Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
Dunadan - 13 Września 2012, 16:41
| Fidel-F2 napisał/a | | Easy rider Trochę z obowiązku obejrzany. | chcesz mi powiedzieć że nigdy wcześniej nie oglądałeś? dla mnie jedenz lepszych filmów jakie widziałem. W dużej mierze dlatego że to jeden z tych filmów gdzie wiele scen nie jest odgrywanych tylko... hm, dzieje się naprawdę - wypadają ultrarealistycznie dzięki temu. W tym sceny zażywania narkotyków
Fidel-F2 - 13 Września 2012, 16:51
No jakoś tak wyszło. Sam się dziwię.
I zaskakuje mnie Twoja opinia. Ja tam widzę masę nieporadności aktorskich, reżyserskich, zdjęciowych. Ktoś miał pomysł ale nie potrafił tego przełożyć na język filmu.
Dunadan - 13 Września 2012, 17:17
Fidel-F2, może ja patrzę nieco inaczej na ten film, bo to tak mocno w moich klimatach (w których się wychowywałem - nad wiklinowym łóżeczkiem miałem plakat z easy ridera jak byem berbeciem ). Film jest głosem tamtych lat - niemal każde 10-lecie miało taki film (Absolwent, Hair, Dazed and Confused, Znikający punkt, w pewnym sensie przygody Billa i Teda). To ikona. A ze sceny i aktorstwo słabe - tak miało być... zresztą na planie ćpali i jarali, wiec co się dziwić. Dlatego m.in. ten film jest taki niezwykły, inny, niemal dokumentalny - stąd te niedoróbki. Dziś nakręcili by ten "z ręki", w stylu Blari Witch Project, albo coś. Ale dziś chyba nie ma o czym kręcić :-/ bo na pewno nie o hipsterach
Fidel-F2 - 13 Września 2012, 19:10
I tu się zgodzę, ikona, ale ikona pod która dziś brak treści albo zostało trochę naiwnego banału. Jak byłem młodszy to też były moje klimaty, przez jakiś czas żałowałem, że nie urodziłem się tak by w 1968 mieć koło dwudziestki. Ale mi przeszło. No a film taki se.
dzejes - 13 Września 2012, 20:54
| Dunadan napisał/a | | Film jest głosem tamtych lat - |
Przypomniała mi się nieśmiertelna anegdota, którą usłyszałem w Trójce od Nieznanego Redaktora, jak to z kolegami odsłuchiwał Dark Side of the Moon. Usiedli wokół adaptera, czy innego gramaofonu, odpalili płytę z narażeniem życia przywiezioną przez jakiegoś zapewne marynarza i słuchają. Słuchają dziesięć minut. Dwadzieścia. Pół godziny mija, a oni słuchają, z rzadka tylko wymieniając uwagi, jakie to genialne, co słuchają. po czterdziestu minutach jeden ze słuchających cicho mówi "To ja jednak sprawdzę, czy igła nie przeskakuje".
Bo słuchali w kółko początku Speak to me.
Fidel-F2 - 13 Września 2012, 21:13
dzięki dzejes, odpaliłem sobie The Dark Side of the Moon
przypomniało mi się liceum
ilcattivo13 - 13 Września 2012, 22:50
"Keoma". Reżyseria Enzo G. Castellari (był także jednym ze scenarzystów), muzyka braci De Angelis, a w roli głównej Franco Nero.
Bardzo dziwny i ciężki film, nawet w kategorii spaghetti westernów. Jeśli chodzi o poziom kiczu, to jest ździebko przegięty (głównie przez sposób kręcenia ujęć i montażu scen), z bardzo mroczną atmosferą ("Django", to przy nim komedia) i z, po raz pierwszy zaobserwowanymi przeze mnie w tym gatunku, wątkami grozy. A wszystko to doprawione jest ciężką i drażniącą (wydaje mi się, że takie było jej zadanie) muzyką. Niby coś w stylu wczesnego Cohena, ze śpiewem na dwa głosy - męski i żeński - które są żywcem wzięte z metalu gotyckiego.
Moja ocena, to 7/10. Film pewnie nie każdemu podejdzie, ale warto go obejrzeć.
Dunadan - 14 Września 2012, 05:53
| Fidel-F2 napisał/a | | I tu się zgodzę, ikona, ale ikona pod która dziś brak treści albo zostało trochę naiwnego banału. |
Hm, będę sobie musiał odświeżyć i poszukać tego banału, bo nie wiem o czym mówisz serio, podaj jakiś przykład - zwrócę uwagę jak będę oglądał drugi raz.
dzejes, fajna anegdota, nie znałem jej
Fidel-F2 - 14 Września 2012, 06:19
Dunadan, ale o co kaman? Co autor chciał przekazać? Że ludzi nie należy sadzić po pozorach a poprawność społeczna tępych rednecków to tylko pozór właśnie. Hipisom przywalił podobnie. Ach, i że wolność ponad wszystko.
Czeka na nas świat Trzydziestoletni bezrobotny na garnuszku u mamy. Za co się nie weźmie to spierdo... Zasadniczo film lekko męczący ale są fajne momenty. Sczególnie ubawił mnie Bieg Alkoholika.
Dotknij mnie Znów jakaś skrzecząca rzeczywistość, patologie społeczne, itp. Ale słabiutko, strasznie słabiutko. Druga połowa na szybkim podglądzie bo już nie dałem rady. Zdecydowanie darować sobie.
Labirynt fauna / El Laberinto del fauno No bardzo ładnie i emocjonalnie . Oglądałem z przyjemnością.
Dunadan - 14 Września 2012, 09:50
| Fidel-F2 napisał/a | | Ach, i że wolność ponad wszystko. |
właśnie na odwrót... "wolność ponad wszystko" - fajna utopia. Niestety zawsze najdzie się jakiś sku*wiel który wszystko schrzani... pokazuje jacy ludzie są naprawdę i że jednostki giną w masie głupiego społeczeństwa (głupota i sztuczność nie tylko w konserwatywnych dupkach z południa ale też w hippisach). Tam jest cała masa przekazów i ciekawych postaci, szkoda że ich nie widzisz...
Fidel-F2 - 14 Września 2012, 10:31
ależ widzę i to jest ten banał właśnie, gość nagle odkrył, że świat jest podły a ludzie to skur...syny, faktycznie filozof
dalambert - 14 Września 2012, 13:32
Właśnie z dużą przyjemnością oglądam sobie Hornblower'a - serial z przed paru lat, coż za radocha dla miłośnika Honor H. oglądać tak dobrze zrobioną opowieść o pierwowzorze.
Sadze, że i Fidel-F2, by sie podobał mimo, że marynistyka napoleońska, a nie drugowojenna
Fidel-F2 - 14 Września 2012, 13:38
dalambert, każdą marynistykę lubię
dalambert - 14 Września 2012, 14:19
Fidel-F2, A widziałeś ten serialik ?
Fidel-F2 - 14 Września 2012, 14:45
niet, ale zaciekawiłeś
dalambert - 14 Września 2012, 15:03
Naprawde warto, choć w stosunku do powieści trochę "holywódzą' / bywają jakieś "wiszenia na paznokciu"/.
Sporo dobrej morskiej batalistyki, grane przyzwoicie, no i spojrzeć na napoleońskie awantury od brytyjskiej strony też ciekawie. Mundurowo dobre, wielkości okrętów zróżnicowane.
Wyciąłem co nieco. hrabek
Kruk Siwy - 14 Września 2012, 15:06
Propagowanie złodziejstwa jest jednak letko nie ten teges dalamberto...
dalambert - 14 Września 2012, 15:07
Kruk Siwy, ja tam niczego nie ściągałem, coś tylko słyszałem
A jak sam pamiętasz, parę lat temu dali to na RVP1 w nocy z niedzieli na poniedziałek / początek projekcji tak między23.45 a 0,30/ to niech się teraz łachy bujają, a kto mi nagrane taśmy zapodział to już nie wspomnę
Kruk Siwy - 14 Września 2012, 15:16
Tłumaczą się tylko winni... he he.
dalambert - 14 Września 2012, 16:01
No to mamy nowego etyka na forumie... he he
Fidel-F2 - 14 Września 2012, 16:29
Rok pod psem / A Dog Year Jeff Bridges i pies z przeszłością. Dość przyjemny, krótki film o relacjach ludzko zwierzęcych. Ale bez rewelacji.
Iscariote - 14 Września 2012, 22:09
Gniew Tytanów - chcąc się zrehabilitować po nieudanym Starciu Tytanów twórcy postanowili zrobić film bez sensu, ale za to z jajem, do tego mocno czerpiący z popularności gry God of War. Widać przynajmniej teraz, że radosna rozpierducha była priorytetem. Boli mniej niż część pierwsza.
ilcattivo13 - 14 Września 2012, 23:56
"I giorni dell'ira". Reżyseria Tonino Valerii, w rolach głównych Lee Van Cleef i Giuliano Gemma.
Bardzo dobry western z tradycyjnymi motywami zemsty i pogoni za pieniądzem, zrobiony na poważnie, jedynie z ociupinką "makaroniarskiego" kiczu. Świetne role obu głównych aktorów, porządnie i prawie że bez babołów zrobione strzelaniny (tylko rewolwer Doca Holliday'a miał włączoną opcję "unlimited_ammo") i dobra fabuła.
7,5/10 - warto obejrzeć choćby po to, żeby się przekonać, że Italiańcy umieli "westernować" też na serio.
Gustaw G.Garuga - 15 Września 2012, 06:37
Niezniszczalni 1 - eee, nawet jako nawalanka nie trzyma poziomu. Popieram Stathama, niech idzie w lud wieść, że łysina na ciemieniu nie skazuje od razu na pracę biurową
Kyle Katarn - 15 Września 2012, 19:20
"Mroczny rycerz" - dobra obsada i mroczny klimat, ale fabuła pełna dziur.
dalambert - 15 Września 2012, 19:23
Kyle Katarn, dlatego, ze scenarzysta to holywudzki bubek do efektów, a nie myślenia
joe_cool - 15 Września 2012, 19:54
Kyle Katarn,
ilcattivo13 - 15 Września 2012, 23:38
"Une corde, un Colt...". Reżyseria Robert Hossein, w rolach głównych Robert Hossein i Michèle Mercier (łi, łi, Jeoffrey de Peyrac i Angélique we własnych osobach ). Spaghetti western zrealizowany przez Francuzów, w kooperacji z Włochami. I to, że Francuzi maczali w tym łapy, wyłazi dosłownie na każdym kroku. Film wprost kipi tłumionymi emocjami, wszyscy bohaterowie są skurczysynami (kobiety największymi), a gdy ktoś przechodzi przemianę na lepsze, to i tak się okazuje, że już jest po tradycyjnych ptokach.
Fabuła jedzie wytyczonymi przez wcześniejsze 99,9% spaghetti westernów koleinami - najpierw kasa, potem zemsta. Zemsta tym straszniejsza, że mści się kobieta. Przepiękna kobieta. Z pomocą przyjaciela rodziny - faceta z najżałośniejszym uśmiechem ever i najszybszą lewą ręką... Znaczy, jest cholernie szybkim leworęcznym rewolwerowcem. Mam nadzieję, że wybrnąłem... :/
Enyłej, robię sobie jaja, ale to nie znaczy, że film jest do bani. Czy coś w tym guście. Wręcz przeciwnie - to bardzo dobry western. Rzekłbym, że ludzkość musiała bardzo długo czekać (przynajmniej kilkanaście lat), zanim Amerykanom udało się nakręcić western równie dobry, równie mroczny i równie naładowany emocjami. Przy czym u Amerykanów, w tak ciężkim filmie, musi być kilka scen rozładowujących napięcie. Jakiś gag, jakiś żarcik sytuacyjny - cokolwiek, żeby tylko żaden widz sobie po seansie żył nie podciął. A tutaj, nawet w tej jednej jedynej w całym filmie, potencjalnie wesołej scenie, na twarzy widza może pojawić się jedynie kopia uśmiechu głównego bohatera.
Bardzo dobry i bardzo mocny western. Daję 8,25/10. Ale następny spaghetti western, po jaki sięgnę, to musi być jakaś ostra i jajcarska rozpierducha z rewolucją meksykańską w tle. Bo dwóch tak ciężkich filmów pod rząd moja rubaszna nieświecia dusza nie zdzierży
Homer - 16 Września 2012, 00:30
Oj tam A z dalamberta wychodzi demagog pierwszej klasy.
Gustaw G.Garuga - 16 Września 2012, 07:40
No, jednak Nolanowie to nie typowe "bubki od efektów".
Niezniszczalni 2 - marginalnie lepsze od jedynki, bardziej na luzie. Ale dalej jednorazówka do obejrzenia jednym okiem.
Rozrywki dostarcza Bułgaria w jankeskich oczach. Oto okazuje się, że gdy
Statham nadal łysy jak się patrzy, ale trochę za często wdziewa nakrycie głowy, jak gdyby wstydził się łysiny na ciemieniu. A tymczasem powinien zrobić z niej znak firmowy i w ten sposób poprawić samoocenę łysiejących mężczyzn wszystkich krajów
|
|
|