Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
fealoce - 12 Sierpnia 2012, 21:17 No tak, to też- nie bardzo sobie wyobrażam choćby kwestię zaopatrzenia.Witchma - 12 Sierpnia 2012, 21:19
Chal-Chenet napisał/a
I motyw zamknięcia ich na miesiące pod ziemią.
No Tomek nie mógł przeżyć, że wszyscy tam poleźli...Chal-Chenet - 12 Sierpnia 2012, 21:20 Otóż to. Całościowo jak dla mnie najgorszy z trylogii, ale i tak film jest ok.Homer - 12 Sierpnia 2012, 23:05 Cóż, jeśli o Batmana chodzi, żałuję, że po motyw główny sięgnięto do późnych komiksów. Mnie dużo więcej przyjemności sprawia po prostu Batman, czyli taki jakiego mieliśmy w części jeden i dwa. Batman walczący w mroku i z mrokiem. Batman vs punktowe a nie globalne zagrożenie. Tutaj dostaliśmy Batmana na końcu swej drogi, Batmana z wizji Millera... nie do końca to chciałem zobaczyć w kinie. Może, w którejś z kolei części, ale jeszcze nie teraz. I to rzutowało na cały mój odbiór.
Także to, że z filmu owego zrobiono pożegnanie z serią. W ścisłym tego znaczeniu, ilość nawiązań do poprzednich części i przemów utrzymanych w patetycznym tonie była zbyt duża w stosunku do reszty filmu, która miała odpowiadać za mocny obrys bohaterów, ukazanie logicznego ciągu wydarzeń i samej akcji. Ja się nie chciałem w ten sposób żegnać z serią. Ja chciałem obejrzeć kolejnego nowego Batmana po raz trzeci i ostatni.
Co do fabularnych rozwiązań, miałem szczęście/pecha grać w Arkham City. Śmiem twierdzić, że fabuła z 3 części nie umywa się do tej, którą zaserwowano nam we wspomnianej produkcji, a ważne to na tyle, że i tam sięgnięto po te same motywy komiksowe.
Otwarcie Mrocznego Rycerza uważam, za najlepsze ever otwarcie filmu i w zasadzie porównanie go do MRP wystarczy by porównać te dwie odsłony. Jeden zrywa czapkę wraz z głową, drugi tylko mocno wieje.
Ale... nawet zły Batman Nolana jest Batmanem dobrym.
A na lepsze podsumowanie przyjdzie czas, gdy pooglądam w kółko MRP na spokojnie w domu, gdy już wylezie na odpowiednim nośniku. Nolan tak pędzi z akcją, że to co umyka przy pierwszym oglądnięciu przy kolejnych dopiero ukazuje kształt zamierzeń. W każdym razie dwie poprzednie części zyskiwały przy kolejnym oglądaniu.ilcattivo13 - 13 Sierpnia 2012, 09:30
Matrim napisał/a
Przysłona jest w aparacie/kamerze i reguluje dopływ światła. Po drugie, to o czym mówisz, to tylko czerwony filtr (ew. filter ), nakładany na obiektyw. Ale co do reszty to się zgadzam
feralny por. napisał/a
Zdecydowanie był to filter.
Cytat
Whatever you call it. Flogging the carrot, polishing the cuestick, choking the chicken, clearing the snorkel...
feralny, ja tę scenę ataku wyparłem jeszcze w kinie dzejes - 13 Sierpnia 2012, 09:48
Witchma napisał/a
wszyscy tam poleźli...
Nie wszyscy. Pozostałych zabito. Gordon i niedobitki się ukrywali.Witchma - 13 Sierpnia 2012, 10:13 No dobra, prawie wszyscy.Kyle Katarn - 13 Sierpnia 2012, 19:49 "Wyspa" (2005) - miałem wrażenie, że ktoś skrzyżował "Seksmisję" z "Matrixem". Dość przewidywalny i trochę naciągany, ale fajnie się oglądało.Farin - 13 Sierpnia 2012, 20:49
Witchma napisał/a
Chal-Chenet napisał/a
I motyw zamknięcia ich na miesiące pod ziemią.
No Tomek nie mógł przeżyć, że wszyscy tam poleźli...
Mnie też strasznie to debilstwo urzekło :]Witchma - 13 Sierpnia 2012, 21:09 Oj, bo idąc na film rozrywkowy popełniacie zasadniczy błąd - próbujecie go analizować jakby to było irańskie kino moralnego niepokoju.
Chyba w "Piratach" był cudny tekst, który mi się przypomina w takich sytuacjach:
- To kompletnie bez sensu!
- Ale tylko jeśli się nad tym zastanowić.merula - 13 Sierpnia 2012, 21:28 lub Madagaskarowe:
szybko, szybko, zanim dotrze do nas, ze to bez sensu.feralny por. - 13 Sierpnia 2012, 21:31 Zaraz tam analizujemy. Po prostu w całkiem niezłym filmie pojawiło się kilka scen tak głupich, że nie sposób tego nie zauważyć.
Przy okazji. Obiło mi się o uszy, że Bane jest jakoś super zagrany, że och i ach, ale chyba się nie znam, bo jakiegoś wybitnego aktorstwa tu nie zauważyłem. Owszem postać ciekawa, ale zasługi w tym aktora nie dostrzegam, każdy duży facet wypadłby równie dobrze.
No i na koniec jeszcze jedna refleksja. Najnowszy Batman jest warsztatowo identyczny z Incepcją. Muzyka, zdjęcia i wszystkie w zasadzie technikalia filmowe są takie same, a przynajmniej takimi mi się wydają.Chal-Chenet - 13 Sierpnia 2012, 21:41
Witchma napisał/a
Oj, bo idąc na film rozrywkowy popełniacie zasadniczy błąd - próbujecie go analizować jakby to było irańskie kino moralnego niepokoju.
Zaakceptowałbym takie tłumaczenie, gdyby to był "Batman" Burtona. Ale to jest "Batman" Nolana, zgrywający film prawdopodobny i super-duper realny! Urealniający kino superbohaterskie. Patrząc na niego w ten sposób, a tak chyba reżyser chce, by się na niego patrzyło, jest to po prostu babol. Witchma - 13 Sierpnia 2012, 21:45
feralny por. napisał/a
Najnowszy Batman jest warsztatowo identyczny z Incepcją.
A i obsadowo się bardzo pokrywa Ziuta - 13 Sierpnia 2012, 21:51
Chal-Chenet napisał/a
Zaakceptowałbym takie tłumaczenie, gdyby to był Batman Burtona. Ale to jest Batman Nolana, zgrywający film prawdopodobny i super-duper realny! Urealniający kino superbohaterskie. Patrząc na niego w ten sposób, a tak chyba reżyser chce, by się na niego patrzyło, jest to po prostu babol.
Ja ciągle nie mogę się przekonać do Batmanów Nolana (na najnowszy dopiero się wybieram), bo IMO Nolan pomylił powagę z realizmem. "Realistyczny Batman" to oksymoron, można co najwyżej pozorować realizm, bo inaczej film zacznie tonąć w sprzecznościach. Za to poważnego Batmana popieram w stu procentach.dzejes - 13 Sierpnia 2012, 21:52
Ziuta napisał/a
Realistyczny Batman to oksymoron, można co najwyżej pozorować realizm, bo inaczej film zacznie tonąć w sprzecznościach.
Kolega inżynier się odezwał. Więc ja może wyjaśnię, że istnieje coś takiego jak realizm psychologiczny, niekoniecznie dotyczący kwestii napędu Batmobila.Ziuta - 13 Sierpnia 2012, 22:01 Jeszcze nie jestem inżynierem, kolego mecenasie. Realizm psychologiczny nazwałem "powagą". Batmany Burtona były nie-poważne (nierealistyczne psychologicznie), Nolana są. Niestety zaplątał mu się też realizm techniczny - patrz Batmobil. Zaś wadą obu wersji jest to, że są odtwórcze. Taki Batman: The Animated Series potrafił przeinterpretowywać wątki i postaci, dodawać dużo od siebie i to tak mądrze, że te rzeczy trafiały do kanonu. Wątpię, czy to uda się filmom.
edit, bo wyszło, nazbyt biblijniedzejes - 13 Sierpnia 2012, 22:09
Ziuta napisał/a
Jeszcze nie jestem inżynierem, kolego mecenasie.
A ja mecenasem nie jestem i już chyba nie będę
Ziuta napisał/a
Batmany Burtona były nie-poważne (nierealistyczne psychologicznie), Nolana są. Niestety zaplątał mu się też realizm techniczny - patrz Batmobil.
Realizm? Na tyle, żeby bez bólu oglądać całość. Akurat odświeżyłem sobie Batman Begins i tam jest chyba najwięcej tego realizmu i jednak wciąż nie dominuje według mnie.
A co do Animated Series - to nie oglądałem, nie będę się wypowiadał. Choć myślę, że nie jest nieprawdopodobnym, że i to jest wtórne wobec podstawy, czyli komiksu.Ziuta - 13 Sierpnia 2012, 22:10 Trudno na podstawie się nie opierać, ale TAS stał się jej częścią.shenra - 13 Sierpnia 2012, 23:48 Ziuta, mój bohaterze dzejes - 14 Sierpnia 2012, 00:35
Ziuta napisał/a
Trudno na podstawie się nie opierać, ale TAS stał się jej częścią.
Hmm.. Serial to lata 1992-1998, Bane łamie kręgosłup Batmana w komiksie w 1993, Killing Joke to 1988, Batman: Year One to 1987.
Tu masz ciekawy artykuł o inspiracjach scenarzystów nowych Batmanów. Moim zdaniem mocno przeceniasz rolę serialu.Ozzborn - 15 Sierpnia 2012, 12:40 Prometeusz - szedłem na ładnie nagrany, klimatyczny film, przygotowany na durności - taka wszak jest konwencja więc z kina wyszedłem zadowolony. kretynizmy świetnie wypunktowane w "How It Should Have Ended": http://www.youtube.com/wa...=3&feature=plcp tak na oko 7,5/10
Mroczny Rycerz Powstaje - tu niestety odwrotnie, miałem duże oczekiwania i się srogo zawiodłem. W przeciwieństwie do genialnego "ponownego stworzenia" arcyłotrów w Mrocznym Rycerzu, tutaj Nolan kompletnie i totalnie zszargał idee Catwoman i Bane'a - tzn. jako postaci świetne, ale ani to Selina Kyle, ani to Bane nie był. Poza tym wymiotna ilość patosu. Jako film - świetny, jako Batman - słaaby. Ale ciągle 7/10dzejes - 15 Sierpnia 2012, 13:17
Ozzborn napisał/a
zszargał idee Catwoman
Homer - 15 Sierpnia 2012, 14:14 Ozzborn Będzie spoiler.
Spoiler:
Zgodzę się, że uczynienie z pierwotnego motywu Bane'a miłości romantycznej nie pasiło. Na szczęście nie dane nam było dłużej się nad tym zastanowić, bo akcja ruszyła z kopyta. Co do Catwomen się nie wypowiem. Minus u mnie to sposób eksponowania tej postaci w filmie - przeznaczony miejscami chyba dla nastolatków. Gdyby prawdziwa Catwomen zobaczyła w jaki sposób Nolan ją prezentuje na Batmotorze, miałby chłopina nieliche kłopoty.
Zabrakło też czasu, żeby tych bohaterów bardziej ukazać. Jak w MR była rozmowa Jokera z Harveym, tak tutaj przydałaby się Bane-Cati przed wiadomym wydarzeniem.
Zdecydowanie za dużo też pokazano w zwiastunie, przed którym broniłem się rękami i nogami, ale walneli go tydzień wcześniej przed Prometeuszem. Jeśli ktoś mi pokazuje Wayna wychodzącego z więzienia, Batmana, który konferuje z Catwomen w jednej z ostatnich scen, to czym mnie ten film ma później zaskoczyć? Dokładnie wiem co się wydarzy, tylko czekam jak to pokażą.
Największym zaskoczeniem był Littlefinger na otwarciu, następca Mahone'a .
aniol - 15 Sierpnia 2012, 17:42 Madagaskar 3 - cała masa świetnej zabawy, zarówno dla mnie jak i dla Juniorki
scena z audiencji króla Juliana u papieża - genialna!mesiash - 16 Sierpnia 2012, 10:23 aniol, też wczoraj obejrzałem. Polskie tłumaczenie trafia bardziej do widzów doroślejszych niż młodszych (słowa takie jak "bolszewicki", śmianie się z Francuzów czy też Amerykańsko-Rosyjska wojna propagandowa), ale jest kilka gagów dla wszystkich.
Osobiście trochę mnie denerwowało to że wszystko tam się świeciło i piszczało. Wciąż dobry, ale najsłabszy z trylogii.Ozzborn - 16 Sierpnia 2012, 11:36 dzejes, może zszargał to za mocne słowo, ale nijak się ona ma do kanonicznej Burtonowskiej Catwoman - może do komiksowej jej troszeczkę bliżej, ale
Spoiler:
wg mnie zastąpienie świra spowodowanego wypadkiem, walczącą o nowy start praworządnością to grube przegięcie. Dlatego mimo, że obiektywnie postać fajnie wykreowana to zbyt daleko od oryginału, choć nie aż tak jak Bane
Homer, zgadzam się.Czarny - 16 Sierpnia 2012, 11:38 A kto mówi, że Burtonowska Catwoman jest kanoniczną? Jak się odnosić to oczywiście że do komiksowej.Homer - 16 Sierpnia 2012, 13:30 W takim razie znowu punkt dla Arkham City.dzejes - 16 Sierpnia 2012, 14:51
Ozzborn napisał/a
kanonicznej Burtonowskiej Catwoman
Ach, no to "zszargał" też Batmana, Jokera, Alfreda i Batmobila.