Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
marekz - 3 Listopada 2013, 16:20
Bo ja wiem:
- ten wielkooki Gollum w jajku na koniec;
- te tańcobalety statków kosmicznych na orbicie;
- ta przebitka z kości na stację kosmiczną (fakt, jakby zrobili morphing byłoby bardziej kiczowato)
?
Fidel-F2 - 3 Listopada 2013, 17:37
Ozzborn, pasternaku, nie znasz się. Odyseja to szczytowe osiągnięcie kina SF. Nigdy nie powstanie nic choćby porównywalnie dobre ( jakimś dziwnym sposobem Blade runner znalazł się bardzo blisko) zwłaszcza w dzisiejszych czasach zalewu g*wna w rodzaju tych wszystkich Avengersów, Ironmanów i Batmanów które biorą stolec sąsiada i pieką z niego ciasto marchewkowe.
Ozzborn, pracuj nad sobą.
konopia - 3 Listopada 2013, 17:41
| Fidel-F2 napisał/a | | Odyseja to szczytowe osiągnięcie kina SF. |
eeee tam.
Alien!
Alien to szczytowe osiągnięcie kina SF. Niesamowicie klimatyczne pierwsze pół godziny, a potem jest tylko lepiej.
Fidel-F2 - 3 Listopada 2013, 17:54
konopia, idź i nie rób sobie wstydu.
Nie krzyknę że Alien to g*wno, bo tak nie jest ale to jak Mont Blanc do Mont Everestu. Owszem spora góra i ładna i w ogóle. Tylko, że dwa razy mniejsza i łażą tam w zasadzie wycieczki szkolne.
Fidel-F2 - 3 Listopada 2013, 18:08
W ciemności Holland. Rewelacyjny film. Świetny scenariusz, bardzo dobrze zrealizowany (pomijając drobiazgi w rodzaju rozstrzelanych nagich kobiet bez kropli krwi), wiarygodny psychologicznie i emocjonalnie. Mimo ponad dwugodzinnego seansu nie poczułem odrobiny nudy. Więckiewicz to jest, k..., diament aktorski.
Starscreem - 3 Listopada 2013, 20:08
Też byłam na Grze Endera. I podobało mi się. Wygląda na to, że kolejne części nie będą ekranizowane, co jak dla mnie tłumaczy pominięcie niektórych wątków i zmianę zakończenia. Dla osób, które nie czytały książki dzięki temu film nie jest nudny. Wątki psychologiczne i tak są całkiem ładnie i wyraźnie ukazane, więc nie można narzekać. Na pewno warto obejrzeć
thinspoon - 3 Listopada 2013, 22:31
Też byłem na Grze Endera i też mi się film podobał, z jednym sporym zastrzeżeniem. Walki w zero G w szkole bojowej. Najsłabszy element filmu. Było ich za mało, były za mało dynamiczne, prawie w ogóle nie pokazano geniuszu taktycznego Endera i sprawności dzieciakó w starciach przy braku ciążenia. Mocno na to liczyłem.
Matrim - 4 Listopada 2013, 10:05
Pain & Gain
Ha! Odbił się Michael Bay od Transformersów, wrócił do korzeni i od razu mu wyszło
Film o trójce "karków z siłki", którzy postanawiają dokonać skoku na kasę. Dzieje się, dużo i dobrze, film świetnie poprowadzony, z kilkoma narratorami komentującymi wydarzenia spoza ekranu.
Aktorsko bardzo dobrze (szczególnie taki "Rock" Johnson, nie jest to kreacja na Oscara, ale gra nieźle!), niezłe wejście ma pewien aktor starszego pokolenia Czuć też pewien powiew klimatu z pierwszych sezonów "Breaking Bad", gdy serial był czarną komedią.
I aż dziwi, że to jest film oparty na faktach
Jest zaskoczenie, bo film bardzo dobry, jeśli komuś potrzeba niezobowiązującej rozrywki.
Dunadan - 4 Listopada 2013, 10:47
| Ziuta napisał/a | | Dunadan, jesteście jak ten koleś, co po wyjściu z seansu Pana i władcy na krańcu świata był bardzo niezadowolony, bo spodziewał się czegoś w rodzaju Piratów z Karaibów, a nie dwu i pół godziny nudów. |
Czytałeś w ogóle moją wypowiedź do końca?
| Ziuta napisał/a | | A zresztą - przecież to jest jeden z najlepszych wizualnie filmów. |
A i owszem, zgadzam się w 100% wizualnie był piękny. Ale efekty zwłaszcza na początku, włącznie ze scenami statków kosmicznych były tragiczne. 10 lat później Lucas pokazał jak się pokazuje statki kosmiczne no ale trzeba przyznać że jak na tamte czasy to było coś, zwłaszcza w połączeniu z paroma niesamowitymi scenami z drugiej części filmu...
Ziuta - 4 Listopada 2013, 11:00
| Dunadan napisał/a | Czytałeś w ogóle moją wypowiedź do końca? |
Zignorowałem końcówkę, bo mi nie pasowała do efektownej pointy?
| Dunadan napisał/a | 10 lat później Lucas pokazał jak się pokazuje statki kosmiczne |
Ale tu akurat na serio jesteś za "Piratami z Karaibów" przeciwko "Panu i władcy..." Statki kosmiczne w Gwiezdnych wojnach są bardzo ładne, ale są wytworem fantazji, 2001 to hardkorowy realizm. Tak wygląda kosmos.
Dunadan - 4 Listopada 2013, 11:42
| Ziuta napisał/a | | Ale tu akurat na serio jesteś za Piratami z Karaibów przeciwko Panu i władcy... Statki kosmiczne w Gwiezdnych wojnach są bardzo ładne, ale są wytworem fantazji, 2001 to hardkorowy realizm. Tak wygląda kosmos. |
W ogóle sie nie rozumiemy... jasne że Odyseja to kwintesencja realizmu pod wieloma względami ale efekty specjalne były tam bardzo, bardzo słabe... przebrania małp były naprawdę cienkie, niczym się nie umywały choćby do przebrań z Planety małp. Statki kosmiczne to były rysunki statków przesuwające się po ekranie... Cała reszta - istny kosmos, dosłownie i w przenośni. Film jest z pewnością filmem wszechczasów, oglądałem go z wypiekami na twarzy i z pewności się nie nudziłem, krajobrazy na początku robiły na mnie wielkie wrażenie. Cudo. Ale efekty, nawet jak na lata 70'te były słabe. Mówię o EFEKTACH. Wodotryskach, fajerwerkach. Itp.
EDIT: choć fajerwerki ("fraktale") na koniec były czadowe, nie trzeba jarać
Ziuta - 4 Listopada 2013, 12:23
| Dunadan napisał/a | | przebrania małp były naprawdę cienkie, niczym się nie umywały choćby do przebrań z Planety małp. |
| Arthur C. Clarke napisał/a | | 2001 nie otrzymało Oscara za charakteryzację dlatego, że Akademia nie zorientowała się, że postacie z pierwszej części filmu nie są małpami |
| Dunadan napisał/a | | Statki kosmiczne to były rysunki statków przesuwające się po ekranie... |
To nie były rysunki, tylko kilkumetrowe modele zaprojektowane w oparciu o szkice koncepcyjne NASA. Zresztą co sam mam pisać, kiedy jest całkiem zgrabny artykuł na ten temat.
| Dunadan napisał/a | | Mówię o EFEKTACH. Wodotryskach, fajerwerkach. Itp. |
To już chyba wiem, o co biega. Dunadan, ciebie spaczyły Gwiezdne wojny i wszystko to, co przyszło po nich, z CGI włącznie. 2001 to zupełnie inna szkoła kina SF, w której nie ma mowy o wodotryskach czy efektach. Kubrick chciał stuprocentowo oddać to, jak wygląda podróż kosmiczna. I mu się prawie udało. Wszelkie drobne niedociągnięcia są niczym, skoro przez następne 40 lat nikomu nie udało się nawet zbliżyć do tego poziomu (może poza paradokumantalnym Apollo 13).
Dlaczego Kubrick został niepobity, skoro weszły nowe techniki, filmowcy dostali najpierw (dzięki Lucasowi) kamerę sprzężoną z wysięgnikiem i komputerem ZX Spectrum, a jeszcze później (dzięki Spielbergowi i Cameronowi) CGI? Przez Star Warsy, które narzuciły zupełnie inną ścieżkę. Wodotrysków, efektów, szaleńczych jazd kamery, X-wingów wykonujących manewry godne myśliwców F-16 (a nawet bardziej, bo jestem pewny że przyspieszenie przy niektórych manewrach powinno zmiażdżyć pilotów rebelii na dżem z człowieka). Nie mam nic przeciwko temu, bardzo lubię te filmy, ale czasem chce mi się warknąć, że zgwałciły widzów przez oczy. Gwiezdne wojny pogrzebały kinowe SF na poważnie, Indiana Jones pogrzebał prawdziwe kino przygodowe, a Piraci z Karaibów na pewno pogrzebaliby marynistykę, gdyby i tak nie była martwa od paru dobrych lat.
Dunadan - 4 Listopada 2013, 12:31
| Ziuta napisał/a | | To nie były rysunki, tylko kilkumetrowe modele zaprojektowane w oparciu o szkice koncepcyjne NASA. Zresztą co sam mam pisać, kiedy jest całkiem zgrabny artykuł na ten temat. |
Teraz nie poczytam ale chętnie się zapoznam. Cokolwiek by nie było - wyglądało jak rysunek przesuwający się po ekranie.
| Ziuta napisał/a | | przez następne 40 lat nikomu nie udało się nawet zbliżyć do tego poziomu (może poza paradokumantalnym Apollo 13) |
Ty dalej mieszasz ze sobą wartość filmu z wartością jego efektów specjalnych... Nie wiem po co w ogóle porównujesz Gwiezdne Wojny do Odysei Kosmicznej... to nie ma sensu. Ma sens porównanie ich efektów specjalnych ale nie samych filmów - oddziel jedno od drugiego
Do Gwiezdnych Wojen, jako filmu rozrywkowego też nikt się nie zbliżył minęło też 40 lat niemal...
m_m - 5 Listopada 2013, 01:59
| Ziuta napisał/a | | Gwiezdne wojny pogrzebały kinowe SF na poważnie, Indiana Jones pogrzebał prawdziwe kino przygodowe. |
Nie wiem czy robisz z tego zarzut, czy też wręcz przeciwnie, ale lepiej chyba że te filmy powstały zamiast tych hipotetycznych, pogrzebanych alternatyw.
IMO trzy pierwsze filmy z tych serii są filmami doskonałymi, dziełami wręcz totalnymi, i żaden obraz ani w kategorii SF, ani kina przygodowego, już nie zbliżył się do ich poziomu.Piszę to z pozycji fana, ale nie fanatyka, i rozumiem, że ktoś może nie podzielać mojego zdania, tak jak rozumiem że OK 2001 nastolatek, bądź dwudziestoparolatek może uznać za ,,nuuuuuuuuuuuuudę''
Adon - 5 Listopada 2013, 15:50
Dodam, ze nadal mnie smiesza i raza swoja glupota odglosy laserow, glosy wybuchow w kosmicznej prozni itp. To nie ma prawa sie nazywac SF a co najwyzej idiotyzmem.
Dunadan - 5 Listopada 2013, 15:59
Gra Endera
Dobry filmy tylko... fabuła STRASZNIE galopuje. Podobno problem jak z Men of Steel... fabuła jest prowadzona tak że mamy zbiór scen które są słabo ze sobą połączone. Zwłaszcza na koniec...
Wszystko będzie przed siebie i nie trzyma się kupy tak jak powinno :-/ ale film zasadniczo niezły, zwłaszcza w porównaniu z niektórymi sporymi premierami tego roku. No ale to zaleta tego że nikt nie grzebał w fabule książki.
m_m - 5 Listopada 2013, 16:16
| Adon napisał/a | Dodam, ze nadal mnie smiesza i raza swoja glupota odglosy laserow, glosy wybuchow w kosmicznej prozni itp. To nie ma prawa sie nazywac SF a co najwyzej idiotyzmem. |
Co racja, to racja, lepiej pasuje określenie space opera.
Ziuta - 5 Listopada 2013, 16:43
| m_m napisał/a | | OK 2001 nastolatek, bądź dwudziestoparolatek może uznać za ,,nuuuuuuuuuuuuudę'' |
Ja sam jestem dwudziestoparolatkiem. Nie róbmy z wszystkiego, co jest bardziej skomplikowane niż kino nowej przygody, Milczenia Bergmana (skądinąd b. dobry film).
| m_m napisał/a | | IMO trzy pierwsze filmy z tych serii są filmami doskonałymi, dziełami wręcz totalnymi, i żaden obraz ani w kategorii SF, ani kina przygodowego, już nie zbliżył się do ich poziomu. |
Właśnie o to mi chodzi. Gwiezdne wojny są w swojej klasie ideałem, którego od trzech dekad nie przebiło nic, z Gwiezdnymi wojnami łącznie (nowa trylogia). Pomimo filmowcy twórcy wciąż i wciąż próbują przebić głową mur, zamiast znaleźć swoją drogę. Wydaje mi się, że w niektórych elementach GW doprowadziły do regresu (wiara scenarzystów, że Campbell dał im magiczną maszynkę do pisanie idealnych scenariuszy). Być może Gwiezdne wojny są arcydziełem, ale ślepą uliczką filmu (tak jak ślepą uliczką było kiedyś budowanie coraz większych pancerników).
| Adon napisał/a | | Dodam, ze nadal mnie smiesza i raza swoja glupota odglosy laserow, glosy wybuchow w kosmicznej prozni itp. To nie ma prawa sie nazywac SF a co najwyzej idiotyzmem. |
W swojej krytyce uznałem to za argument poniżej pasa
| Dunadan napisał/a | | Ma sens porównanie ich efektów specjalnych ale nie samych filmów |
Dobra:
Otwórz właz, Hal.
Wcale nie jestem kawałkiem plastiku na tle malowanego obrazka.
m_m - 5 Listopada 2013, 17:01
Moze nie slepą uliczką, a magnum opus swojego gatunku?
W muzyce klasycznej takim dziełem jest IX Symfonia LvB, i nikomu to chyba nie przeszkadza.
Ziuta - 5 Listopada 2013, 18:13
O IX Ludwika Van ktoś powiedział, że jest wielka, ale niestety zapoczątkowała trwającą blisko sto lat modę na godzinne pitolenie kończące się salwią w kotły na rozbudzenie śpiących słuchaczy.
Skoro Gwiezdne wojny są magnum opus, że lepiej się zwyczajnie nie da i wszyscy to wiedzą, to dlaczego ciągle ktoś próbuje – ze szkodą dla kina? Dlaczego zarówno reżyserzy, jak i producenci i widzowie ciągle próbują wrócić do lat 80, zrobić nowego (lepszego) Indy'ego, nowe Gwiezdne wojny?
feralny por. - 5 Listopada 2013, 19:31
A dlaczego przez kilkadziesiąt lat kręcono filmy z cyklu "grzech i sandały"?
Fidel-F2 - 5 Listopada 2013, 20:49
Moja Angelika Polski film o tym jak laska łapiąc się na dobrze płatne ogłoszenie zostaje zmuszona w Niemczech do prostytucji. W kraju ma chłopaka, ucieka, ścigają ją, itd. Dałem radę jakieś 30 min. Wszystko tu jest koszmarne, scenariusz, wykonanie i drętwe aktorstwo. Omijać szerokim łukiem.
Nędznicy / Les Miserables Wersja śpiewana z 2012 roku. Nie dałem rady, po dwudziestu minutach miałem totalnie dosyć.
m_m - 5 Listopada 2013, 21:09
Nie zgadzam się z tym że IX Symfonia to pitolenie Ale może to ja mam drewniane ucho.
A na pytanie dlaczego nadal się kręci filmy tutaj chyba nie odpowiemy. Oczywiśie można napisać że dla kasy, sławy, czy uznania, albo prostu dlatego że można, nie będzie to jednak cała prawda.
No przecież nie będziemy na okrągło oglądać w kółko tych samych filmów, to że żaden film nie przebił na przyklad Blade Runnera, nie znaczy že nie należy próbować tego zmienić.
Swoją drogą, uważam Blade runnera za najlepszy film wszechczasów, ale nie da się go porównać z GW, tak jak nie można powiedzieć że truskawka jest smaczniejsza od schabowego, trochę toporne porównanie mi wyszło ale rozumiecie o co chodzi.
morham - 6 Listopada 2013, 07:43
Bitwa Roku - jak ktoś lubi kino tzw. taneczne (B-boye i hip hop) to można śmiało rzucić okiem. Owszem walą prawie wszystkimi schematami ale nie masz tu przynajmniej wątku miłosnego. Jest za to tzw. powrót z dna.
Ogólnie lekkie kino, fabuła jest bo musi a popisy taneczne lepsze niż w 2 ostatnich Step Up. Fajne choreografie występów.
The Wolverine - do obejrzenia choć szału ni mo. Na pewno lepszy niż pierwszy film o Rosomaku i X-Men 3. No ale w końcu o to nie trudno
Fidel-F2 - 6 Listopada 2013, 07:45
dżizzz, dobrze, że przestrzegłeś, bo sadząc po tytule mógłbym przez nieuwagę zahaczyć
morham - 6 Listopada 2013, 07:48
Fidel-F2, taaaaak. Tytuł mylący ale o dziwo to dosłowne tłumaczenie tym razem a nie wymysł jakiegoś naszego tłumacza.
mesiash - 6 Listopada 2013, 10:20
Fidel-F2, nie każdy musi lubić musicale, a ten akurat jest wcale dobry
Ja z kolei wczoraj obejrzałem We're the Millers. Świetna komedia, ma kilka rewelacyjnych scen. Nie jest przesiąknięta gagami, co jest właściwie na plus. Jedynie trochę mi nie pasuje bardzo zmienny charakter głównego bohatera, jakoś sztucznie to wychodzi. No i po filmie są dosłownie 2-3 minuty wyciętych scen, przez które praktycznie cały czas się śmiałem.
Fidel-F2 - 6 Listopada 2013, 10:25
nie wiem, jedyny musical jaki mi się podobał i jestem w stanie sobie przypomnieć to Jesus Christ Superstar
Witchma - 6 Listopada 2013, 10:25
A Hair nie?
Fidel-F2 - 6 Listopada 2013, 10:27
a właśnie, jeszcze Hair i Blues Brothers
znaczy lubię musicale
znaczy Nędznicy muszą być do d...
|
|
|