Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
Martva - 19 Lipca 2013, 10:56 Pacific Rim - kosmiczne gady, wielgachne mechy, solidna rozpierducha. Sądząc po zachwyconej minie mojego współoglądacza, to był bardzo dobry film, jak dla mnie dobry w swojej klasie Natomiast zupełnie nie rozumiem
Spoiler:
Jak oni się stamtąd wydostali, jeśli ten cały kanał reagował tylko na DNA Kaiju, chyba nie powinien ich wypuścić?
thinspoon - 19 Lipca 2013, 11:06
Martva napisał/a
Spoiler:
Jak oni się stamtąd wydostali, jeśli ten cały kanał reagował tylko na DNA Kaiju, chyba nie powinien ich wypuścić?
Spoiler:
Toż on tylko nie WPUSZCZAŁ, o wypuszczaniu nie było mowy.
morham - 19 Lipca 2013, 11:09
thinspoon napisał/a
Martva napisał/a
Spoiler:
Jak oni się stamtąd wydostali, jeśli ten cały kanał reagował tylko na DNA Kaiju, chyba nie powinien ich wypuścić?
Spoiler:
Toż on tylko nie WPUSZCZAŁ, o wypuszczaniu nie było mowy.
A tak w ogóle to lepiej się nad tym nie zastanawiać bo potem trza by się zastanowić nad innym rzeczami w tym filmie (efekt lawiny) i mogło by być źle Martva - 19 Lipca 2013, 12:05 thinspoon, w sumie... Dunadan - 22 Lipca 2013, 10:52 Robot jox ( http://www.imdb.com/title/tt0102800/ ) - tak sobie postanowiłem odświeżyć JEDYNY do niedawna film z mechami przed oglądnięciem Pacific Rim. No cóż, ktoś miał fajny pomysł ale wykonanie... zdeczka kicz i żenada ale było parę fajnych momentów. czytałem że z produkcją tego filmu były jakieś mega jazdy i robiło go dwóch kolesi o skrajnych poglądach - jeden chciał filmu z durną rozpierduchą, drugi - poważnego filmu sci-fi. To się czuje i widzi. Crash and brun!
Evil Dead - jakiś czas temu psioczyłem na idiotyczny pomysł zrobienia poważnego remake'u filmu który jest pastiszem. Pomysł idiotyczny ale okazało się, że ktoś się nieźle przyłożył do wykonania i wyszedł całkiem zjadliwy film. Ładne sceny, można się chwilami przestraszyć i takie tam. No i odniesienia (duuużo odniesień!) do oryginału - dowodzą że filmu nie robił ktoś kto się urwał z choinki. I polecam obejrzeć napisy do sameeego końca. Groovy!Dunadan - 22 Lipca 2013, 13:41 Tak jeszcze apropos Pacific Rim: http://9gag.com/gag/aOqmKjvmesiash - 22 Lipca 2013, 13:52 Coś mnie naszło i obejrzałem dwa filmy z Simonem Peggiem:
Fantastic Fear of Everything, całkiem ciekawa opowieść o gościu z paranoją. Wydaje się być dziełem typowo teatralnym, tzn mało akcji, więcej dialogów i gestów.
Burke and Hare, film niby oparty na faktach, ale z dużą dozą inwencji twórczej. Straszna historia opowiedziana niby na wesoło nie przypadła mi do gustu.Memento - 22 Lipca 2013, 16:18 Memento - powtórkowo, bo dawno nie widziałem, a to mój ulubiony film. Chyba nadal najlepszy w filmografii Nolana.
Now You See Me - na początku chciałem napisać, że Nolan rozegrał temat lepiej ale ten film jest zupełnie inny i trochę 'szybszy' od The Prestige. Jednakowoż ja i moja towarzyszka byliśmy kontent. Ja tym bardziej, bo w obsadzie znalazło się całkiem sporo lubianych przeze mła twarzy.
Zero Dark Thirty - niezłe, ale żopy nie urwało.
Blue Adept napisał/a
Też wspominam z łezką w oku choćby Voltrona czy Jeźdźca Srebnej Szabli. A Mako faktycznie warta była grzechu. Jednak nie samymi widoczkami człowiek żyje, więc Guillermo del Toro powinien się bardziej postarać. Przecież z Hellboyem nawet mu wyszło.
Ajtamsięczepiacie. Ja zaczynam oszczędzać na Jaegera. Kyle Katarn - 22 Lipca 2013, 22:54 Poznaj moich Spartan - dziwadło pełne niesmacznego, ciężkiego i w większości wymuszonego humoru. Nie polecam.
Książę Persji - Piaski czasu - całkiem ciekawy i dobrze zrobiony film kostiumowo-przygodowo-fantastyczny, choć Nizam wyglądał tak diabolicznie i tak bardzo przypominał LaVeya, że naprawdę trudno było choć przez sekundę uznawać go za godnego zaufania i za pozytywną postać. Ale cóż, w SW czy LotR zło też jest widoczne i łopatologiczne.
Patriota - całkiem nieźle i efektownie zrobiony film kostiumowy z dobrą obsadą, choć schematyczny do bólu i pełny głupich momentów i głupich zachowań postaci. Nad strumykiem Gabriel popełnił głupi błąd
Spoiler:
który kosztował go życie - skoro Tavington padając upuścił naładowany pistolet, to Gabriel mógł go podnieść i zastrzelić Tavingtona, zamiast próbować go zadźgać nożem, skoro Tavington miał ukrytą rękę z szablą i mógł jej użyć.
Tavington też zrobił trochę głupot
Spoiler:
, np. przeszukując dom Martinów nie zajrzał pod stół, choć ten był idealnym miejscem do ukrycia się, a w końcowej scenie i pojedynku z Benjaminem, po ranieniu go, zamiast ciąć go w głowę szablą z góry, chciał zamaszyście, poziomo odciąć mu głowę, dając mu możliwość uchylenia się przed ciosem.
A w ogóle to, jakże miłą odmianą i nie-schematem byłoby, gdyby Tavington zginął od przypadkowej kuli anonimowego członka milicji amerykańskiej zamiast w pojedynku z głównym bohaterem.
Pastor też robi nad strumykiem głupi błąd, nie zabijając Tavingtona, gdy miał okazję.
Mamy diaboliczny czarny charakter grany przez Lucjusza Malfoya (Jasona Isaacsa) i szlachetnego, ale zrozpaczonego mściciela granego przez Williama Wallace'a (Mela Gibsona). Trochę żenujące - i jednocześnie kłamliwe - jest w "Patriocie" skrajne idealizowanie bojowników o niepodległość USA (zniesienie niewolnictwa w USA w 1780 roku, taa, akurat) i skrajne demonizowanie angielskich żołnierzy - pułkownik Tavington jest tu sadystycznym, masowym mordercą kobiet i dzieci, gorszym od najgorszych zbrodniarzy hitlerowskich.Matrim - 22 Lipca 2013, 23:05
Kyle Katarn napisał/a
pułkownik Tavington jest tu sadystycznym, masowym mordercą kobiet i dzieci, gorszym od najgorszych zbrodniarzy hitlerowskich.
Ale jakże świetnie zagrany! Pierwsza, chyba, większa rola Isaacsa, lata świetlne przed Harrym Potterem, zarówno chronologicznie, jak i jakościowo.Fidel-F2 - 22 Lipca 2013, 23:09 Kyle Katarn, przeca Patriota ma co najmniej 127 lat. Dunadan - 22 Lipca 2013, 23:55 Pacyfik Rym... nie no, dobra, ja to najpierw ochłonę i jutro napiszę co sądzę o tym filmidle... a miało być tak fajnie :-/
A nie jednak tak coś napiszę. W angielskim jest takie słowo "awesome", czytane "osom". Po naszemu odpowiada to określeniu: "zaje*iste", tylko że awesome nie jest wulgarne. No i zasadniczo to miał być film "awesome" tak jak awesome jest Iron man czy Avendżersi. No więc Pacyfik Rym nie był awesome :-/ no kurde no, zawiodłem się na del Toro. Zasadniczo jest to ekranizacja Neon Genesis Evangelion. Jakby się kto tam uparł to mógłby oskarżyć del Toro o plagiat. Tyle że NGE jest pierdyliard razy bardziej zaje... awesome. Aż chce mi się rzec: awruk! tudzież: fcuk! ten film równie dobrze mógłby być jakimś odcinkiem serialu, cholera nie wiem, nawet takich Gwiezdnych wrót SG-1... miałem wrażenie, że tam wszystko było na chybcika, tak powiedziane żeby dać tylko pretekst żeby film trwał tam te 2 godziny a nie, dajmy na to 20minut. Wątki są żenujące, wszystko wyjaśniane jest w 5 sekund w sposób toporny niczym uda niektórych finek. Motywy z NGE wyrwane kompletnie z kontekstu i rzucone byle jak. Czuję się jak wykwintny smakosz dań w kebabie w centrum (Warszawy). No WTF?!...
Jeśli chodzi o soundtrack - główny motyw nawet niezły. To wszystko. Reszta - "default action-movie soundtrack" - identyczny jak we wszystkich przeciętnych filmach akcji.
CGI - przeciętne. Wszystkie walki odbywają się w nocy i w deszczu przez co roboty i gady wyglądają jakby walczyły w kisielu. Może w 3D da się zobaczyć coś więcej, nie wiem. I się nigdy nie dowiem...
Kurna no, a wystarczyło zrobić taką ekranizację NGE, jota-w-jotę, no, może nieco uprościć, wiadomo, bo NGE to serial... ale można było rozbić na kilka filmów czy coś, przecież tam wszystko jest cudownie poukładane. Ale nie, trzeba było kombinować i zrobić z tego papkę i rzucić człowieka w jej środek tak jak my jesteśmy rzuceni w środek opowieści z 30-sto sekundowym wyjaśnieniem. Fidel-F2 - 23 Lipca 2013, 02:56 Przecież del Toro to Labirynt Fauna i Kręgosłup diabła, reszta do piachu. Czego Ty się spodziwałeś? Btw, irasiad tfu iron man "osom"??? He,he, jakbyś nie używał tytułów i miałbym zgadywać na co narzeksz to bym powiedział że na człowieka żelazko. Dunadan - 23 Lipca 2013, 07:29 Fidel-F2, spadaj. Labirynt fauna to był świetny film, Człowiek żelazko i awendżersi też - nie potrafisz zrozumieć, twoja sprawa. Te filmy chociaż z jajem były zrobione. Dziecinne, owszem, ale fajne. Pacific rim taki nie był :-/ oglądałeś kiedy NGE? nie oglądaj i tak ci się nie spodoba bo to anime. Ale jest absolutnie genialne. Czemu choć w jednym procencie nie mógł taki być Pacific rim. Przecież del Toro znany jest z tego że jest drugim, po Jossie Wedonie nerdem w Hollywood...
PS: i Hellboy'e też były fajne...Fidel-F2 - 23 Lipca 2013, 10:09 Musimy się kiedyś napić wódki.Kyle Katarn - 23 Lipca 2013, 10:15 Niedawno po raz któryś oglądałem Szeregowca Ryana - solidny film ze świetnymi scenami, zdjęciami i bardzo dobrym montażem.
Czy ktoś wie, czy ten niemiecki żołnierz, którego z opaską na oczach wypuścili Amerykanie, to ten sam, co później zadźgał Melisha nożem w walce wręcz, czy inny? I którym z nich był ten, którego na końcu zabił Apam.
Matrim, tu zgoda, Isaacs idealnie pasował do tej roli, z twarzą jakby stworzoną do ról czarnych charakterów, i z tym drwiącym uśmieszkiem.
Fidel-F2, dlaczego akurat 127?mesiash - 23 Lipca 2013, 10:20 Kyle Katarn, bo to jest tyle ile się mieści w siedmiu bitach.
Poza tym gdyby nie głupie zachowania głównych bohaterów to nie byłoby w tym filmie tak wyraźnego podziału na mszczącego się i złego.Fidel-F2 - 23 Lipca 2013, 10:56 Kyle Katarn, chodzi o to żeby nie wpaść w błoto.
No dobra, chodzi o to, że to stary, sympatyczny ale średni film który większość już oglądala. I nie ma w nim za wiele do dyskutowania.
Hmmm, wielokrotnie oglądałeś Szeregowca i nie ogarniasz bohaterów. Dunadan - 23 Lipca 2013, 11:14
Fidel-F2 napisał/a
Musimy się kiedyś napić wódki.
Stawiasz?
Co do tych filmów które wszyscy obejrzeli wieki temu - czasem warto sobie odświeżyć jakiś staroć, można się mile zaskoczyć (albo niemile, różnie bywa).Fidel-F2 - 23 Lipca 2013, 14:34 NaturalmąFarin - 23 Lipca 2013, 18:03 Właśnie skończyłem oglądać najnowszą wersję Śnieżki("Łowca i śnieżka" chyba):
Przewijałem, dużo przewijałem, bardzo dużo przewijałem...a tu nagle film się skończył.thinspoon - 23 Lipca 2013, 23:04
Farin napisał/a
Właśnie skończyłem oglądać najnowszą wersję Śnieżki(Łowca i śnieżka chyba):
Przewijałem, dużo przewijałem, bardzo dużo przewijałem...a tu nagle film się skończył.
Wróć sobie do scen z Charlieze, resztę można spokojnie przewinąć.Witchma - 24 Lipca 2013, 14:08 Samotny jeździec czyli "Piraci z Karaibów" na Dzikim Zachodzie. Dobrze się bawiliśmy, ja dostałam bonus w postaci Williama Fichtnera Ale i tak najlepszy jest koń Fidel-F2 - 25 Lipca 2013, 16:57 Niepamięć / OblivionDunadan zachęcił w sąsiednim wątku. Średniak. Na plus oprawa wizualna i muzyczna, nawiązania do klasyków, nawiązania do filmów Tomcia Palucha (np. Ray Bany ). Na minus banalna fabuła, sporo naiwności, naciągania, bzdur i baboli. Logicznie nijak to się kupy nie trzyma ale dzięki estetyce ogląda się.Dunadan - 25 Lipca 2013, 21:07
Cytat
ale dzięki estetyce ogląda się.
A nie mówiłem? dziko - 25 Lipca 2013, 21:52 Pacific Rim - eee, to się całkiem da oglądać, trzeba mózg odpowiednio skalibrować wcześniej, ale jak ktoś tęskni za Daimosem czy Gamerą to luzik. Obraz do bólu schematyczny, kliszowy i patetyczny, ale taki ma być i już, to nie kino moralnego niepokoju.
Widziałem przy okazji zwiastu R.I.P.D. izapowiada się na świetne komiksowe kino.hrabek - 26 Lipca 2013, 06:12
Fidel-F2 napisał/a
Na minus banalna fabuła, sporo naiwności, naciągania, bzdur i baboli. Logicznie nijak to się kupy nie trzyma ale dzięki estetyce ogląda się.
Zastanawiałem się niedawno z kolegą czy to naprawdę aż tak dużo kosztuje, żeby dopracować scenariusz pod względem logiki? Czasem wręcz wystarczy 5-sekundowy przerywnik, żeby uwiarygodnić działania bohatera, innym razem pewnie około minuty dodatkowego czasu. Albo lekka modyfikacja scenariusza.
Naprawdę trzeba tak ewidentnie bzdurzyć?Dunadan - 26 Lipca 2013, 07:50
dziko napisał/a
Pacific Rim - eee, to się całkiem da oglądać, trzeba mózg odpowiednio skalibrować wcześniej
Ja to doskonale zrozumiałem. Ale wszystko ma swoje granice...
hrabek napisał/a
Naprawdę trzeba tak ewidentnie bzdurzyć?
Też się nad tym zastanawiam. czasem mam wrażenie, że filmy robione są na "odwal się", przynajmniej scenariusze.jewgienij - 26 Lipca 2013, 10:10 Hurt locker
Saper - kozak, Irakijczycy - debile, fajnie zrobione, choć montaż chwilami męczący dla mego oka. Rozumiem, że ma wzmóc autentyzm i właśnie stworzyć dyskomfort. OK. Finał trochę psuje wrażenie, bo jest gładki jak z filmu z Van Dammem, ale i tak gra.
Irak akurat mam na tapecie, bo czytam autobiografię Schwarzkopfa "Nie trzeba bohatera". To z pierwszej wojny.
Skończyłem wakacyjny blok z horrorami i filmami wojennymi. Teraz westerny Blue Adept - 27 Lipca 2013, 06:46 Jeździec znikąd - Można się bawić przez cały - nieco przydługi seans - jeśli uwierzy się, że KAŻDA scena została nakręcona z przymrużeniem oka. Niestety mam wrażenie, że niektórzy nie uwierzyli. John Deep zagrał Johnego Deepa, więc momentami było zabawnie, choć czasami może to już nużyć. Trochę zabrakło umiaru, bo w niektórych scenach reżyserzy i scenarzyści pojechali po bandzie. Tworzyło to jednak pewien klimacik. Chwile patetyczne trzeba chyba odbierać w kontekście całego filmu jako zamierzoną ironię. Do tego występuje straszliwe natężenie klisz. Ale:
Spoiler:
1. Duży punkt za ironię, np. motyw z ekspozycją The Noble Savage, czy też rozróba przy dzwiękach amerykańskiego hymnu i pękający napis - bodajże - Union Nation...
2. Helen Bohnam Carter i jej noga z kości słoniowej.
3. Ratowanie kota przez bohatera...
4. Odstrzelenie całej kompanii kawalerii USA.
5. Wrogie przejęcie poprzez postrzał w tyłek.
6. Wybuchy, potężne parowozy, strzelaniny, upadki do rzeki, skoki z pociągów, koń na dachu i drzewie, itp.
7. Główny bohater - czyli prawnik (później Lone Ranger), którego biblią jest traktat Johna Locka i brzydzi się przemocą (oczywiście do czasu).
8. Czarny charakter, który zjada elementy ciała - na żywca - to jest trochę serca, trochę nogi.