Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
ketyow - 18 Stycznia 2010, 23:31
Wczoraj i dziś do koła z algorytmów pisałem listy, drzewa, kułem - tyle chyba w życiu przy Devie nie spędziłem. Wchodzę na koło i okazuje się, że facet zrobił nam "prezent" i postanowił je nam podarować - wystawiając ocenę z tego co już mamy. Tak się składa, że wcześniej było koło jedno i nie byłem na nim - świńska grypa. Więc mi oceny wystawić nie może. Chciałem je zaliczyć wcześniej, ale termin ustalony na 25 stycznia i koniec kropka. Wobec tego chcę dziś napisać koło, bo umiem. Niestety facet zaplanował sobie dziś wolne i uznał, że nas puszcza z zajęć zatem mogę je napisać - za tydzień razem z poprzednim! Nosz kuźwa mać. Dwa na raz to już nie jest taka prosta sprawa - nawet jak się umie to czasu mało, a zawsze coś się w głowie może poprzewracać jak tyle materiału na raz. Co więcej chciałem mieć na koniec 5. Jednak z pierwszej wejściówki mam 2. Czemu? Bo w zadaniu, które facet podyktował miał błąd i było niewykonalne. Doszliśmy do tego parę minut przed końcem wejściówy. I mimo tego zdążyłem zrobić program by sprawnie działał, jako jeden z nielicznych. Nie zdążyłem przenieść go z main do funkcji jak nakazywało polecenie. Ci którym nie działał do końca poprawnie, ale mieli funkcję, podostawali piątki - bo to za zdefiniowanie funkcji niby było najwięcej punktów. A zrobienie funkcji to już banał, więc nie wiem skąd te 2. Mówię, że chcę to poprawić, to on na to, że nie będzie tej oceny brał pod uwagę i żebym się nie przejmował. Dziś okazuje się, że jednak bierze i o 5 na koniec mogę zapomnieć. A niech ich szlag.
Z baz danych muszę od nowa wykonać projekt, bo padł serwer i moja baza przepadła. Grejt. Z wstępnego egzaminu z algorytmów u innego wykładowcy dostałem 3 pkt - spodziewając się 4,5. Pisałem już o tym i poszedłem walczyć o swoje. Podniósł mi o 0,5 pkt. Stwierdził, że to za co uciął mi punkt w gruncie rzeczy jest dobrze, po czym wyciągnął się na fotelu, uśmiechnął szyderczo i dodał "ale ja swojego zdania nie zmienię" i nie policzył punktu. Skutkiem czego jestem na dobrej drodze, żeby ze wszystkiego poza angielskim i elektroniką mieć tróje.
I na studiach odebrano mi już ambicje i chęć do walki - nic innego chyba tak nie demotywuje jak tamtejsza niesprawiedliwość. Mógłbym mieć to gdzieś, ale jestem wkurzony (nie, mega wkur***ny!), bo jeśli nie będę mieć teraz dobrych ocen, zabiorą mi stypendium naukowe - a to dla mnie oznacza koniec studiów (a przynajmniej dziennych), bo nie będę miał za co jeść. A w Olsztynie nie mogę nawet liczyć na sensowną robotę. Jedni mają kasę, idą na studia by przedłużyć młodość i 5 lat się bawić wyciągając od rodziców i jadąc na trójach i opłacając kolejne warunki - inni idą, żeby coś osiągnąć, czegoś się nauczyć a okazuje się, że te całe studia góvno warte, nikomu z wykładowców nie chce się nawet przekazywać wiedzy ("zróbcie se jakiś program na klasach, jeśli pytania to do google", "zróbcie bazę z takimi i takimi perspektywami - pytania? google"), niczego nowego się prawie na nich nie dowiesz, a stracisz czas, pieniądze, zdrowie...
Jak pomyślę, że miałem już dobry start na życie w Londynie, a wróciłem tu po to by się dokształcić i tamtą drogę sobie odciąłem praktycznie, to zalewa mnie krew.
BTW. Zeszły rok na studiach naukowego jeszcze nie miałem, ale dostawałem socjalne. To, jakiś grosz od mamy, plus alimenty od ojca wystarczały. Mama poszła do drugiej roboty, bierze dyżury w szpitalu po 12h, czasem 24, kupa ciężkiej pracy. Efekt? Zabrali mi socjalne, jej rodzinne i podsumowując w rodzinie jest teraz mniej pieniędzy a mama dodatkowo haruje.
Chyba będę musiał zabawić się w kombinacje, wytoczyć jej proces o alimenty, wyciąć się z "gospodarstwa domowego" i wtedy załapię się na to socjalne znowu. Innej drogi na dalsze studia nie widzę - dla dziennych studentów pracy w zasadzie niet, a to co dorobię na serwisowaniu komputerów, to grosze przy takiej konkurencji. Nie najem się na tym.
Anonymous - 19 Stycznia 2010, 07:26
ketyow, współczuję. Wykładowcy często w ogóle nie biorą pod uwagę tego, że mogą sporą krzywdę swoją niefrasobliwością wyrządzić.
nureczka - 19 Stycznia 2010, 08:56
ketyow, pamiętam jak trzynaście razy (tak, tak trzynaście) zdawałam zaliczenie mechaniki teoretycznej, bo jakiś, wybaczcie określenie dupek, otwartym tekstem stwierdził, że z baby inżyniera nie będzie.
Ale za to z geometrii wykreślnej jako jedyna na roku dostał piątkę. Co prawda komentarz wykładowcy mnie urzekł "Ta pani tak samo nic nie umie jak reszta, ale w przeciwieństwie do was, panowie, jako jedyna myśli".
Niezbadane są szlaki kojarzeniowe kadry akademickiej.
ketyow - 19 Stycznia 2010, 10:53
Najgorsi są ci, którzy z góry przyjmują, że "wszyscy studenci mają wszystko gdzieś, więc wszystkim należy się trzy" (tzn. nie więcej niż trzy). Nie uczą - bo "przecież studenci nie chcą się nic dowiedzieć" ("a mi się nie chce nic robić"). A dla mnie te trzy a cztery to być albo nie być. Jak już tyle przeszedłem, to naprawdę chcę mieć chociaż sam ten papier, żeby nie czuć że zupełnie zmarnowałem te lata. I cały czas mam nadzieję, że przedmioty na przyszłym semestrze pozwolą mi się czegoś nowego dowiedzieć. Być może czeka mnie praca+zaoczne, ale na zaocznych to u nas poziom już w ogóle zero - i jeszcze mam za to płacić?
Witchma - 19 Stycznia 2010, 11:55
Miria, gonię Cię. Dzisiaj już dwie godziny w plecy, a to dopiero wtorek...
Anonymous - 19 Stycznia 2010, 14:28
Witchma, super nie? Co gorsza, mnie samą dopadł jakiś wirus, mam gorączkę i na samą myśl o przejściu całego miasta w celu dotarcia do pracy łapią mnie dreszcze. Alternatywa samochodowa też mi się nie uśmiecha w tym stanie.
Witchma - 19 Stycznia 2010, 15:10
Miria, szkoda gadać po prostu.
ketyow - 19 Stycznia 2010, 15:32
Kur** mać! Siadam do tych jeb*** baz danych i po pół godziny pracy padł serwer. No ochu*** do reszty! Jutro mam ostateczny termin, a prawda jest taka, że już tydzień temu miałbym to z głowy, ale... wtedy padł serwer! Przecież to przekracza wszelkie granice. Jak ja mam pracować w takich warunkach? A niech mi powie gość, że mogłem robić wcześniej niż na ostatnią chwilę, to lepiej żeby miał mnie kto przytrzymać. Bo jak zrobiłem wcześniej to po padzie serwera wszystko się skasowało. Pier***e to! Brak mi przekleństw, żeby wyrazić to co czuję.
Ellaine - 19 Stycznia 2010, 18:27
Prawdopodobnie, żeby uzyskać optymalne warunki do nauki do egzaminów będę musiała wyprowadzić się z domu na parę tygodni :/
Wkurza mnie to niemożebnie, myślałam, że może będzie spokój, ale nie... bo po co? Nawet mu nie jestem w stanie krzywdy zrobić, jedyne co mogę, to zadzwonić do siostry i poprosić o azyl polityczny. Niestety tylko na parę tygodni... potem wyjadę na tydzień na Pomorze, ale ostatecznie będzie trzeba wrócić do tego osobistego piekiełka :/ ech, szkoda, że mam jeszcze ponad rok studiów. Ale nie ma szans, za rok się wyprowadzam, nawet jeśli miałabym wylądować pod mostem.
ketyow - 19 Stycznia 2010, 19:53
Co za burak programujący klienta SSH wpadł na pomysł, żeby skrót klawiszowy ctrl+c wylogowywał z programu? Dla niektórych piekło będzie srogie.
nureczka - 19 Stycznia 2010, 20:16
ketyow, kiedyś brałam udział w strasznej awanturze, bo jakiś pacan rąbnął się w definicjach znaków narodowych i w polskiej stronie zmapował Enter na CTRL+C. Rzecz dotyczyła Unixa bardzo znanej firmy, system wraz z maszyną kosztowały niewyobrażalne jak na owe czasy pieniądze, a tu taki ZONK.
lucek - 19 Stycznia 2010, 20:36
ketyow, ctrl+c to domyślne zakończenie programu w konsoli, to nie klient ssh
Poza tym, go puttyl
ketyow - 19 Stycznia 2010, 21:13
lucek, muszę używać tego, bo na tym mamy kolokwium :/ Głupio by było jakbym się przyzwyczaił do czegoś wygodniejszego, a potem się irytował. BTW - też mi nauka baz danych na dziadowstwie, które nawet nie sprawdza warunków. Możesz go źle wprowadzić, popełnić jakiś błąd i nie masz o tym pojęcia. No comments.
ihan - 19 Stycznia 2010, 21:23
| Miria napisał/a | | Wykładowcy często w ogóle nie biorą pod uwagę tego, że mogą sporą krzywdę swoją niefrasobliwością wyrządzić. |
Hejka, proszę nie uogólniać
Wnerwia mnie, że do 4 roku studiów (z warunkiem bo z warunkiem, ale jednak) dochodzą ludzie bez wiedzy elementarnej. Jednostki, ale jednak, znaczy, że komuś wcześniej nie chciało się przypilnować.
ilcattivo13 - 19 Stycznia 2010, 21:31
Agi - pewnie masz rację. Zobaczymy, co będzie dalej, w piątek będę widział raport policjantów.
| Jedenastka napisał/a | Ciekawe, jak to zniosła. Napisz . |
nadspodziewanie dobrze. W sanatorium MSWiA jest masa kawalerów i ponoć już jakiś "scyzoryk' z Kielc smali do niej cholewki
Khorne_S - 19 Stycznia 2010, 21:39
| Ellaine napisał/a | | Ale nie ma szans, za rok się wyprowadzam, nawet jeśli miałabym wylądować pod mostem. |
To nie jest takie zle...z kilka razy już nocowałem pod mostem z braku lokum...Wrocław np Poznań...i jak się z "kochanym" ojcem pokłóciłem to tydzień na sadybie w wawie nocowałem....
Anonymous - 19 Stycznia 2010, 21:41
| ihan napisał/a | Miria napisał/a:
Wykładowcy często w ogóle nie biorą pod uwagę tego, że mogą sporą krzywdę swoją niefrasobliwością wyrządzić.
Hejka, proszę nie uogólniać |
Ależ nie śmiałabym, pani profesor.
Jedenastka - 19 Stycznia 2010, 21:48
| ilcattivo13 napisał/a | nadspodziewanie dobrze. W sanatorium MSWiA jest masa kawalerów i ponoć już jakiś scyzoryk' z Kielc smali do niej cholewki |
A wiesz, że właśnie tego się spodziewałam?
Dziwne, jak zaskakujące porafią być reakcje szefów i szefowych "z piekła rodem"...
ilcattivo13 - 19 Stycznia 2010, 21:52
ale moja shefowa nie jest wcale z piekła rodem. Ona zawsze głośno krzyczy
Ellaine - 19 Stycznia 2010, 22:22
| Khorne_S napisał/a | | To nie jest takie zle...z kilka razy już nocowałem pod mostem z braku lokum...Wrocław np Poznań...i jak się z kochanym ojcem pokłóciłem to tydzień na sadybie w wawie nocowałem.... |
Cóż, może kiedyś też spróbuję, ale póki co wciąż jeszcze mam dokąd pójść.
mBiko - 19 Stycznia 2010, 22:32
Mam coraz silniejsze przeświadczenie, że moi współpracownicy pochodzą z Marsa. Ewentualnie z jeszcze odleglejszej planety.
Anonymous - 19 Stycznia 2010, 22:50
A mogę jeszcze ponarzekać na sprzęt? Dziękuję wam ślicznie. Ostatnie tygodnie pokazały, że z Microsoftem bardzo się nie lubimy; z wzajemnością. Oto, moi drodzy, jest Office. Zwykły Office 2003 edition, który przez ponad dwa miechy od zainstalowania chodził sprawnie. Napisałem nawet śliczne opowiadanko, które rozsyłam, gdzie mogę, by uzyskać jakiś feedback. I tak się składa, że owo opowiadanko, było trzecim - zaczynam myśleć o zbiorku, otwieram edytor tekstu i...zonk. Mamy cudowny napis: "this modification is not allowed because the document is locked", co oznacza ni mniej, ni więcej, że Żerań nie może pracować w Wordzie. Nie blokowałem edytora, on sam z siebie zabronił mi pisać. Zbuntował się, s...yn jeden. I nie wiem, czemu. A że ja nie lubię, gdy mi się maszyna buntuje, to wywaliłem drania i zainstalowałem 2007 Pro. I zonk, bo tutaj trzeba mieć CD-KEY... Problem rozwiązałem usuwając odpowiednie pliki w rejestrze, ale zostaje internetowa aktywacja. Activation Wizard mi się pojawia za każdym razem, kiedy chcę odpalić edytorek. Za każdym razem mamy komunikat o tym, że pozostaje mi coraz mniej prób (tzn mogę pracować, ale jeszcze 10 takich operacji i pewnie nie będę mógł...). A rejestrować office'a nie mogę, nawet gdybym chciał, bo system uznaje mi cd-keya za nieprawidłowy. Stawiam mały palec u ręki, że istnieje opcja likwidacji tej cholernej internetowej aktywacji. Jeśli jeszcze raz zobaczę reklamy Microsoftu, piszące o "doskonałych" produktach, powystrzelam cholery. To raz.
Dwa - jutro mam egzamin z jednej "kobyły", prawa pracy. Pojutrze mam ze spadków, a kolejne dni to postępowania szczególne, prawo handlowe i parę innych równie fascynujących rzeczy.
Ellaine: współczuję, *hug*. I wiem, jak to jest, sam myślałem o przeprowadzce z powodu starego, ale ostatnio jest jakby lepiej. Pewnie we wrześniu i tak pójdę na swoje.
dzejes - 19 Stycznia 2010, 22:56
Znaczy zajumałeś Worda i teraz na niego narzekasz?
Ellaine - 19 Stycznia 2010, 23:02
| Żerań napisał/a | | Ellaine: współczuję, *hug*. I wiem, jak to jest, sam myślałem o przeprowadzce z powodu starego, ale ostatnio jest jakby lepiej. Pewnie we wrześniu i tak pójdę na swoje. |
Dziękuję, Żeraniu. Ja niestety wiem, że nie będzie lepiej, może być już tylko gorzej. I to mnie także irytuje, bo patrzę jak ten człowiek się stacza, a ja nie jestem w stanie go otrzeźwić w żaden sposób. Nikt nie jest, bo on nie widzi problemu.
Jasne, śmierć bliskiej osoby działa dołująco... Ja nie miałam wyjścia - musiałam jakoś zacisnąć zęby i nie dać się ponieść ochocie przejścia na drugą stronę. Ale... obawiam się, że jego już nie stać na to. Mnie pozbieranie się i tak zajęło dwa miesiące (aż? tylko?), i chociaż wciąż to boli, to jednocześnie "da się żyć" (co wcześniej nie było takie pewne). W taki, czy inny sposób, ale jednak "da się żyć", bo nie mam innego wyjścia...
Anonymous - 19 Stycznia 2010, 23:04
Nie, js. Tylko po cholerę mam za każdym razem przy instalacji szukać cdk? Człowieku, u mnie jest za duży bajzel na biurku, żebym przerzucał kolejne stosy płyt w poszukiwaniu właściwego opakowania. No nie mów, że ty wszystkie takie rzeczy trzymasz pod ręką:) To, że ktoś kombinuje przy technikaliach nie oznacza od razu, że piraci - poza tym, tylko ci co udostępniają pliki łamią prawo:D. Ale dla jasności już wyjaśniam, że obie wersje są legalne.
Ostatecznie zawsze mogę zadzwonić do MS i aktywować przez tel...Ale to jest za proste.
Ellaine: zabrzmi to może okrutnie, ale może taki wstrząs i upadek właśnie podziała mobilizująco? W moim przypadku parę nagromadzonych rzeczy zadziałało, jak kubeł zimnej wody, heh. *hug jeszcze raz*
Fidel-F2 - 19 Stycznia 2010, 23:19
| Żerań napisał/a | | Zbuntował się, s...yn jeden. I nie wiem, czemu | bo mu nie podałes kodu, też tak miałem, jakiś czas temu
Duke - 20 Stycznia 2010, 11:36
Projekt nad którym siedziałem ostatnich parę dni na etapie 99,99% ukończenia został przekazany lokalnej gwiazdeczce Zagdnijcie kto znowu będzie błyszczał przed szefostwem i udawał bystrą i kreatywną
Agi - 20 Stycznia 2010, 11:48
Trzeba było na przed oddaniem zmienić jakiś istotny parametr.
Zgaga - 20 Stycznia 2010, 12:15
Nieznajomość, moja, języka angielskiego.
"Czego Jaś się nie nauczył...."
merula - 20 Stycznia 2010, 12:59
właśnie nie wiem, czy cieszyć się, czy wkurzać. bumelujący w domu mąż stwierdził, że czas iść na obiad . i wyszedł
|
|
|