Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
Zgaga - 11 Stycznia 2013, 22:04
Atlas chmur - warto film obejrzeć, choć może niekoniecznie w kinie. Ale większy ekran niż 17 cali wskazany. Nie jest to aż takie o ho ho, jak się spodziewałam po rozmowie z Krukiem. Jednak widowiskowy. Ciekawa zabawa z formą.
Gustaw G.Garuga - 12 Stycznia 2013, 16:17
The Grandmaster (Yidai Zongshi) - hongkońsko-chiński kungfucyjniak Wong Kar-waia. Właściwie to jestem bardzo niesprawiedliwy, bo do typowej orientalnej napieprzanki bardzo temu filmowi daleko. Rozgrywa się przed II wojną, w jej trakcie oraz po w prowincji Guangdong i Hongkongu. Z miast niewiele widać, bo większość scen rozgrywa się we wnętrzach. Nadaje to całości wysmakowany, trochę klaustrofobiczny, a trochę teatralny klimat. Tamta epoka miała szarm nieco podobny do polskiego międzywojnia, można się w tym odnaleźć. Niezwykła ilość zbliżeń na twarze bohaterów, piękne ujęcia, sceny walki taneczne, ale całość jednak się dłuży. Publika wokół mnie zaczęła nawet wychodzić przed końcem, reszta bawiła się telefonami, wzdychała z niecierpliwością itd. No nie dziwota w sumie, skoro jedna ze scen walk rozgrywa się na dworcu kolejowym tuż obok pędzącego pociągu, który uparcie nie chce się skończyć (wagonów ze 250), jak i cały film.
marekz - 12 Stycznia 2013, 22:24
Atlas Chmur (2012)
Tytuł był dla mnie tak mocno zniechęcający, że dopiero teraz to obejrzałem (nie czytuję portali z recenzjami), trailery mnie jakoś nie zachęcały i jeszcze reklamowali to jako dzieło reżysera Pachnidła, które było dla mnie niezgorszym chłamem. W ogóle spodziewałem się w końcu, że to jest o czym innym film, ale dobrze że udało mi się w końcu trafić na coś z nieco wyższej półki, bo ostatnio wyższe cyferki mogłem dawać zazwyczaj tylko za ładne obrazki albo udane efekty.
Aktorsko mam wrażenie, że było po prostu świetnie. Halle Berry i Tom Hanks oraz ta Koreanka grająca między innymi Sonmi i Meksykankę są wręcz doskonali, reszta także daje radę. Jakieś tam lekko patetyczne dialogi mnie raziły, ale film był na tyle długi, że już zapomnialem jakie.
Oglądając miałem skojarzenia głównie z Incepcją, nie tylko przez te 170 minut (jak w przypadku Incepcji mamy tu do czynienia z czymś nowym, co być może po kilku latach będzie próbowało być powielane). O ile w przypadku Incepcji, film miał u mnie dość niską punktację i uważam go za wysoce przereklamowany, o tyle tutaj mi się podobało i dla filmu jest dziesiątka.
Ciekawe jak wygląda książka, na podstawie której to nakręcono. Mam odczucie, że nie może wyglądać lepiej niż film, ale może któregoś dnia się przymierzę żeby sprawdzić.
Blue Adept - 12 Stycznia 2013, 22:55
Atlas Chmur:
Generalnie niezły film, jednak nie taki znowu cud... Świetne fragmenty, a także bardzo dobra gra aktorska - każdy mógł się wykazać w wielu rolach. Jednak trochę zbyt hollywoodzkie zakończenie, a całość trochę zbyt przewidywalna. Podobieństwa do Matrixa i Johnnego Mnemonica - widać rękę brata i siostry Wachowskich ( ), motywy z "Przestrzeni! Przestrzeni!" Harrego Harrisona też silnie widoczne ("Soylent Green" - ekranizacja z Charltonem Hestonem). Jest również mnóstwo innych nawiązań. Ale zdecydowanie da się oglądać.
P.s. Chciałbym napisać, że po oglądaniu miałem lekkie poczucie zgagi, ale mogłoby to być opacznie zrozumiane...
ilcattivo13 - 13 Stycznia 2013, 04:09
Pierwszy Sobotni Nieświeci Maraton Filmowy, czyli:
- Wszystko jest iluminacją - podoba mi się coraz bardziej. I to pomimo tych wszystkich "kontinjuti erors", jakie powsadzali twórcy. BTW. Ciekawe, ile osób oprócz mnie zauważyło, że Ocena pozostaje bez zmian, bo choć już go widziałem, to znowu w końcówce ryczałem jak bóbr (na szczęście to nie wstyd, gdy nieświecie płaczą).
- Roman Barbarzyńca - można oglądać i oglądać i się nie nudzi. Szkoda, że na żadnym sieciowym VODzie nie ma w oryginalnej jakości Podróży na Saturna
- Raid (ten z Indonezji). Żebym teraz po raz pierwszy mógł obejrzeć Dredda Czyde, to bym mu odjął pięć punktów za zżynanie. A zresztą. Raid - 5/10, Dredd Czyde - -3/10 (minus czy na dzisińć). Bo nawet dialogów im się, psia mać, zmieniać nie chciało Jutro (znaczy, już dziś) pójdę i dam na mszę, żeby tylko te bib bip bip bip Amierikańce tak ordynarnie nie rżnęłi z Killera, jak już im się azjatyckie pomysły skończą i wrócą do rżnięcia Europy
Zgaga - 13 Stycznia 2013, 11:36
| Blue Adept napisał/a | P.s. Chciałbym napisać, że po oglądaniu miałem lekkie poczucie zgagi, ale mogłoby to być opacznie zrozumiane... |
Zobaczymy co będzie po Życiu Pi.
Ed. A poza ty, to wszystko wina lodów.
Dunadan - 13 Stycznia 2013, 11:40
| ilcattivo13 napisał/a | | Bo nawet dialogów im się, psia mać, zmieniać nie chciało |
W jakim sensie?
Gustaw G.Garuga - 13 Stycznia 2013, 14:21
Flying Swords of Dragon Gate (Longmen Feijia) - bzdurka z gatunku wuxia. Takie filmidełka zasługują w pełni na miano "chińskiej tandety". Może w 3D wyglądało to lepiej, ale odarte ze świecidełek wyłącznie nuży i nudzi. Fabularnie to takie orientalne fantasy, zaginione na pustyni skarby, z obowiązkowym wątkiem animozji, poświęcenia itd. Sceny walk śmiechu warte, prawie że widać linki na których aktorzydła wirują. Aha, fakt, że najlepszym aktorem jest tu Jet Li, mowi wszysto o jakości gry aktorskiej. Kostiumy i wnętrza częściowo ok.
Zgaga - 13 Stycznia 2013, 14:28
Oooo... Nie widziałam tego, a, niestety, jestem wielką fanką Jeat Li i w największej szmirze go obejrzę. A o moim guście świadczy fakt, że nr 1 z JL to Zakazane królestwo. Bo któż inny mógł być takim Królem Małp
Magnis - 13 Stycznia 2013, 18:17
| Zgaga napisał/a | A o moim guście świadczy fakt, że nr 1 z JL to Zakazane królestwo. Bo któż inny mógł być takim Królem Małp |
Film fajny, ale cykl Pewnego razu w Chinach to było naprawdę coś. Świetna rola Jeta Li jako mistrza kung-fu oraz zarazem lekarza. Opowieść oparta o prawdziwą postać Wong Fei-Hunga. Później w Ostatnim wojowniku wcielił się w tą postać chociaż film nie należy do cyklu Pewnego razu w Chinach to polecam. Również zagrał w Wojowniku z Shaolin, Kult zła (kino fantasy połączone z filmem kung-fu), Nieustraszony. Lubię go nawet jak gra czarne charaktery .
Oprócz niego lubię starsze i nowsze filmy z Jackie Chanem z wczesnego okresu jak np. Pijany mistrz lub z późniejszych produkcji .
Obejrzałem dzisiaj dwa filmy. Pierwszy z nich był na podstawie książki Stephena Kinga Rok wilkołaka czyli Srebrną kulę. Małe miasteczko gdzie zaczynają ginąć ludzie i nikt nie może się czuć bezpieczny. Dobrze zagrali Gary Busey jako wujek oraz młody aktor Carey Haim jako nastolatek, który nie może chodzić. Było też kilka zabawnych scen, ale troszkę strasznych też się znalazło. Film dobry i fajnie się ogląda. Ocena 7/10.
Następny film to Salomon Kane na podstawie opowieści Roberta Howarda. Dobry rozrywkowy oraz zrobiony film chociaż mi brakowało czasami zaskoczenia to spodobał mi się. Ocena 7/10.
ilcattivo13 - 13 Stycznia 2013, 18:48
Dunadan, teksty rzucane przez bad bossa chociażby (m.in. "ogłoszenie do mieszkańców bloku"). Oddałem już Dredda, więc nie wrzucę Ci cytatów.
No i jeszcze sama fabuła Dreda, to też ordynarna kalka Raidu. Wejście do opanowanego przez złych budynku-enklawy. Początkowe sukcesy dobrych. Bad boss i ogłoszenie społeczne. Zamknięcie budynku. Sukcesy złych. Rozdzielenie ekipy. "Plizzzz. Otwórz drzwi". Przebijanie się głównego bohatera do góry. Zły policjant. Krwawy finał. Plus jeszcze poszczególne sceny, jak np. mordowanie zdrajców bandy.
Gustaw G.Garuga - 14 Stycznia 2013, 07:17
Guns and Roses (Huang Jin Da Jie An) - Mandżuria, lata 30., okupacja japońska, złodziejaszek, który dojrzewa do wzięcia odpowiedzialności za kraj cały, złoto, które trzeba ukraść (w słusznej sprawie), wątek miłosny (oczywiście rzewny), ładne widoki i dużo emocji. Dużo też krwi i trupów, ale bez kongfu itd. Może być.
Zgaga - 14 Stycznia 2013, 10:09
Życie Pi. Nie polecam. Treść średnio interesująca. Wizualnie ładne, ale widać potknięcia przy efektach komputerowych. Jedyne co się broni, to muzyka.
I jeszcze taki jeden, co w czasie seansu non stop nadawał Inna sprawa, że my też komentowałyśmy. Nie dało się inaczej.
A przed seansem krótki film o białych niedźwiedziach. Aż się zastanawiałam, czy na dobry seans trafiliśmy.
Edit. W czasie filmu Życie Pi zastanawiałam się, gdzie wcześniej widziałam aktora grającego dorosłego Pi. Zaskoczyło. Wojownik - genialny film hinduski z 2001 r. Kto nie widział, gorąco polecam.
To był dopiero mądry i piękny film.
I policjant w Slumdog
Fidel-F2 - 15 Stycznia 2013, 09:35
Harrison Bergeron Dystopia w której rozwiązaniem bolączek świata ma być totalny egalitaryzm, równość na wszelkie możliwe sposoby. W praktyce oznacza to przycinanie wybitnych jednostek do poziomu najsłabszych przy pomocy różnej maści handicapów. Oczywiście społeczeństwo półgłówków doprowadziłoby samo siebie do kolapsu, istnieje jednak tajna organizacja która zarządza ową trzodą. No i trafia się buntownik. Jak zwykle. Film robi pewne wrażenie ale szkodzi mu sztuczność w przedstawianiu myśli, prezentowanych z wdziękiem nauczyciela fizyki przedstawiającego interesujące doświadczenie - jest to klarowne ale bez cienia finezji i artyzmu. Całość na podstawie opowiadania Vonneguta.
corpse bride - 15 Stycznia 2013, 10:13
Dunadan, a widziałeś wcześniejsze filmy Wesa Andersona? Wszystkie są w tym stylu i muszę przyznać, że to jest styl, który mi bardzo odpowiada. Moje ulubione to Fantastic Mr Fox (kukiełkowy, ale nie ma się co zrażać, obsada głosowa równie fantastyczna) i The Royal Tannenbaum (po polsku Genialny Klan) - tu w obsadzie ci, co zawsze, czyli Owen Wilson i Bill Murray plus Glynewth (?) Palthrow [nie mam pojęcia jak to się pisze]. Ten ostatni wytypowaliśmy na familijny film do obejrzenia w wigilię.
Obejrzałam Ronana (czy jak mu tam) barbarzyńcę, to dzięki waszym poleceniom - i faktycznie bardzo zabawny i wybitnie nie dla dzieci
ilcattivo, The Raid był w ubiegłym roku na Off Camerze, ja nie poszłam, to filmy o łamaniu kości to nie mój klimat, ale Puszek i jego znajomi byli wszyscy zachwyceni. Puszek sobie ogląda czasem fragmenty w domu. Ale on lubi sztuki walki, może dlatego.
ilcattivo13 - 15 Stycznia 2013, 10:32
corpse bride - Puszkowi podobał się The Raid pewnie ze względu na widowiskowe i całkiem realistyczne (poza tymi z bossami) walki W tym, co mamy na co dzień, czyli stricte amierikańskich produkcjach, takich walk się praktycznie nie uświadczy :/
thinspoon - 15 Stycznia 2013, 10:40
| ilcattivo13 napisał/a | corpse bride - Puszkowi podobał się The Raid pewnie ze względu na widowiskowe i całkiem realistyczne (poza tymi z bossami) walki W tym, co mamy na co dzień, czyli stricte amierikańskich produkcjach, takich walk się praktycznie nie uświadczy :/ |
Realistyczne? No proszę Cię. The Raid bardzo mi się podobał, o scenach walki mogę dużo dobrego powiedzieć, ale na pewno nie to, że były realistyczne.
Przykładowa scena walki z The Raid
ilcattivo13 - 15 Stycznia 2013, 11:20
Ten klip, to świetny przykład tego, że mam rację. Facet musi walczyć z kilkoma naraz, nie ma czasu i możliwości, żeby zająć się którymś "na dokładnie" i cała walka przypomina bezładne walenie przeciwnika gdzie popadnie. Poza tym, facet zachowuje się tak, jak tego uczą prawdziwych komandosów, np. w Lublińcu - masz wroga zaatakować pierwszy, wybić go z rytmu, przejąć inicjatywę. I napierdziulać ile wlezie, żeby bolało jak najbardziej
thinspoon - 15 Stycznia 2013, 11:43
| ilcattivo13 napisał/a | Ten klip, to świetny przykład tego, że mam rację. Facet musi walczyć z kilkoma naraz, nie ma czasu i możliwości, żeby zająć się którymś na dokładnie i cała walka przypomina bezładne walenie przeciwnika gdzie popadnie. Poza tym, facet zachowuje się tak, jak tego uczą prawdziwych komandosów, np. w Lublińcu - masz wroga zaatakować pierwszy, wybić go z rytmu, przejąć inicjatywę. I napierdziulać ile wlezie, żeby bolało jak najbardziej |
Hmm, może mi się coś źle zalinkowało, nie wiem. We fragmencie, który chciałem wkleić jest jeden nieuzbrojony protagonista vs czterech oponentów z maczetami. Rzecz się dzieje w ciasnym korytarzu. Nasz bohater rzuca się pomiędzy nich niczym Aragorn między orków, jeno bez miecza. Ciosy maczetą są obszerne, więc sprawnie ich unika lub wyprzedzająco blokuje. W ciasnocie nierzadko stosuje kopnięcia, w tym obrotowe. Skutecznie broni się, nawet obalony. A jaki fragment Ty widziałeś?
Czarny - 15 Stycznia 2013, 12:04
Gdyby kogoś ten Raid interesował to był jakoś z tydzień, dwa temu na Cinemax-ie, a to kanał który pokazuje wielokrotnie filmy, więc pewnie niedługo znów będzie - wystarczy pilnować.
jewgienij - 15 Stycznia 2013, 12:43
Jako zapóźniony widz nadrabiam wieloletnie zaległości cowieczornymi seansami
Ultimatum Bourne'a - mój mózg nie jest przygotowany na taki zalew informacyjny. Montaż teledyskowy go zobojętnił. Nic mnie nie obchodził bohater, gdzie jest ( w Madrycie, Rzymie czy w Londynie), co oni mają do niego, a co on do nich. Nużące, męczące kino, przerost formy nad treścią - w dodatku wszystko na śmiertelnie serio -po półgodzinie przysnąłem lekko.
Diabeł ubiera się u Prady i O północy w Paryżu.
Zaskoczenie. Myślałem, że Allen to będzie smakowity kąsek, a Prada - filmowy obowiązek. Tymczasem Woody dał naiwny i głupiutki filmik, bezkształtny i nic nie mówiący, natomiast film o modzie miał duży wdzięk i pewną lekkość, plus warsztatową sprawność, której - o dziwo - zabrakło mistrzowi.
Donnie Darko
Każdy poszczególny epizod ma cechy genialności. Wszystko razem zebrane pozostawia w poczuciu, że to szwindel i twórcy wykpili się łatwa niejasnością, nagromadzeniem dziwaczności, z którego się nie rozliczyli.
Wyspa Tajemnic
Ładnie filmowane. Leonardo nie pasuje do tej roli, drażni.
Odlot
Odlot
Szczur kucharzem, czyli Ratatouille
Na animowanych się zwykle nie zawodzę, mają dowcip i werwę, której brakuje ostatnio w Hollywood
Incepcja
Byłoby przyjemnie, gdyby autorzy nie naładowali do pieca tyle, że farba odchodzi ze ścian. I znowu Leonardo jako wdowiec, brr
Duża Ryba
Sentymentalnie, ale sam pomysł ładny
Fidel-F2 - 15 Stycznia 2013, 12:59
| jewgienij napisał/a | Diabeł ubiera się u Prady i O północy w Paryżu.
Zaskoczenie. Myślałem, że Allen to będzie smakowity kąsek, a Prada - filmowy obowiązek. Tymczasem Woody dał naiwny i głupiutki filmik, bezkształtny i nic nie mówiący, natomiast film o modzie miał duży wdzięk i pewną lekkość, plus warsztatową sprawność, której - o dziwo - zabrakło mistrzowi.
| Przecież Diabeł... to ładnie pomalowana wydmuszka, a film ratuje tylko Meryl i ładna buźka Anne Hathaway.
| ilcattivo13 napisał/a | | Ten klip, to świetny przykład tego, że mam rację. Facet musi walczyć z kilkoma naraz, nie ma czasu i możliwości, żeby zająć się którymś na dokładnie i cała walka przypomina bezładne walenie przeciwnika gdzie popadnie. Poza tym, facet zachowuje się tak, jak tego uczą prawdziwych komandosów, np. w Lublińcu - masz wroga zaatakować pierwszy, wybić go z rytmu, przejąć inicjatywę. I napierdziulać ile wlezie, żeby bolało jak najbardziej | a teraz, niedźwiedziu, idź do kąta i wstydź się
jewgienij - 15 Stycznia 2013, 13:10
| Fidel-F2 napisał/a | | jewgienij napisał/a | Diabeł ubiera się u Prady i O północy w Paryżu.
Zaskoczenie. Myślałem, że Allen to będzie smakowity kąsek, a Prada - filmowy obowiązek. Tymczasem Woody dał naiwny i głupiutki filmik, bezkształtny i nic nie mówiący, natomiast film o modzie miał duży wdzięk i pewną lekkość, plus warsztatową sprawność, której - o dziwo - zabrakło mistrzowi.
| Przecież Diabeł... to ładnie pomalowana wydmuszka, a film ratuje tylko Meryl i ładna buźka Anne Hathaway.
|
Nie spodziewałem się czegoś więcej niż ładnej wydmuszki. Może moje oczekiwania zaważyły na tym, że film obejrzałem z przyjemnością, zaskakującą dla mnie samego, bo moda i komedia a la Hollywood to dla mnie rzeczy niezrozumiałe. Jest trochę lansiarstwa, ale obiektywnie rzecz biorąc dobra, bezpretensjonalna robota.
Właśnie - bezpretensjonalna.
Bo Allen w Paryżu był pretensjonalny niestety, chyba że głębokim zamiarem filmu było ukazać, jak płyciutko Amerykanie postrzegają to miasto i jego kulturę, boję się jednak, że projektuję tę wykładnię, bo w filmie nie ma znaków, aby była uprawniona.
Fidel-F2 - 15 Stycznia 2013, 13:17
Abstrahując. Znaczy jeśli spodziewasz się kichy i dostajesz kichę oznacza, że film jest dobry?
jewgienij - 15 Stycznia 2013, 13:24
Nie.
Spodziewam się kichy, a dostaję coś zgrabnego i przyjemnego.
Z drugiej strony spodziewam się czegoś lekkiego i dowcipnego, dostaję kichę
tyle tylko napisałem
Prady nie obejrzę drugi raz, ale nie po to ją chyba kręcili
Fidel-F2 - 15 Stycznia 2013, 14:06
niech Ci będzie, dla mnie czas poświęcony na ten film był czasem straconym
ilcattivo13 - 15 Stycznia 2013, 14:49
thinspoon - no właśnie: czterech z maczetami w ciasnym korytarzu.
Fidel - ja mówię "pas". Idź poszukać sobie kogoś innego.
thinspoon - 15 Stycznia 2013, 15:35
| ilcattivo13 napisał/a | thinspoon - no właśnie: czterech z maczetami w ciasnym korytarzu.
|
Ilcattivo, jak rozumiem czterech w takim korytarzu tylko sobie nawzajem przeszkadza? Wiesz, to nie rohatyny, tylko trochę dłuższe noże. Wypunktujmy:
- 1 vs 2 - lipa. Trzeba mieć sporą przewagę umiejętności i motoryki żeby wyjść cało z takiego starcia. Naprawdę sporą. 1 vs 4 - nawet nie ma o czym mówić
- gołe ręce vs ostry kawał stali - lipa. Obrona możliwa raczej przy zastraszaniu, nie bezpośrednim ataku i również przy bardzo dużej przewadze motoryki. Gołe pięści vs cztery maczety? Taa...
- nie ma którędy sp****alać? No to odpada jedyna sensowna obrona przed czterema napastnikami z bronią. Lipa do kwadratu, dziękuję i dobranoc.
Serio, w tej scenie nie ma absolutnie nic realistycznego. Za to jest bardzo efektowna, dynamiczna i mi się podoba, tak jak i cały film.
ilcattivo13 - 15 Stycznia 2013, 15:48
Wiesz, był już taki jeden, który przekonywał ludzi, że jak się ma w rękach półtorametrowy miecz, to absolutnie nigdy przenigdy się nie będzie chciało przeciwnika kopnąć. Zwłaszcza jak ten przeciwnik też będzie miał taki sam miecz. A potem sam (chyba niechcący) wrzucił filmik, na którym gości na zawodach rycerskich poniosło i kopali się aż miło
Nie masz racji, ale nie chce mi się kłócić. Mamy na Forum paru speców od sztuk walk, może oni się wypowiedzą
thinspoon - 15 Stycznia 2013, 16:01
No widzisz, ja nie jestem ekspertem, nigdy też nie byłem w sytuacji realnego zagrożenia życia. Natomiast moje zdanie, które miałeś okazję poznać, wyrobiłem sobie na podstawie sparingów, zadaniówek i nieco głębszego zainteresowania tematem
Tu masz przykładowy filmik jak wygląda atak nożem
Nie mieszajmy filmu z rzeczywistością.
|
|
|