Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
Jezebel - 29 Września 2013, 13:21
| ketyow napisał/a | | Do Iron Sky trzeba dobrze znać kino i memy internetowe, żeby zrozumieć setki nawiązań. |
Trzeba chyba żyć na pustkowiu w totalnym oderwaniu od internetów, żeby tych nawiązań nie wyłapać, więc już sobie tak nie schlebiaj Ale samo nawiązanie do czegokolwiek jeszcze nie czyni tekstu kultury dobrym (choć zatrważająco wiele osób, a znajdą się w tym gronie również krytycy wszelkiej maści, o zgrozo, uważa dokładnie odwrotnie).
Zresztą wspomniane sceny bazujące na popularności internetowych parodii Upadku to rzeczywiście dobry przykład wyżyn, na które wspina się Iron Sky - wyżyn żenady. Suche to i biedne niemożebnie. Podpisuję się więc pod tym, co wyżej napisał thinspoon.
Anqetrix - 29 Września 2013, 16:16
| Jezebel napisał/a | | od internetów |
Ach, jak ja to "uwielbiam". Brr.
O pewnych filmach mówi się "fajne" i słowo to mieści sobie wszystko, co można o nich powiedzieć.
Całkiem fajny okazał się nowy bond. Oczywiście, intryga sztampowa, Szalony, Psycholowaty Zły z traumą, ładne kobitki, strzelaniny i pościgi. Ale też nie trzeba od bondów więcej wymagać. Ma być głośno, szybko i wybuchowo. I było. Skyfall mnie nie rozczarował (chyba, że na plus). Z rzeczy oczywistych: dobre aktorstwo (charyzmatyczny Craig, dystyngowana, ale i cięta Dench, cierpki Fiennes i znakomicie rąbnięty Bardem), akcja trzymająca w napięciu do samego końca, świetne plenery (Makau, Szkocja), udana gra archetypami (nieśmiertelny tajny agent, wymagająca szefowa, kobieta fatalna, geek-geniusz i sympatyczny wujaszek z bronią) i wreszcie... jeszcze raz Craig – prawdziwa klasa. W roli wisienki na torcie piosenka tytułowa, zaprezentowana w naprawdę nastrojowej, świetnie zmontowanej i widowiskowej czołówce (wstęgi krwi w wodzie, strzelanie do lustrzanych odbić Bonda i cały ten mroczny koloryt). Do tego rzeczy nieoczywiste: subtelnie zarysowana relacja między żelazną damą, a stalowym żołnierzem, czyli między Bondem a M, zmagania Bonda z przeszłością (na drugim planie, nie spaprane patosem) i szkocka melancholia.
Fajne to było. Obejrzę raz jeszcze.
ketyow - 29 Września 2013, 16:49
thinspoon, Jezebel, i tak nie możecie mieć racji, bo Fidel ma odmienne zdanie
Witchma - 29 Września 2013, 16:56
| ketyow napisał/a | | bo Fidel ma odmienne zdanie |
Nie tylko Fidel
thinspoon - 29 Września 2013, 17:20
| Witchma napisał/a | | ketyow napisał/a | | bo Fidel ma odmienne zdanie |
Nie tylko Fidel |
No co ja poradzę, że niektórzy mają prawdziwe życie i nie znają wszystkich dowcipów, krążących po sieci?
Jezebel - 30 Września 2013, 09:29
Obejrzałam wczoraj Matrixa. Po raz pierwszy, coby zabawniej było 14 lat od premiery, a film się nadal nieźle trzyma. Bardzo mi się spodobała praca kamery, dość nieszablonowe ujęcia, niekonieczne w tych najbardziej spektakularnych momentach, ale ogólnie. Postaci dość komiksowe, rysowane grubą krechą, ale to bardzo do tego filmu pasuje. Pomysł na świat też niczego sobie, główna oś fabularna mocno sztampowa, ale to nie boli tak bardzo, jak się spodziewałam. Z reguły pluję jadem na rzeczy oparte na motywach biblijnych, tym razem nawet nie miałam ochoty Tylko przy Królewnie Śnieżce na odwrót poległam od nadmiaru naiwności
No i muzyka... <3 Do filmu przygrywała mi na żywo orkiestra symfoniczna pod batutą samego Dona Davisa Niesamowita sprawa.
Chal-Chenet - 30 Września 2013, 10:05
Jezebel, przygotuj się teraz, że im dalej w las, tym mniej drzew.
Adon - 30 Września 2013, 10:43
| Jezebel napisał/a | | Z reguły pluję jadem na rzeczy oparte na motywach biblijnych |
Ciekawość, czemu?
Jezebel - 30 Września 2013, 11:04
Chal-Chenet, wiem, że im dalej, tym gorzej. Ale słyszałam też, że niekoniecznie tak źle, jak się w internetach utarło
Adon, przez najprymitywniejszy na świecie ciąg skojarzeń z chrześcijaństwem i wszystkim, co z niego wyrosło. Jak lubię fantastykę, tak nie mogę się pozbyć wrażenia, że bez tej konkretnej książki świat miałby szansę stać się lepszym miejscem. Jakkolwiek naiwne i utopijne by takie myślenie nie było
Słowik - 30 Września 2013, 11:06
The Heat z Sandrą Bullock i Melissą McCarthy. Wspominam, bo dawno nie oglądałem tak śmiesznej komedii.
Taselchof - 30 Września 2013, 11:30
Best offer czyli po polskiemu Koneser. Geoffrey Rush w roli eksperta od dzieł sztuki Oldmana staje się murowanym kandydatem do Oskara. Dobry, mroczny film z dziełami sztuki w tle.
Chal-Chenet - 30 Września 2013, 11:35
| Jezebel napisał/a | | Chal-Chenet, wiem, że im dalej, tym gorzej. Ale słyszałam też, że niekoniecznie tak źle, jak się w internetach utarło |
A to swoją drogą. Dwójka jest jeszcze oglądalna. Dopiero Rewolucje to wielkie kupsko.
Anqetrix - 30 Września 2013, 13:36
| Jezebel napisał/a |
przez najprymitywniejszy na świecie ciąg skojarzeń z chrześcijaństwem i wszystkim, co z niego wyrosło. Jak lubię fantastykę, tak nie mogę się pozbyć wrażenia, że bez tej konkretnej książki świat miałby szansę stać się lepszym miejscem. Jakkolwiek naiwne i utopijne by takie myślenie nie było |
Raczej antyutopijne. Ale nie będę drążyć.
Ja jestem przypadkiem jeszcze dziwniejszym. Film oglądałam... bez środka. Jakoś tak wyszło, że przegapiłam którąś dużą część, bo Matrixa oglądaliśmy na lekcjach angielskiego, w trzech rzutach (trzy "części, trzy lekcje). Co nie przeszkodziło mi absolutnie się w Matrixie zakochać. Film nie wyłaził mi ze łba miesiącami, latami, chyba, z tego co kojarzę, nie oglądałam zgubionego środka, ale na tamtą chwilę był mi niepotrzebny – wyobraźnia pracowała. Nawet fryzurę miałam "na Trinity". Kiedy na zajęciach plastycznych robiliśmy plakaty filmowe, a ja zgodziłam się pomóc koleżance, narysowałam jej plakat do Matrixa i szczerze żałowałam, że muszę go oddać.
A czy fabuła sztampowa? Wybrańcy ratujący świat może nie należą do najoryginalniejszych postaci w kulturze, ale powiedziałabym, że Matrix był na swoje czasy czymś świeżym. Nawet jeśli się mówiło o podobnym uwięzieniu człowieka przez maszyny i gdzieś tam temat się pojawiał, to na taką skalę w filmie dopiero Wachowscy rzecz pokazali. Ech, muszę to jeszcze raz zobaczyć, no, bo nie pamiętam, czy 'dooglądnęłam' później ten brak. Szkoda, że teraz faceci w typie Reevesa mi się nie podobają... Może też niżej ocenię dzisiaj film, ale sentyment mi zostanie.
Nie widziałam też następnych części, ale nie żałuję. Mam zasadę, że do dobrych filmów nie powinno się robić dokrętek. No. I tak np. po naprawdę ciekawym i dreszcze wywołującym "Cube" nie sięgnęłam po "Cube 2". A po "Mrocznym Widmie" podarowałam sobie dokrętki ze Star Wars, po co się irytować (zwłaszcza, jak się widziało migawki z Christensenem...). Inna sprawa, że ja ogółem z X Muzą to tak sporadycznie się widuję.
merula - 30 Września 2013, 13:43
Droga życia. Spokojny, kameralny film. O poszukiwaniu. Swojej drogi, siebie, natchnienia. Długo się do niego zbierałam. Warto dać się ponieść tej opowieści.
mesiash - 30 Września 2013, 13:57
Anqetrix, strasznie dziwne rozumowanie, nie oglądać dalszych części, jeśli pierwsza była bardzo dobra albo bardzo słaba.
Uzasadnienie swojego punktu widzenia podaję w spoilerze, bo lekko, ale zdradza niektóre wątki:
Anqetrix - 30 Września 2013, 14:15
To nie do końca tak. Chodzi mi raczej o to, że pewne filmy są dziełami skończonymi (zresztą nie tylko filmy). Historiami bez kantów, zamkniętymi całościami. Jeśli coś wgniotło mnie w fotel swoją konstrukcją, kompozycją, zakończeniem, przesłaniem – to trudno będzie to coś pobić, rozwlec, przedłużyć. Co innego historia, która już w zamyśle jest podzielona (np. LoTR). Star Wars też było podzielone, fakt, ale upłynęło tak wiele czasu między starą a nową serią, że ta starsza zaczęła być postrzegana jako zamknięty, doskonały tryptyk, do którego trudno będzie dokleić resztę (i to jeszcze prequelową). Wolę jedno spójne dzieło dobre lub nie, które mogę ocenić jako całość i przejść do poznawania innego tytułu, niż takie miotanie się typu "słaba jedynka, może dwójka będzie lepsza, dobra dwójka, ciekawe jak z trójką, trójka do bani, może w czwórce będzie lepiej, czwórka umiarkowana, ciekawe co z piątką". Nie mam cierpliwości, po prostu (wcale nie twierdzę, że to dobrze).
LadyBlack - 30 Września 2013, 14:19
mesiash, a czemu dziwne?
Ja rozumiem Anqetrix, nic w tym dziwnego.
Gdybym tak postępowała, to uniknęłabym wielu rozczarowań. Na swoje nieszczęście jestem ciekawska
I tak to np. staram się zapomnieć to, co obejrzałam jako SW epizod I, II, III - niepotrzebna "doklejka" do wcześniejszych części. Moim zdaniem.
Czasami lepiej nie zgłębiać tematu
Edycja//
Właśnie
| Anqetrix napisał/a | | że ta starsza zaczęła być postrzegana jako zamknięty, doskonały tryptyk, do którego trudno będzie dokleić resztę | to jest to.
Anqetrix mnie wyprzedziła .
Fidel-F2 - 30 Września 2013, 17:32
| Anqetrix napisał/a | | Całkiem fajny okazał się nowy bond | Fajne to były dwa pierwsze Bondy z Craigiem, a drugi był nawet bardzo dobry. Ostatni to szajs do potęgi, który zamiast scenariusza miał śmieci miotłą z podłogi zmiecione na kupę.
Freja Draco - 30 Września 2013, 19:46
| Anqetrix napisał/a | Matrix był na swoje czasy czymś świeżym.
(...)
Nie widziałam też następnych części, ale nie żałuję. Mam zasadę, że do dobrych filmów nie powinno się robić dokrętek. |
I nie masz czego żałować. Co nie zmienia faktu, że do Matrixa dałoby się dorobić dobrą drugą część, tylko, że trzeba by w niej pójść w zupełnie inną stronę niż to robi 2ga i 3cia część. Po zapowiedzi Neo w ostatniej scenie, że:
| Cytat | | I wiem, że się boicie. Boicie się nas. Boicie się zmian. Nie znam przyszłości. Nie przyszedłem tu, aby wam powiedzieć, jak to się skończy. Przyszedłem tu, aby wam powiedzieć, jak to się zacznie. Odłożę słuchawkę i następnie pokażę tym ludziom to, czego nie chcieliście, żeby zobaczyli. Pokażę im świat bez was, świat bez reguł, władzy i kontroli, bez granic i terytoriów, świat, w którym wszystko jest możliwe. Wybór tego, jak to się dalej potoczy, zostawiam wam. |
Spodziewałam się filmu, w którym przebudzeńcy toczą walkę o wyzwolenie ludzi z Matrixa i toczą ją w głównej mierze z samymi zainteresowanymi, którzy w większości nie chcą widzieć prawdy, a postawieni z nią oko w oko, dokonują cudów anty-logiki, by jej zaprzeczyć. Mógłby być z tego dobry film + trochę niesamowitych scen akcji. Niestety autorzy woleli zrobić z tego w dalszych częściach jakąś mutację Dragon Balla i walczyć ze stalowymi robakami w podziemnym mieście
Luc du Lac - 30 Września 2013, 19:51
| Jezebel napisał/a | Jak lubię fantastykę, tak nie mogę się pozbyć wrażenia, że bez tej konkretnej książki świat miałby szansę stać się lepszym miejscem. Jakkolwiek naiwne i utopijne by takie myślenie nie było |
wyjątkowo naiwne
zresztą nie wyszliśmy na tej lekturze tak znowu źle
Adon - 30 Września 2013, 21:33
Luc du Lac, dobrze gada, polać mu. Zwłaszcza że w Biblii bezwstydnie skompilowano mitologie różnych ludów potem wciskając wszystkim wokół, że to "nasze" i natchnione. Zresztą cała nasza kultura na niej wyrosła. Bylibyśmy bez niej ubożsi.
Fidel-F2 - 1 Października 2013, 07:16
Po prostu inni. Twierdzenie, że bez biblii ludzkość zapadła by się duchowo, emocjonalnie, filozoficznie, etycznie, etc, etc... jest, z całym szacunkiem, kompletnie durne. Rozwinęlibyśmy się w inny sposób. Rzekłbym raczej, że przez wieki, dzięki chrześcijaństwu mieliśmy utrudniony rozwój.Gdyby nie chrześcijaństwo, być może w XVI w. latalibyśmy na księżyc.
| Luc du Lac napisał/a | | zresztą nie wyszliśmy na tej lekturze tak znowu źle | racja, setki milionów wymordowane w imię dobra to wcale nie jest tak źle
Dunadan - 1 Października 2013, 09:06
| Fidel-F2 napisał/a | | racja, setki milionów wymordowane w imię dobra to wcale nie jest tak źle |
Jak nie Biblia to znalazłoby się coś innego. Wydaje mi się, że musieliśmy przejść przez ten etap, akurat padło na chrześcijaństwo... no a teraz trochę na islam.
Freja Draco - 1 Października 2013, 10:33
| Dunadan napisał/a | | Wydaje mi się, że musieliśmy przejść przez ten etap |
Jakieś uzasadnienie tego "musieliśmy"?
| Dunadan napisał/a | | akurat padło na chrześcijaństwo... no a teraz trochę na islam. |
Islam, podobnie jak chrześcijaństwo, wywodzi się z judaizmu. Gdyby nie istniał judaizm i księgi Starego Testamentu nie byłoby też islamu.
thinspoon - 1 Października 2013, 10:39
| Freja Draco napisał/a | | Dunadan napisał/a | | Wydaje mi się, że musieliśmy przejść przez ten etap |
Jakieś uzasadnienie tego musieliśmy?
| Dunadan napisał/a | | akurat padło na chrześcijaństwo... no a teraz trochę na islam. |
Islam, podobnie jak chrześcijaństwo, wywodzi się z judaizmu. Gdyby nie istniał judaizm i księgi Starego Testamentu nie byłoby też islamu. |
Uprzejmie uprasza się, żeby nie zaśmiecać fajnego tematu dyskusją o religii
Dunadan - 1 Października 2013, 10:45
thinspoon, o historii nie religii...
| Freja Draco napisał/a | | Jakieś uzasadnienie tego musieliśmy? |
Tak - ludzie lubię się nawalać, religia to świetny pretekst, lepszy niż kobiety
Jezebel - 1 Października 2013, 11:04
| Fidel-F2 napisał/a | Po prostu inni. Twierdzenie, że bez biblii ludzkość zapadła by się duchowo, emocjonalnie, filozoficznie, etycznie, etc, etc... jest, z całym szacunkiem, kompletnie durne. Rozwinęlibyśmy się w inny sposób. Rzekłbym raczej, że przez wieki, dzięki chrześcijaństwu mieliśmy utrudniony rozwój.Gdyby nie chrześcijaństwo, być może w XVI w. latalibyśmy na księżyc.
| Luc du Lac napisał/a | | zresztą nie wyszliśmy na tej lekturze tak znowu źle | racja, setki milionów wymordowane w imię dobra to wcale nie jest tak źle |
[+1]
Fidel-F2 - 1 Października 2013, 13:17
Święci z Bostonu Aż się dziwię, że nie widziałem tego wcześniej. Kilka scen pierwszoklaśnych, całośc przyjemna chociaż odrobinę wydumana i naiwna.
Looper - Pętla czasu Kryminał/obyczaj w anturażu SF (podróże w czasie, telekineza). Bardzo słabo, poza pojedynczymi scenami nie warto oglądać. Wykonanie średnie, fabuła ledwo ledwo, koncept fatalny. Poza tym nudno. Darować sobie.
merula - 1 Października 2013, 13:39
Zakochani w Rzymie Mam wrażenie, że Woody Allen goni w piętkę. dla mnie ten film to w większości zlepek scen i wątków, których pojawienie się jest mocno pretekstowe i w zasadzie donikąd nie prowadzi. albo ja kompletnie nie zrozumiałam tego filmu. a określenie go komedią jest sporym nieporozumieniem.
jedyny fajny motyw to śpiewak operowy spod prysznica.
Kochanek królowej bardzo klimatyczny film. po pierwsze dzięki produkcji "niehollywódzkiej' nieopatrzeni aktorzy, niekoniecznie znana historia (dla mnie historia Danii to jak historia dynastii azjatyckich, coś brzęczy, ale raczej o tym pojęcia nie mam). niby historia sztampowa, niekochana, zaniedbana królowa, ciekawy człowiek, który ją wreszcie zauważy, intrygi dworskie o strefy wpływów. ale bardzo fajnie podane to danie. dla mnie zdecydowanie lepszy niż wspomniany wyżej film "klasyka".
Kobiety z 6 piętra - bardzo ciepła opowieść o zderzeniu światów. francuskiej klasy "burżuazji miejskiej" ze światem hiszpańskich kobiet przyjeżdżających do Francji do pracy jako pomoc domowa. i co może się stać, kiedy ludzie z tak różnych światów otworzą się i dadzą sobie szansę na poznanie.
Dunadan - 1 Października 2013, 14:22
| Fidel-F2 napisał/a | | Kilka scen pierwszoklaśnych |
Zwłaszcza z genialnym Defoe.
|
|
|