To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

Fidel-F2 - 20 Stycznia 2013, 03:33

ilcattivo13, trzeba było słuchać polecanek dzejesa to byś wiedział, że to dobry film.
ilcattivo13 - 20 Stycznia 2013, 08:05

Sprawdziłem w "Szukaj" i jeśli już, to przegapiłem post corpse bride :wink: Ale to pewnie dlatego, że prawie nic o filmie nie napisała :roll:
corpse bride - 20 Stycznia 2013, 13:31

Nie napisałam? Baaardzo mi się podobał, Puszkowi to w ogóle tak, że uznał go za jeden z ulubionych. A co do muzyki to się nie zgodzę, moim zdaniem jest genialna :)
Fidel-F2 - 20 Stycznia 2013, 16:21

ilcattivo13, znaczy do całej gamy Twoich zalet można dołączyć nieumiejętność posługiwania się szukajem. ;P:
ilcattivo13 - 20 Stycznia 2013, 20:58

Fidel - szukałem nawet pod słowami-kluczami typu "odloty" i "this". I jeśli w wynikach takich poszukiwań nie ma postu z tytułem (po "this" znalazłem tylko post corpse bride), to chyba raczej wina nie leży w moich umiejętnościach szukania, tylko w czymś innym :wink:
Ew. "Szukaj" jest spersonalizowane i nie przegląda wątków przeze mnie ignorowanych :/

Edit: corpse bride - dwa pięciowyrazowe zdania to właśnie prawie nic ;P:

jewgienij - 20 Stycznia 2013, 21:25

Mała miss - nie jestem przekonany. Konwencja, która chce być jednocześnie familijno ciepła i prześmiewczo ostra, tylko momentami jest twórczym błyskiem tej sprzeczności, długie minuty poza tym są sierotami, nie są w żadnej konwencji
Nieprawdopodobny - wielce sympatyczny -finał byłby fajniejszy, gdyby był konsekwentniej przygotowywany, a nie doczepiony na siłę i na szybkiego

Matrim - 20 Stycznia 2013, 21:38

jewgienij napisał/a
finał byłby fajniejszy, gdyby był konsekwentniej przygotowywany, a nie doczepiony na siłę i na szybkiego

A nie był? Od samego początku, w relacji z dziadkiem był dość konsekwentnie szykowany :)

Ale mogę być nieobiektywny, bo Mała Miss, to jeden z moich najulubieńszych filmów. W dużej mierze za finał właśnie, ale całość nie gorsza.

jewgienij - 20 Stycznia 2013, 22:28

Finał mnie uradował.
Czy był konsekwentny? Po śmierci dziadka paradoksalnie nie, bo on był razem z małą głównym motorem działań - przemiana samobójcy, gospodyni, wycofanego chłopaka wyszła zbyt łatwo jak na realistyczna konwencję, którą przyjęto.

To mój jedyny zarzut - albo robimy poetycką baśń, albo real psychologiczny - jedno z dwóch, nie dwa naraz

mesiash - 21 Stycznia 2013, 13:13

Here comes the boom, taka pozytywna komedyjka o nauczycielu pomagającymszkole i odzyskującym swój dawny wigor do pracy. Strasznie podobne do Szkoły Rocka z Jackiem Blackiem, ale chyba z dużo wyższym budżetem i dzięki temu bardzo dobrze się to oglądało. No i Kevin James, którego naprawdę lubię.
Fidel-F2 - 21 Stycznia 2013, 19:33

Debiutanci / Beginners Film z jednej strony nieustannie smutny z drugiej optymistyczny. O związkach, przemijaniu, o tym co w życiu ważne i jak to działa. Doskonały McGregor i równie świetna Melanie Laurent.
Matrim - 21 Stycznia 2013, 20:02

No i Plummer.
Eridani - 21 Stycznia 2013, 21:10

Atlas Chmur - kto nie czytał przed seansem dużo stracił. Nie wiem czy bym się nie znudziła, nie czytając Atlasu. Książka jest pierdyliardy razy lepsza. Film nie jest zły, raczej taki se, ale bez niuansów - za to niektóre charakteryzacje z plastikiem na paszczach aktorów były lekko mówiąc zrypane (zwłaszcza Hugo Weaving jako "siostra Rachett"). Szkaradnie oberżnięty motyw "kompozytorski".

Życie Pi - jak dla mnie przerysowane i pretensjonalne, tak samo jak książka - tona banałów jako przemyślenia bohatera... Oglądałam dla tygrysa. Zdjęcia bardzo fajne. No i jakoś nie uwierzyłam w Boga. Fake.

Matrim - 21 Stycznia 2013, 23:38

End of Watch.

Dla mnie najlepszy buddy-movie ostatnich lat. Paradokument o dwóch policjantach z Los Angeles. Patrol, wezwanie, interwencja. Jedna trochę grubsza sprawa w tle. Ale ma siłę. Głównie za sprawą dwójki głównych bohaterów (Jake Gyllenhaal i Michael Peña), grają świetnie, autentycznie, a co ważniejsze szybko zapomina się, że to jednak dość znani aktorzy.
Reżyseruje autor scenariusza do Training Day i trochę podobieństw widać. Warto, choć zakończenie trochę obniża ocenę.

Fidel-F2 - 22 Stycznia 2013, 08:37

Matrim napisał/a
No i Plummer
Wiem, że dostał za tę rolę Oskara ale dla mnie to tylko halabarda.

Merida Waleczna Pierwszoklaśna animacja i dla dzieci i dla dorosłych. Bez słabych punktów.

Wszystko jest iluminacją / Everything Is Illuminated Bardzo dobrze zrobiony film, dobre aktorstwo. Niby nic nowego ale interesująco podane.

ketyow - 22 Stycznia 2013, 09:57

Eridani napisał/a
Atlas Chmur


Ja jeszcze nie czytałem, za to oglądałem już dwa razy i wg mnie film jest wyśmienity.

Kruk Siwy - 22 Stycznia 2013, 10:19

Bardzo dobry. A narzekanie na charakteryzacje zakrawa na herezję. I ja też nie czytałem. Może w tu jest wampir pogrzebany? Ci co czytali na siłę próbują znaleźć na ekranie wszystko co w powieści było.
Eridani - 22 Stycznia 2013, 10:36

Kruk Siwy napisał/a
A narzekanie na charakteryzacje zakrawa na herezję.


Na jaką znowu herezję? Obecnie, gdy CGI jest na takim poziomie, uważam, że silikonowe gęby wyglądają sztucznie, zwłaszcza jak się robi w ten sposób z rasowego angola - koreańczyka. Mnie to popsuło oglądanie.

Kruk Siwy napisał/a
Ci co czytali na siłę próbują znaleźć na ekranie wszystko co w powieści było.


To nie żadne silenie na upierdliwość, tylko normalny proces percepcyjny. Jeśli będziesz miał okazję to przeczytaj, zobaczysz ile finezji językowej składa się na fenomen tej książki i wtedy będziemy mieć równe podstawy do używania protekcjonalności w dyskusji.

thinspoon - 22 Stycznia 2013, 10:50

Kruk Siwy napisał/a
Bardzo dobry. A narzekanie na charakteryzacje zakrawa na herezję. I ja też nie czytałem. Może w tu jest wampir pogrzebany? Ci co czytali na siłę próbują znaleźć na ekranie wszystko co w powieści było.


A ja to zrobiłem w odwrotnej kolejności - najpierw film, potem książka i tę kolejność polecam. Wachowskim należą się spore gratulacje. Trzeba mieć niezwykłe wyczucie, żeby treść tak złożonej powieści skondensować do trzech godzin rozrywki. Owszem, wiele rzeczy zmieniono, w tym istotę kilku wątków. I co z tego? Dzięki temu otrzymujemy nową historię.
Marudzenia na charakteryzację zupełnie nie rozumiem. Na drugim seansie sporą frajdę dawało mi identyfikowanie aktorów w kolejnych rolach. Halle Berry jako zasuszony doktorek w nielegalnej klinice - rewelacja.
Książka tak w ogóle jest świetna. Mitchell zapewne, tak jak i Lem, to jakiś kolektyw piszący pod jednym nazwiskiem. Różnorodność stylów i języka wali obuchem po łbie.

Kruk Siwy - 22 Stycznia 2013, 11:13

Eridani, przeczytałaś post thinspoona, ? On też jest protekcjonalny? Wyluzuj.
Moją myślą jest to, że film jest znakomity, aczkolwiek z pewnością nie oddaje wszystkich niuansów książki. Bo też jeszcze chyba w historii kina nie było takiej adaptacji.

A książkę przeczytam, zapewne. Film zapowiada dużą przyjemność przy lekturze tego dzieła.

Ziemniak - 22 Stycznia 2013, 11:58

Kruk Siwy napisał/a
Bo też jeszcze chyba w historii kina nie było takiej adaptacji.

Kruku Siwy, no co Kruk. A Dziecko Rosemary?

Eridani - 22 Stycznia 2013, 12:00

Daleko mi do opinii Korwin-Piotrowskiej, ale zwyczajnie film mnie rozczarował. Może dlatego, że uważam, iż książkowy Atlas jest jedną z lepszych książek, jakie czytałam i mam w głowie ideał, który miażdży tę adaptację.
Sądzę, że kluczowa jest kolejność czytania. Osobiście cieszę się, że trafiła do mnie książka jako pierwsza, bo wolę ją mieć jako pierwowzór - co rzecz jasna, zaważyło na opinii względem filmu. Zwłaszcza, że "nowa historia" w filmie kompletnie psuje charakter oryginału, no ale co kto lubi. Książkę naprawdę polecam, jeśli ktoś lubi zabawy stylizacją języka, będzie zachwycony. Ponadto humorystyczne sceny z wątku Cavendisha biją na łeb filmowe.

Eridani - 22 Stycznia 2013, 12:02

Ziemniak napisał/a
A Dziecko Rosemary?


Albo Droga. Film spokojnie udźwignął klimat wykreowany przez McCarthy'ego w książce.

Kruk Siwy - 22 Stycznia 2013, 12:09

Poleciałem pewnym skrótem bo też stukanie w klawiaturę męczące jest. Zdarzają się takie adaptacje, które są lepsze niż pierwowzory. Albowiem wydaje mi się, że im lepsza książka tym trudniejsza adaptacja. Ze słabej lub średniej można zrobić arcydzieło filmowe. Ze znakomitej, wielowarstwowej daleko trudniej a jeśli nawet to i tak rzesza oglądaczy będzie niezadowolona bo "mają w głowie ideał..."
Eridani - 22 Stycznia 2013, 12:18

Kruk Siwy napisał/a
tak rzesza oglądaczy będzie niezadowolona bo mają w głowie ideał...


A przeczytaj, może zmienisz zdanie i dostrzeżesz kilka kiczowatych momentów w "celuloidzie" ;]. BTW, mnie też bawią utyskiwania na "niezadowolonych" ze strony "zachwyconych". To chyba normalne, mieć trochę krytycznego podejścia, zwłaszcza jak się zna jedno i drugie?

Ziemniak - 22 Stycznia 2013, 12:24

Kruk Siwy napisał/a
Ze znakomitej, wielowarstwowej daleko trudniej

Przede wszystkim dlatego, że nijak nie chce się zmieścić :twisted: logiczne, że część wątków trzeba okroić a kilka w ogóle amputować, co rzadko wychodzi filmowi na dobre. Co nie zmienia faktu, że kilka ekranizacji dalece przeskoczyło pierwowzór.

Kruk Siwy - 22 Stycznia 2013, 12:32

Eridani, oczywiście że normalne. Chodzi o to, że zdrowo jest traktować film i książkę jako media w znacznym stopniu nie przystawalne do siebie, zdecydowanie różne. Nauczyłem się tego niegdyś i daje mi to podwójną przyjemność i przy oglądaniu i przy lekturze. No chyba, że mamy doczynienia z dramatycznie słabą książką albo takimż filmem.

Książka słyszę jest co najmniej dobra, a film który oglądałem podobał mi się. Zmiany mnie nie stresują choć przykładowo Legolas w filmie jako pchła szachrajka skacząca po czym się da (troll, mumakil) i jeżdzący na desce po schodach to już było ciut za dużo, ale i to mi nie zepsuło przyjemności oglądania.
I tyle.

mesiash - 22 Stycznia 2013, 12:41

The divide jak ktoś lubi niskobudżetowe filmy katastroficzne, to polecam. Fabuła nawet nie najgorsza poza jednym wyjątkiem - źli ludzie. Moim zdaniem też bardzo fajnie zagrane. Bardzo dobra odpowiedź na wszystkie te końce świata, w których główny bohater ratował grupę ludzi od śmierci.
Eridani - 22 Stycznia 2013, 12:57

Kruk Siwy, oczywiście, że przyswajanie oryginałów książkowych i ich adaptacji wiąże się z kompromisem (przesz nie napisałam, że Atlas jest filmem analnym, tylko, uważam, że nie jest zły i koniec końców rozczarowuje mnie - do dyskusji możemy wrócić jak przeczytasz), ale jest kilka pozycji, które mnie nie denerwują. Lubię Blade runnera, nawet bardziej od oryginału, bardzo cenię sobie klimat lynchowskiej Diuny (chociaż książkę czytałam potem), pomimo koszmarnie zrypanej drugiej połowy filmu (jeśli ktoś się orientuje w temacie, to ostateczny obraz filmowy został zarżnięty przez producentów a nie przez Lyncha), lubię Imię Róży Annauda i wręcz uważam, że Wajda jeden jedyny raz zrobił arcydzieło w przypadku Ziemi obiecanej, znacznie przewyższając w tej materii Reymonta. Wysoko cenię sobie także Drogę, którą wyżej przypomniałam.
Nie jest tak, że jestem dzidziusiem płaczącym za każdym razem jak sfilmują powieść, jednak uważam, że Atlas Chmur nie jest książką łatwą do sfilmowania, a przynajmniej w wykonaniu rodzeństwa Wachowskich - nie do końca wyszedł dla mnie film satysfakcjonujący. Oczywiście to moje zdanie i nie zamierzam forsować opinii przeciwnych bo każdy ma własne konteksty przyswajania książek i filmów.

marekz - 22 Stycznia 2013, 20:07

Like Crazy (2011)
Film o dość szybkim i skutecznym umieraniu związku opartego na zauroczeniu. Wybitnie nieprzekonujący. U mnie nie broni się niczym. Nawet łuczniczka z Głodowych Igrzysk nie pomaga, ani ta druga dziewczyna grająca główną rolę. Bo role męskie to już kompletna klapa. Ode mnie [3/10]. Historia jak z jakiegoś Harlequina za 7,99. Jest ślub.

Dodałem 1 pkt za ostatnią scenę, bo całkiem nieźle pomyślana. Ale ogólnie nędza.

Fidel-F2 - 22 Stycznia 2013, 20:14

marekz, jak dla mnie bardzo celny film o naszych czasach.


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group