Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
Matrim - 9 Czerwca 2012, 18:18
Moim zdaniem całkiem tak. Z tego co napisałeś o "Mundialu...", film Jacksona jest nieco bardziej subtelny w naginaniu historii A przezto bardziej wiarygodny.
ilcattivo13 - 9 Czerwca 2012, 20:24
"Zaginiony mundial" jest na tyle subtelny, że się matoły z TVP na nim nie połapały Ja zresztą też załapałem dopiero od momentu, w którym
Kyle Katarn - 10 Czerwca 2012, 10:46
"John Carter" - zapowiada się ciekawie, ale potem okazuje się mocno przeciętnym filmem z kilkoma rażącymi bzdurami - jakimś tajemniczym napojem będącym automatycznym translatorem (po wypiciu), umiejętnością skakania głównego bohatera prawie jak pchła (50 długości ciała albo i więcej) przy braku tej umiejętności u kogokolwiek innego, która to umiejętność nie wiadomo, skąd się wzięła, niewyjaśnieniem, kim są ci Warhunowie (nie pamiętam, jak to się pisze) i dlaczego wyglądają tak samo, jak Tarsowie, choć nazywają się inaczej. I potencjał tej historii został zmarnowany - brak w niej głębi i szczegółów. Te ludy na Marsie (Barsoomie) wydają się prawie nie mieć przeszłości. Wątek relacji między Barsoomem a Jasoomem i tych Thernów (jeśli dobrze zapisałem) też nie był zbyt szeroko rozwinięty. Za to wątek rywalizacji wewnątrz ludu Tarsów wydawał mi się niepotrzebny na tle powyższych, które potraktowano po macoszemu.
marekz - 10 Czerwca 2012, 10:54
Film jest kompletnie do niczego, ale akurat ta umiejętność skakania to wiadomo skąd się wzięła - z niższej grawitacji.
Kyle Katarn - 10 Czerwca 2012, 11:15
| marekz napisał/a | | ta umiejętność skakania to wiadomo skąd się wzięła - z niższej grawitacji. |
Jakoś ani ta księżniczka, ani nikt inny poza samym Carterem nie umiał tak skakać, mimo tej samej grawitacji. Zresztą, ta grawitacja jest niższa tylko ok. dwa razy, a nie sto razy. A on skakał tak, jakby była sto razy mniejsza.
A książka chociaż jest lepsza niż film? Warto przeczytać?
Ilt - 10 Czerwca 2012, 11:50
| Kyle Katarn napisał/a | | A książka chociaż jest lepsza niż film? |
Nie, nie warto. Nie warto także rozwijać tematu dlaczego nie warto.
marekz - 10 Czerwca 2012, 12:06
To dlatego, że oni zyli w marsjańskiej grawitacji od urodzenia, a Carter przeniósł się ze świata o wyższej grawitacji. Co do długości tych skoków, to naturalnie zgoda. Nie skaluje się to liniowo tylko w wyższej potędze, ale różnica była znacznie przesadzona.
Dunadan - 10 Czerwca 2012, 12:38
| Kyle Katarn napisał/a | | jakimś tajemniczym napojem będącym automatycznym translatorem (po wypiciu), |
W książce Carter był pnadprzeciętnie intelignenty - niemal geniusz, nauczył się języka Tharków w kilka dni w czym pomóc mu miałą zdolność do słyszenia myśli Tharków. Film był idiotyczny...
Co do skakania - Założenie Borroughs'a było słuszne - na początku XX wieku chyba nie znano dokładnej masy Marsa... tak samo uważano, że są tam kanały sztucznego pochodzenia ( temat niemal KOMPLETNIE pominięty w filmie!!!) dlatego też, Borroughs chcąc napisać książkę SCIENCE-fiction pisał o kanałach... co innego że nauka wtedy myliła się co do wielu rzeczy ( podobnie jak dzisiaj )
Wiele z tego co się działo w książce maiło sens na tamte czasy... nie jestety większość nie przeszło próby czasu. Podobnie było z Lovecraftem który pisał o naukowej wyprawie na Wenus gdzie nosiło się skórzane kombinezony i maski z węglowym filtrem... a potem się okazało, że na Wenus są takie warunki atmosferyczne topi się ołów.
Matrim - 10 Czerwca 2012, 13:11
| ilcattivo13 napisał/a | | Zaginiony mundial jest na tyle subtelny, że się matoły z TVP na nim nie połapały |
Chyba łatwiej Ci będzie porównać, bo nie trzeba nawet zbytnio szperać, żeby na YouTube znaleźć całość FS, a TVP w najbliższym czasie nie przewiduje powtórki Mundialu
ilcattivo13 - 10 Czerwca 2012, 19:26
Matrim - pewnie powtórzą, tylko znowu w jakiejś dzikiej godzinie. I będzie tak jak z nieocenzurowaną wersją kabaretonu z Opola '84 (Ostry dyżur), że nagram tylko połowę (ale za to z całym, niepociętym monologiem Smolenia )
Edit: ten "Zaginiony mundial" pewnie pojawi się jeszcze w sieci, ale na razie jest za świeży - dopiero co go na festiwalach puszczają
Anix - 11 Czerwca 2012, 02:21
Królowa Potępionych - jednak Tom Cruise w roli Lestata w Wywiadzie z wampirem jest lepszy, niż ten pan, który go zastąpił w "Królowej". Ogólnie film nie do końca fajny, chyba zaczaję się na książkę.
czterdziescidwa - 11 Czerwca 2012, 20:19
Hugo (2011)
Ma kilka bardzo dobrych momentów, przyjemna bajka, chociaż ani jakoś specjalnie nie mądra, ani nie wciągająca.
The Adventures of Tintin (2011)
Fajna bajka, powalająca animacja. Jeśli chodzi o komputerowe filmy, jest dla mnie teraz numerem jeden. Czy przy filmach renderowanych można mówić o "zdjęciach"? Jeśli tak, t zdjęcia są genialne.
Apocalypto (2006)
Super przygoda bez dłużenia i smęcenia. Do tego świetnie zrobiona dżungla i dzicy.
The Raid 2011
Mega giga rozwałka. Perfekcyjne kopaniny, noże maczety i karabiny. Film na poważnie, ale z puszczaniem oka "tak, wiemy że to bez sensu" - coś jak Kill Bill dla prawdziwych twardzieli. Świetnie dobrana muzyka. Polecam.
B.A.Urbański - 12 Czerwca 2012, 15:56
Iron Sky
Nie polecam, chyba że już nie macie co ze swoim życiem zrobić
czterdziescidwa, serio Ci się Apocalypto podobał? Ja widziałem jeszcze w kinach. Nie mogłem znieść tej beznadziei i pewnie gdybym nie był z kimś, to natychmiast wybyłbym z sali...
Poza tym, rozmawiałem z koleżanką z Meksyku, która się zna i mówiła, że języki też kompletnie pomylono. Więc jaki był tego wszystkiego sens?
Jak dla mnie efekt szaleństwa (tego niezdrowego) MG.
fealoce - 12 Czerwca 2012, 16:17
| B.A.Urbański napisał/a |
czterdziescidwa, serio Ci się Apocalypto podobał? Ja widziałem jeszcze w kinach. Nie mogłem znieść tej beznadziei i pewnie gdybym nie był z kimś, to natychmiast wybyłbym z sali...
Poza tym, rozmawiałem z koleżanką z Meksyku, która się zna i mówiła, że języki też kompletnie pomylono. Więc jaki był tego wszystkiego sens?
Jak dla mnie efekt szaleństwa (tego niezdrowego) MG. |
Też byłam na tym w kinie i też gdybym nie była ze znajomymi, to bym po 30 minutach sobie poszła No i ta krew wszędzie, brrrr. Gibson naprawdę z nią przesadza.
B.A.Urbański - 12 Czerwca 2012, 17:04
Bo to taki film o bieganiu... To ja już wolę zobaczyć transmisję z olimpiady
Aha, no i krew. Ale ona na olimpiadzie też czasem jest, tylko w sensownych ilościach.
czterdziescidwa - 12 Czerwca 2012, 22:53
Trochę o bieganiu, trochę o "ewolucji" i o tym że zawsze silniejszy skopie słabszego i dostanie od jeszcze silniejszego
Był efektowny. Językowo oryginalny. Główny bohater budził sympatię i trudno było się nudzić. Jak dla mnie w najwyższych 10% filmów które ostatnio widziałem.
Moneyball inny film o sporcie. Aż trudno uwierzyć, że dopiero na przełomie wieków bejsboliści dostrzegli statystykę. Ciekawe ile jeszcze takich nieodkrytych kopalni złota można znaleźć: 18 wiecznych biznesów które czekają, żeby wprowadzić je w wiek 21. Jak taki znasz, to daj znać. Ja się znam na wieku 21
shenra - 12 Czerwca 2012, 23:34
Tooth farie, The Rock w różowym stroju baletnicy - bezcenne No dobra, jeszcze te jego skrzydełka
Warth of the Titans z dużym zaskoczeniem muszę przyznać, że nie było takie tragiczne.
Memento - 13 Czerwca 2012, 21:41
Los Cronocrímenes - trochę ciapowaty, ale w gruncie rzeczy sympatyczny Hector przez przypadek trafia do wehikułu czasu. Zdezorientowany, podejmuje fatalne w skutkach działania, pada kilka trupów. Ostatnim tak dobrym filmem o przemieszczaniu się w czasie jaki widziałem, był genialny Primer. 7,5/10.
The Triangle - całkiem zgrabny horror, również rozgrywający motyw podróży w czasie (choć nie do końca). 8/10.
Blood In The Mobile - dokument o tym, skąd biorą się minerały i insze, służące do produkcji podzespołów telefonów komórkowych. Dokument ciekawy, ale nie tak rzetelny, jak mógłby - i powinien - być. 7/10.
Die Tür - siedmioletnia córka cenionego malarza po pogoni za motylkiem topi się w basenie, podczas gdy ów malarz posuwa kochankę po drugiej stronie ulicy. Zrozpaczony, przez pięć lat próbuje zapić się na śmierć, w końcu zabić w taki sposób, jaki zginęła jego córka. Nie udaje mu się, ale za to podąża za dziwnym motylkiem. Dziwność sugeruje to, iż ten fruwa sobie w środku zimy. Prowadzi malarza do drzwi, prowadzących do równoległego świata sprzed pięciu lat, gdzie jego córka nadal żyje. Nie myśląc o konsekwencjach, w ostatniej chwili ratuje ją przed utonięciem, po czym wpada na siebie, młodszego o pięć lat...
Dobry, nieco przewrotny thriller, z fajnym zakończeniem. 8/10.
Contagion - imponująca obsada (i fajny tytuł filmwebowej recenzji, pt Jak oni chorują ) i niezła fabuła - o ile ma się świadomość, że Soderbergh nakręcił mało widowiskowy, acz intrygujący IMHO film. 7,5/10.
Matrim - 13 Czerwca 2012, 22:09
Get the Gringo
Łeee... Jest klimat, jest niezła sceneria, kilka momentów, ale ogólnie to... no średniak. Zwiastun zwiastował coś innego, że niby wszelkie meksykańskie złe chłopy uwzięły się na jednego biednego gringo, a w filmie... wiadomo kto rozdaje karty. Na plus: zdecydowanie powrót Gibsona do roli, w których mu dobrze (jest nawet sztandarowy sprint ) i muzyka, ale to wiadomo mechiko! mechiko! la! la! la!.
shenra - 17 Czerwca 2012, 01:06
Mój brat niedźwiedź i znów się wzruszyłam.
shenra - 20 Czerwca 2012, 21:22
It means war ubawiłam się. Czy wspominałam już, że lubię brytyjski akcent?
dzejes - 20 Czerwca 2012, 21:53
Szepty - dobry film. Horror? Niekoniecznie.
shenra - 21 Czerwca 2012, 06:16
Suspect Zero też najs, choć nie przepadam za Eckhartem.
shenra - 22 Czerwca 2012, 13:07
Safe House nawet przyzwoite kino.
Gone mam mieszane uczucia, ale końcówka dobra.
The Devil Inside stylizacja dokumentowa ok, nie jest to żadna nowość w tej dziedzinie. Coś jak Egzorcyzmy Emily Rose i Paranormal Activity. Ogólnie spoko.
My little eye takie sobie.
Ilt - 22 Czerwca 2012, 20:13
God Bless America, o którym było przed chwilą w oczekiwankach, dziecko miłości Dnia Świra i Leona Zawodowca, wychowywane przez kino drogi. Idea jest taka - grubawy, łysiejący mężczyzna w średnim wieku, którego świat się wali (zostawiła go żona, córka traktuje go przedmiotowo, zostaje wyrzucony z pracy za niechciane zaloty, a do tego znajdują mu guza mózgu) toczący bezsensowne życie wypełnione oglądaniem durnych ludzi w telewizji pewnego dnia zbiera się w sobie (bo i tak nie ma nic do stracenia) i postanawia ubić jednego wyjątkowo bezczelnego bachora - gwiazdkę tiwi. Jednakże pojawiają się niespodziewane komplikacje i ze świeżo poznaną nimfetką wyruszają na krucjatę przeciwko chamstwie, głupocie i debilizmowi.
Wydaje się zabawne albo nietakiezłe? Niestety tylko się wydaje. Film ciągnie się jak flaki z olejem, większość scen jest nudna a do tego cały czas nie mogłem przestać myśleć o tym jakie to podobne do Leona i Dnia, bo widać to na każdym kroku i prawie w każdej scenie.
Dodatkowo film jest wycelowany w hamerykańców, gdyż tylko osoby zaznajomione z hamerykańską kulturą rozpoznają do kogo - zupełnym przypadkiem, rzecz jasna - podobne są ofiary, gazety i tak dalej. A połowa śmieszności filmu polega właśnie na tych smaczkach.
Dunadan - 24 Czerwca 2012, 20:36
Ilt, dokładnie to samo chciałem powiedzieć - amerykańska wersja Dnia świra. Sporo gorsza. Spory potencjał zmarnowany...
The Hunter (brak polskiego tytułu) - łoooo.... takiego kina mi trzeba było. Wreszcie coś innego, niesztampowego, pozwalające na refleksję i wyciszenie się. Genialna (jak zwykle?) rola Willema Defoe, ciekawa fabuła (ogólnie o kłusownictwie korporacyjnym - Defoe jest myśliwym któremu jaka biotechnologiczna korporacja zleca znalezienie ostatniego egzemplarza wymarłego podobno tygrysa tasmańskiego), absolutnie rewelacyjne krajobrazy(!!!). Na IMDB ktoś napisał, że film nie dla każdego. Faktycznie, Defoe gra w sumie antybohatera, z którego decyzjami ciężko się pogodzić. Ale cóż, tak już jest z Defoe że lubi grać LUDZKIE postaci, które popełniają błędy i robią czasem niezrozumiałe rzeczy. Gorąco polecam.
Aha film jest nieco smutny i dołujący...
ilcattivo13 - 24 Czerwca 2012, 21:24
Iron sky. Podobno nie chrapałem A ocenię, jak obejrzę jeszcze raz
Dunadan - 24 Czerwca 2012, 21:42
Też obejrzałem Iron Sky niedawno - kolejny strasznie zmarnowany potencjał, choć tragedii nie było.
| ilcattivo13 napisał/a | | A ocenię, jak obejrzę jeszcze raz |
MZ nie warto...
Rafał - 25 Czerwca 2012, 15:30
Dyktator - syn stwierdził po seansie, że jest nieźle zryty, ale OK, i o dziwo się zgadzam . Humor od skrajnie żenującego do całkiem odlotowego (np.scena w helikopterze), w każdym razie dłuuugo się o nim gada po obejrzeniu i obojętnym raczej nie zostawi. Co fajne, ludzie w kinie śmieją się cały czas, ale w kompletnie różnych miejscach - tzn, na zmianę. Żeby wyłapać wszystkie "smaczki" - w kontekście filmu brzmi dwuznacznie pewnie dwa razy będzie mało. Ja się ubawiłem, ale ludzie obok mieli kamienne miny.
No i jakiś debil z Cinema City ustawił klimę chyba na 10 stopni, pierwsza ofiara w domu właśnie dogorywa z gorączką deczko wyżej 40 stopni.
Dunadan - 25 Czerwca 2012, 22:30
Człowiek z Ziemi - the Men from Earth (2007) dawno nie oglądałęm filmu który by mnie tak wciągnął i zafascynował historią (nawet świetny the Hunter opisywany przed paroma postami). I tylko historią bo w gruncie rzeczy niczego w tym filmie więcej nie ma. Ot, historia którą facet opowiada grupie przyjaciół w jednym pokoju... nie będę za bardzo spojlował, nie czytajcie za wiele o filmie tylko obejrzyjcie. Nie ma tam żadnych pięknych scen czy FXów itp... jest tylko historia. Ale za to jaka! i to zrobiona przy jakiś minimalnych nakładach. Oglądałem niby w HD ale jakość niemal jak z kamery z supermarketu ale to bez znaczenia.
Ten film koniecznie do obejrzenia przez każdego miłośnika sci-fi i nie tylko... rzadkość.
|
|
|