Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Kai - 22 Września 2010, 12:08
baranek, będzie dobrze, szybko się uodporni, a jak przejdzie choroby wieku dziecięcego to się tylko cieszyć, bo starsze osobniki przechodzą je znacznie ciężej.
Wkurza mnie, że już się zupełnie nie krępują, drą buzie, bo nie mają nic do roboty, żyją piątkowym wyjazdem (generalny temat w co się ubrać). Moje zdolności filtrujące się kończą.
Adon - 22 Września 2010, 14:03
Kai, może sprawdź, czy nie im nie będzie przeszkadzało, jak włączysz głośno jakąś ciężką "szatanistyczną" muzykę?
merula - 22 Września 2010, 14:05
albo może czas przetestować stopery?
Gustaw G.Garuga - 22 Września 2010, 20:55
Odwiedziłem ja dziś Częstochowę, i, jak to drzewiej bywało, obiad postanowiłem zjeść u Pan Wu Kima. Dla niezorientowanych - to taka wietnamska knajpa niedaleko dworca. Idę ci ja w znajomy zaułek, a tam zamiast szyldu Pan Wu Kim stoi jak byk - Hanoi. Mur jakiś odmalowany, wchodzę niepewnie, a tam wystrój odmieniony nie do poznania. Wcześniej była to knajpa w stylu bardzo orientalnym, czyli niepoukładana, niechlujna, z widoczną kuchnią, gdzie w kłębach pary i dymu zwijał się rzeczony Pan Wu Kim z pomocnikami. Salka na dole była ciasna, sala na górze obskurna, ale wszystko razem klimatyczne po dalekowschodniemu. Teraz na dole kuchni już nie widać, pojawił się elegancki szynkwas, a na górze wszystko po remoncie generalnym. Schludnie, ładnie, przestronnie, ale - bez ducha!
Pytam sympatycznej kelnerki, co się porobiło. Okazuje się otóż, że Pan Wu Kim przeprowadził się był do Warszawy, a knajpę przejął ktoś inny i przerobił po swojemu. No nic. Wystrój bez wyrazu, nazwa nijaka do przesady (do Pan Wu Kima szło się jak do kumpla, a do Hanoi to się w ogóle iść nie chce - nazwa banalna, że strach), ale menu wygląda na podobne. Biorę wieprzowinę z bambusem i sajgonki. Zwłaszcza na te ostatnie od dawna (ostatnio byłem tu ze dwa lata temu!) ostrzyłem sobie zęby. No i po kilku kęsach już wiem, że Pan Wu Kim receptury zabrał ze sobą do... na szczęście nie do grobu, tylko do stolicy, efekt jest jednak taki sam. Wieprzowina jest jadalna, ale jedyną przyprawą jest chyba sos sojowy, i to niewiele go dano, a ja przyzwyczajony jestem, że orientalna kuchnia chłoszcze po podniebieniu wszystkimi możliwymi smakami. Sajgonki zaś... "za moich czasów" były głównie warzywne, z minimalną ilością mięsa, w sam raz chrupkie i świeże, choć często przypalone i pogniecione. Teraz zaś dostałem zgrabne wałeczki z farszem głównie mięsnym - okej, ale zupełnie nie to, czego się spodziewałem. Ryż wprawdzie lepszy (zwykle był wyschnięty), a surówka dobra jak zawsze, ale do tylko dodatki...
Nieprawdą okazuje się więc, że "pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają". Knajpa Pan Wu Kima miała właśnie taki paradoksalny, bo wbrew atmosferze tymczasowości, styl ponadczasowy. No i już jej nie ma.
Rukan Wista - 22 Września 2010, 21:28
nie umiem się na forach poruszać. do szału mnie doprowadza prędkość z jaką znajduję wszelkie mutacje wątków dla "zdenerwowanych" a potrzebnych mi rzeczy za żadną cholerę odnaleźć nie potrafię
Ozzborn - 22 Września 2010, 21:29
Może Pan Wu Kim się przeniósł razem z restaurancją? Trza by poszukać...
Kai - 22 Września 2010, 21:52
Gustaw G.Garuga, w hiperach ostatnio się rozwinęły knajjpy, gdzie można dostać całkiem przyzwoite sajgonki. A jak nie, pozostaje zrobić samemu - myślę, że właśnie na jakąś imprezę wreszcie zużyję tę paczkę papieru ryżowego.
A podkręcił mnie na maksa gość, który próbował mi wetknąć swoją grafę, szrot sprzed 3 lat, a jak niewinnie zapytałam, czy jest na PCI-Express to wziął to na serio!
Irony is really wasted on some people...
shenra - 23 Września 2010, 07:02
Nie dość, że mam dzisiaj obronę i stres, to dodatkowo rozprawę w sądzie i stres Normalnie zaraz oko mi zacznie latać
Agi - 23 Września 2010, 07:21
shenra, trzymam kciuki za powodzenie obu spraw.
Witchma - 23 Września 2010, 07:22
shenra, niepotrzebnie się stresujesz, to przyjemny egzamin Powodzenia!
merula - 23 Września 2010, 07:38
shenra, dasz radę. chlupnij sobie herbatki z melisy na rozluźnienie, uśmiechnij sie, wypnij pierś do przodu i będzie dobrze.
Ozzborn - 23 Września 2010, 07:57
shenra, trzymię kciuki!
ilcattivo13 - 23 Września 2010, 08:10
Do boju shenro - łoo!
Chal-Chenet - 23 Września 2010, 09:19
shenra, będzie gites.
shenra - 23 Września 2010, 09:22
No, jak na razie jestem po rozprawie, której nie było, bo się biegła nie stawiła Se zrobiłam rundkę po mieście dla relaksu. Teraz zamierzam faktycznie się wyluzować(o ile to możliwe) Dzianks za wsparcie, jesteście kochani
Gustaw G.Garuga - 23 Września 2010, 09:50
| Kai napisał/a | | w hiperach ostatnio się rozwinęły knajjpy, gdzie można dostać całkiem przyzwoite sajgonki. A jak nie, pozostaje zrobić samemu |
Takie też jadłem. Ale wiesz, z jedzeniem tak jest, że ta sama potrawa w różnych lokalach i domach smakuje trochę inaczej. A trochę robi wielką różnicę.
Witchma - 23 Września 2010, 10:57
Niespodziewana faktura do zapłaty
Kai - 23 Września 2010, 11:10
Gustaw G.Garuga, to fakt, każda ma swoją kompozycję przypraw i "wsadu". Ale na to się nic nie poradzi.
terebka - 23 Września 2010, 11:48
Jak w temacie: to, że nie wiem, czy mam się cieszyć, czy wk*****ć, że za kwadrans jadę do pracy
Kai - 24 Września 2010, 07:07
Za godzinę mam prezentację. NIENAWIDZĘ tego. Rozwala mi cały dzień, choć to najczęściej raptem pół godziny.
Lowenna - 24 Września 2010, 13:28
Po sobotnim wietrzeniu się przez 3 dni temperatura nie chciała spaść poniżej 39. Przy okazji przypałętało się zapalenia gardła. Powoli wracam do równowagi ale nie powinnam za dużo mówić. Niestety, jutro muszę poprowadzić 'warsztaty' dla 40osobowej grupy
Ziemniak - 24 Września 2010, 13:33
| Lowenna napisał/a | | Po sobotnim wietrzeniu się przez 3 dni temperatura nie chciała spaść poniżej 39 |
To była taka trzydniowa sobota?
Lowenna - 24 Września 2010, 13:36
Dokładnie. Zasnęłam w sobotę a obudziłam się w wtorek
ihan - 24 Września 2010, 22:15
CPV.
Lowenna, ale chyba w międzyczasie sikałaś?
Memento - 24 Września 2010, 22:49
Nie mija mi katar, a mój brat to niereformowalny idiota, transcendentny flejtuch i bałaganiarz, i cwany kutafon do potęgi. Cieknący nos i taki brat to ZŁE, bardzo ZŁE połączenie.
baranek - 25 Września 2010, 06:34
spotkanie z teściem nadciągające wielkimi krokami.
ilcattivo13 - 25 Września 2010, 07:42
| baranek napisał/a | | spotkanie z teściem nadciągające wielkimi krokami. |
nie chce pić?
Kai - 25 Września 2010, 08:50
Wiem, że się powtarzam, ale... lubię dzieci, ale z rożna!
Kruk Siwy - 25 Września 2010, 09:42
koty z frytkami!
nureczka - 25 Września 2010, 09:50
Tradycyjna, sobotnia awaria u klienta. Znowu pół weekendu z głowy.
|
|
|