To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

Ziuta - 22 Maj 2013, 09:30

Fidel-F2 napisał/a
ale na Księżycu?

Przy starcie z Ziemi.
Księżyc, owszem, nie jest wielki, ma słabe pole grawitacyjne, ale wciąż na tyle duże, żeby się z nim trzeba było liczyć. Zwłaszcza w przypadku lądownika, który ma delta v 2200 m/s i bardzo mało paliwa. Zwłaszcza przy starcie – kiedy było go na jakieś dwie minuty lotu.

jewgienij - 22 Maj 2013, 09:37

Ziuta napisał/a
Fidel-F2 napisał/a
ale na Księżycu?

Przy starcie z Ziemi.
Księżyc, owszem, nie jest wielki, ma słabe pole grawitacyjne, ale wciąż na tyle duże, żeby się z nim trzeba było liczyć.


Eee tam :mrgreen: Gdyby przenieść tam naszą T- Mobile ekstraklasę, to piłki lądowałyby na orbicie i utworzyły pierścień.

Dunadan - 22 Maj 2013, 14:17

Nocturn napisał/a
Zgadza się, to film. Ale robiony na paradokument

I dlatego uważam że powinni się trzymać konwencji i nie powinno być dźwieku w kosmosie. Mogli zrobić coś jak w Dead Space - tam dźwięk był bardzo przytłumiony, przenoszony tylko przez rzeczy. To ma sens i daje niesamowity efekt.

jewgienij - 22 Maj 2013, 15:20

Nawet zwykły dokument nie jest czymś bezpośrednio z życia zdjętym. Ma swego reżysera, dźwiękowca, pewne rzeczy się akcentuje, inne pomija. Na dokumentach z wojny może iść marsz niemiecki czy radziecki dla ilustracji defilady. Podkreśla to ekspresję obrazu.
Całkowita cisza i elektromagnetyczne trzaski w słuchawkach oraz oddech w rurach nie służą filmowi, trzeba iść na ustępstwa. Flamastrem podkreślać trzeba dla dramaturgii, która jest ważniejsza niż werystyczna wierność. Inna sprawa, co bardziej odpowiednie - muzyka, czy odgłos dartego powietrza. Jedno i drugie w Kosmosie nie występuje.

Popatrzmy na film Apollo 13. Ileż oni mają miejsca w tej kabinie! Zmieściłyby się jeszcze Biełka i Striełka, plus Łajka i jej buda.

Memento - 22 Maj 2013, 21:51

Man On A Ledge - całkiem fajny heist movie.
Lynx - 23 Maj 2013, 20:14

Quantum of solace.

Podobało mi się :D

ilcattivo13 - 23 Maj 2013, 20:14

"A stranger in town". Czyli najbardziej kaszaniasty bohater spaghetti westernów ever (Tony Anthony) kontra najbardziej niedoceniany aktor spaghetti westernów ever (Frank Wolff) w najbardziej nierównym spaghetti westernie ever ;P: W dodatku, to spaghetti western, który nakręciła całkowicie włoska ekipa za całkowicie amierikańskie pieniądze (MGM) i który tak się Amierikańcom spodobał (producentom, nie widzom), że od razu machnęli kontynuację ;P:

Fabuła, to skrzyżowanie zapata westernu z klasyczną dla sw pogonią za kasą. W środku sporo fajnych momentów, które dość nagle przerywane są skrajnymi kretynizmami (choć i tak to film o nieskończenie wiele rzędów wielkości mądrzejszy od najnowszego "Szwajcenegera"). Mimo, że sporo motywów twórcy zerżnęli od Leone (który ciut wcześniej zżynał je od Kurosawy), to i tak udało się im (znaczy twórcom, a nie Leone i Kurosawie) parę razy mnie zaskoczyć jakimiś rozwiązaniami. A potem zaskoczyć jeszcze raz jakąś totalną głupotą, która psuła cały efekt tego wcześniejszego zaskoczenia ;P: Niektórych motywów nie powstydziłby się nawet sam król filipińskich post-apo, czyli Cirio H. Santiago. Na przykład bezłuskowa amunicja do obrzyna - taka normalna zdrowa ewolucja ładowania M-16 prochem od lufy i strzelania seriami ;P: Albo proch, który się pali jak mieszanina piasku, cukru i nafty... ;P:

Enyłej, film obejrzałem od początku do końca, tylko raz przewijając o jakieś pół minuty (ale potem musiałem wrócić, bo akurat coś ważnego wyskoczyło w międzyczasie). Film, jak już wspominałem, jest totalnie nierówny, ale że dziadostwa jest w nim mniej więcej tyle samo, co fajnych motywów, więc daję równe 5/10.

Żeby nie było - "A stranger in town" jest tylko dla miłośników spagheciaków, tudzież desperatów chcących obejrzeć coś inteligentnego na odtrutkę po "The Last Stand" ;P:

ihan - 23 Maj 2013, 20:29

Stoker. Film, który mi odebrał głos. Gesty, niesamowicie gesty, miejscami sugestywny, że ciarki idą po plerach. Poszłam, bo gdzieś przeczytałam, że horror. I w zasadzie, no, sama nie wiem. Kompozycja, scenografia, światło, muzyka, prowadzenie kamery i prowadzenie, tak, chyba prowadzenie historii też. Bo, do historii to akurat można się przyczepić. I chyba i inni mieli z tym kłopot, bo kilka osób na sali wyraźnie nie wiedziało czy śmiać sie nerwowo jak na horrorach, czy traktować poważnie-poważnie. Matthew Goode grający Charlesa Stokera niewiarygodny, o włos lepszy od Mii Wasikowskiej. A Nicole Kidman, cóż, niestety piękną kobietą jest. Dawno żaden film nie sprawił mi tyle przyjemności, a dalsze filmy reżysera będę obserwować uważnie. IMHO iść koniecznie. I początek plus końcówka, wisieneczki na torcie. Mniam.
Dunadan - 24 Maj 2013, 08:23

Fast and Furious 1,2,3,4,5 :twisted:
śmieszna seria, ciężko te filmy traktować zupełnie poważnie,ale niemal każda części coś w sobie ma... kino raczej nie dla każdego ;) trzeba lubić auta, pościgi itp. Fajnie też pooglądać europejskie auta w amerykańskich filmach ;]

Fidel-F2 - 24 Maj 2013, 10:42

a głupie to niemal wzorcowo
feralny por. - 24 Maj 2013, 11:05

Ale harpun, który razi prądem karoserię samochodu, tak, że się koła przestają kręcić to jest coś z czego śmiałem się przez bite 15 min. ;P:
Nocturn - 24 Maj 2013, 11:08

Dunadan napisał/a
kino raczej nie dla każdego


tia....

Fidel-F2 napisał/a
a głupie to niemal wzorcowo

Prawdziwie prawdziwą prawdę rzekłeś

Dunadan - 24 Maj 2013, 13:54

Fidel-F2, hehe, jasne. Ale jest na co popatrzeć ;)
ihan - 24 Maj 2013, 14:06

Noooo, i nie tylko na co, ale i na kogo.
Stormbringer - 24 Maj 2013, 14:12

ihan napisał/a
Dawno żaden film nie sprawił mi tyle przyjemności, a dalsze filmy reżysera będę obserwować uważnie.


Jak rozumiem, dalsze amerykańskie? Bo z jego koreańskiej filmografii spokojnie jest co wybierać. :)

Nocturn - 24 Maj 2013, 14:23

Naszło mnie dzisiaj na obejrzenie jakiegoś postapokaliptycznego filmu.
Polecicie coś?

Dunadan - 24 Maj 2013, 14:36

Nocturn, Chłopiec i jego pies :mrgreen: Niepamięć nie była też głupia, choć znajdą się tacy którzy twierdzą inaczej ;]
joe_cool - 24 Maj 2013, 14:36

ihan napisał/a
Noooo, i nie tylko na co, ale i na kogo.

Filmów nie widziałam, ale tu się zgodzę :mrgreen:

Fidel-F2 - 24 Maj 2013, 16:28

Kokoda Japończykom nie udała się morska inwazja na Port Moresby więc postanowili pójść piechotą przez dżunglę ale tu Australijczycy powiedzieli ni ch*ja i stanęli w poprzek. Dżungla, deszcz, insekty, błoto, głód, rany, sraczka, przerażenie, wyniszczenie fizyczne i psychiczne, Japończycy i tak w koło. Obraz przedstawia mało przyjemną stronę wojny, raczej dla niszowej klienteli.
ihan - 24 Maj 2013, 16:35

Stormbringer, a widziałeś te koreańskie? I co?
marekz - 24 Maj 2013, 17:25

Nocturn napisał/a
Naszło mnie dzisiaj na obejrzenie jakiegoś postapokaliptycznego filmu.
Polecicie coś?


Możesz spróbować The Divide z 2011 roku. Post-apo ale raczej bardziej z zacięciem psychologicznym niż apo-jako-takim.

Fidel-F2 - 24 Maj 2013, 17:56

Hell - hard, WALL-E - nostalgia, The Book of Eli - estetycznie przyjemny acz raczej durnawy

ale nie powiedziałeś co już widziałeś, bo jeszcze Mad Maxy, Jestem legendą, Seksmisja, 12 małp, Dzięń Tryfidów

Niezły mini-serial W domu zombie, czy pełnoprawny serial , moim zdanie bardzo dobry, Ocaleni / Survivors

Fidel-F2 - 24 Maj 2013, 19:07

Turyści / Sightseers Angielska czarna komedia o nietypowych wycieczkowiczach. Są momenty, koncepty, pierwszorzędne obrazki ale całość średnio trzyma się kupy i raczej przynudza. Można/warto obejrzeć acz z zastrzeżeniem, że niekoniecznie.
ilcattivo13 - 24 Maj 2013, 23:30

Nocturn - jeśli post-apo, to tylko klasyki Ciri H. Santiago. Potem też będziesz miał swoją własną wróżkę :mrgreen:

A na serio - zależy, jak klimat bardziej wolisz. Jak coś bardziej na poważnie, to pierwsze dwie ekranizacje "Jestem Legendą" Mathesona, czyli "Ostatni człowiek na Ziemi" i "Omega-Man" (to coś z Willem "Drewnianą Gębą" Smithem można sobie odpuścić). Do tego ekranizacja "Ostatniego brzegu" Shute'a, ale tylko ta dwuczęściowa, z Armandem Assante. "Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę" z Peterem Sellersem (genialny film), "Ludzkie dzieci" (z Clivem Owenem - najlepsze post-apo nakręcone po 2000 roku), "The day after" (nie pomyl z "The day after tomorrow"), "Listy martwego człowieka" i "Stalker" (do pierwszego scenariusz współtworzyli Strugaccy, drugi oparty o ich "Piknik na skraju drogi"), "Soylent green" (na podstawie "Przestrzeni, przestrzeni" Harrisona).

Dunadan wspominał o "Chłopcu i jego psie" z Donem Johnsonem, ale to takie niszowo-rozrywkowe post-apo. Poziom tylko nieco lepszy niż u Santiago, ale na metkę "klasyka" zasługuje. Poza tym, w tych samych klimatach "Tank Girl". A jak już Fidel wspomniał o MadMaxach, to nie wolno ominąć też "Krwi bohaterów" z Rutgerem Hauerem (z tym panem można też obejrzeć "Split second"), czy ucieczek z NY i Los Angeletti (z Kurtem Russellem).
Jeśli chodzi o "Dzień Tryffidów", to tylko serial z 1981 roku. Ten nowszy jest wyłącznie dla wielbicieli "Beverly Hills 90210". I to tylko tych po lobotomii.
Poza tym jest cała masa filmów post-apo, które warto obejrzeć. Pomijając polskie produkcje: pierwszy film Luca Bessona, czyli - "Le darnier combat" (jeden z moich ulubionych - fajna rola Jeana Reno), "Death Race 2000" (David Carradine w roli głównej - grał też parę razy u Cirio H. Santiago, króla post-apo), "Forteca" z Christopherem Lambertem (dwie części), "Equlibrium", "Doomsday", "Right at your door"... Mógłbym też wymienić ze trzydzieści spaghetti-post-apo, ale nie wiem, czy trawisz takie filmy ;) No i jeszcze z setkę arcydzieł Cirio H. Santiago (wspominałem już, że facet ma tytuł króla post-apo?).

Fidel-F2 - 25 Maj 2013, 00:53

Tak, Ludzkie dzieci jest niezły.
Ziuta - 25 Maj 2013, 10:07

Nocturn, ilcattivo13, jest też świetne brytyjskie Threads z 1984.
Nocturn - 25 Maj 2013, 10:31

O rany

Ja to wszystko widziałem. Tylko tytułów nie kojarzyłem. Zacząłem sobie patrzeć na filmwebie co to jest i chyba tylko Threads nie widziałem

I chyba najbardziej mi podszedł madmaxowy klimat czyli krew bohaterów, stalowy świt (w mgnieniu oka - split seconds też mi sie podobało. Zreszta lubiłem filmy z Hauerem)

Ale to wszystko było wiele lat temu.
No cóż będę miał kilka filmów do obejrzenia jak spać nie będę mógł.

Dzięki

Czasami fajnie jest wrócić do filmu czy ksiązki po latach. I cały czas obcy - 8 pasażer nostromo sprawia m iwiększą frajdę niż hm.. avatar

ilcattivo13 - 25 Maj 2013, 13:01

Ziuta - wiedziałem, że o czymś zapomniałem. Dzięki :)

Nocturn - skoro już to wszystko oglądnąłeś, to teraz zostało Ci tylko nadrobić spaghetti-post-apo i arcydzieła Cirio H. Santiago :)

Matrim - 25 Maj 2013, 22:20

W przerwie sławetnego meczu przełączyłem i trafiłem na Battleship. Pięć minut z końcówki wystarczyło mi za cały film :) Hamowanie pancernikiem na kotwicy rządzi. Uruchomienie tego pancernika w pięć minut też. Ale... nie, to zły film jest.
Kruk Siwy - 25 Maj 2013, 22:21

Lepiej było sobie Tora, Tora, Tora włączyć. Stare ale jare.


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group