To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

feralny por. - 27 Października 2010, 11:58

Albo "kultura fizyczna" ;P:
Rafał - 27 Października 2010, 12:05

Ano, sprzeczność. Cała organizacja ma przekonać pacjenta, że najprostszym i najlepszym dla niego (i dla wszystkich zainteresowanych) rozwiązaniem będzie akt samospalenia przed kliniką :twisted:
dalambert - 27 Października 2010, 12:10

Rafał napisał/a
rozwiązaniem będzie akt samospalenia przed kliniką

Kto szybko umiera , ten PO popiera,
I budżetu nie rujnuje, Pan Ćwiakalski się raduje :mrgreen:

Rafał - 27 Października 2010, 12:32

dalambert napisał/a
Kto szybko umiera , ten PO popiera,
Emeryci i renciści
popierajcie PISa czynem,
umierajcie przed terminem ;P: :wink:

dalambert - 27 Października 2010, 12:45

Rafał, raczej odwrotnie. PO popiera, kto stary przed wyborami umiera :mrgreen:
A twój wierszyk to jest z tego czasu gdy to tow. Gierek czujnie w styczniu ogłosił podwyżkę emerytur od stycznie, ale następnego roku i to wtedy zrodził się apel.
Wspomagajcie Gierka czynem
Umierajcie przed terminem :!: ;P:

ilcattivo13 - 27 Października 2010, 13:12

praca :evil: i współpracownicy (debile) :evil: i klienci (debile do kwadratu) :evil: ARGH!!!
ketyow - 27 Października 2010, 13:27

Jakieś *beep* z zusu do mnie przyszło z chorobowego. Umowę miałem do 9-go z euro, poszedłem na L4, które miałem do 10-go. Ale zakład rozwiązał ze mną umowę 9-go, a myślałem że nie mogą tego zrobić i przedłużą automatem do 10-go. A teraz mam przed nosem jakiś papier z zusu, który do rąk dostałem wczoraj wieczorem, ale wysłać go muszę najpóźniej dzisiaj. Wypytują mnie czy mi jakaś renta przysługuje itd, whatever, odeślę i niech spadają. A, no i jeszcze ze świadectwa pracy dowiedziałem się, że wykorzystałem w jewro 27 godzin i 12 minut płatnego urlopu, chociaż na żadnym nie byłem :shock:
ilcattivo13 - 27 Października 2010, 20:41

może nie trzeba było do toalety chodzić :wink: Jak żadnych papierów na te Twoje urlopy nie mają, to możesz ich pozwać do Sądu Pracy...
Matrim - 27 Października 2010, 20:47

Operacja ócz, a właściwie jednego ócza. Dwadzieścia lat po wcześniejszej ócz operacji. Nawet nie wk**wia, ile stresuje. Choć z drugiej strony cieszy. Ale stresuje.
Godzilla - 28 Października 2010, 10:45

Starsze dziecko. Walka o podstawowe sprawy codziennie.
dalambert - 28 Października 2010, 10:47

Godzilla napisał/a
Walka o podstawowe sprawy codziennie.

łapy nie myte, muzyka ryczy, w compie koszmarna strzelanka, a w szkole oczywiście "nic nie zadali" :?: no i bajzel koszmarny robi wokół siebie :mrgreen:

Godzilla - 28 Października 2010, 10:54

dalambert, trochę w innym stylu. Ale wychodzi na to, że ja muszę robić za kaprala i bez przerwy sprowadzać na ziemię osobnika bujającego w obłokach. Tak, on widzi zegarek i wie, która godzina, ale nic z tego nie wynika. Spóźnienia :evil:
dalambert - 28 Października 2010, 11:00

Godzilla napisał/a
Tak, on widzi zegarek i wie, która godzina, ale nic z tego nie wynika. Spóźnienia

bo zegarek to takie ładne trzy patyczki co się ślicznie kręcą z różną szybkościa, lub cyrerki co się na ekraniku zmieniają i jak to się ma do bogactwa wewnętrznego zycia ? Nijak ;P:

Kai - 28 Października 2010, 11:25

Im mniejszy obiekt, im większa pipdówa, tym ciekawsze pomysły. Coś dla Agi : najnowszy sposób udowadniania kompetencji personelu - dołączyć do oferty kserokopie okładek projektów z nazwiskiem danej osoby. :evil: :evil: :evil:
Rafał - 28 Października 2010, 11:40

Godzilla napisał/a
Ale wychodzi na to, że ja muszę robić za kaprala i bez przerwy sprowadzać na ziemię osobnika bujającego w obłokach. Tak, on widzi zegarek i wie, która godzina, ale nic z tego nie wynika. Spóźnienia
Odpowiedzialność to jest to co próbuję z większym i mniejszym skutkiem wdrukowywać w swój przychówek. Spóźnisz się do szkoły? No to co? To się spóźnisz, wielka rzecz, najwyżej cie wywalą, dostaniesz dwóję, zabiorę ci komputer na tydzień, ale jak tam sobie chcesz :wink:
Godzilla - 28 Października 2010, 11:47

No. Ciekawa jestem kiedy to moje dziecię poczuje, że to jemu będzie źle jak go w szkole konsekwencje spotkają. Bo chyba cały czas tego nie łapie. Spływa po nim jak po kaczce.
merula - 28 Października 2010, 11:57

Godzilla, a dałaś mu szansę? Czasem trzeba w sposób kontrolowany dać się dziecku poślizgnąć.

Ja staram się stosować metodę - nie zrobiłeś, nawaliłeś, twoja broszka, ja będę wyciągać konsekwencje. Ale daję sportową szansę, pytając, czy wszystko, co trzeba zrobione. Przyjdziesz i poprosisz o pomoc - pomogę. Ale ja za ciebie wszystkich spraw nie pozałatwiam i życia nie przeżyję.

Kai - 28 Października 2010, 12:07

merula napisał/a
Ale ja za ciebie wszystkich spraw nie pozałatwiam i życia nie przeżyję.
Całe szczęście, że poprzez zainteresowania Młode się tej odpowiedzialności całkiem nieźle nauczyło. Szkoda wielka, że to dotyczy wszystkiego, poza szkołą. :twisted: Ale szkoła, podobno jedna z lepszych, też niezły przykład daje, jak w tygodniu jest po 3-4 zastępstwa na zasadzie "pilnować, żeby się nie rozleźli", a nie rzeczywiście uczyć danego przedmiotu, a program wycieczki układany jest na bieżąco, czyli improwizowany.

Godzilla, zwróć uwagę, czy ktoś na Twoje dziecko tak demobilizująco nie działa.

illianna - 28 Października 2010, 12:29

Na mnie najbardziej motywująco w chodzeniu do podstawówki działał fakt, że jak się spóźniłam na szkolny autobus, to musiałam zapinkalać 5 km na pieszo, bo tam nic nie jechało :mrgreen: a poza tym my z poznańskiego mamy naturalny pęd do punktualności, w Poznaniu z tego co pamiętam zegarki można nastawiać wg. jadących tramwajów. Jak zaczęłam studia strasznie mnie irytował krakowski luz wykładowców, nie mogłam pojąć jak można spóźnić się na zajęcia, które się prowadzi. Potem poznałam jednego krakusa i mnie zdemoralizował. ;P: Jak koleżka z Poznania przyjeżdżała na podyplomówkę, na którą razem chodziliśmy, i spała u nas, to nie mogła zdzierżyć, że zawsze się spóźniamy co najmniej 15 min i że łazimy nie po pasach a czasem środkiem ulicy, cóż Kraków ma swoje prawa :mrgreen: Oczywiście zajęcia i tak zaczynały się zawsze z 20 min opóźnieniem, a kierowcy nawet nie trąbią tutaj ;P:
Kai - 28 Października 2010, 12:59

Nienawidzę się spóźniać. To jest śmieszne w sytuacji, kiedy ma się czas pracy ruchomy od 6 do 8.30. Ogólnie uważam się za osobę zorganizowaną, czego dziecku kompletnie nie zdołałam przekazać, ale pamięta wół, jak cielęciem był i wiem, że sama do tego w pewnym momencie doszłam i nie było to w wieku 17 lat.
robert70r. - 28 Października 2010, 15:19

Kai, Mam szacunek do ludzi, którzy umawiając sie na, powiedzmy, 13tą - przychodzą o 13.05. Wiem, że to nie zawsze da się zrobić (autobus/tramwaj wypadnie), ale można. 8) wystarczy zadzwonić i powiedzieć, że się spóźnimy...
merula - 28 Października 2010, 18:58

Wróciłam z warsztatu z diagnozą. Padła pompa wtrysku paliwa. I wentylator w kabinie. I przewód z płynem chłodniczym ma nieszczelność/dziurę w jakimś strasznie niedostępnym miejscu. To chyba właśnie wróciłam z wszelkich wyjazdów w najbliższym czasie. :evil:
dzejes - 28 Października 2010, 19:09

ketyow napisał/a
Wyjechałem na 3 dni do Olszyna, wracam, pokój wali fajkami jak diabli, jeden głośnik w ogóle mam szlugiem przypalony, pościel moja rozwalona, rzeczy poprzestawiane, nie ma cukru, oleju, keczupu, ser otwarty i wysechł, tak samo wędlina. Połowa moich naczyń brudna.


Akademik :mrgreen: Ciesz się, że w ogóle jakiś ser został.

Kai - 28 Października 2010, 19:14

Odkąd catering przywozi również dania obiadowe, nie mogę się załapać na własny kubek na zupę, ani na miskę do sałatek. Chyba je wyniosę, nie rozumiem, że ludzie nie umieją rozpoznać własnych naczyń i biorą cudze. A ja się brzydzę, żeby mi ktoś z kubka pił.
nimfa bagienna - 28 Października 2010, 19:15

Kai napisał/a
A ja się brzydzę, żeby mi ktoś z kubka pił.

Ktoś pił z mojego kubeczka. Ktoś siedział na moim krzesełeczku. Ktoś spał z moim facetem...
NMSP :mrgreen:

Witchma - 28 Października 2010, 19:16

Kai, ale masz kubeczek z wiewiórką? :D
feralny por. - 28 Października 2010, 19:32

nimfa bagienna, :mrgreen: :bravo :bravo
Kai - 28 Października 2010, 19:42

Witchma, nie, z seksowną cebulką :D

nimfa bagienna napisał/a
Ktoś spał z moim facetem...
NMSP :mrgreen:

Help yourself, tylko skarpetki też mu pierz :P W przełożeniu na sytuację, jak już korzystasz z cudzych naczyń, to bądź miły wsadzić je do zmywarki.

nimfa bagienna - 28 Października 2010, 20:42

Kai, to miło, że objaśniasz mi rzeczy oczywiste. :mrgreen: Ale sens twojej wypowiedzi dotarł do mnie bez trudu. :mrgreen:
Ja z kolei nie mam zamiaru obrażać twojej inteligencji i wykładać kawy na ławę, o co chodziło w moim żarciku. :mrgreen: Nie dotarł - trudno. :mrgreen:

Kai - 28 Października 2010, 20:44

nimfa bagienna napisał/a
Nie dotarł - trudno. :mrgreen:
Dotarł, tylko w pewnych obszarach widocznie mamy inne zdania :mrgreen:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group