Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
Matrim - 30 Grudnia 2012, 21:57
Wszystko jest iluminacją. Dzięki, ilcattivo13, za przypomnienie, że kiedyś już miałem ten film oznaczony "do obejrzenia". Bo warto.
Trochę drażniło mnie zbytnie hmm... "zidiocenie" wschodnich sąsiadów (wzięci jakby sprzed dwudziestu lat), ale angielskie wypowiedzi Alexa, to faktycznie mistrzostwo
ilcattivo13 - 30 Grudnia 2012, 22:11
A prociem Ciem bałdzo
Mnie to "zidiocenie" nie ruszało - na Litwie nie takie klimaty widziałem Zresztą, co tu wiela o Litwie gadać. Odkąd Kaliningradowcy tysiącami zaczęli do Suwałk na zakupy wpadać, jeszcze bardziej idiotyczne zachowania można zobaczyć
corpse bride - 31 Grudnia 2012, 10:39
ilcattivo, a czytałeś książkę? Film Wszystko jest iluminacją jest owszem niezły, zwłaszcza wizualnie i muzycznie, ale mnie zdenerwował tym, że zupełnie nie wykorzystał potencjału książki, która jest chyba moją ulubioną książką ever, a Foer, który napisł raptem dwie powieści jednym z moich ulubionych pisarzy. Nie wdając się w szczegóły, w książce jest kilka narracji - narracja tłumacza Aleksa o podróży, listy Aleksa do Johnatana i opowieść pisana przez tego ostatniego, a dotycząca zamierzchłej historii jego rodziny. Trudno powiedzieć, że ta opowieść jest najlepszą częścią książki, bo wszystkie są świetne, ale jest rewelacyjna, bajkowa, swojska - pokazująca życie w małym sztetlu na przestrzeni wieków. Coś jak 100 lat samotności w wydaniu europejsko-żydowskim. No i oczywiście odniesienie do przeszłości nadaje sens i głębię teraźniejszości, czego w filmie zupełnie zabrakło, a dodany zamiast tego motyw z dziadkiem (w książce dużo bardziej dramatyczny) jest słaby.
W ogóle Foer piszący swoje rewelacyjne książki ma pecha do ekranizacji. Ekranizacje pojawiają się niemal natychmiast, ale widać, że ich autorzy nie radzą sobie z bogactwem tych książek. Usuwają całe warstwy opowieści jakby były to wątki poboczne, a to jest zupełna pomyłka. W ten sposób ze Strasznie blisko niesamowicie głośno (czy odwrotnie) wyszedł w sumie przeciętny film o chłopcu, który stracił ojca podczas 9-11. Znowu, zabrakło historii z bombardowanego Drezna dotyczącej dziadków i tego, jak później próbowali żyć na nowo w Nowym Jorku i jak im to nie wyszło.
Ale przyszłam tu powiedzieć, że byłam wczoraj na filmie Bajkonur (po polsku znowu coś z księżyca) i że to bardzo miły, estetyczny film, choć prostszy niż budowa cepa o miłości, zderzeniu dwóch światów, bla bla bla. Fajnie pooglądać chociażby ze względu na te dwa światy, bo oba są... kosmiczne.
ilcattivo13 - 31 Grudnia 2012, 16:25
corpse bride - dzięki, poszukam książki Ale film i tak uważam za genialny. Może dlatego, że nie znałem książki i zwracałem uwagę na całkiem inne rzeczy niż Ty
Matrim - 1 Stycznia 2013, 21:06
War Horse Stevena Spielberga.
Świetny film. Druga połowa raczej nie dla osób wrażliwych na cierpienie zwierząt, ale warto, oj warto obejrzeć całość, bo to kawał dobrego filmu. Scenariuszowo współodpowiedzialny jest Richard Curtis (ten od Love Actually, czy Czterech wesel i pogrzebu) czyli ekspert od przeplatających się wątków. I pasuje tu idealnie, bo scenerie i postacie zmieniają się co chwilę, a historia galopuje i galopuje. Końcówka jest odrobinę rozczarowująca, trochę zbyt oczywista, ale trzeba pamiętać, że to jednak historia wymyślona, a nie oparta na faktach (choć czasem wydaje się inaczej).
Poza tym, jest pięknie nakręcony. Nie widziałem jeszcze Skyfalla, czy Hobbita, więc porównania nie mam , ale dla mnie to absolutny majstersztyk. Kamiński ze Spielbergiem wrzucili większość swoich charakterystycznych zagrywek (szczególnie sekwencje kawaleryjskie i końcowe ujęcie sceny pod wiatrakiem) i nawet utopione w błocie okopy nad Sommą wyglądają pięknie.
Pewnie nie jest to film dla każdego, można się do kilku rzeczy przyczepić, ale w ostatecznym rozrachunku film i tak wygrywa. Porusza odpowiednie struny i budzi emocje, spocone oczy gwarantowane.
dalambert - 1 Stycznia 2013, 21:57
Matrim, widziałeś w kinie, czy z kabelka ?
ilcattivo13 - 1 Stycznia 2013, 22:01
"The Great Duel". Klasyka kina samurajskiego z 1964 roku, w reżyserii mistrza gatunku, Eiichi Kudo (tego od "Castle of Owls", albo "The Thirteen Assassins" na ten przykład).
Jak w większości jego filmów, tak i tutaj nie znajdziemy ani ślicznie ułożonych scen pojedynków, ani pięknych widoczków, ani czarno-białych postaci. Zamiast tego dostaniemy sporą liczbę scen realistycznie zrobionej bezładnej siekaniny na miecze, wszechobecny brud, błoto i (przeważnie okaleczone) trupy oraz pozytywnych bohaterów, którzy są albo s-synami, albo wariatami, albo przynajmniej ludźmi, którzy tak bardzo przegrali własne życie, że już chyba bardziej by nie mogli. To wszystko z ekstremalnie oszczędnym i ponurym podkładem muzycznym.
Bardzo emocjonalny film, bardzo ponury, bardzo brutalny i bardzo dobry. 8/10
Matrim - 1 Stycznia 2013, 22:09
dalambert, z antenki Dziś po południu było na HBO.
dalambert - 1 Stycznia 2013, 22:14
Matrim, a było to u nas w kinach, czy jeszcze czekamy ?
Kruk Siwy - 1 Stycznia 2013, 22:41
Od roku na ekranach. Google twoim przyjacielem.
ilcattivo13 - 2 Stycznia 2013, 03:38
dalambert - u nas to kursuje jako "Czas wojny". I chyba jest już w wypożyczalniach
Czarny - 2 Stycznia 2013, 07:14
HBO jest takie "dziwne", że też posługuje się polskim tytułem a nie oryginalnym jak podaje Matrim
Matrim - 2 Stycznia 2013, 10:21
Ano właśnie
terebka - 2 Stycznia 2013, 10:22
Również na HBO, wczoraj obejrzany, John Carter. Widowiskowość przestała już robić wrażenie, po Avatarze, i innych cudach kinematografii, gdzie żywy aktor przez cały okres przebywania na planie filmowym nieczęsto ma okazję widzieć się z innym żywym aktorem. Reklamowany od wielu tygodni na HBO, więc czekałem z niecierpliwością. Czy czekanie się opłaciło? Nie wiem. Nad efektami nie ma już sensu się rozckliwiać, bo stały się normą. Czy jest to film na drugie obejrzenie? Wątpię. Podobnie zresztą jak wspomniany Avatar. Pewnie to wina tego właśnie, że na pierwszy plan wysuwają się te efekty, które już okrzepły. Po co do tego wracać, skoro za małą chwilę pojawi się coś jeszcze bardziej efekciarskiego. Filmy, do których z upodobaniem się wraca i które radują niewyszukaną efektownością, to Terminator, który dzień wcześniej obejrzałem i do którego pewnie jeszcze wrócę. Najprzyjemniejszym wrażeniem po seansie, był ponowny widok kilku aktorów z niesamowitego Rzymu. A to akurat mała zasługa samego filmu.
Martva - 2 Stycznia 2013, 16:13
Roman Barbarzyńca. Roar. Uśmialiliśmy się jak norki, aczkolwiek od czasu do czasu mi się kołatało z tyłu głowy czy to aby na pewno jest film dla dzieci
Zgaga - 3 Stycznia 2013, 07:23
Przypominam sobie Piratów z Karaibów. Wczoraj Czarna Perła.
Hm. Wydawało mi się, że mam gdzieś 4 Na nieznanych wodach część, ale tylko mi się wydawało. Mam nadzieję, że gdzieś jest dostępna.
gorbash - 3 Stycznia 2013, 07:36
| Martva napisał/a | | Roman Barbarzyńca. Roar. Uśmialiliśmy się jak norki, aczkolwiek od czasu do czasu mi się kołatało z tyłu głowy czy to aby na pewno jest film dla dzieci |
To samo myśleliśmy, a patrząc na http://www.imdb.com/title/tt1629374/parentalguide to nie taki dla dzieci chyba jednak...
Chal-Chenet - 3 Stycznia 2013, 10:13
Odświeżyłem sobie X-Menów, a konkretnie jedynkę, dwójkę i prequel. Po raz kolejny bawiłem się wyśmienicie. Utwierdzam się w przekonaniu, że to chyba najlepsze komiksowe adaptacje, jakie widziałem.
Niebawem do kompletu pójdzie jeszcze pewnie trójka i spin-off, bo mimo, że były nieco gorsze, to i tak przypadły mi za pierwszym razem do gustu.
Martva - 3 Stycznia 2013, 11:15
gorbash, w sumie nie miałam wcześniej pojęcia o istnieniu tego filmu, i zastanawiałam się czy był w kinach w Polsce i jeśli tak, to czy miał jakieś ograniczenia wiekowe (no bo to w końcu kreskówka, a żyjemy w Polsce), ale właśnie pogooglałam i widzę że miał. A ja chyba jestem wystarczająco starszym dzieckiem
Sandman - 3 Stycznia 2013, 14:13
Roman nas rozwalił, niektóre pomysły i postacie naprawdę odjechane.
Zgaga - 3 Stycznia 2013, 17:37
| Martva napisał/a | gorbash, w sumie nie miałam wcześniej pojęcia o istnieniu tego filmu, i zastanawiałam się czy był w kinach w Polsce i jeśli tak, to czy miał jakieś ograniczenia wiekowe (no bo to w końcu kreskówka, a żyjemy w Polsce), ale właśnie pogooglałam i widzę że miał. A ja chyba jestem wystarczająco starszym dzieckiem |
Był w lato tego roku. Ale że sezon ogórkowy, szybko zniknął.
Martva - 3 Stycznia 2013, 18:16
Podróż 'Wędrowca do świtu'. Jedna z moich ulubionych części narnijskiego cyklu, trochę się zawiodłam.
ilcattivo13 - 3 Stycznia 2013, 23:06
"Zaginiony w La Manczy" ("Lost in La Mancha"). Dokument o tym, jak Terry'emu Gilliamowi nie udało się nakręcić "Człowieka, który zabił Don Kichote'a".
Absolutne must see dla każdego, kto kiedyś w życiu chce nakręcić jakikolwiek film. I w ogóle dla wszystkich, którzy chcą w życiu zrobić cokolwiek. I dla tych, którzy nie wierzą w pecha.
Historia totalnej klapy niedoszłego najdroższego filmu europejskiego, spowodowanej wysypem zdawałoby się wprost nadzwyczajnych zbiegów okoliczności (w tym jedna powódź, jedna poważna choroba głównego aktora, natowskie myśliwce, itp.). Choć muszę szczerze przyznać, że mam siakieś takie swędzące wrażenie gdzieś pomiędzy uszami, że troszeczkę jednak w tym było też winy twórców.
Poza tym, że jest cholernie pouczający, dokument warto obejrzeć też z innego powodu - jest równie bardzo cholernie emocjonalny co pouczający. I właśnie za to idealne połączenie walorów pouczająco-emocjonalnych daję 9,9/10.
Nitj'sefni - 4 Stycznia 2013, 09:48
Atlas chmur - Bałem się, ale twórcy dali radę i nakręcili bardzo dobry film. Oczywiście nie zabrakło skrótów i zmian względem pierwowzoru, ale jakoś specjalnie one nie przeszkadzają (choć przez brak wyjawienia prawdy o Unii, historia Sonmi została przesłodzona i nie daje mi to spokoju) i nie zmieniają wymowy całości. Co najważniejsze, utrzymany został duch powieści, a i z formą puzzli fajnie sobie poradzili. No i świetne aktorstwo oraz genialna charakteryzacja (która nie jest uwzględniana w nominacjach do Oscara!). Tom Hanks we wszystkich wcieleniach był mistrzowski, ale mnie chyba najbardziej rozwalił Hugo Weaving jako pielęgniarka.
Homer - 5 Stycznia 2013, 01:37
| Chal-Chenet napisał/a | | to chyba najlepsze komiksowe adaptacje, jakie widziałem. |
Watchmen, potem Sin City i X-men: Pierwsza klasa a potem długo długo nic.
Niemniej X-men i X-men 2 dają radochę, ale to jednak nie ta klasa adaptacji co powyższe. Szkoda finału tej trylogii w postaci X-men: Ostatni bastion.
edit:
Zrobiłem sobie mały bilans 2012 i wyszło mi, że kino odwiedziłem w zeszłym roku 17 razy... A wydawało mi się, że rzadko chodzę. Właśnie... to często czy rzadko?
Fidel-F2 - 5 Stycznia 2013, 12:40
Rio Animacja ze standardową fabułą. Ładna i przyjemna. Ptaki w ogólności, papugi w szczególności w roli głównej.
Magnis - 5 Stycznia 2013, 14:45
Obejrzałem Maksymalne przyspieszenie i jak na horror to kiepski film. Jednakże jako czysto rozrywkowa pozycja może się podobać. Dobra rola samego Kinga, który mnie rozbawił swoim tekstem . Emilio Estevesa znam z filmu Strzelając śmiechem i tutaj jako twardziel wypadł nieźle, a Pat Hingle jako właściciel był naprawdę wkurzający. Historia za bardzo nie zaskakuje, ale ogląda się fajnie . Ogólnie film strasznie kiczowaty przez to nieraz zabawny i z odpowiednim podejściem można obejrzeć. Ocena 5/10.
Fidel-F2 - 5 Stycznia 2013, 19:15
Miasto życia i śmierci / Nanjing! Nanjing! Wojna chińsko-japońska, rok 1937. Japończycy zdobywają Nankin. W zasadzie cały film to dwie godziny obrazów przedstawiających okrucieństwo wojny. Masowe egzekucje jeńców i cywilów, kobiet i dzieci, gwałty, rabunki, zmuszanie do prostytucji, poniżanie i stawianie na krawędzi człowieczeństwa. Krańcowe barbarzyństwo. Film jest chiński więc oczywiście znaczna większość Chińczyków w filmie jest szlachetna, dumna, honorowa i pełna poświęcenia. Trochę ten aspekt jest przegięty ale to zrozumiałe. Nieźle ukazana okropność wojny.
Darth_Franek - 5 Stycznia 2013, 20:17
| Magnis napisał/a | Obejrzałem Maksymalne przyspieszenie i jak na horror to kiepski film. Jednakże jako czysto rozrywkowa pozycja może się podobać. Dobra rola samego Kinga, który mnie rozbawił swoim tekstem . Emilio Estevesa znam z filmu Strzelając śmiechem i tutaj jako twardziel wypadł nieźle, a Pat Hingle jako właściciel był naprawdę wkurzający. Historia za bardzo nie zaskakuje, ale ogląda się fajnie . Ogólnie film strasznie kiczowaty przez to nieraz zabawny i z odpowiednim podejściem można obejrzeć. Ocena 5/10. |
Wiesz, kiedyś te filmy oglądało się nieco inaczej . Ja go znam jeszcze z VHS, a pierwszy pokaz zaliczyłem na jakimś konwencie. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że z filmoteki NURSa . Te filmiki miały swój specyficzny klimacik - kręcone w oszczędnych plenerach, bez tłumów statystów i fajerwerków FXowych . Nie mówię, że zaliczenie tego filmu poraziło moje zmysły, ale wspominam go z sentymentem. A i samego Emila z tamtych lat po prostu lubię .
Ziemniak - 5 Stycznia 2013, 20:31
Magnis, King napisał również scenariusz i wyreżyserował to "dzieło" Ale wspominam ten film z sentymentem, niektóre kawałki były całkiem niezłe (a satelita meteorologiczny powala)
|
|
|