To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

ilcattivo13 - 25 Marca 2013, 16:04

Ja kawy nie piję, więc dla mnie "Amelia" bardziej przypomina zawartość odmakającego garnka po budyniu :roll:
Fidel-F2 - 25 Marca 2013, 18:27

Koriolan / Coriolanus Uwspółcześniona wersja mniej znanego dramatu Szekspira. W rolach głównych Ralph Fiennes i Gerard Butler. Niezła rzecz.
Fidel-F2 - 26 Marca 2013, 08:08

Eksperyment filadelfijski / The Philadelphia Experiment (2012) Na bazie wiadomej legendy. Przetrwałem jakieś 30 minut. Mam się za bohatera. Omijać szerokim łukiem.
Dunadan - 26 Marca 2013, 08:50

Fidel-F2 napisał/a
Eksperyment filadelfijski / The Philadelphia Experiment (2012) Na bazie wiadomej legendy. Przetrwałem jakieś 30 minut. Mam się za bohatera. Omijać szerokim łukiem.

Gorszy od tego? http://www.imdb.com/title/tt0087910/ :mrgreen: choć stara wersja miała swoje momenty i nie była takim tragicznym filmem.

Fidel-F2 - 26 Marca 2013, 09:44

Nie znam i raczej nie poznam. Ale pewnie gorszy.
Luc du Lac - 26 Marca 2013, 10:53

z tego co pamiętam - to faktycznie US Navy coś tam takiego kombinowała - tzn. jakieś eksperymenty. W ogóle po II WŚ poruszono w tajemnicy sporo "dziwnych" tematów. Nawet ostrożni historycy mówią że coś było na rzeczy.

Choć oczywiście mogłem o tym czytać w "Nie z tej ziemi" albo "National Enquirer"

Fidel-F2 - 26 Marca 2013, 10:56

Luc du Lac idź sobie
Fidel-F2 - 26 Marca 2013, 15:00

Pi Aronofskiego. Bełkot. Ten film jest jak biblia, każdą głupotę można z niego wywieść.
marcolphus - 26 Marca 2013, 15:29

Fidel-F2 napisał/a
Pi Aronofskiego. Bełkot. Ten film jest jak biblia, każdą głupotę można z niego wywieść.

Ale ma za to świetną muzykę.

hrabek - 27 Marca 2013, 12:01

Kruk Siwy napisał/a
Na fakach autentycznych w odróżnieniu od nie autentycznych.

Mnie najbardziej te faki urzekły. Autentycznie.

Kruk Siwy - 27 Marca 2013, 12:18

A były jak najbardziej świadome, te faki. Taki fak autentyczny. I by się dowcip zmarnował, gdyby nie ty.
ilcattivo13 - 27 Marca 2013, 20:37

"Kin-dza-dza". Po raz kolejny. I coraz bardziej mi się podoba. I jeszcze coraz bardziej się dziwię, że w 1986 roku w CeCeCePie powstał film, który od początku do końca jedzie po ustroju. Mało tego, że powstał - że władze nie rozstrzelały twórców. A potem nie kazały ich wywieźć na Sybir.
Do poprzedniej oceny dodaję pół punkcika :)

figurant - 27 Marca 2013, 21:11

„Baczyński” rewelacja, polecam, spodziewałem się czegoś gorszego. Szkoda, że frekwencja taka słaba.
ilcattivo13 - 28 Marca 2013, 23:27

"Chiński Zodiak", czyli "Zbroja Bogów 3", czyli wielki powrót Azjatyckiego Sokoła. Znaczy, Jackiego Chana. No, może nie tak całkiem wielki, ale na pewno sporo większy niż duży ;P:

Fabuła jak na mój gust zbytnio przekombinowana i w paru miejscach strasznie "na poważnie" przegadana, ale przez resztę czasu jest równie komediowo-akcyjnie fajnie, jak te dwadzieścia z taaaakim hakiem lat temu. Powiększenie drużyny do sześciu osób nie zaszkodziło filmowi.

Dwie uwagi.
Pierwsza. JC za rok kończy 60-tkę. Jak on daje radę bez kaskaderów? Co więcej, robiąc za kaskadera dla innych aktorów? Co więcej, robiąc za kaskadera dla kaskaderów? :shock:
Druga. Chyba po raz pierwszy pomyliłem się w ocenie, które momenty są robione komputerowo, a które nie. I to nie raz się pomyliłem... Ech. Może nie trzeba było oglądać napisów :/

8/10

illianna - 29 Marca 2013, 08:29

Fidel-F2, a książka była dobra, szkoda bo miałam zamiar obejrzeć....
Dunadan - 29 Marca 2013, 09:22

Wojownicze Żółwie Ninja I i II
Tak tak, TMNT z 90'. Nawet fajny film. Nakręcony z jajem. Żółwie są komiczne, nwet lekko głupkowate ale tak miało być. Jak cały film. Nie próbuje udawać niczego więcej ;) za jakiś remake - ciekawe co wymodzą ale te stare filmy przypomniały mi nieco dzieciństwo.
Ciekawa rzecz - pierwsza część uznawana jest za film niezależny i jako taki jest najbardziej kasowym niezależnym filmem w historii :shock: (info z IMDB).

ketyow - 29 Marca 2013, 12:36

Oglądałem ostatnio Diunę Lyncha i tę zrobioną jako miniserial w 2000. Ta Lyncha, wiadomo, pozbawiona jest połowy wątków i nie przedstawia mnóstwa scen, które w książce były ważne. Ale to tę Diunę można obejrzeć, szczególnie jeśli się nie czytało i nie mieć wielkich zastrzeżeń. Rewelacyjne scenerie, doskonałe pomysły realizacyjne w wielu aspektach (stroje, czerwie, Gildia, nawet harvester robi wrażenie). Mimo iż nie oddał on prawdziwego ducha Diuny, po prostu wyśmienicie ją zwizualizował, nie mogę powiedzieć, żebym miał do tego jakieś zastrzeżenia, pod względem audio-wizualnym film to majstersztyk, i tu sam się broni, nie potrzebuje wydobywać na zewnątrz książkowych wątków, żeby mógł się podobać, choć taki widz, nie będzie niestety zapoznany z uniwersum, ani żadną głębią. Jest to jednak znakomita motywacja do zapoznania się z książką. Natomiast ta Diuna z 2000, to masakra. Niski budżet wyłazi po prostu wszędzie (gdybym nie wiedział, która jest która, to po efektach sądziłbym, że daty powstania filmów były odwrotne), część scenerii była nieudolną próbą zerżnięcia z filmu Lyncha, tam gdzie decydowano się na własne wizje (choć nadal inspirowane zapewne Lynchem, ale chciano pokazać oryginalność) wyszło wręcz tragicznie - stroje są straszne, fatalne, tragiczne, mam wrażenie, że oglądam Alicję w krainie czarów. Obsada bardzo słaba, gra aktorska może w trzech, czterech przypadkach dobra, reszta to koszmar. Aktor grający Paula niestety bardziej nadaje się na Niemca, który ginie w trzeciej scenie jakiegoś filmu wojennego, niż na Mesjasza Diuny. Jessica natomiast jest wybitnym nieporozumieniem. Zatem film sprawia jak najgorsze odczucia audiowizualne, więc co z tego, że nie pominięto tylu wątków co u Lyncha, skoro twórcy filmu i tak ich nie rozumieli, a potencjalny widz też niekoniecznie zrozumie o co w tej całej Diunie kaman. Oglądałem z dziewczyną i filmem Lyncha była zachwycona, a co do miniserialu to po godzinie prosiła mnie, żebym wyłączył. Nie przeczyta raczej Diuny, bo jej te klimaty nie interesują, ale zapamięta jako coś ciekawego. Nie wiem czemu pominięto w miniserialu wewnętrzne przemyślenia bohaterów, to było bardzo ważne przecież. Aktorzy grają słabo, więc nie widać jakie uczucia w nich wzbudzają pewne sytuacje, nie wiemy co czują. Film dla fana Diuny raczej nie będzie przyjemnością, o ile Lyncha warto obejrzeć tak czy siak, żeby nasycić wyobraźnię wizualnie, o tyle ten miniserial może zniesmaczyć. No bo do jasnej cholery - żeby łzę wpadającą do wody robić komputerowo (a efekty są absolutnym zerem, w Cavemanie dinozaury wyglądały bardziej autentycznie), albo pustynia to nie sceny nagrane w plenerze, a studio z namalowaną pustynią na kartonie, no to wręcz prosi się o to, żeby pobić twórców filmu, za obrazę dla dzieła. Coś co można zrobić bez problemu nawet przy małym nakładzie - a i tak się jeszcze z lenistwa oszczędza? Miniserial warto zobaczyć tylko w jednym przypadku - czytaliśmy Diunę dość dawno i chcemy sobie trochę przypomnieć. Ja oglądałem z tego powodu - chcę się zabrać za Boga Imperatora, a nie chcę jeszcze raz się męczyć z czytaniem Dzieci Diuny, więc wolę na szybko obejrzeć te seriale. W innym wypadku - nie polecam. Warto natomiast sięgnąć po Lyncha - może się wybitnie nie spodobać pod względem tego, że wycięto mnóstwo scen i niewiele ma fabuła wspólnego z tym, co chciał Herbert przedstawić, ale przynajmniej można się pozachwycać wizualnie. Nie ma co ukrywać, że w moim przekonaniu to także ten film sprawił, że ta Diuna jaką znamy, ma w sobie "to coś" czego próżno szukać w wielu innych tworach. Po prostu kiedy się to ogląda, to czuje się rozmach, wie się, że się ogląda coś wielkiego.
Dunadan - 29 Marca 2013, 13:47

ketyow napisał/a
Mimo iż nie oddał on prawdziwego ducha Diuny, po prostu wyśmienicie ją zwizualizował, nie mogę powiedzieć, żebym miał do tego jakieś zastrzeżenia, pod względem audio-wizualnym film to majstersztyk, i tu sam się broni, nie potrzebuje wydobywać na zewnątrz książkowych wątków, żeby mógł się podobać, choć taki widz, nie będzie niestety zapoznany z uniwersum, ani żadną głębią. Jest to jednak znakomita motywacja do zapoznania się z książką.

No wreeeszcie ktoś kto postrzega lynchowską Diunę poodobnie jak ja :roll:
ketyow napisał/a
Nie wiem czemu pominięto w miniserialu wewnętrzne przemyślenia bohaterów, to było bardzo ważne przecież.

I znowu... to jedna z wazniejszych cech książki jak dla mnie - kwintesencja Diuny. U Lyncha było, w serialu nie...

Fidel-F2 - 30 Marca 2013, 07:48

Dorwać gringo / Get the Gringo czyli jak Mel Gibson rozmienia się na drobne. Przyzwoita sensacja klasy B, zabili go i uciekł w meksykańskim sosie. Znaczy nic nowego ale ogląda się przyjemnie.
corpse bride - 30 Marca 2013, 12:34

Where the buffalo roam - nie mogłam sobie wyobrazić, że Bill Murray był kiedyś młody. Ale był :D Śmieszny film, trochę pierwowzór Fear and Loathing in Las Vegas.
jewgienij - 30 Marca 2013, 17:28

Dający do myślenia dokument, a na pewno budzący ciary.

Chłopiec, który żył już kiedyś.

I weź tu wymyślaj horrory.

Oglądałem w telewizji o 23 i mnie walnęło. Mam swój pogląd na sprawę, ale jeśli nie widzieliście, zobaczcie koniecznie

http://www.filmy-dokument...zyl-juz-kiedys/

Fidel-F2 - 30 Marca 2013, 18:38

Skyfall Fabuła i poszczególne rozwiązania fabularne urągające inteligencji kalafiora. Dialogi to rekord gumiakowości. Onelinery budzą jedynie politowanie. Na dodatek film niemożebnie nudny, ciągnie się jak flaki z olejem, nic się nie dzieje, czasem się jakiś głupek odezwie a inny przewróci. Żenada. Jedynie Craig robi swoją robotę, ale co on może przeciw takiej nawałnicy skretynienia? Pomiędzy CR i QoS a Skyfall przepaść. Dobrze, że się nie wybrałem do kina bo płakałbym nad tymi trzema dychami do wiosny chyba. Najgłupszy Bond w historii jak sądzę, co jest sporym osiągnięciem.
Adon - 30 Marca 2013, 19:02

Przebija głupotą te z Brosnanem? :mrgreen:
Fidel-F2 - 30 Marca 2013, 22:02

Szczęśliwie z Brosnanem prawie nic nie pamiętam ale sądzę, że przebija głupotą dowolnego innego Bonda. Rzecz straszliwie prymitywna.
Fidel-F2 - 31 Marca 2013, 07:34

Bad Ass: Twardziel / Bad Ass Zwykle Danny Trejo gra role drugoplanowe, a szkoda. No i zagrał rolę pierwszoplanową, role dziadka który spuścił łomot dwóm gnojkom a amatorski filmik z tego zdarzenia robi furorę w necie. Dziadek staje się sławny. I pierwsze dwadzieścia minut filmu jest wdeseczkowe, takie pomieszanie Urodzonego 4 lipca i Forresta Gumpa. Miodzio. Niestety potem jest równia pochyła, fabuła jest fatalna, rozbija się na oddzielne sceny-gagi czasem lepsze czasem gorsze ale jako całość, żenująco słabe. Wyświechtane chwyty z najniższej półki. Jako film na serio, rzecz się zupełnie nie broni, jako parodia, o tyle o ile. Można obejrzeć jako sympatycznego odmużdżacza bez specjalnego sensu.
Lis Rudy - 31 Marca 2013, 07:47

Adon, Bondy z Brosnanem były przynajmniej dowcipne w ten specyficzny bondowski sposób. Odkąd Craig odtwarza (bo nie gra) rolę 007, to cały Skyfall ma w sobie tyle wdzięku i polotu co mokry sen grabarza.
Może faktycznie QoS i CR jakoś się bronią, ale z tego co (jescze) pamiętam, to motywem dominującym jest tam motyw zemsty Bonda.
A tak w ogóle, to drażni mnie taki Bond jak ten grany przez Craiga. Nie mówi prawie nic, jego twarz pokazuje tyle samo emocji co twarz manekina do crash testów, z tym samym efektem Bondem mógłby zostać dębowy taboret.
Fidel-F2 napisał/a
Dobrze, że się nie wybrałem do kina bo płakałbym nad tymi trzema dychami do wiosny chyba.

Pełna zgoda

Fidel-F2 - 31 Marca 2013, 07:53

Lis Rudy napisał/a
Craig odtwarza (bo nie gra)
:?:

Lis Rudy napisał/a
Może faktycznie QoS i CR jakoś się bronią
To jedyne Bondy które nadają się do oglądania.

Lis Rudy napisał/a
A tak w ogóle, to drażni mnie taki Bond jak ten grany przez Craiga
Jedyny jak dotąd aktor który zagrał Bonda zamiast grać mokrą szmatę.
Lis Rudy napisał/a
jego twarz pokazuje tyle samo emocji co twarz manekina do crash testów
Jesteś mało spostrzegawczy, Craig gra niuansami zamiast wystawiać transparent. Co jest wszystkim ale nie aktorstwem.
Magnis - 31 Marca 2013, 14:56

Niezniszczalni 2 - fajne kino rozrywkowe z masą strzelanin i karkołomnych sytuacji. Bawiłem się również bardzo dobrze jak na pierwszej części (dowcip Chucka Norrisa o nim samym zabawny :mrgreen: ). Ocena 8/10.
nureczka - 31 Marca 2013, 18:53

Fidel-F2 napisał/a
Craig gra niuansami

Jedyny wyraz twarzy jaki jaki (poza totalnym brakiem czegokolwiek) pojawia się na jego twarzy wygląda tak, jakby biedak nie zdążył do tolaty a prostata już nie ta.

Lis Rudy - 31 Marca 2013, 19:39

Fidel-F2 napisał/a
Jedyny jak dotąd aktor który zagrał Bonda zamiast grać mokrą szmatę

no i tu tu muszę stwierdzić że już nikt nie zagarał gorzej niż George Lazenby.
Co prawda Roger Moore (mam do niego sentyment za serial "Święty) sprowadził serię do granic autoparodii ale trzmal pewien poziom.
Fidel-F2 napisał/a
Craig gra niuansami zamiast wystawiać transparent


nooo...
w latach 90 takie aktorstwo nazywano drewnianym-czołowi przedstawiciele tego nurtu niuansowego to: S. Stallone, Arnold Schwarzenegger, Dolph Lungren, Steven Segal, J.C. van Damme...
Normalnie kandydaci do tytułu "Drewniane ryło kina"



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group