Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
dalambert - 1 Stycznia 2011, 00:47
U nas tez juz ścichło Moniasty właśnie Pucka zabiera na psacer
Kruk Siwy - 1 Stycznia 2011, 01:55
Pan Worf uderza w drzemę. I my też.
Wcześnie cuś...
shenra - 1 Stycznia 2011, 18:43
Poza tym, że naprostowałam sobie kręgosłup schodami, telefon mi się zrypał
Anonymous - 1 Stycznia 2011, 19:24
To jakaś plaga - komórki nie wytrzymują polskiego zimna, czy co? U mnie klawiatura się zepsuła i nie działają klawisze.
Kai - 1 Stycznia 2011, 21:25
Żerań, co to za model? Mój SE bez problemu do -15
Wkurza mnie że sklepy dziś zamknięte...
merula - 1 Stycznia 2011, 22:33
Kai, a niby czemu? od zawsze był dzień wolny od pracy i handlu, obecnie jeden z niewielu respektowanych.
poza tym, chciało by ci się i miałabyś siły dziś pracować? może odrobina tolerancji?
Profan - 1 Stycznia 2011, 23:09
| merula napisał/a |
poza tym, chciało by ci się i miałabyś siły dziś pracować? może odrobina tolerancji? |
Są zawody, w których praca w dnie świąteczne jest potrzebna.
Imo sklepy powinny działać normalnie, ew. w innych godzinach.
Odrobina tolerancji?
Dla kogo?
Każdy jest kowalem swojego losu, a jak ktoś sobie wykuł pracę na kasie w żabce, to jego problem.
Jedenastka - 1 Stycznia 2011, 23:39
| Profan napisał/a | | Każdy jest kowalem swojego losu, a jak ktoś sobie wykuł pracę na kasie w żabce, to jego problem. |
Wiesz co Profan? Mam nadzieję, że dużo, wytrwale i z sukcesem kujesz aby żabka czy biedronka nie stanowiły dla ciebie wyzwania.
Kowalem to można być w kuźni a swój los kształtuje się subtelnie, często pozwalając innym na ingerencję. I będąc narażonym na okoliczności, na które nie masz wpływu.
Zgadzam się z merulą, choć może nie tyle o tolerancję tu chodzi, co o życzliwe myślenie o innych.
Godzilla - 1 Stycznia 2011, 23:49
| Cytat | | Są zawody, w których praca w dnie świąteczne jest potrzebna. |
Przy takim myśleniu bardzo szybko okazuje się, że każdy pracownik ma być na zawołanie o każdej porze dnia i nocy, w zależności od tego, co się szefostwu uwidzi. To bardzo fajnie, dokąd nie ma się rodziny i innych zobowiązań poza pracą. A jak już się ma... to zaczyna się walka pracowników dzietnych i bezdzietnych, bo ci bezdzietni też chcieliby mieć jakieś alibi, żeby ich bez przerwy do roboty nie ciągać, świątek czy piątek.
Na przykład okazuje się, że sekretarka jest niezbędna niczym pogotowie i straż pożarna.
Adon - 2 Stycznia 2011, 01:56
Nie przesadzajcie. Jak się komu nie podoba praca w okreslonych godzinach/określone dni, to sobie szuka takiej, która mu pasuje. Mamy wolność wyboru i nikt nikogo nie zmusi do pracy, jaka mu nie odpowiada.
Kai - 2 Stycznia 2011, 07:33
Adon, to jedna sprawa. A druga to taka, że nawet, jak jest zakaz pracy w pewne dni, z niewielką luką, to merula, zdumienie wielkie, u mnie wszystkie sklepy, które mogą, tę lukę wykorzystują, sytuacja, że wszystkie są zamknięte - z wyjątkiem jednego, którego zawartość mnie wyjątkowo nie interesowała - jest u mnie niezwykła, a moja irytacja wynika z faktu, że to z powodu VAT-owego bajzlu.
Więc nie mów mi o tolerancji, bo jeśli ktoś ma możliwość nie przyjść, a przychodzi do pracy, to widocznie mu na tym zależy i mu to pasuje. Nie każdy traktuje pracę jak przykry obowiązek, a są i tacy, którym po prostu pieniądze za te dni się bardzo przydadzą. Więc może trochę więcej wyobraźni?
| Godzilla napisał/a | | każdy pracownik ma być na zawołanie o każdej porze dnia i nocy, w zależności od tego, co się szefostwu uwidzi. |
Akurat, o ile dobrze pamiętam przepisy, jak szefostwo chce, żeby sklep był czynny w dni, w których jest zakaz handlu, to samo musi zakasać rękawy i tak rzeczywiście jest. NB wczoraj kierowniczka sklepu, którą spotkałam właśnie, kiedy całowałam jego klamkę, bardzo była zła, że przez VAT nie mogła normalnie handlować.
Fidel-F2 - 2 Stycznia 2011, 07:58
Profan, można wiedzieć jakiego zawodu jesteś przedstawicielem?
ketyow - 2 Stycznia 2011, 12:16
Powinno być więcej dni z zakazem handlu, a właściciel jak chce otworzyć mały uliczny sklepik to proszę bardzo.
| Cytat | | jeśli ktoś ma możliwość nie przyjść, a przychodzi do pracy |
Widzisz, problem polega na tym, że np. w sklepach sieciowych możliwość nie przyjść niektórzy w weekend czy inne wolne mają tylko wtedy, kiedy jest ustawowy zakaz. To absurd, że w Sylwka wieczorem dokupowaliśmy sobie piwo w Realu, uważam że powinien być wtedy zamknięty. Spokojnie kupiłbym sobie dzień wcześniej. I niestety nie wszyscy mogą sobie zmienić pracę jak ich najdzie ochota. Czasy się zmieniają, pracowałem w Euro z grupką ludzi sporo starszych, za których czasów nie było po co robić studiów, bo praca była od ręki (moi rodzice też nie mają). A teraz może i rewelacyjnie znają się na sprzęcie agd/rtv, ale mogą jedynie robić na jakąś bandę złodziei, za marne grosze i nie mają szansy na normalne wolne z rodziną. Dla mnie to po prostu straszne, ja się wyrwałem stamtąd, dla mnie to tylko wakacje, ale oni mają przez tę robotę zniszczone całe życie. I jak się pracuje 4 dni kończąc o 21, ma się jeden dzień wolnego a potem znów 4 dni i kończy o 21... Kiedy czas na dom, dzieci, rodzinę? Ja przez 3 miechy prawie miałem może z 5 sytuacji, że dostałem więcej niż jeden dzień wolnego z rzędu i to przeważnie nie w weekendy. Twórca zrównoważonego czasu pracy powinien się smażyć w piekle.
Adon - 2 Stycznia 2011, 12:35
Przykro mi, ale mamy system, jaki mamy. Sami o niego walczyliśmy. Jesteśmy wolni, możemy wybierać, co chcemy. Nie odpowiada mi praca, zmieniam ją na taką, jaka mi odpowiada. Jest mnóstwo ludzi, którym praca w te dni akurat odpowiadać będzie. Jeszcze raz - nikt nikogo do niczego nie zmusi. Co, pracodawca przystawi komuś pistolet do głowy i powie: pracuj?
mawete - 2 Stycznia 2011, 12:35
Choroba mnie dopadła, a do pracy i tak jutro muszę iść...
Trzymajcie kciuki żeby awantury nie było.
czterdziescidwa - 2 Stycznia 2011, 14:11
Nie wiem dlaczego problem pracy w święta sprowadza się w dyskusji do sprzedaży w sklepach. Ok, rozumiem że w święta musi pracować policja, pogotowie, straż pożarna i jeszcze kilka niezbędnych do funkcjonowania państwa instytucji, ale np: czy w sylwestra i pierwszy dzień roku muszą jeździć autobusy nocne? Albo korporacyjne taksówki? Czy muszą działać SMSy, a w związku z tym większe dyżury w teleco? Czy w pierwszy dzień roku naprawdę niezbędne jest żeby można było zatankować na stacji benzynowej?
Pewnie nie, nocne autobusy jeżdżą w sylwestra dla naszej wygody. I nikt nie mówi, że może kierowcy woleli by o północy pić szampana na imprezie.
Te zawody, w których potrzebne są świąteczne dyżury nie funkcjonują tak, jak opisujecie handel (nie sądzę, żeby taka makabra była standardem w Żabkach i Biedronkach, ale się nie znam). Jak pracujesz w takim zawodzie, godzisz się po prostu, że raz na kilka lat będziesz miał dyżur w wigilię albo w sylwestra. Nie co roku i nie w oba i za dodatkową kasę.
Więc może problem ze sklepami jest zupełnie gdzie indziej, i nie chodzi o to, że w święta są otwarte, tylko o to jak przestrzegają prawo pracy. Albo jak jest sformułowane. W ogóle o ile dobrze pamiętam, to te pomysły zakazu handlu wyszły ehem.. ze środowisk konserwatywnych i dotyczyły niedziel.
Kai - 2 Stycznia 2011, 14:46
ketyow, ja mówię o tych dniach, kiedy jest zakaz handlu.
| ketyow napisał/a | | za których czasów nie było po co robić studiów, bo praca była od ręki (moi rodzice też nie mają). |
Wybacz, ale głupoty piszesz. Nigdy tak nie było, że robienie studiów nie dawało żadnych przywilejów. A myślę, że jestem w wieku Twoich rodziców, więc chyba wiem, co mówię. czterdziescidwa, akurat tak się składa, że dość fajne mam relacje z ekipą jednego z Lewiatanów i one twierdzą, że WOLAŁYBY przyjść do pracy w taki "czerwony" dzień i dostać za to dodatkową kasę, no, ale nie wolno, może przyjść tylko szefowa.
A tak btw - czy wszyscy obrońcy praw człowieka pomyśleli o sytuacji, kiedy dziecko nagle w sylwka rozwija 40 stopni gorączki i nie ma nikogo, kto by mógł pomóc?
| ketyow napisał/a | | Widzisz, problem polega na tym, że np. w sklepach sieciowych możliwość nie przyjść niektórzy w weekend czy inne wolne mają tylko wtedy, kiedy jest ustawowy zakaz. |
Nie doczytałeś przecież właśnie o tym toczy się dyskusja. O dniach z ustawowym zakazem.
merula - 2 Stycznia 2011, 17:34
Kai, nie rozważam sytuacji choroby, dyżurów służb społecznie użytecznych ale wybacz, te kilka dni w roku można się obejść bez robienia zakupów.
Adon - 2 Stycznia 2011, 18:16
Parę dni w roku można się obejść bez wszystkiego. Ta rozmowa jest nieco bez sensu. Nie odpowiada komuś jego praca, to ją zmienia, zawód, to go zmienia. Nikt nikogo przecież nie zmusza, żeby pracował w konkretnym miejscu/zawodzie etc. Na tym polega właśnie wolny wybór. Polacy jednak ciągle uparcie o tym zapominają. Wiadomo, że nie można z niczym przeginać, ale jeśli wszystko jest zgodnie z prawem, to nie rozumiem, o co te żale. Mi pewne rzeczy nie pasowały, to spakowałem się i pojechałem gdzie indziej. Nie raz, nawet nie dwa razy. I wcale nie jestem wyjątkiem. Taki jest nasz świat.
Agi - 3 Stycznia 2011, 03:38
Bezsensowna pobudka o trzeciej nad ranem
Ice - 3 Stycznia 2011, 08:13
Fajne rzeczy tu piszecie, o wolności, zmianie pracy, zmianie miejsca zamieszkania, tylko szkoda, że na wszystko patrzycie z takiej ogólnej perspektywy -młodych, wykształconych, zdrowych, znających języki, zazwyczaj nie odpowiedzialnych za nikogo oprócz siebie.
Namawiam do spojrzenia na to wszystko szerzej, bo nie jesteśmy jeszcze tak bogatym krajem, by każdy "miał wybór". Zdecydowana większość społeczeństwa ma wybór jak na "radzieckiej stołówce".
Jedenastka - 3 Stycznia 2011, 10:38
| Kai napisał/a | | Wkurza mnie że sklepy dziś zamknięte... |
Kai, ale dlaczego się wkurzyłaś właściwie? Chciałaś coś kupić czy... tak tylko, jakby bez powodu?
Fidel, Profan chyba nam nie ujawni swej profesji .
ketyow - 3 Stycznia 2011, 11:35
| Kai napisał/a | akurat tak się składa, że dość fajne mam relacje z ekipą jednego z Lewiatanów i one twierdzą, że WOLAŁYBY przyjść do pracy w taki czerwony dzień i dostać za to dodatkową kasę, no, ale nie wolno, może przyjść tylko szefowa.
A tak btw - czy wszyscy obrońcy praw człowieka pomyśleli o sytuacji, kiedy dziecko nagle w sylwka rozwija 40 stopni gorączki i nie ma nikogo, kto by mógł pomóc?
|
Już widzę, jak wszyscy się garną do pracy w wigilię i nowy rok, po to żeby dostać nędzną dniówkę w lewiatanie. Już nie mówiąc o pracownikach sklepów opartyvh na systemie prowizyjnym, gdzie ludzie poszliby, żeby przez cały dzień zarobić 20 zł. Tak się składa, że pielęgniarką czy lekarzem nie zostaje się przypadkiem i to świadomy wybór (nie znam nikogo kto pracuje na kasie, bo to jego marzenie), poza tym oni niosą pomoc i są naprawdę potrzebni. Kierwocy autobusu nie zastąpisz innego dnia, czy operatora sieci, który dba o możliwość wykręcenia numeru pogotowia i dlatego jest to zakaz HANDLU a nie pracy. Zakupy można sobie zdecydowanie odpuścić, a korzyści z zakupów w takie dni mają tylko właściciele sklepów w zasadzie, nie pracownicy. Gdyby można było posyłać pracowników, to właściciel spokojnie w domu spędzałby wigilię czy nowy rok. Ponieważ liczba godzin pracy i tak jest określona, nie rozumiem czemu te pracowniczki lewiatana garną się do pracy w nowy rok, jeżeli mają do zrobienia 176 godzin, to tyle zrobią i nie ważne w jakie to dni. A jak pojawia się dłuższy miesiąc, to nadgodziny są tak rozłożone, żeby powiedzmy wyszło po 178 na głowę, żeby tym pracownikom jak najmniej zapłacić, więc dziewczyna siedząca w święto na kasie jest poszkodowana. Tak samo mieliśmy w jewro i tak samo jest w lewiatanach (sąsiadka jest szefową jednego ze sklepów) a pewnie i wszędzie.
EDIT: Tzn. powiedzmy w święta, przecież w wigilię i tak się pracuje.
merula - 3 Stycznia 2011, 13:22
w sumie przerażające jest to, że tak już "znormanieliśmy", że jeden dzień bez otwartych sklepów to powód do wkurzenia.
ketyow - 3 Stycznia 2011, 23:43
Pociąg jechał 2h 50 minut, co jest wręcz niesamowite, problem jednak w tym, że rzucało nim jak wibratorem podłączonym do akumulatora samochodowego. Mam chyba wstrząs mózgu, czuję się jakby mnie ktoś złapał za ramiona i prawie 3h szarpał (i modlę się, żeby szlag nie trafił dysku przenośnego i tego w laptopie, bo równie dobrze mogłem wziąć do ręki i nim machać). Nic się nie da zrobić, wolę jednak jechać 4h i czytać książkę niż się nudzić i by trafiał mnie szlag. Ale to jest nic w porównaniu do tego, że w tym miesiącu wyszło do zapłacenia 630 zł (podczas gdy miało oscylować w granicy 550 i dziewczyny zawsze tak mniej więcej płaciły - ale w tym rachunki na 3 osoby ponad 700 zł)) a dwóch z trzech osób mieszkających w mieszkaniu (mnie i kumpeli) nie było po dwa tygodnie. To k*rwa nie pytam ile wyjdzie za styczeń, jak będę tu pewnie cały miech. Coś mi tu śmierdzi, może właściciel sobie drogie prezenty kupił i trzeba było na kimś odbić. Wkurza mnie, bo ma 3 samochody, ale żal mu na nowy router, bo aktualny się ciągle wiesza. Nie mówiąc o tym, że ten cholerny junkers się nadaje tylko na złom, bo nie idzie oszczędzać wody, przy małym ciśnieniu nie ma szans się w ogóle umyć, a przy dużym i tak szaleje i jest wrzątek a za chwilę lodowata. Jak już człowiek trafi swój spokojny kąt i współlokatorów ma ok, to się reszta rzeczy musi spieprzyć. Ostatni miech tu mieszkam i tak, ciekawe co przyniesie luty. Chyba czas już szukać nowego mieszkania.
Kasiek - 4 Stycznia 2011, 06:17
Zgadzam się z tym, że twórca systemu zrównoważonego powinien smażyć się w piekle. Ja w sylwka miałam dyżur 17-23. Tak wkurzające godziny, że strach. I owszem, gdyby nie UŻ to bym pracowałam, mimo, że uważam, że nie powinniśmy. Telefony awaryjne typu - zgubiłem telefon, czy "nie działa mi coś ważnego" zdarzają się w takie dni naprawdę rzadko, uwierzcie, najczęściej dzwonia ludzie z takimi pierdołami, że mi byłoby wstyd zadzwonić, poważnie. "A co ja dostałem w przedłużeniu umowy pół roku temu?" A po ile są smsy? Naprawdę takich rzeczy nie da się załatwić dzień wcześniej/później?
I nikt nie płaci w takim systemie dodatkowej kasy za święta, bo dostaje się inny dzień wolny. Co z tego, że będzie to środek tygodnia, kiedy nie będzie już rodziny, nieważne.
Co do sklepów, to zgadzam się z merulą - jest tylko kilka dni w roku, kiedy sklepy są zamknięte poza kilkoma, w których pracują pracodawcy albo osoby zatrudnione na zlecenie, można tam zrobić zakupy jak już czegoś brakuje, są apteki które działają w swięta. Akurat uważam, że to dobre prawo, dające możliwość odpoczynku z rodziną ludziom tam zatrudnionym. Nie zawsze ma się możliwość zmiany pracy, nie zawsze jest tak różowo, poza tym ktoś musi pracować i na kasie w biedronce i żabce - też jest potrzebny bo kto by nam wtedy skasował tę bułkę, czy colę? Chodzi o typ myślenia, że to nikt i w zasadzie nie należą mu się żadne prawa.
Byłam świadkiem w hiperku, mama stała przy kasie z dość rozbrykaną córeczką i chcąc ją uspokoić powiedziała - uspokój się, jak będziesz niegrzeczna i nie będziesz się dobrze uczyła, to wylądujesz na kasie w realu. Słyszeli to wszyscy, myślę, że kasjerka też, co poczuła, wie tylko ona.
A wkurza mnie choróbsko, co się wzięło i przypałętało. Gardło, głowa, brzuch, wszystko boli.
Witchma - 4 Stycznia 2011, 09:57
Nie było naleśników na śniadanie
Kasiek - 4 Stycznia 2011, 10:16
6 dni zwolnienia, wpadam do domu, monolog w zasadzie matki - jak to kupujemy samochód, po co nam taki samochód, o co nam w ogóle samochód, tyle osób nie ma i żyje, po co nam dziecko, przecież ona tak się namęczyła z nami, najpierw rodząc, potem wychowując, jak mogłam na sylwestra zrobić sajgonki, nie mogłam nic normalnego zrobić, dlaczego nie wzięłam antybiotyku od lekarza, znowu poszłam do tej du wołowej, co się nadaje może do krów, a ie ludzi, przecież antybiotyk to podstawa leczenia, jak to nie można brać w ciąży, a skąd mi się ta ciąża uroiła, przecież ona mi mówiła, żebym się z żadną ciążą nie wygłupiała, a w ogóle to dlaczego wpadam tylko na chwilę, w ogóle żadnego szacunku do rodziców nie mam.
baranek - 4 Stycznia 2011, 10:22
Witchma, łączę się z Tobą w beznaleśnikowym bólu.
Kruk Siwy - 4 Stycznia 2011, 10:55
Witchma, jeśli te Drogie Nieobecne miały być z twarożkiem waniliowym to podobnie jak | baranek napisał/a | | łączę się z Tobą w beznaleśnikowym bólu. |
|
|
|