Blogowanie na ekranie - Rooshoffy blogasek Martvuni
Pucek - 3 Kwietnia 2012, 18:39
Bardzo sympatyczne gadzinki - i podobne do kuzynek-zwinek co po działce mi smyrgają, swojskie stworzenia A miasteczko fajne, tylko rysować! Cieplej się zrobi - może jakie artysty nadlecą?
Fidel-F2 - 3 Kwietnia 2012, 18:49
w deseczkę miejsce, chętnie bym się z Tobą zamienił
Martva - 3 Kwietnia 2012, 18:53
Pal szesc wymyslanie jedzenia, ale godziny...! Wczoraj zrobilam francuskie tosty z bagietki, ciocia nie znala idei a byla zachwycona. cykoria gotowana i smazona na masle, makaron z cukinia i grzybami, makaron z cukinia, zupa z pyrow i porow, zupa z cukinii, czosnku i ziemniakow (zmiksowane), kalafior, ziemniaki (z jogurtem domowym), mizeria z jogurtem; czasem kisz z piekarni (ciocia tylko, bo on szynkowy) albo zupa z proszku/kartonu, ktorymi ciocia sie zywi jak mieszka sama. I kanapki, dzem, sery, ciocia salami/szynka. Uskutecznilysmy jogurt ze swiezymi truskawkami, kwasne okrutnie, hiszpanskie.
I salatka z pomidorow, awokado i blanszowanej cebuli. Jak dla mnie zero smaku, mimo wysilkow, ciocia byla zachwycona.
kropek - 3 Kwietnia 2012, 19:01
Marta, co do tej strony co Ci się pojawia po podłączeniu do Wifi. Francuskiego nie znam ale kiedyś Plus miał podobny wynalazek, powinnaś spróbować założyć sobie tam konto. Potem trzeba będzie wysłać np. SMS-a albo jakiś przelew na konto i przez jakiś czas, w Polsce minimalny to była 1h będziesz mogła korzystać z tego WiFI. A zdjęcia bardzo fajne
Martva - 3 Kwietnia 2012, 19:04
kropek napisał/a | powinnaś spróbować założyć sobie tam konto |
nie mam mozliwosci przejscia na zadna strone z rejestracja ani czymkolwiek; jest tylko ta.
EDIT: zmykam, do przeczytania!
Lis Rudy - 3 Kwietnia 2012, 19:36
Mart(v)a, witaj ! Dobrze Cię widzieć !
A że ci źle i niedobrze w tej Francyji, to serdecznie współczuję.
shenra - 3 Kwietnia 2012, 19:52
Martva już napisała, że ma powera po tej wizycie w sieci
hardgirl123 - 3 Kwietnia 2012, 20:32
Martva, miło Cię widzieć w sieci
wracaj szybko dziecino
ilcattivo13 - 3 Kwietnia 2012, 20:52
A niech mnie szczur popieści... Martva na Forum! Dobryżur, Martva!
Śliczne fotki, zwłaszcza smoków. Ino co niespecjalnie Ci ten haczyk wyszedł - jak na mój gust za gruby, żeby na niego muchę nadziać
Ten SFR, to chyba ten sam, o którym pisałem shenrze - wykupiłaś kartę, żeby z niego korzystać?
A tak w ogóle, to się nie martv - miesiąc już pstryknął, zostały tylko 3 i zanim się obejrzysz, będziemy na gorimokonie szaleć
I nie przesadzaj z tym powerem - takie stare zamki ciężko się odbudowuje
Fidel-F2 - 3 Kwietnia 2012, 20:59
spóźniłeś się
ilcattivo13 - 3 Kwietnia 2012, 21:01
jak mi nie skasujesz posta, to na później zostanie
Matrim - 3 Kwietnia 2012, 21:07
Nr 78 - fotka zestawu. To tak do protokołu
shenra - 3 Kwietnia 2012, 23:02
To tak w ramach otwartego obiecanego głosu Martvej. Coś na początek.
ODCINEK PIERWSZY SEKRETNEGO PAMIĘTNIKA MARTVUNI
Cytat | 12.03 Lot nie był bardzo straszny, chociaż kilka razy prawie eksplodowała mi głowa. Siedziałam na skrzydle od strony przejścia, więc na szczęście nic nie widziałam. Tylko potem pechowo się przyczepiłam akurat do jednej z nielicznych par które jechały tylko z podręcznym i przegapiłam miejsce z walizkami, ale mi pokazali. Znalazłam TGV żeby mieć obczajone, wróciłam na lotnisko bo tam było więcej kibli, zjadłam muffinka, poczytałam. I nagle mnie ktoś zagadnął.
Facet wyglądał na Indianina, był smagły, czarnowłosy i wyglądał sympatycznie. Na wózku bagażowym miał walizkę i torbę z białym perskim kotem. Kot miał na imię Alex, a jego właściciel pytał czy mówię po angielsku. Bardzo łamanym językiem wytłumaczyłam mu że nie i że jestem z Polski i strasznie się zafascynował. Potem uciekłam do łazienki i spotkałam go idąc na TGV. Powiedział że jestem wery biutiful,rili wery wery priti, i czy nie chcę go pocałować. Kiss, kiss, mówił i pokazywał na swoje usta. Ale tu już zupełnie uciekłam, chociaż nie ukrywam że z rozbawieniem. I pewną dozą zadowolenia, bo za duże buty, luźne spodnie, kurtka po siostrzeńcu, okulary +5 do wieku,potargane włosy,a tu taki komplement
TGV trzymało mnie w napięciu do ostatniej chwili. Kwadrans przed pokazują na ekranach na który tor przyjeżdża dany pociąg. A tu 14:07, 13 minut i nic ale w końcu napisało, przyjechało, zjechałam pod ziemię, znalazłam wagon, zszokowałam się bo starsza pani z miłym uśmiechem przepuściła mnie w kolejce do wejścia. Potem walizka mi się zaklinowała w przejściu i musiałam ją ciągnąć pazurami. Potem znalazłam moje miejsce w panice i wlazłam na nie przyciskając sobie nogi do siedzenia drugą walizką, na to torebka, potem się rozejrzałam i znalazłam za mną półkę na bagaż a po drugiej stronie przejścia taki specjalny stojak. I z trudem udało mi się wydostać, przełożyć ją w inną perspektywę i wepchnąć w wolną przestrzeń. Dobrze że ktoś się dosiadł dopiero na kolejnym przystanku, bo chyba by mi łydki odpadły. Potem staliśmy na takim wiadukcie nad autostradą meeega długo, jak PKP w polu. I mówili coś po francuskiemu, z czego wyłapałam tylko 'security', a potem jak ruszyliśmy to znów mówili coś z czego wyłapałam 'nous train' albo coś takiego. I przyjechaliśmy z półgodzinnym opóźnieniem, a szwagier mówił że tgv nigdy się nie spóźnia dłużej niż minutę. Tya.
Wybiegłam (walizkę musiałam znosić po schodach, omg), znalazłam ciocię w samochodzie, wrzuciłam bagaże i ruszyłyśmy. Setka na autostradzie z przygłuchą bardzo starszą panią, to zdecydowanie zmienia perspektywę.
No więc mogłam mieszkać na dole, w pokoju jej syna który miał wracać za dwa dni, a potem u jej siostry, albo na pięterku, gdzie jest kupa gruzu po remoncie dachu i chłodnawo. Zażądałam koca i wyniosłam się na pięterko od razu. Mam własną łazienkę. Królewskie łózko z piękną pościelą. Ani jednego kontaktu w ścianie, dobrze że lapek ma dobry kabel, a do lampki nocnej jest przedłużacz. Ale biżu przy tym raczej nie widzę. No i nie ma netu, za to co godzinę dzwoni dzwon w kościele który jest naprawdę naprawdę blisko.
Dom jest fascynującą mieszanką starych stylowych mebli i lekkiego smrodku wiejskiej chałupy. Schody na pięterko strome jak drabina, nie wiem jak tam wtaszczyłam walizkę i co gorsza nie wiem jak ją staszczę. Wyposażenie kuchni mocno odbiega od moich standardów. Różne osoby o polskich korzeniach, a o których opowiada mi ciotka – chyba ani jedna nie ma poniżej 80-tki. Trochę jestem podłamana i nie widzę tego. A tu jeszcze dobrze ponad cztery miesiące. I tylko pusty śmiech mnie ogarnia jak sobie przypomnę te wszystkie radosne 'a może będziesz chciała zostać dłużej'. Buhahahahaha. |
Fidel-F2 - 4 Kwietnia 2012, 06:32
Wyk*iście, wszystko przebiegło tak jak zwykle przebiega a cel podróży genialny. shenra, powiedz Martvej żeby następnym razem wsiadła do środka bo od latania na skrzydle wszystko się może wydać.
poza tym łkam wewnętrznie zazdroszcząc
poza tym
wyedytowałem przekleństwo. hrabek
hrabek - 4 Kwietnia 2012, 08:03
Fidel, przestań, proszę, wstawiać co chwilę przekleństwa. Ja wiem, że to forum literackie, które języka ojczystego się nie boi, ale naprawdę w znakomitej większości przypadków można użyć innego słowa na wyrażenie swoich emocji, o bogactwie tegoż języka przypominając.
Fidel-F2 - 4 Kwietnia 2012, 08:16
tak toczna
Kasiek - 4 Kwietnia 2012, 09:25
Martva, już niedługo na Avie Cię będziemy ściskać, bjutifulować też będziemy, a co. Trzymaj nam się tam ciepło
Martva - 4 Kwietnia 2012, 13:56
Matrim napisał/a | Nr 78 - fotka zestawu. |
Prawda? Też uważam że jest mega.
Mam genialnego szwagra, ogłaszam wszem i wobec. Internet się ciąąąąąągnieeeee jak obwód w starym Triumphie, siedzę na stosie poduszek, kabel od lapka jest napięty i zaraz gwizdnę z łóżka, ale mam sieć, w pokoju, w moim kompie, akurat żeby pocztę sprawdzić, bo na dłuższe rzeczy pewnie nie starczy.
dalambert - 4 Kwietnia 2012, 14:04
No to znaczy że Martva, wraca do życia
Witaj wygnanko
shenra - 4 Kwietnia 2012, 14:14
Martva, cudowniaście. Czy nadal mam robić za rzecznika Pamiętnika, czy chcesz to zrobić sama?
dalambert - 4 Kwietnia 2012, 14:19
shenra, nie kombinuj ! Drukuj co tam masz i to szybko
kropek - 4 Kwietnia 2012, 14:21
Wow, To chyba wypada szwagra pozdrowić, za przywrócenie Cię, Społeczności
Taselchof - 4 Kwietnia 2012, 14:27
Pamiętnik jest świetny więcej pragnie tłum. Niczym Merde! Rok w Paryżu - Stephena Clarka.
shenra - 4 Kwietnia 2012, 14:28
Spokojnie, spokojnie. Powieść w odcinkach. Trzeba dozować wam przyjemność, bo się zachłyśniecie.
fealoce - 4 Kwietnia 2012, 14:32
Oj tam, oj tam - od razu się zachłystniemy... a historia z Indianinem przednia
kropek - 4 Kwietnia 2012, 14:33
oj tam, oj tam... nie obijaj się dawaj proszę więcej
edit raz dwa trzy moje szczęście
Martva - 4 Kwietnia 2012, 14:40
shenra, rób za rzecznika bo ona jest wybitnie niestała, ta sieć, i się rwie, do tego czasem przyjmuje ten login z hasłem a czasem nie Juz się sypnęła przed chwilą i znów miałam problem z erreur blablabla.
shenra - 4 Kwietnia 2012, 14:42
Ok. To w takim razie ODCINEK DRUGI FRAGMENT PIERWSZY
Cytat | 13.03, rano. Mam straszliwe zakwasy po podróży, w rękach i w nogach. Obudziłam się razem z resztą miasteczka,czyli o siódmej. Nie do uwierzenia że w takim laickim kraju *beep* dzwonami co pół godziny, a o siódmej jest w ogóle pięciominutowy koncert. Budzi mnie każdy przejeżdżający samochód. Nie jest dobrze. Bidet w łazience chyba mi tego nie wynagrodzi, a sery musiały by być naprawdę dobre. Jest tu jakaś publiczna sieć, lapek ją widzi, ale sygnał ma za słaby. A, i dobrze że się nie dałam namówić ojcu na czekoladki dla ciotek, obie mają cukrzycę.
Po południu: rano sprzątałam dół odkurzaczem i mokrą ścierką, tak się zapaliłam że uznałam że trzeba będzie umyć okna. Ale nie teraz, jakoś niedługo. Potem poszłam pozamiatać górę, bo wszędzie są kawałki tynku, ale miotła nie dawała rady i musiałam poprawiać odkurzaczem. A wtaszczenie odkurzacza po tych strasznych schodach to nie lada wyzwanie, poważnie. Przyszła ciocia Cesia i kopara mi opadła, bo ma 91 lat i więcej energii niż moja matka. Poszłyśmy z ciocią Anną obejść zamek naokoło, na dziedzińcu stoi ogromniasty cedr, który chyba zrobił na mnie większe wrażenie niż sam zamek. I kolejny szok kulturowy – zostawiłyśmy drzwi otwarte na oścież, jak nieśmiało spytałam czy naprawdę powinnyśmy wychodzić na tak długo, zostałam zbyta machnięciem dłoni i tekstem że tu żadnych zbójów nie ma. Rzeczywiście nie ma, sądząc z tego że jest kilka godzin później, a ja piszę. W sensie mam na czym. Potem usmażyłam sobie na obiad jajka i pojechałyśmy z ciocią do Losz (wiem że się inaczej pisze, ale ta wersja mi się straaasznie podoba) na zakupy. Fajne klimatyczne miasteczko, wąskie uliczki, masa jednokierunkowych. Przyznaję że miewałam serce w okolicach tchawicy kilka razy No więc przeżyłam francuski supermarket, mam masę warzyw i stwierdziłam że jutro na obiad mogę zrobić zupę z cukinii, czosnku i ziemniaków. Szkoda że nie ma blendera albo czegokolwiek :/ Zdziwiła mnie potworna ilość rzeczy w puszkach – można nabyć gotowe obiady typu zupa albo jakieś żarcie z mięsem, mnóstwo różnych mieszanek warzywnych, oraz jednoskładnikowe, jak na przykład grzyby, fasolki albo... ziemniaki. Zszokowały mnie chyba bardziej niż obrane i zafoliowane próżniowo ziemniaki w polskim Makro. Wzięłam dwie ogromne puchy soczewicy i jedną fasolki w sosie pomidorowym. A, i nabyłam płatki owsiane. Stały obok tego cukrowo-czekoladowego syfu, jeden rodzaj, i w tak kolorowym kartoniku że bym nie poznała. Znalazła je ciocia i potem się okazało że w szafce już stoją jedne, ale nie poznałam że to płatki owsiane. Czyli jutro owsianka (z wrzątkiem ze świeżo kupionego za punkty czajnika z Tefala, którego się trochę boję, bo dymił przy nalewaniu wody za pierwszym razem) i pomarańczka. Yeah, jak w domu. |
kropek - 4 Kwietnia 2012, 15:29
Chomik pół godziny minęło, dawaj następną część Proszę
shenra - 4 Kwietnia 2012, 15:30
Teraz Chomik idzie sprawdzić, czy Kołowrotek nie zardzewiał. Jak wróci to w swojej wspaniałości przemyśli opcję kontynuacji martvych opowieści
|
|
|