Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Godzilla - 11 Września 2010, 09:24
Wot kulturnyj narod.
Zgaga - 11 Września 2010, 09:28
Taaaa...
"My Giermanca nie boimsia i wsiegda idziom w pieriod..."
Sorry, ale tak mi się skojarzyło.
Godzilla - 11 Września 2010, 09:39
No pewnie
Fidel-F2 - 11 Września 2010, 09:40
Zgaga, Easy zaraz Ci skomentuje te skojarzenia
ketyow - 11 Września 2010, 09:54
No jeśli o to chodzi, to przepisy bhp nie są łamane, ale wręcz rżnięte w zad.
hardgirl123 - 11 Września 2010, 10:48
rozdarte laski mnie wkurzają
Ellaine - 12 Września 2010, 06:15
Wczoraj 23:03
Niedobrze mi. I to mnie irytuje.
Dzisiaj:
Dalej mi niedobrze. W dodatku - poszłam spać koło drugiej, zasnęłam godzinę później. A obudziłam się 15 minut temu. :/
Zgaga - 12 Września 2010, 08:06
| Fidel-F2 napisał/a | | Zgaga, Easy zaraz Ci skomentuje te skojarzenia |
Nie skomentował Ale jakoś mnie to nie wkurza. Na razie nic mnie dziś nie wkurza i niech tak pozostania. Taka fajna niedziela.
terebka - 12 Września 2010, 22:52
Szerszenie mnie irytują. I to poważnie. Uwiły sobie gniazdko gdzieś w pobliżu, bo wieczorem bzyczą za wszystkimi oknami, leząc do świateł. Kilkanaście minut temu jeden odwiedził mnie w moim prywatnym, osobistym pokoju. Przywitałem go jak należy, zwiniętym ręcznikiem
Ktoś wie, ile ich może być w takim gnieździe? Co noc kilka żegna się z życiem. A z tego, co wiem, to i sąsiedzi na nie polują - palą światło na ganku i ćwiczą celność z wiatrówki. I co noc kilka kolejnych froowa sobie, kurde, u mnie za oknem.
feralny por. - 13 Września 2010, 07:45
terebka, kilkaset. Kolonia nie zimuje, lecz, ginie, a jedynym szerszeniem jaki przetrwa zimę będzie młoda królowa, która w przyszłym roku założy nowe gniazdo, wielce prawdopodobne, że gdzie indziej i będziesz miał spokój za rok. To była ta dobra wiadomość. Zła jest taka, że upadkowi koloni towarzyszy wzmożona aktywność i agresja owadów, więc odwiedzin bedziesz miał sporo. No chyba że się ochłodzi, to je skutecznie uziemi.
Agi - 13 Września 2010, 08:04
terebka, zawiadom najbliższą straż pożarną, przyjadą i zdejmą gniazdo.
Szerszenie są zbyt niebezpieczne, żeby je zostawić i próbować przeczekać.
Zgaga - 13 Września 2010, 08:15
terebka, postraszę Cię: dla dorosłego człowieka wystarczą 3 użądlenia szerszenia, aby pożegnał się z tym światem. Tak więc telefon do straży pożarnej natychmiast
robert70r. - 13 Września 2010, 09:51
Brrrr! Nie cierpię szerszeni!
Wkurza mnie dziś absolutny brak czasu na cokolwiek. Nie wiem za co się zabrać najpierw...
Jak nic się nie dzieje - to nic się nie dzieje, a jak jest odwrotnie to... ech!
jewgienij - 13 Września 2010, 09:56
| Zgaga napisał/a | terebka, postraszę Cię: dla dorosłego człowieka wystarczą 3 użądlenia szerszenia, aby pożegnał się z tym światem. Tak więc telefon do straży pożarnej natychmiast |
Chucka Norrisa użądliły cztery, a jeszcze piatemu splunął w twarz.
Ale też bym podpalił dziadostwo albo wezwał straż.
Godzilla - 13 Września 2010, 10:01
Z podpalaniem uważałabym.
Dawno temu szliśmy sobie całą rodziną przez las, i zauważyliśmy dziurkę w ziemi, z której wylatywały szerszenie. Obok leżał stary zardzewiały czajnik, pełen zaglonionej deszczówki. Tata złapał ten czajnik, nalał wody do szerszeniej nory i rzucił w krzaki. Miał więcej szczęścia niż rozumu, ten rzut chyba uratował mu życie. Szerszenie wyroiły się natychmiast i jeden po drugim waliły w czajnik aż łomotało.
savikol - 13 Września 2010, 10:05
Czytałem gdzieś, że zaatakowany (np. gazetą) szerszeń wydziela feromony, czy jakieś tam substancje znakowe, które w zapachowym języku szerszeni znaczą tyle co: „Do ataku!”. Każdy szerszeń w pobliżu, który je poczuje zrobi ci kuku.
Lepiej samodzielnie nie walczyć z tymi owadami.
feralny por. - 13 Września 2010, 10:08
| Zgaga napisał/a | | dla dorosłego człowieka wystarczą 3 użądlenia szerszenia, aby pożegnał się z tym światem. |
| Viki napisał/a | | Pszczoły używają jadu do odganiania ssaków nawet tak dużych jak borsuki i niedźwiedzie od zapasów miodu zgromadzonych w ulu, szerszenie używają jadu do polowania na owady, a więc ich jad może być znacznie słabszy, jeden szerszeń potrafi wstrzyknąć mniej niż 0,2 mg jadu za każdym użądleniem. Statystyki wykazują, że dawka śmiertelna jadu szerszeni to od 10[1] do 90 mg[2] jadu na każdy kilogram ciała, a więc potrzeba przeciętnie kilkuset użądleń, aby zabić człowieka, |
Hmm...
Agi - 13 Września 2010, 10:22
| Cytat | Szerszenie są bardzo duże, długość ciała robotnicy dochodzi do 2,5 cm, królowej do 3,5 cm. Mają żądła znacznie większe niż inne gatunki os, a jad silniejszy. Ten owad z żółtą głową, czarnym tułowiem, odwłokiem w brunatno-czarne pasy i czerwono-brunatnymi nogami lubi budować gniazda w niezamieszkanych częściach domów, na poddaszach, strychach, ale też w większych szczelinach w ścianach.
- To, czy po ugryzieniu wystąpi wstrząs, to bardzo indywidualna sprawa. Zdarza się, że występuje u osób, które nie były wcześniej uczulone na jad - tłumaczy dr Szyszka. Uczulona osoba może umrzeć od jednego ugryzienia, zdrowa od siedmiu. |
http://www.gorzow24.pl/ne...szerszenia.html
merula - 13 Września 2010, 11:14
| Agi napisał/a | | terebka, zawiadom najbliższą straż pożarną, przyjadą i zdejmą gniazdo. |
teraz już nie mają takiego obowiązku, trzeba by wezwać specjalistyczną firmę i niestety zapłacić.
Agi - 13 Września 2010, 12:10
U nas na razie przyjeżdżają bez protestów, OSP oczywiście.
terebka - 13 Września 2010, 14:26
Z insektami sprawa przedstawia się u mnie następująco: Rok temu pojawiły się na stryszku, tuż ponad drzwiami wejściowymi, osy. Wlazłem na stryszek, gniazdo było wielkości dwóch, trzech pięści. Niestety w tym roku osy pojawiły się znowu, a gniazdo urosło i to sporo - bez przesady, ale tylko je zobaczyłem i dałem dyla. Rozrosło się chyba na pół metra. Wystarczył jeden telefon do straży pożarnej. Nie było mnie jak przyjechali, więc anegdota wykluła się poza moimi plecami. Okazało się, że mieli specjalny strój dla jednego strażaka i kilka "muchozolów", jak to brat określił. Nie mieli worka, więc musieli pożyczyć bezzwrotnie od nas Niestety niedługo po zniknięciu os, pojawiły się szerszenie. Chyba nie na miejsce zrzuconego przez strażaka gniazda, bo działają w promieniu kilkuset metrów. Krążą wszędzie tam, gdzie po zmroku pali się światło. Nie wiem, gdzie mają gniazdo, a żeby wezwać straż, należałoby je wprzódy zlokalizować, a ja nie jestem dość odważny, by wejść na stryszek i sprawdzić. Mało które stworzenie przejmuje mnie takim lękiem, jak szerszeń, brrrr...
Anonymous - 13 Września 2010, 15:10
Rany, współczuję. Nie życzę nikomu szerszeni w domu. Nie boję się skorpionów, pająków (jeden nawet rozwiesił pajęczynę za oknem w pokoju i żyjemy wspólnie:) ja go nie ruszam, a on się żywi insektami:D), ale szerszeni i os - Jezus Maria. Raz miałem gniazdo na balkonie, to wezwałem straż i je zdjęli, ale palenie tego tałatajstwa odradzam. Rozwścieczone szerszenie to groźny przeciwnik. Pamiętam, jak kiedyś szedłem do redakcji NF i musiałem mijać jakieś gniazdo, bo mnie delikwenty zaatakowały. Zatrzymałem się dopiero przed biurkiem naczelnego. Tak więc zadzwoń po straż, niech zlokalizują sami, gdzie masz gniazdo.
mBiko - 13 Września 2010, 18:16
Trzymajcie mnie za ręce, bo komuś zrobię krzywdę.
A najgorsze jest to, że przynoszę złość do domu.
Agi - 13 Września 2010, 18:19
mBiko, chcesz kajdanki?
Z różowym futerkiem...
Przepraszam NMSP
Ostatnio też wracałam z pracy naładowana i niestety warczałam na rodzinę, rozumiem Cię.
merula - 13 Września 2010, 19:26
mBiko, kilka spokojnych oddechów, policz do stu, kilka spokojnych oddechów... napisz co cię boli, a potem energicznie podrzyj kartkę.
a wszystko to w tych kajdankach z różowym futerkiem.
Adon - 13 Września 2010, 19:29
Kaszel po przeziębieniu, który jak zwykle będzie mnie trzymał z miesiąc. Nawet nie idę z tym do lekarza, bo ilu lekarzy już z tym odwiedzałem, żaden nigdy nie stwierdził niczego konkretnego, ani nie przepisał prawdziwie skutecznego leku. Ja po prostu "tak mam", albo moje "gardło/krtań/oskrzela (niepotrzebne skreślić) są tak wrażliwe i długo dochodzą do siebie".
ketyow - 13 Września 2010, 19:38
Adon, ja też tak mam. Dawno nic mi nie jest, po najmniejszym przeziębieniu, a kaszel potrafi trzymać.
A wkurza mnie, że za dzisiejsze 12h pracy wychodzi mi 69 zł dniówki, obrabowanej ze mnie kasy też raczej nie odzyskam. Będę jeszcze dzwonił do kadrowej, może ona da kierasowi popalić. Dziś zrobiłem tyle dobrego, że była dwójka nowych, którym obiecano kokosy, a ja powiedziałem im jak sprawa wygląda naprawdę. To oboje zrezygnowali, kieras wnerwiony chodził, że aż mi się same usta w uśmiechu wykrzywiały. Ale jak się traktuje pracownika jak *beep*, to trzeba się liczyć z tym, że nikt nie będzie chciał tam pracować.
nimfa bagienna - 13 Września 2010, 20:12
Jeśli jeszcze raz zobaczę komunikat: "Nie podłączono punktu wyjścia z procedury" - dostanę szału.
mBiko - 13 Września 2010, 20:34
Dziewczyny, dziękuję za dobre rady i zrozumienie. Pobawiłem się z Potworem i trochę mi przeszło.
nureczka - 13 Września 2010, 20:38
| ketyow napisał/a | | że była dwójka nowych, którym obiecano kokosy, a ja powiedziałem im jak sprawa wygląda naprawdę | Tak trzymać!
|
|
|