Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
Martva - 15 Lutego 2012, 21:54
Bo nie było rozlewu krwi i porno-horroru, przecież
nureczka - 15 Lutego 2012, 21:56
| RaV_Gluchowski napisał/a | | mimroła |
Co to znaczy? Pytam nie złośliwie, wręcz przeciwnie słowo mnie urzekło (fonetycznie) więc chciałabym poznać znaczenie i używać.
Fidel-F2 - 15 Lutego 2012, 22:01
RaV_Gluchowski, grzecznie zapytałem (bo skoro uważam ten film za dzieło geniuszu to mocno zdziwiłem się tak drastycznie różniącą się oceną i chciałem poznać jej umocowanie; z naturalnej ciekawości), olałeś mnie, więc nie spodziewaj się przyjacielskich przekomarzań.
RaV_Gluchowski - 15 Lutego 2012, 22:08
Hej Matrimie Hm, skoro piszesz, że przesadzam, to może masz i rację, ale raczej to jest tak, że kropla przelała czarę... Zdarzało nam się w przeszłości z messer Fidelem poprzekomarzać, i zawsze odnosiłem wrażenie, że im jestem grzeczniejszy, tym on agresywniejszy. No a kiedy po pół roku nieobecności wpadłem na forum, a sytuacja okazała się całkowicie niezmienna - poczułem nagła znużenie - niechęć do dalszej korespondencji z Fidelem.
Zdanie "spróbuj czytać ze zrozumieniem i odpowiadaj na pytania, które ci zadano", tudzież "facepalmy" nie urzekły mnie swą urodą.
Na chłodno - faktycznie trochę "overreakcja" - ale, jak pisałem, to procent składany.
Co do samego "Między słowami" - mógłbym zapisać całą stronę odczuciami - ale i tak na koniec sprowadziłoby się to to tego, co ze 100% trafną zwięzłością określiła Martva - bo to nie był "porno -horror"
Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki...
Uwielbiam kino mocno przyprawione i raczej stare - jestem wielbicielem kina niesamowitego - w tym tak specyficznych podgatunków jak tzw Euro Cult (gialli, italo gothic, filmy Franco i Rollina, zombie Fulciego, Argento, templariusze de Ossorio ), jak filmy Hammera czy AiP, czy dalekowschodnie kino niesamowite. Kocham Hitchcocka, filmy noir, fimy Vala Lewtona, horrory Universalu...
Na przeciwległym horyzoncie mych upodobań leżą filmy tzw obyczajowe i szczególnie przeze mnie znienawidzone "komedie romantyczne".
"Lost In Translation" niebezpiecznie przypomina i jedno i drugie. Jest, w obu tych gatunkach świetna - dlatego zamiast reakcji alergicznej (wysypka, suchy kaszel) są u mnie słabe bo słabe, ale jednak Ot - dokładnie takie 6/10. Zastrzegam - ultrasubiektywnie !!!!
PS.
"Mimroła" to takie śląskie określenie na coś mdłego, niedookreślonego.
pozdrawiam wszystkich serdecznie ! No a co do Fidela to naturalnie nie mam Mu niczego za złe - tyle tylko, że nadajemy na różnych poziomach intensywności (że tak to ujmę) przez to raczej nie będę z Nim korespondował.
nureczka - 15 Lutego 2012, 22:15
Fidel-F2, to ja Ci w międzyczasie powiem, dlaczego mi się nie podobał. (Aczkolwiek wbrew pozorom to znacznie trudniejsze niż napisać dlaczego coś się podobało). Otóż podczas oglądania cały czas to, co się działo na ekranie było mi w sposób doskonały obojętne. Czasem lubisz postacie (wtedy im kibicujesz), czasami nie lubisz (wtedy czekasz, że im się noga powinie) - tak czy siak, są jakieś emocje. A w tym przypadku emocji zero. Natomiast rozwój akcji i przeżycia wewnętrzne bohaterów zainteresowały mnie równie mocno jak wymiary ochronne szprotki. (Może dlatego, że nigdy nie byłam podstarzałym amerykańskim reklamiarzem).
Nie jestem targetem. Widocznie RaV_Gluchowski też nie jest.
| RaV_Gluchowski napisał/a | | Na przeciwległym horyzoncie mych upodobań leżą filmy tzw obyczajowe i szczególnie przeze mnie znienawidzone komedie romantyczne. |
Bardzo lubię.
RaV_Gluchowski - 15 Lutego 2012, 22:17
"Między ludźmi istnieje podobieństwo cielesne, ale żadnego, jeśli idzie o upodobania" - D.A.F de Sade
| Cytat | | Natomiast rozwój akcji i przeżycia wewnętrzne bohaterów zainteresowały mnie równie mocno jak wymiary ochronne szprotki. | - Nureczka, touche !
Matrim - 15 Lutego 2012, 22:21
| RaV_Gluchowski napisał/a | | Zdarzało nam się w przeszłości |
Nie wiem, jak sądzą inni Moderatorzy, ale mnie się wydaje, że padłeś ofiarą własnych uprzedzeń, sam dodałeś podtekst i jestem tego niemal pewny, bo przeczytałem Waszą wymianę postów kilka razy To taka uwaga na przyszłość.
I na tym temat wzajemnych relacji skończmy.
RaV_Gluchowski - 15 Lutego 2012, 22:25
Może jestem zbyt delikatny Tą czy inną sposobą, EOT, tyle fantastyki jeszcze czeka, żeby się o nią pospierać !
Fidel-F2 - 15 Lutego 2012, 22:32
| nureczka napisał/a | | Otóż podczas oglądania cały czas to, co się działo na ekranie było mi w sposób doskonały obojętne. | Otóż oglądając Między słowami miałem dokładnie tak samo. W zasadzie nic się nie dzieje, jakieś sceny bez większego składu. Rano wstał, zjadł śniadanie, popatrzył w lustro, umył zęby, poszedł po fajki, posiedział, popatrzył w okno, wypił drinka, zrobił głupią minę, gdzieś poszedł, coś tam powiedział, bez emocji, znużony, nie na miejscu - kogo to ciężkiej cholery obchodzi? Tak miałem mniej więcej do połowy. A potem była równia pochyła, z każdą sceną staczałem się w coraz głębszy zachwyt. I powiem Ci, też trudno mi powiedzieć dlaczego. Zwyczajnie dusza mi się radowała i przepełniała sympatią i optymistycznym spokojem. Na koniec miałem ochotę przytulić panią Coppolę uściskiem szczerej serdeczności.
ilcattivo13 - 15 Lutego 2012, 23:48
| Fidel-F2 napisał/a | | Otóż oglądając Między słowami miałem dokładnie tak samo. W zasadzie nic się nie dzieje, jakieś sceny bez większego składu. Rano wstał, zjadł śniadanie, popatrzył w lustro, umył zęby, poszedł po fajki, posiedział, popatrzył w okno, wypił drinka, zrobił głupią minę, gdzieś poszedł, coś tam powiedział, bez emocji, znużony, nie na miejscu... |
normalnie zaczynasz spoilerować jak sam Lis-us
Fidel-F2 - 16 Lutego 2012, 00:28
ilcattivo13, +1
Ostatni dzień lata / Last Day of Summer Niezbyt bystry, ciągle upokarzany, zaszczuty chłopak przestaje sobie dawać z tym radę i staje na krawędzi przepaści, szczęśliwie na jego drodze staje piękna zakładniczka. Niegłupi film, fajnie zrobiony.
Gustaw G.Garuga - 16 Lutego 2012, 05:25
Lost in Translation - może tym nieporuszonym coś przepadło w tłumaczeniu Serio, to jest film prawie doskonały (poza jedną możliwą wpadką chronologiczną) w wypełnieniu celu, jaki sobie postawił - pokazać w zwodniczo prosty sposób nieznośne skomplikowanie życia, międzyludzkich relacji, społecznej presji, relacji marzenia-rzeczywistość, kryzysu tożsamości, dojrzewania vs starzenia się, itd. Do tego wszystko na tle obcej kultury - te zderzenia obyczajowo-kulturowe są znów zwodniczo proste, a zarazem dotykają sedna realiów życia w tak obcym kraju. A wszystko to przenika słodko-gorzkie, bolesno-przyjemne... nie wiem, co, ale coś na pewno. Trudno się o takim filmie mówi, bo jego magia jest w dużej mierze niewerbalna - tylko wyczuwalna.
Fidel-F2 - 16 Lutego 2012, 07:22
Gustaw G.Garuga, obejrzyj Somewhere. - Między miejscami Coppoli. Ciekawym Twojego zdania.
Gustaw G.Garuga - 16 Lutego 2012, 07:46
Nie omieszkam
Witchma - 16 Lutego 2012, 08:44
| Gustaw G.Garuga napisał/a | | to jest film prawie doskonały |
Pod tą opinią się podpisuję. "Między słowami" zrobiło na mnie ogromne wrażenie, być może dlatego, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego (znajomy zrecenzował to niemal jako komedię omyłek...).
Gustaw G.Garuga - 16 Lutego 2012, 11:03
| Witchma napisał/a | | (znajomy zrecenzował to niemal jako komedię omyłek...) |
Nie załapał. To jest jeden z filmów, do których co jakiś czas wracam, chcąc przeżyć te same emocje, a zarazem się ich bojąc - bo jednak ten film porusza mnie do żywego.
A dziś Gladiator - też po raz któryś. Jedna nowa myśl mnie naszła, jak dobrze byłoby, gdyby zakończyli film po tym, jak (film stary i znany, nikomu chyba nie zaspojleruję) Maximus w końcu wyzionąwszy ducha, w zaświatach spotyka żonę i syna. Byłaby piękna klamra - pierwsze ujęcia filmu to były przecież marzenia Maximusa o powrocie do rodziny, zakończenie mogłoby te marzenia spełnić i ciach, cały ten Rzym, polityka, cesarstwo, republika, itd. na bok, bo są przecież bez znaczenia wobec dramatu jednego człowieka... Zamiast tego niestety nie mogli się oprzeć wrzuceniu drętwej gadki i patosu. Szkoda. Ale film i tak się nadal broni, i to skutecznie.
nureczka - 16 Lutego 2012, 11:10
| Gustaw G.Garuga napisał/a | | może tym nieporuszonym coś przepadło w tłumaczeniu |
Myślę, że po prostu nie poruszyło. "Dlaczego zachwyca, jeśli nie zachwyca".
| Gustaw G.Garuga napisał/a | | Nie załapał. |
Myślę, że nie koniecznie. Ja też głównie pamiętam owe pomyłki. Na poziome intelektualnym wiem, że nie o to chodziło, ale jako że warstwa emocjonalna mnie nie poruszyła, to podczas spontanicznego opowiadania chowa się na drugim planie.
Gustaw G.Garuga - 16 Lutego 2012, 11:20
No fakt - niełatwo zrelacjonować istotę tego filmu, powierzchowna akcja z konieczności jest więc na pierwszym planie. Z tym tylko, że po zrelacjonowaniu tych wszystkich zabawnych omyłek warto jednak wyjaśnić zasłuchanemu w naszą relację potencjalnemu widzowi, że to nie jest bynajmniej sedno.
RaV_Gluchowski - 16 Lutego 2012, 13:16
Gustaw :
| Cytat | | Lost in Translation - może tym nieporuszonym coś przepadło w tłumaczeniu |
+1
Nureczka :
| Cytat | | Myślę, że po prostu nie poruszyło. Dlaczego zachwyca, jeśli nie zachwyca. |
+1
IMO Obydwoje macie trochę racji. Jak nie zachwyca, to nie zachwyca - i tyle. Dlaczego krewetki są tak pyszne, skoro nie są wcale pyszne ?
Mnie w "Lost In Translation" najbardziej podobały się Japonia i Bill Murray. Warstwa międzyludzka do mnie nie trafiła - przecież jednak nie dlatego, że jest "słaba", a prędzej dlatego, że mi wrazliwości nie dostaje. Samokrytycznie to przyznaję - że gust filmowy mam na mocne, niekoniecznie wysokiej artystycznej próby, wrażenia nastawiony.
pozdrawiam !
PS.
A niby dlaczemu jestem wielbicielem Conana ? No chyba nie dla przemyslen o naturze człowieka
dalambert - 16 Lutego 2012, 13:23
| Gustaw G.Garuga napisał/a | | A dziś Gladiator - też po raz któryś. Jedna nowa myśl mnie naszła, jak dobrze byłoby, gdyby zakończyli film po tym, jak (film stary i znany, nikomu chyba nie zaspojleruję) Maximus w końcu wyzionąwszy ducha, w zaświatach spotyka żonę i syna. Byłaby piękna klamra - pierwsze ujęcia filmu to były przecież marzenia Maximusa o powrocie do rodziny, zakończenie mogłoby te marzenia spełnić i ciach, cały ten Rzym, polityka, cesarstwo, republika, itd. na bok, bo są przecież bez znaczenia wobec dramatu jednego człowieka... Zamiast tego niestety nie mogli się oprzeć wrzuceniu drętwej gadki i patosu. Szkoda. Ale film i tak się nadal broni, i to skutecznie. | + 1
oraz przeca ta cała "polityka i historia" to w Gladiatorze pic na wode i fotomontaz, czyli jak sobie mały Icuś z LosAglelesowa wyobraża Starożytny Rzym. A polityczne dyskusje w tem kińsku są na poziomie holywódzkiego popierania Demokratów
Gustaw G.Garuga - 16 Lutego 2012, 14:24
| RaV_Gluchowski napisał/a | A niby dlaczemu jestem wielbicielem Conana ? No chyba nie dla przemyslen o naturze człowieka |
Też jestem - i pamiętam, że Conan lubił sobie podumać filozoficznie na poziomie zupełnie satysfakcjonującym dla nastoletniego czytelnika Przejrzałem teraz na szybko cytaty w Wiki i od razu przypomniały mi się takie przemyślenia jak np. "Jeśli życie jest złudą, to i ja jestem złudą, zatem złuda jest dla mnie rzeczywistością." "Barbarzyństwo to naturalny stan ludzkości - cywilizacja to wybryk natury i barbarzyństwo ostatecznie zatriumfuje" "Ludzie cywilizowani są większymi chamami niż niecywilizowani, bo nie boją się, że ktoś im za złe słowo rozwali łeb"
dalambert, nie jest aż tak źle. W porównaniu z realiami w "300" Gladiator to jak wycieczka po British Museum
Kruk Siwy - 16 Lutego 2012, 14:30
300 nie udaje filmu historycznego. Więcej nawet - przywołuje konkretne kadry z komiksu.
Gladiator to piękna wizja plastyczna, ale wszystko się w nim sypie, od militariów przez fałszywe odniesienia do historii aż po celtycką muzykę, która pasjami (jak wiadomo)grywano w Mieście.
dalambert - 16 Lutego 2012, 14:38
Gustaw G.Garuga, Scenograficznie i kostiumowo niewątpliwie grubo lepiej, acz stonowana plastyka filmu / ej, ci pretorianie na czarno z końskimi ogonami/ tyz jest stylizacją, ale znakomita, co do "historii" to oba są siebie warte . W Gladiatorze mamy bzdury historyczne z prawdzwymi nazwiskami, w 300 mamy skomiksowaną do imentu legendę Leonidasa. I tu i tam szlał "mały Icuś Holywódzki"
Gustaw G.Garuga - 16 Lutego 2012, 15:15
Kruk Siwy, była tu na tym forum długa i nudna dyskusja na temat historyczności 300. Film korzysta z historycznego wydarzenia, reżyser utrzymywał, że jest w 90% historycznie "akuratny", mnie to wystarcza, żeby mówić o nim jako o fantasy historycznej (czy też "historyzującej"). NB, do scen z komiksu sporo dodano - ale to inna dyskusja.
Z muzyką w Gladiatorze jest ten problem, że prawdziwej rzymskiej nie znamy, więc to bym akurat odpuścił - nie dlatego, że chcę, ale że muszę. dalambert, przewaga historyczna Gladiatora nad 300 moim zdaniem wynika z tego, że po prostu jest to zrobione w konwencji bardziej realistycznej, można wręcz poczuć zapach pyłu na arenie Koloseum; w 300 jest to odrealnione do granicy wytrzymałości. Nie jest to jednak przewaga absolutna, oba podejścia dadzą się obronić, szczerze mówiąc wizja 300 nawet lepiej się sprawdza w formule historycznego mitu/legendy, jaką obrali twórcy.
dalambert - 16 Lutego 2012, 15:24
Gustaw G.Garuga, ni i się zgadzam, po prostu zwracałem uwagę na mały paradoks. Gladiator co do faktów historycznych jest bzdurą i konfabulacją w 90 % , ale "sztuki oprawne" - scenografia, kostiumy, sprawiają, że niezrientowani / czyli 99 % widzów/ mogą go uważać za film Historyczny.
Zaś w 300 mit Leonidasa i fakty / te znane z pod Termopil / są "prawdziwe " w 90 % zaś plastyka opowieści tak odczapowo komiksowa, że ogląda się to jak czysty bajer.
Ot taka mała siurpryza
Iscariote - 16 Lutego 2012, 15:31
| Kruk Siwy napisał/a | | 300 nie udaje filmu historycznego. Więcej nawet - przywołuje konkretne kadry z komiksu. | I tak jest i tak być powinno i nie ma co dyskutować o wartości merytorycznej, bo jeśli tam jakaś jest to przypadkowa. To zawsze była i będzie ekranizacja komiksu superbohaterskiego opartego na legendzie 300.
Gustaw G.Garuga - 16 Lutego 2012, 15:33
dalambert, życie i Holiłód są ich pełne
NB, w Joannie d'Arc Bessona rycerstwo paraduje w zbrojach płytowych nawet po komnatach, studiując mapy jak gdyby nic to całe żelastwo nie ważyło. To może irytować - ale jaka wizja, po prostu średniowieczne Transformers
nureczka - 16 Lutego 2012, 15:58
| Gustaw G.Garuga napisał/a | | rycerstwo paraduje w zbrojach płytowych nawet po komnatach |
Historia notuje filem, w którym rycerz w zbroi płytowej przechdzał się po łące z ukochaną. A nawet rwał dla niej kwiecie.
RaV_Gluchowski - 16 Lutego 2012, 16:06
Gustaw G.Garuga, fakt, Conan lubił sobie "pofilozofować" (podobnie Cairen ) - ale, właśnie, tej filozofii jest jedno zdanie na całe (często tłuste) opowiadanie ! A reszta - to, jak mawiają - wutka i żńeńcie
Zresztą nie jesta tak, ze człowiek ucieka od filozofii. Taki markiz de Sade - taka "Justyna" to - 10 stron pornografii i 15 stron filozoficznych, i znowu 10 str porno, i znowu 15 filozofii - i tak cała książka - a jednak to kawał dobrej literatury !
Ja czasami, oprócz indywidualnego zdania, czuję obcowanie z czymś dobrym (niech to będzie "Blade Runner" czy "Lost In Translation") tylko osobiście nie oczuwam dreszczy zachwytu. Bywa i w drugą stronę, odczuwam "sinful pleasure" w kontaktach z kiczem, filmową czy literacką pulpą.
PS.
A co do ryczerzy w zbrpojach płytowych - o ile pamiętam, w Excaliburze cały czas w takich lśniących paradowali - co skądinąd nijak na jakość filmu (uwielbiam - 10/10) nie wpływa
Gustaw G.Garuga - 16 Lutego 2012, 16:22
| RaV_Gluchowski napisał/a | | a jednak to kawał dobrej literatury |
Może właśnie dlatego
|
|
|