Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
shenra - 11 Października 2010, 13:30
Witchma, zobaczysz, że jak im wmówisz, że wymienisz na lepsze i nowsze, to się zastanowią nad swoim postępowaniem. U mnie zazwyczaj skutkuje. Po ostatnim ich niemal letalnym wyskoku, doszliśmy do porozumienia i od 11 lat siedzą cicho.
Kai - 11 Października 2010, 15:27
Przerażacie mnie tym demotem.
A na temat, zrobić na błysk grobowiec dalekich pociotków, a własnemu bratu nawet liści nie posprzątać? Cmentarna wojna, która trwa od lat, wkurza mnie coraz bardziej i chyba wreszcie komuś coś wygarnę.
Godzilla - 11 Października 2010, 15:52
Kai, nie rozumiem tego, ale widać niektórym nawet na cmentarzu musi odwalać.
Demot był przerażający. Jeżeli nie zdążyłaś zobaczyć, to się ciesz. Chyba by Cię coś trafiło. Słów brak.
Martva - 11 Października 2010, 16:00
Mnie bardzo *beep*, że zdążyłam zobaczyć. Mam nadzieję że kiedyś wyprę
Witchma - 11 Października 2010, 16:00
Martva, wątpię Mnie już chyba do końca życia to będzie prześladować.
merula - 11 Października 2010, 16:29
Mam milion rzeczy, którymi powinnam się zająć, a sił i chęci chyba na poziomie -1 bleee....
Rodion - 11 Października 2010, 16:38
Poczta polska.... i wszystko jasne
Kai - 11 Października 2010, 17:57
Godzilla, wierzę, na mnie takie rzeczy strasznie działają, nie mogę takich rzeczy oglądać, bo mam doła przez kilka tygodni.
Co do cmentarza, przywykłam.
Godzilla - 11 Października 2010, 20:15
Ja dość rzadko rzucam mięsem...
joe_cool - 11 Października 2010, 21:49
Kurczę, cykl rozliczeniowy na karcie kończy mi się dopiero za 3 dni. A wtedy już będzie za późno, żeby zrobić zakupy w necie, bo nie dojdą do niedzieli - a muszą, bo w niedzielę wyjeżdżam. A w tym cyklu rozliczeniowym już przyszalałam... Dammit.
Kai - 12 Października 2010, 07:24
Pomimo tego, że nie zobaczyłam demota, miałam koszmary w temacie. I nie tylko. Nawet próba dospania do 6 nic nie dała.
Lynx - 12 Października 2010, 14:19
Nie wyrabiam zakrętu i mam straszny szarmycel...
Kai - 12 Października 2010, 15:03
| Lynx napisał/a | | mam straszny szarmycel... |
A co to jest? Znaczy, domyślam się, ale wolę wiedzieć.
W temacie - dokument dwujęzyczny na kilkadziesiąt stron, po zapytaniu zamawiającego, na co mu angielska wersja, odpowiedź brzmiała "nie mam pojęcia".
Witchma - 12 Października 2010, 15:20
Nieumiejętność poradzenia sobie z negatywnymi emocjami wobec siebie samej.
merula - 12 Października 2010, 15:29
traktowanie mnie i moich współtowarzyszy niedoli jak ćwierćinteligentów i osoby nie umiejące doczytać się, że ktoś się okrutnie mija z rzeczywistością. i zakładanie, że wystąpię w roli pożytecznego idioty.
Kai - 12 Października 2010, 17:58
Wszystko mnie boli
Sauron - 12 Października 2010, 18:02
Nienawidzę wtorków chyba jeszcze bardziej od poniedziałków.
ketyow - 12 Października 2010, 18:59
Drukarka. NIE KUPUJCIE HP! Co się stało? Ano, drugi jej tusz w życiu (ale ma jakieś półtora roku) i go nie wykrywa. Tzn. mam go od około pół roku i nagle przestała go widzieć. Głowiłem się co i jak i znalazłem odpowiedź na elektrodzie
| Cytat | Postaram się tutaj opisać jak to wygląda w przypadku mojej drukarki:
Komunikat może być:
Print cartridge(s) missing or not detected. lub taki jak w tytule tematu zależnie od wybranego języka w drukarce i zazwyczaj dotyczy koloru CZARNEGO, 6-7 razy padł czarny a raz kolorowy (Ciekawe dlaczego? )
Wbrew pozorom komunikat mimo, że sugeruje uszkodzenie lub brak kasety wcale nie oznacza on tego co wypisuje, jest to według autora pierwotnej wersji pomocy celowe działanie HP która w ten niezbyt, jak na mój gust, elegancki sposób próbuje wymusić na użytkowniku zakup nowego kartridża, co ciekawe nie jest ważne czy kartridż jest oryginalny czy to zamiennik, włożenie NOWEGO w moim przypadku ZAWSZE powodowało usunięcie komunikatu i spokój na jakiś czas (przeważnie 3-6 miesięcy zależnie od tego czy był to zwykły czy w wersji XL)
Opisana poniżej metoda ma jedną ale bardzo upierdliwą wadę, po każdym wydrukowaniu dokumentu (całego niezależnie od jego objętości czy to będzie 1 czy więcej stron) konieczne jest ponowne wykonanie czynności które są opisane niżej. Mimo całej upierdliwości uratowało mi to ok 87% pojemności czarnego kartridża 350XL (czyli duuużo ) mało drukowałem a czas się skończył.
UWAGA jeśli już kupujecie nowy tusz HP NIE WYRZUCAJCIE PARAGONU w ciągu 3 miesięcy od daty zakupu można składać reklamację w punkcie zakupu który odsyła kartridż do producenta a potem otrzymujemy (u mnie tak było 3 razy) NOWY tusz. Warunek żeby kartridż nie został zużyty w trakcie użytkowania ani napełniany.
Wracając do rzeczy podstawowej opisuję czynności:
1. włączamy drukarkę, jak skończy się miotać --->
2. wciskamy i trzymamy przycisk CANCEL (X) po czym wciskamy POWER
3. Kolejno wciskamy NIEBIESKI > ZIELONY > SZARY (Blue>Green>Gray)
4. Jesteśmy w trybie serwisowym (SERVICE MODE) widoczny na wyświetlaczu napis: Support PlxxFN0724AR
5. 6 x SZARY (GRAY) > Information Menu
6. 1 x ZIELONY (GREEN) > Info Menu
7. 5 x SZARY (GRAY) > pen supply level of ink (LOI)
8. 1 x ZIELONY (GREEN) > tutaj możemy zobaczyć jakie są poziomy atramentu w kartridżach (przełączając przyciskami szarym lub niebieskim)
9. wciskając 3 x CANCEL (X) wracamy do głównego menu (SKANUJ, KOPIA, KOPIA)
Jeśli nie pomogło i dalej jest komunikat czynności powtórzyć, jeśli dalej nie pomaga to wygląda na rzeczywiście uszkodzony kartridż.
Ciekawostka: jest opcja sprawdzenia numeru seryjnego kartridży i mimo, że zamieniałem kilkukrotnie na inne wcześniej uszkodzone numer seryjny był zawsze taki sam.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w resetowaniu, jeśli ktoś znajdzie sposób na likwidację wspomnianej upierdliwości to poproszę o info |
I faktycznie, po wystukaniu sekwencji jedną stronkę sobie wydrukowałem. Czyli kartridż ok, ale HP chce bym kupił następny. Po prostu zostałem wyruchany w biały dzień, nie wychodząc z domu
Witchma - 12 Października 2010, 19:00
ketyow, to przy okazji rozwiązałeś problem mojej uczennicy, która się dzisiaj na HP skarżyła...
ketyow - 12 Października 2010, 19:02
Zablokowałaś mi możliwość usunięcia double posta Ale tak czy owak, zwykłe sku**syństwo. Sprawna drukarka i można ją a) wywalić b) wywalać niewspółmierną ilość pieniędzy na jej utrzymanie w stosunku do ilości użytkowania. Jak ktoś chce sobie tylko od czasu do czasu coś drukować na studiach, to naprawdę wychodzi kilka zł od czarno-białej strony w takim układzie... Bo kto normalny wydaje 400 zł na skaner?
K**wa mać! Z menu serwisowego wydrukowałem stronę testową i co?! I nie dość, że bez przeszkód wydrukowała, to jeszcze z czerwonym kolorem, którego to niby nie mam od 3 miesięcy
Znalazłem liczbę wydrukowanych stron: 385. Cena drukarki to ok. 400 zł, plus dokupiłem tusz XL za 70. Za wydrukowanie strony wychodzi 1,22 zł.
Godzilla - 12 Października 2010, 21:45
Młody ma fochy. Nieziemskie. Wszystko w poprzek. Zwariować można. A to jeszcze nie jest okres dojrzewania, strach pomyśleć co będzie dalej.
merula - 12 Października 2010, 21:58
Godzilla, to i tak nieźle, mój stosuje bierny opór i niby cię słucha, a i tak potem robi po swojemu. jak nie wymusisz czegoś, nie będzie zrobione.
Lynx - 12 Października 2010, 22:05
Kai, szrmycel to połączenie urwania głowy z bałaganem i upierdliwym wszechświatem
Dziewczyny i tak przez następnych kilka lat... Przyzwyczajajcie się
Godzilla - 12 Października 2010, 22:08
merula, skala problemu czasem powala. Mamy próby manipulacji, siły, ignorowanie, szantażyki (na złość mamie doziębię się przy oknie - właśnie dziecię jest chore )
Tylko spokojnie, mówię sobie. Widać zdolności pedagogiczno-psychologiczne nie są moją mocną stroną. I nie mogę pozwolić, żeby wszedł mi na głowę.
Mam dosyć.
baranek - 13 Października 2010, 07:29
Pan McDonald w drugiej godzinie słuchania. O ten:
http://www.youtube.com/watch?v=Wr1LIm55nmc
Ale jak wyłączę, to płacze.
A najbardziej mnie wnerwia, że przecież sam to dla niej znalazłem.
illianna - 13 Października 2010, 10:24
Nowe madejowe łoże, twarde jak dusza ateisty, a miało być tak pięknie...
baranek, ta piosenka mnie wkurza już po 10 sekundach, jesteś i tak super odpornym tatą
dalambert - 13 Października 2010, 10:34
| illianna napisał/a | | ta piosenka mnie wkurza już po 10 sekundach, jesteś i tak super odpornym tatą |
illianna, wszystko PRZED Tobą, będziesz jeszcze super odporną mamą / albo zatrudnisz psychologa /
baranek - 13 Października 2010, 10:34
illianna, pięknie miało być, nie miękko.
illianna - 13 Października 2010, 11:12
dalambert, mam duże mieszkanie, jeden taki pokój 36 metrów, nic z niego nie słychać
A tak w ogóle to już zapowiedziałam rodzinie,żeby zapomniała o grających zabawkach, jak chcą mieć jakiekolwiek relacje ze mną.
Obserwuję osobiście straszny zalew tandety, mnóstwo jadowitych kolorów, tandetne melodyjki w maskotkach, makabra, potem rośnie taki plastikowy dzieciak bez wyobraźni. No way.
baranek, miało być pięknie, bo miękko
Godzilla - 13 Października 2010, 12:50
illianna, moje dziecko dostało dobrych parę lat temu kota-robota. Takiego metalowego zwierzaka, który MIAŁczy, mruczy, biega na tych swoich srebrnych łapach albo zasypia jak się go nie głaszcze. Dość wkurzający wynalazek, ale z braku żywego kota synek go lubił. To MIAŁczenie jednak było niczym w porównaniu z melodyjkami, które dzieci odkryły po jakichś trzech latach. Wciśnięcie pewnej kombinacji uruchamiało przeraźliwie piszczące melodyjki, konkretnie: (1) uwerturę do Wesela Figara Mozarta, (2) jakiś walc Czajkowskiego, i (3) nie pamiętam co konkretnie i nie chcę sobie przypominać. Wszystko wygrane 2-3 razy za szybko. Męka dla uszu. A te potwory to kochały!
|
|
|