

Martva - 8 Kwietnia 2012, 19:39

Kai napisał/a
To się skończy w okolicach sezonu 7.


Skończyłam siódmy, jestem po 08/01, potem nie miałam czasu ;P:

ihan napisał/a
Ale nie dotykać ciebie, czy eksponatów?

Ogólnie. Dziś było dziwnie, bo siedziałam i nie czytałam, tylko haftowałam sobie wisior albo broszkę i ludzie podchodzili, dziwili się pozytywnie i próbowali do mnie mówić, ale ekhm. Tre żoli to rozumiem, buku pasią/pasion tez chyba nie próbowali mnie obrazić, na ogół tylko się uśmiecham bo nie wiem co powiedzieć. Moja matka mówi 'sprzedaj!' ale to jest niewykończone i chyba wróci do pl niewykończone, bo nie wiem jak znaleźć odpowiednik kleju obuwniczego/do skóry.

Kasiek napisał/a
Martva, a co tam zmarszczki!


Lubię mój prawie brak zmarszczek. Nie chcę wyglądać jak skrzyżowanie rodzynka z ludzikiem Michelina jak wrócę. A to słonce naprawdę było cholernie mocne.

Kasiek napisał/a
ale ona stara się go oszukać na każdym kroku


A to jest straszna bucówa. Kiedyś słyszałam jak jakieś dziewczę się przechwalało że nakarmiło znajomą wegetariankę sałatką z szynką, tak wytaplaną w majonezie że nie zauważyła. Myśle że byłabym skłonna odpuścić znajomość po czymś takim.

shenra - 8 Kwietnia 2012, 19:44

Martva napisał/a
bo nie wiem jak znaleźć odpowiednik kleju obuwniczego/do skóry.
Poproś, żeby Ci podesłali z Polszy. A poza tym sprzedawaj kolczyki, za 20/30/40 eurosów, pójdą jak świeże bułeczki. Pamiętasz nasz handel wysyłkowy do Włoch? :mrgreen:
Kai - 8 Kwietnia 2012, 19:56

Martva napisał/a
jestem po 08/01, potem nie miałam czasu ;P:

Toś tfardsza ode mnie, ja przy 03/08 stwierdziłam, że szkoda mi czasu na bzdury. A mniej więcej od 05/07 w ogóle nie zakonotowałam o czym były odcinki. Pamięć nie chciała współpracować, więc przy kolejnym się dziwiłam, co się dzieje.

Martva - 8 Kwietnia 2012, 20:00

Cytat
Poproś, żeby Ci podesłali z Polszy.


W sumie chciałam tego uniknąć, w drugiej sumie i tak bym chciała żeby mi wysłali trochę małych zapięć do broszek, i szpilek i haczyków bo cellinki wykańczane drutem są niefajne, i końcówek do kolczyków (jestem zajawiona na organzę). Hm. W ogóle zła jestem, bo Kłębuszek nie ma adresu e-mailowego udostępnionego, w dzisiejszych czasach!
Mam tak słabą sieć że gg i gmail nie chcą współpracować.

Martva - 8 Kwietnia 2012, 20:04

Kai napisał/a
Toś tfardsza ode mnie,


Ba ;P:

Kai napisał/a
ja przy 03/08 stwierdziłam, że szkoda mi czasu na bzdury.


Ciesz się że masz alternatywę i nie musisz np przyswajać Dardy ;P:

Przepraszam za post pod postem na moim własnym blogu, ale mam dziwne wrażenie że się zawiesimy przy próbie edycji.

Kai - 8 Kwietnia 2012, 20:06

Całkiem niedawno musiałam odkurzyć francuski przemysłowy, więc jeśli coś potrzebujesz, wal jak w dym.

Alternatywa to Opowieści Sithów i wcale ich aż tak nie lubię...

Martva - 8 Kwietnia 2012, 20:13

W Polsce jest coś takiego jak klej do skóry bądź obuwniczy, długo schnący, elastyczny i zasychający na dość miękko. Muszę skleić twardy, sztywny filc ze sztuczną skórą i potem móc się przebić przez to igłą. I nie mam pojęcia czego szukać, super glue do kaboszonów znalazłam bez problemów, ale nie mam czym połączyć podkładu z wykończeniem. nie wiem czy przemysłowy francuski tu w czyms pomoże, bo oni mogą wyrzucać swoje buty zamiast je sklejać ;)
shenra - 8 Kwietnia 2012, 20:16

A ciocia nic na ten temat wiedzieć nie będzie, albo ktoś z zamku. Może zetknęli się w swojej karierze z potrzebą klejenia :mrgreen:
Kasiek - 8 Kwietnia 2012, 20:16

ihan napisał/a
Ot, myślisz, że jesz ptysia z bitą śmietaną, a tam coś podstępnie niskokalorycznego, a ty się nawet nie orientujesz, bo w smaku się nie różni.


O, fajnie by było, jakby się tak dało :)

Martva napisał/a
Kasiek napisał/a:
ale ona stara się go oszukać na każdym kroku


A to jest straszna bucówa. Kiedyś słyszałam jak jakieś dziewczę się przechwalało że nakarmiło znajomą wegetariankę sałatką z szynką, tak wytaplaną w majonezie że nie zauważyła. Myśle że byłabym skłonna odpuścić znajomość po czymś takim.


Ja odpuściłam. "Dobra" koleżanka na mój wieczór panieński, wiedząc że nie znoszę owoców morza, zrobiła sałatkę z paluszkami krabowymi i próbowała ją mnie wmusić na zasadzie "jak zjesz to Ci powiem". Nie tknęłam, podejrzane to było... i było takie naprawdę :/

Martva napisał/a
Kasiek napisał/a:
Martva, a co tam zmarszczki!


Lubię mój prawie brak zmarszczek. Nie chcę wyglądać jak skrzyżowanie rodzynka z ludzikiem Michelina jak wrócę. A to słonce naprawdę było cholernie mocne.


Mocny filtr na buzię i można się do słońca uśmiechać. Kupiłam sobie filtr 50, ale chyba na wyrost, bo u nas dziś padał śnieg. Chyba wolałabym ze dwie zmarszczki niż temperaturę +1, tak jak dziś. Zazdraszczam Ci ciepełka :) I bez przesady, nawet jakby Ci się zmarszczki zrobiły, to do rodzynka Ci daleko.

Martva napisał/a
Kłębuszek nie ma adresu e-mailowego udostępnionego, w dzisiejszych czasach!


Lepiej, UPC (INTERNET, TV, TELEFON) nie mają adresu mailowego do kontaktu z klientem. W ogóle!!!

Martva - 8 Kwietnia 2012, 20:31

shenra napisał/a
A ciocia nic na ten temat wiedzieć nie będzie,


Z nią się trudno rozmawia, bo ona kiepsko słyszy a ja kiepsko krzyczę ;) ale spróbuję podpytac kogoś z pokolenia niżej w sumie.

Kasiek napisał/a
Mocny filtr na buzię i można się do słońca uśmiechać.


Tak, teraz jak już mi dosłali okulary przeciwsłoneczne, to mogę :D
Wcześniej nie byłam w stanie wychodzić przed 17:00, bo to autentycznie bolało.

merula - 8 Kwietnia 2012, 20:46

a sobie tego kleju nie możesz wygóglać we Francji i nabyć drogą kupna zdalaczynnie?
shenra - 8 Kwietnia 2012, 20:51

Martva napisał/a
Z nią się trudno rozmawia, bo ona kiepsko słyszy a ja kiepsko krzyczę
Napisz jej kartkę, chyba czytać umie(nie musi na głos) :mrgreen:
ilcattivo13 - 8 Kwietnia 2012, 20:55

merulka - tam się wszystko inaczej nazywa :wink: Znaczy, nawet jeśli ta sama firma produkuje i sprzedaje to samo i w Polsce, i we Francji, to na 99% nazwa będzie całkowicie inna.
Fidel-F2 - 8 Kwietnia 2012, 21:19

ihan napisał/a
Ot, myślisz, że jesz ptysia z bitą śmietaną, a tam coś podstępnie niskokalorycznego, a ty się nawet nie orientujesz, bo w smaku się nie różni.
nie ma takiej opcji, że się nie różni
Kasiek - 8 Kwietnia 2012, 23:25

Fidel-F2 napisał/a
nie ma takiej opcji, że się nie różni

Ale byłoby fajnie, gdyby tak jednak było :D



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group