Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
terebka - 12 Października 2013, 11:17
Jeździec znikąd - Koledzy, przygotowując się do seansu, spodziewali się drugiego "Obywatela Kane'a"? Jeśli tak, to rozumiem zawód. Jak miał zagrać Deep, tak zagrał. Założę się, że Verbiński nie miał ambicji odtworzenia rdzennej kultury amerykańskiej. Więc jak miał wyglądać Deep, tak też wyglądał. Wyszła przygodówka, którą obejrzałem z niekłamaną przyjemnością. Ale może ja jestem mniej wymagający.
Plaga wampirów - A to akurat, jako amatora wampirów w klasycznej formie, wkurzyło mnie niezmiernie. Dla mnie wampir to wampir, jak Bóg przykazał, a zombie to zombie. Nie polecam.
Outlander - Gwiazdorsko obsadzony szajs. Aż tak mało wymagający nie jestem. Typowo amerykańskie podejście do historii Europy, z którego raz za razem wychodzi jakiś gniot fantasy.
Magnis - 12 Października 2013, 16:29
Rzeczpospolita babska - komedia wojenna z doborową obsadą ( między innymi Kowalewski, Kłosowski, Turek, Sienkiewicz, Merle) i dobrze zagrana. Fajnie się ogląda (dziewczyny dają czadu ).
m_m - 13 Października 2013, 00:22
| terebka napisał/a | | Outlander - Gwiazdorsko obsadzony szajs. Aż tak mało wymagający nie jestem. Typowo amerykańskie podejście do historii Europy, z którego raz za razem wychodzi jakiś gniot fantasy. |
Chodzi o ten film z Caviezelem? Jeśli o ten, to naprawdę gniot. Ani to mądre, ani dobrze sfilmowane. Nie warto było oglądać.
Zgaga - 13 Października 2013, 08:56
Wałęsa
Można dyskutować, czy to jest dobrze zrobiony film. Wielu się nie podobał.
Ale, chociażby ze względów wspomnieniowych, obejrzeć warto.
Memento - 13 Października 2013, 15:15
Gravity - dawno nie widziałem tak dobrego twardego SF. Cudne widoczki, btw.
merula - 13 Października 2013, 16:00
Odwróceni zakochani. historyjka taka sobie, stara jak świat - rozłączeni kochankowie i wysiłki, żeby być znowu razem pomimo niesprzyjających okoliczności. parę razy zastanowiły mnie założenia i rozwiązanie problemów związanych z fizyką świata. za to na pewno film bardzo ładny wizualnie.
Dunadan - 13 Października 2013, 20:36
| terebka napisał/a | | Koledzy, przygotowując się do seansu, spodziewali się drugiego Obywatela Kane'a? |
Co ma piernik...? nie spodziewałem się cudów, ale film miał olbrzymie potencjał który został zmarnowany durnymi scenami a'la indiana jones i Piratem próbującym udawać indianina. Choć potencjał przebił się w paru miejscach... film nie wnosił NIC nowego...
merula - 13 Października 2013, 21:50
Ultraviolet teraz rozumiem Adashiego
morham - 14 Października 2013, 07:34
Elysium - zmarnowany potencjał. Tyle mogę powiedzieć. Parę fajnych scen, kupa fajnych pomysłów ale cosik potężnie klękło.
Stormbringer - 14 Października 2013, 11:09
Pacific Rim - trochę dziwią mnie te wszystkie słowa krytyki. Ok, nie jest to specjalnie mądry film, ale przy całej swej sztampowości, powielaniu schematów, czerstwych dialogach i szablonowych postaciach jest tak bezpretensjonalny, że wiele mu wybaczam. To dobrze nakręcona rozrywka, nie siląca się na bycie czymś, czym nie jest.
Fidel-F2 - 14 Października 2013, 11:45
Nie silą się tam na nic, to fakt.
Dunadan - 14 Października 2013, 12:01
| Stormbringer napisał/a | | To dobrze nakręcona rozrywka, nie siląca się na bycie czymś, czym nie jest. |
Ale to nawet nie jest dobrą rozrywką... Avengersi to dobra rozrywka, choć film jest durny. del Toro mógłby się wiele nauczyć od Whedona, zawiodłem się an nim sporo...
Stormbringer - 14 Października 2013, 12:33
| Dunadan napisał/a | | Stormbringer napisał/a | | To dobrze nakręcona rozrywka, nie siląca się na bycie czymś, czym nie jest. |
Ale to nawet nie jest dobrą rozrywką... Avengersi to dobra rozrywka, choć film jest durny. del Toro mógłby się wiele nauczyć od Whedona, zawiodłem się an nim sporo... |
No widzisz, kwestia odbioru. "Avengersi" są przyswajalni (choć drugi raz bym ich nie obejrzał), ale podobali mi się mniej od filmu Del Toro. Konwencja "Pacific Rim", jakkolwiek naiwna by nie była, przemawia do mnie bardziej niż kolejna megaprodukcja o superbohaterach. W porządku, film jest banalny, ale zaskakująco dobrze się przy tym banale bawiłem, nic na to nie poradzę. Może to kwestia chwilowego zapotrzebowania na prosty film dla dużych chłopców, może lekki posmak inspiracji anime, sam nie wiem. Po prostu czasem trafia się na tytuł, którego wady widzimy jak na dłoni, a mimo to machamy na nie ręką, bo całość robi na nas sympatyczne wrażenie. Takim sympatycznym ogłupiaczem jest dla mnie właśnie "Pacific Rim", choć ani to idealny film, ani w ogóle nie moja przegródka, jeśli chodzi o kino SF (mimo wszystko wolę mroczniejszą fantastykę).
Dunadan - 14 Października 2013, 12:41
| Stormbringer napisał/a | | może lekki posmak inspiracji anime |
Właśnie nie... widzisz, Whedon wziął komiks i przeniósł go na kinowy ekran. Jota w jotę. Perfekcyjnie wczuwając się w umysły komiksowych nerdów, sam w sumie jest takim nerdem. To się rzadko zdarza. del Toro wziął parę pomysłów z anime i zrobił z tego bezkształtną papkę... zresztą, dochody mówią same za siebie, Pacific Rim może klapą nie był ale Avengersi to jeden z bardziej kasowych filmów w historii... tak tak wiem, gusta są różne, szanuje twoje, choć zrozumieć nie mogę.
Stormbringer - 14 Października 2013, 12:49
| Dunadan napisał/a | | del Toro wziął parę pomysłów z anime i zrobił z tego bezkształtną papkę... zresztą, dochody mówią same za siebie, Pacific Rim może klapą nie był ale Avengersi to jeden z bardziej kasowych filmów w historii... |
W porządku, tylko że za "Avengersami" stało nie tylko kilka, wydawanych przez lata, komiksowych serii, ale i poprzednie filmy uniwersum, które budowały świat i przygotowywały widzów na ten konkretny tytuł. (W sumie sam skusiłem się na wypad do kina głównie ze względu na pierwszego "Iron Mana"). A tymczasem "Pacific Rim" to nowa, przepraszam za słowo, franczyza, która siłą rzeczy nie ma jeszcze takiej siły przebicia. Jeśli film zyska grono fanów po wejściu na rynek DVD/Blu-Ray, dorobi się choćby najmniejszego statusu kultowości (nie twierdzę, że tak będzie, ale są w internecie miejsca, gdzie niektórzy stawiają "PR" pomniki), to przy sequelu sytuacja finansowa może już być znacznie lepsza.
| Cytat | | tak tak wiem, gusta są różne, szanuje twoje, choć zrozumieć nie mogę. |
Grunt to pięknie się różnić.
Dunadan - 14 Października 2013, 12:53
| Stormbringer napisał/a | | A tymczasem Pacific Rim to nowa, przepraszam za słowo, franczyza |
Tak samo nowa jak nową franczyzą był pierwszy Iron Man - który był rewelacyjnym kawałkiem rozrywki, tak jak Avengersi...
Tym bardziej nie rozumiem tej porażki że Hellboy czy Labirynt fauna to były świetne filmy. Przy Hellboyu del Toro poczuł bluesa, przy Pacific Rim - kompletnie skopał sprawę...
Teraz należy spodziewać się Fidela który powie że Iron man i Avengersi to kupa
Stormbringer - 14 Października 2013, 13:03
| Dunadan napisał/a | | Tak samo nowa jak nową franczyzą był pierwszy Iron Man - który był rewelacyjnym kawałkiem rozrywki, tak jak Avengersi... |
Nie taką całkiem nową. A komiksy? A serial animowany? Chodzi mi o samą obecność postaci w popkulturze.
| Cytat | | Tym bardziej nie rozumiem tej porażki że Hellboy czy Labirynt fauna to były świetne filmy. |
No ba, "Labirynt Fauna" to mistrzostwo świata. Lubię też "Kręgosłup diabła". A swoją drogą, niektóre fragmenty scenografii "Pacific Rim" (choćby zaułki Hongkongu) bardzo przypominały klimatem te z drugiego "Hellboy'a". To chyba dowód na to, że plastyczny zmysł Del Toro, gdzieś tam się jednak tli, nawet jeśli nie zostaje dopuszczony do głosu w takim stopniu, jak w poprzednich filmach.
Dunadan - 14 Października 2013, 13:10
| Stormbringer napisał/a | | Chodzi mi o samą obecność postaci w popkulturze. |
No sama obecność mechów w popkulturze jest dużo mocniejsza niż avengersów... anime/manga jest dużo bardziej popularne niż zachodnie komiksy i kreskówki. Tym bardziej dziwił mnie brak obecności mechów w filmach... szkoda że tak wyszło jak już się pojawiły :-/
Stormbringer - 14 Października 2013, 13:55
Cóż, najlepszym filmowym "mechem" pozostaje ładowarka z "Aliens".
Dunadan - 14 Października 2013, 14:02
Stormbringer, e tam, to jest jest coś w rodzaju zbroi wspomaganej, bliżej temu do Iron Mana...jedyny prawdziwy mech był w Robot Jox, którego potencjał też niestety był zmarnowany przez czyjeś ambicje stworzenia debilnego filmu dla nastolatków :-/ ale miejscami, przy odrobinie wyobraźnie był całkiem ciekawy.
Kruk Siwy - 14 Października 2013, 14:09
Stormbringer, a to cuś z "Avatara"?
Dunadan - 14 Października 2013, 14:13
Kruk Siwy, to samo, ciężko to mechem nazwać, podobnie te cosie z trzeciego Matrixa. Mech jest DUŻY.
Kruk Siwy - 14 Października 2013, 14:25
Wiem, wiem. Pytanie od jakiego wzrostu uznajemy że jest DUŻY. To żart.
Stormbringer - 14 Października 2013, 14:39
| Dunadan napisał/a | | Stormbringer, e tam, to jest jest coś w rodzaju zbroi wspomaganej, bliżej temu do Iron Mana... |
Wiem, stąd cudzysłów.
| Kruk Siwy napisał/a | | Stormbringer, a to cuś z Avatara? |
Fakt, ten by pasował. Ale wygląda na to, że nie spełnia kryterium skali.
PS. Był jeszcze pancerzyk z "District 9", ale ten też jest raczej za mały.
Dunadan - 14 Października 2013, 14:49
DU-ŻY: https://dirkloechel.deviantart.com/art/Size-Comparison-Chart-Mecha-209469819
Macie rozróżnienie między mechem a exosuit.
Tu z kolei wielkości "mechów" z NGE: http://0-media-cdn.foolz....57908968621.jpg Cudzysłów bo to tak naprawdę nie do końca mechy tylko żywe istoty...
A najlepsze jest to porównanie:
http://www.gundamtoyshop....604966_orig.jpg
Z lewej są exosuit'y z Aliens i Avatara - widzicie skalę
Stormbringer - 14 Października 2013, 14:53
A ten z "Sucker Punch" się kwalifikuje? Mniejszy od Evangeliona, ale na pewno większy od egzoszkieletu. (Jakość samego filmu dyplomatycznie pomijam).
Dunadan - 14 Października 2013, 14:55
| Stormbringer napisał/a | | Jakość samego filmu dyplomatycznie pomijam |
Dyplomatycznie akurat zgadzam się z jakością tego filmu Nikt w środku nie siedział chyba...
Stormbringer - 14 Października 2013, 15:00
| Dunadan napisał/a | | Nikt w środku nie siedział chyba... |
Sprawdziłem, siedział.
Dunadan - 14 Października 2013, 15:08
Stormbringer, no to technicznie rzecz ujmując był to mech ale... no to było dość epizodyczne przedstawienie tego pomysłu.
mesiash - 15 Października 2013, 09:29
Obejrzałem Stażystów (Internship). Bardzo pozytywny film, momentami też śmieszny, ale raczej nie jest to typowa komedia, bardziej film dla zagubionych 20 i 40-latków. Zdecydowanie jednak nie jest filmem dla dzieci, bo w środku jest scena gdzie przez 3 minuty pojawiają się ogromne ilości nagich piersi - sztuczne, prawdziwe, ładne, brzydkie, duże, bardzo duże itd. Film ma naprawdę bardzo ważne i mocne przesłanie, chociaż ukryte pod postacią banalnej historyjki.
|
|
|