Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
shenra - 17 Lutego 2013, 16:01
Magnis, to została Ci tylko trójka do nadrobienia, jeśli się nie mylę. Ale jak pisałam wyżej - słabizna.
Fidel-F2 - 17 Lutego 2013, 16:03
Ładunek / Cargo Ziemia jest zniszczona przez człowieka. Marzeniem jest Rea, planeta podobna do Ziemi na która poleciało już sporo osadników. Ludzie z Ziemi robią co mogą by tam się dostać. Laura Portmann zaciąga się na statek transportowy by zarobić pieniądze które pozwolą jej opłacić podróż na Rea, gdzie jest już jej siostra, która wcześniej wygrała bilet w loterii. Ale jak to zwykle bywa nie wszystko jest tym czym się wydaje. A w zasadzie mało co jest tym czym się wydaje. Tematyka zajdlowska, estetyka nieprzyjaznego, zimnego kosmosu, ze śladami estetycznymi Odysei 2001. Plus drobne nawiązania do klasyki SF. Babole logiczne i fizyczne tradycyjnie są acz nie jest ich dużo i są do przełknięcia. Gorzej raziły mnie wrzucane na siłę tanie zagrywki z kiepskich horrorów i kompletnie niepotrzebna głupawa i od czapy scena sentymentalno-romantyczna, bleee. Film szwajcarski, niestety gadają po niemiecku. Nie jest to dzieło epokowe ale imho warto zobaczyć.
shenra - 17 Lutego 2013, 17:31
Snow White and the Huntsman widziałam fajniejsze Śnieżki. Za Kristen bym się w życiu nie biła, no ale co kraj to obyczaj. Duży plus dla królowej, zacna postać. Motyw wynurzania się z mleka/farby zajefajny. Krasnale mało krasnalowate. Generalnie historia mocno okrojona i przez to naciągana. Nevertheless może być.
nemezis871 - 17 Lutego 2013, 17:37
Wczoraj i dzisiaj miałam prawdziwy maraton filmowy ze znajomymi I obejrzeliśmy
- Drogówkę - nie będę powielać opinii, powiem tylko tyle: mój pierwszy kontakt ze Smarzowskim i nie sądzę, by ostatni. Naprawdę dobre, dające do myślenia i po głowie zresztą też kino, na dodatek dobrze nagrane i zagrane i chyba zresztą większośc osób wychodzących z kina była pod pewnym wrażeniem. Polecam
- Ostatniego Mohikanina - ja oglądałam pierwszy raz Prawdę mówiąc spodziewałam się czegoś bardziej genialnego i powalającego na kolana, a to jednak było nie było w sumie takie romansidło Ale przyjemne dość, jak będzie kiedyś leciało za kilka lat, to nie będę uciekać od telewizora.
- Obcy 3 - nie ma to jak zaczynać oglądanie historii pani Ripley prawie od końca Zawsze miałam stracha obejrzeć to sama, ale spodobało mi się na tyle, że pewnie jednak skuszę się do obejrzenia 1,2 i 4 samodzielnie
Lis Rudy - 17 Lutego 2013, 20:23
Fidel-F2, zainteresowałeś mnie filmem. Brzmi ciekawie. Dzięki.
| nemezis871 napisał/a | | Obcy 3 - nie ma to jak zaczynać oglądanie historii pani Ripley prawie od końca |
D-O-K-Ł-A-D-N-I-E
Wykonałaś ruch bes sęsu To tak jakbyś "Władcę pierścieni" zaczęła od "Powrotu Króla".
A ja zacząłem oglądać "Hulka" z Edwardem Nortonem bo go lubię i cenię. Niestety poległem. Usnąłem gdzieś po 30 minucie. Czy cały film jest tak absurdalnie idiotyczny? Nie wiem czy zmarnować kolejne 1,5 h na oglądanie natręctw i nerwic zielonego bohatera. Bo odniosłem wrażenie że poziom idiotyzmu tego "dzieła" klasyfikuje go gdzieś na poziomie "Fantastycznej czwórki".
joe_cool - 17 Lutego 2013, 20:56
Hulk z Nortonem jakiś taki nudny był. I bez fabuły w sumie. To już ten z Baną bardziej mi się podobał.
nemezis871 - 17 Lutego 2013, 21:57
| Lis Rudy napisał/a |
| nemezis871 napisał/a | | Obcy 3 - nie ma to jak zaczynać oglądanie historii pani Ripley prawie od końca |
D-O-K-Ł-A-D-N-I-E
Wykonałaś ruch bes sęsu To tak jakbyś Władcę pierścieni zaczęła od Powrotu Króla.
. |
Wiem, ale zostałam przegłosowana, nie mówiąc o tym, że w przerwach reklamowych na Mohikaninie obejrzałam blisko 1/3 Obcego 2 i wszyscy uznali za stosowne opowiedzieć mi dosłownie wszystko z pozostałych części, więc skoro już wiedziałam jak się skonczyła 1 i poznałam połowę dwójki to, znajomi jednomyślnie stwierdzili: obejrzymy teraz Trójkę
elam - 17 Lutego 2013, 22:44
Poradnik pozytywnego myślenia.
Przez pierwsze pół godziny podchodziłam do filmu dość sceptycznie, ochhh, historia o wariatach. Za co tyle nominacji do oskarów. Niby to śmieszne ale w sumie straszne. Takie amerykańskie.
Jednak na końcu stwierdzam, że warto zobaczyć. Chociaż takie amerykańskie.
shenra - 17 Lutego 2013, 23:52
The Expendables 2 ubawiłam się. Pierwsza scena z Chuckiem i prawie zadławiłam się herbatą. Muszę przyznać, że ładnie się chłopaki z siebie nabijali.
Fidel-F2 - 18 Lutego 2013, 07:44
Kołysanka Średnia komedia Machulskiego o quasi-wampirach. Są momenty i koncepty na plus, jest trochę przyzwoitego aktorstwa ale ogólnie brak sensu, zakończenie głupawe. Z braku laku można zobaczyć ale obowiązku nie ma.
Lis Rudy - 18 Lutego 2013, 11:28
Hulk obejrzany.
Jednak film i bez sensu i bez fabuły. Dokładnie jak napisała joe_cool.
Niemal cały film sprowadza się do lamentu: "ło jeżu kolczasty jestem cały zielony a chciałbym być różowy". Końcowka filmu odwrotnie: "nie mogę być różowy, muszę być zielony". Nawet sceny rozpierduch nie przynoszą radości dla oczu. Takie tam nudne młócenie, niemal równie pasjonujące jak walka na poduszki wśród nastolatek.
Nuuuda. Ziew.
3/10
Z daleka.
shenra - 18 Lutego 2013, 13:57
Sinister fajnie zagrana i fajnie opowiedziana historia Boogiemana w wersji pisarz się za to weźmie
Dunadan - 18 Lutego 2013, 16:05
| Fidel-F2 napisał/a | | Gorzej raziły mnie wrzucane na siłę tanie zagrywki z kiepskich horrorów |
No nie wiem czy takich kiepskich, miejscami to kalka (plagiat?!) Obcego... ale zasadniczo zgadzam się, że warto obejrzeć.
ketyow - 18 Lutego 2013, 21:22
| Lis Rudy napisał/a | niemal równie pasjonujące jak walka na poduszki wśród nastolatek.
|
No wiesz co?
To tak jakby powiedzieć, że film jest biedny jak Bill Gates
Fidel-F2 - 19 Lutego 2013, 08:49
Sobowtór diabła / The Devil's Double Fabularyzowana historia Latifa Yahia, sobowtóra i dublera Uday'a Husseina syna Saddama Husseina. Dość przerażające studium szaleństwa w totalitarnej rzeczywistości Iraku. Film wart zobaczenia.
Chal-Chenet - 19 Lutego 2013, 08:52
| shenra napisał/a | | Possession nawet przyzwoity horrorek, z tym że z początku nieco się ciągnie. No i ładnie to cuś po naszemu gada |
"Zjem Twoje serce!" było urocze.
Fidel-F2 - 19 Lutego 2013, 19:12
Invictus - Niepokonany Nie lubię filmów o sportowcach a o piłkarzach to już zupełnie, ale znów Eastwood był reżyserem no to zobaczyłem. O kiepskiej drużynie rugby RPA, która wygrała Mistrzostwa Świata Rugby w 1995 rozgrywane w RPA właśnie. Ale to część filmu, druga to Nelson Mandela i jego historia. I film jest zrobiony tak, że zużyłem z dziesięć chusteczek. Przez cały czas albo byłem wzruszony albo gryzłem palce obserwując mecze których znałem wynik. Film trwa ponad 2h, przeleciało nie wiem kiedy. To takie typowe dość, proste dydaktyczne moralizatorstwo Eastwooda ale ja to chyba lubię.
ilcattivo13 - 19 Lutego 2013, 22:58
"Lawless". Ślicznie nakręcony, świetna muzyka, fabuła spoko (mimo, że "życiowa" ). Aktorzy też na dobrym poziomie (nawet LeBeef mnie drażnił mniej niż przy okazji innych filmów). Tylko dlaczego tak mało Oldmana? Wg. trailerów wyrastał na co najmniej drugoplanową postać, a tu pojawia się raptem w kilku scenach... Ale 7,5/10 się należy bez łaski.
Fidel-F2 - 19 Lutego 2013, 23:13
Grubasy / Gordos Niby o grubasach a naprawdę kilka interesujących spostrzeżeń o naturze człowieka. Niegłupio.
shenra - 19 Lutego 2013, 23:34
Hunger Games nie jest to zbyt oryginalny motyw reality game show o wybrańcach, których wrzuca się w jedno miejsce i pozostać może tylko jeden. Jednak ogólnie ogląda się przyjemnie, jeżeli pominie się pewne "naciągane" sceny, w których główna bohaterka powinna dostać manto.
Black Forrest - tak zrypanej "strasznej" historii o złych postaciach baśniowych dawno nie widziałam. Polecam omijać szerokim łukiem.
The Tall Man ciekawe, choć nie powala. Biel była strasznie kiepska, nie żeby generalnie była super, ale naprawdę aktorsko się nijak nie popisała. Nie do końca jestem pewna, czy powód porywania dzieci mnie przekonuje, ale na pewno jest ciekawy.
The Battleship i tu duże zaskoczenie, bo po tym, co o filmie słyszałam spodziewałam się całkowitej kaszany, a sumarycznie bawiłam się całkiem nieźle. Motyw z grą w statki też fajnie wpleciony. No i weterani jak zawładnęli ekranem, to ubawiłam się setnie. Podkładka o ratowaniu świata(czytaj USA) i motyw od zera do bohatera, jakoś kompletnie zignorowałam. Fajna rozpierducha. I statki Obcych mi się podobały.
Nina Wum - 20 Lutego 2013, 14:26
A Scanner Darkly, czyli po naszemu Przez ciemne zwierciadło.
To ponoć jedna z niewielu książek, jakie Philip Dick napisał bez wspomagaczy.
Zaiste, przesłanie jest dobitnie trzeźwe: "Narkotyki - nie róbcie tego w domu."
Film na podstawie książki został nakręcony w techince rotoskopowej, co brzmi tajemniczo, zaś z mojego punktu widzenia oznacza tyle, że przyzwoitą taśmę filmową zdeprawowano grubym mazakiem i odblaskową farbą.
Zamiast realistycznego obrazu mamy pozbawione perspektywy i ciężaru, płaskie różnobarwne kształty, które bez przekonania unoszą się w przestrzeni. Jednym z tych kształtów jest jak zwykle oziębły Keanu "Deska" Reeves, wzgardliwa wisienka na onirycznym torcie.
Keanu nareszcie znalazł się u siebie. Jak wiadomo, potrafi on swą senną fizjonomią przekonująco oddać dwie rzeczy: kompletną anhedonię ("rzeczywistość mię odstręcza") oraz płaską irytację ("I WANT ROOM SERVICE!!!"). Tu obie miny mu się przydają. Przy tym rotoskopia kompletnie unieważnia coś z 60% kontrastowo i komicznie bujnej mimiki również występującego w tym filmie Roberta Downeya Jr. Jest więc Dobrze.
Przez pierwsze pieć minut seansu oczy chcą ucieć z czaszki. W ciągu następnego kwadransa nabrałam przekonania, iż ta przekolorowana sałatka jest jedynym słusznym środkiem wyrazu dla tego typu opowieści.
Nie jestem pewna, czy słowo "tripowy" ma pełne obywatelstwo w języku polskim; ale lepszego nie znajdę.
Film jest o kilku narkomanach, wiodących tyleż beztroski, co pozbawiony perspektyw żywot w pewnej melinie w słonecznej Kalifornii. Dom należy do Keanu, lecz pozostali ćpacze - z hiperaktywnym, przerażająco dysfunkcyjnym, mitomańskim Downeyem na czele - dawno już weszli mu na głowę.
Oprócz współlokatorów, co rzadko pozostają trzeźwi Keanu ma jeszcze dziewczynę, co jakoś nie chce z nim pójść do łóżka (ja tam jej się specjalnie nie dziwię) tudzież pracę jako Tajny Antynarkotykowy Policjant. Od tej pracy być może należałoby zacząć. Rzecz w tym, że życiu Keanu przyczyny i skutki splątały się niepokojąco i coraz trudniej dojść, co jest czym.
Nie będę tu streszczała fabuły, szkoda spojlować takiego pysznego tripa. Skonstatujcie jeno to: w wyniku dziwacznego szkopsa w systemie Tajny Przełożony asygnuje Tajnego Policjanta Keanu do szpiegowania samego siebie. Od czegoś takiego naprawdę może się zamieszać w głowie - nawet bez małych, czerwonych pigułek szamanych skrycie pod biurkiem.
Tajność obu tych gości jest bezsprzeczna. Antynarkotykowi policjanci nie widują się inaczej, jak pod osłoną tak zwanych "scramble suits", naszpikowanych elektroniką pidżam, które wyświetlają miliony rozmaitych aparycji ludzkich ze straszliwą szybkością. Człowiek ubrany w scramble suit wygląda zatem perfekcyjnie nijak - względnie, jak z grubsza ludziokształtny obiekt womitujący kolorkami. Dziękujemy Ci, Philipie K. Dicku.
Niedawno ponownie oglądnęłam sobie "Total Recall". Ten nowy, świeżutko odmachnięty w CG. Z rutynowanie ślicznym Colinem Farrellem (w ogóle mnie nie bierze ten facet) tudzież jeszcze urodniejszą Dżesiką Biel.
Naszła mię banalna reflesja; nieszczęsny, zbzikowany Philip nie chciałby tego. Sądząc z tego, jak traktował swoich bohaterów, miał chroniczną alergię na bohatyrstwo, jak również na pogodne zakończenia.
Tymczasem twórcy "A Scanner Darkly" wypięli się na holiłódzką manierę cukrowania starego wariata i przyrządzili nam tę historię tak, jak ona jest napisana - na absurdalnie i gorzko.
Keanu zażywa, nadużywa i smaży sobie mózgowie. Odjazdy jego beznadziejnie zwichrowanych znajomych są wprawdzie bardzo zabawne, ale przejmują podskórną grozą. Paranoiczny system policyjnej kontroli, podsłuchiwania, podglądania przestępcy (jeśli przestępstwem jest zażywanie substancji, co obraca szare komórki w funt psiego żarcia) nijak nie zdaje egzaminu. Producenci kosztownej trucizny liczą zyski i mają się dobrze.
Moja znajomość z pisarzem Dickiem dopiero się rozkręca - dawkuję go sobie rozsądnie (nie tak, jak Keanu czerwone pigułki) bo chciałabym jeszcze trochę pożyć.
Jednakże jedno wiem już o nim na pewno. Jak nikt potrafi rozśmieszyć do rozpuku - jednocześnie lamentując.
"A Scanner Darkly" to lament.
ilcattivo13 - 20 Lutego 2013, 16:31
Nino - można jeszcze dodać, że to kolejny genialny film, który na siebie nie zarobił
Dunadan - 20 Lutego 2013, 16:34
| Nina Wum napisał/a | | A Scanner Darkly, czyli po naszemu(...) |
Dobra, to fajny ten film czy nie?
ilcattivo13 - 20 Lutego 2013, 16:41
jaki tam fajny normalnie zdrowo genialny... Ino nie dla każdego
nureczka - 20 Lutego 2013, 16:42
| Nina Wum napisał/a | | Z rutynowanie ślicznym Colinem Farrelle |
Z której strony on śliczny jest? Nie dostrzegam...
ilcattivo13 - 20 Lutego 2013, 16:45
no bo pewnie on jest śliczny właśnie od tej strony, od której go nie widać
shenra - 20 Lutego 2013, 16:51
Savages podobał mi się.
Nina Wum - 20 Lutego 2013, 17:09
ilcattivo - można, słusznie.
nureczko - ja również nie, dla mnie to taki przeciętny holiłódzki plastik.
Dun - Tak dobry, że aż dekiel odpada. 10 gwiazdek na 10. Teraz lepiej?:P
dalambert - 20 Lutego 2013, 18:57
Byłem, widziałem ową Tajemnice Westerplatte. generalnie przyjemne zaskoczenie. Warto oczywiście jak kto batalistykę lubi.
7/10 więcej w "Strzelankach".
nureczka - 20 Lutego 2013, 19:36
| Nina Wum napisał/a | | nureczko - ja również nie, dla mnie to taki przeciętny holiłódzki plastik. |
Ufff... Bo już myślałam, że coś ze mną nie tak: ani Colin mi się nie podoba, ani Leonardo, ani nawet Johnny Depp.
|
|
|