To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

Kruk Siwy - 11 Lutego 2012, 22:10

Może przez kontrast z Pawlikiem, który gra Rzeckiego w serialu znakomicie tak mi się wydało, ale raczej nie. Fijewski był niezłym aktorem, ale w tej roli był właśnie - żałosny znaczy nie grał źle, tylko przyjął formułę postaci jako żałosnego, śmiesznego cymbała.
Agi - 11 Lutego 2012, 22:35

Fijewski w Lalce wyjątkowo mnie irytował. Kamas i Braunek w serialu równie dobrzy, jak Dmochowski i Tyszkiewicz w filmie. Warto obejrzeć i porównać.
Ozzborn - 11 Lutego 2012, 23:24

Jako że było za ambitnie to dla odmiany One night at the Cool's (doskonale przetłumaczone jako Czego pragną faceci :lol: ) - doskonała komedia i jakże przerażającą prawdę o kobietach ilustrująca. Do tego przypomniałem sobie czemu Liv Tyler była moją ulubioną aktorką swego czasu - booooska. W kategorii film rozrywkowy ze śliczną aktorką: 8,5/10 (obiektywnie jakieś 6,5 w porywach do 7 :P )
ihan - 12 Lutego 2012, 12:53

Swoją drogą Blade runner jako ambitne kino moralnego niepokoju... Świat się kończy :mrgreen:
Ozzborn - 12 Lutego 2012, 13:10

:mrgreen:
Freja - 12 Lutego 2012, 15:43

Underworld: Przebudzenie - nie jest to nic szczególnie wyszukanego czy inteligentnego, to zwyczajne kino rozrywkowe:). Oczywiście jest rąbanka, mózgi i wnętrzności latają dookoła:) Ale jest też taki fajny mroczny klimat (może przez przytłumione barwy), jest opowiedziana jakaś historia i właściwie cały czas coś się dzieje:) W każdym bądź razie, bawiłam się dobrze:)
Fidel-F2 - 12 Lutego 2012, 15:47

Rewewrs O jaki ładny. Rewelacyjne aktorstwo (nawet Janda daje radę). Humor wielowarstwowy, ani odrobinę nie przesadzony. Brawo. Dialogi pierwszoklaśne. A miłych smaczków i drobiazgów pełno. Świetna rzecz.
ihan - 12 Lutego 2012, 15:50

Dzięki Freja za opinię, bo się wybierałam, a utwierdziłaś mnie, że powinnam wprowadzić w czyn. I nie życzę sobie niczego oprócz rąbanki, mózgów i flaków.
Ozzborn - 12 Lutego 2012, 16:52

i Kaśki!!! :mrgreen:
ihan - 12 Lutego 2012, 19:27

Ano racja, zapomniałam. I Kaśki (oczywista, Kaśki są fajne) mniamuśnej oczywiście też.
marcolphus - 13 Lutego 2012, 07:27

Dystrykt 9 Dość krwawe, ale nawet mi się podobało. Ciekawa fabuła, bardzo fajna realizacja, świetne efekty, ciekawie bohaterowie - mocno kibicowałem Christopherowi Johnsonowi pod koniec filmu. A ostatnia scena - miodzio!! Czułem się jakbym oglądał sfilmowane bardzo dobre opowiadanie z SFFiH ;-)
Freja - 13 Lutego 2012, 07:55

Dystrykt 9...też widziałam...fajny film. Podobało mi się wprowadzenie konwencji reportażu. Świetna rola Sharlto Copleya.
Fidel-F2 - 13 Lutego 2012, 17:15

Transporter, czyli Statham i kupa bezpretensjonalnej rozpierduchy. Kisielek Bessonowski. Bez sensu i logiki ale ile w tym radości.
Chal-Chenet - 13 Lutego 2012, 23:59

Star Wars Ep. I - The Phantom Menace
W "Czy De". Bądźmy szczerzy, to nie dla trójwymiaru idzie się do kina na "Gwiezdne Wojny". Idzie się na nie, bo są w kinie.

hrabek - 14 Lutego 2012, 07:40

Fidel: prawdaż? :mrgreen:

Chal: ale chociaż są jakieś widoczne efekty 3D? Bo zamierzam się z synem w weekend wybrać.

marcolphus - 14 Lutego 2012, 11:57

Po zachodzie słońca Emerytowany złodziej Pierce Brosnan wypoczywa na Karaibach w towarzystwie pięknej kobiety Salmy Hayek. Nachodzi go agent FBI Woody Harrelson, przekonany, że złodziej planuje kolejny skok, a nie odpoczywa. Przeciętne, ale bez żenady. Parę scen całkiem niezłych, parę zbędnych, napięcia zero. Brosnan jak zwykle świetny, Hayek słaba, Harrelson jak zwykle paskudny ;-)
Chal-Chenet - 14 Lutego 2012, 12:20

hrabek, w paru scenach ładnie widać te 3 wymiary, ale generalnie film przekonwertowany na ten format nigdy nie zrobi takiego wrażenia jak od początku kręcony w tej technologii. (vide "Avatar")
Nitj'sefni - 14 Lutego 2012, 19:12

Też bym chętnie poszedł na SW do kina, ale portfel póki co mówi nie. Liczę jednak, że wkrótce się to zmieni.
Matrim - 14 Lutego 2012, 23:46

Johnny English Reborn
Podchodziłem z rezerwą, bo pierwszą część pamiętam jako... wątpliwą. A tutaj w sumie zaskoczenie. Nie jest to kino powalające, ale rozrywkowo i jako pastisz filmów o Bondzie (tych dawnych) ujdzie (w tym drugim przypadku nawet bardziej). Owszem, sporo scen jest ewidentnie po to, żeby Atkinson pokazał swoje firmowe miny i zagrania, ale przecież po to się go ogląda.
Spoiler:

30 minutes or less
I tutaj też zaskoczenie. Całkiem zgrabna komedia, choć obecność Danny'ego McBride'a wskazywała by na dużą dozę dość... fallicznego humoru :) A tak jest szybka akcja, pomieszanie z poplątaniem, kto kogo bardziej wykiwa. Czyli nienudne dziewięćdziesiąt minut.

RaV_Gluchowski - 15 Lutego 2012, 10:29

oglądam dużo, ale głównie filmy stare i BARDZO stare, ostatnimi dniamy to były :
AENIGMA (88) (Lucio Fulci) - mocno przecietny (z grzeczności napiszę, bo tak naprawdę kiepski, tylko mi za Luszio wstyd) horror niegdysiejszego mistrza gatunku, Do zapomnienia
UN ANGELO PER SATANA (66) - równie mocno przeciętny italo-gotyk (jeden z ostatnich w gatunku). O ile sam gatunek italo - gothic to wspaniały okres w historii niesamowitego kina (Black Sabbath, Maska Demona, Ciało I Bicz, DanzaMacabra, Duch, Wiatrak Kamiennych Kobiet, Operazione Paura, Black Sunday - to tylko najważniejsze tytuły), o tyle "Anioł Za Szatana", mimo udziału samej Królowej Barbary Steele jest nudny i nieciekawy. Ale zaliczym musiałem.
LOST IN TRANSLATION - cuś jak u mnie extremalnie nowego, nie żebym lubił takie kino, ale Walentynki były, a niekoniecznie nadawał się na nie :
HANA TO HEBI (74) (H.Konuma) - Kwiat i Wąż - klasyka japońskiego pinku eiga - mąż, niezadowolony z krnąbrności żony poleca swemu pracownikowi, by ją porwał i nieco ...wytresował :oops: Wychodzi coś na kształt pornograficzno-romantycznej komedii sado-maso. ;P: Ale com się uśmiał, to moje :wink:

Fidel-F2 - 15 Lutego 2012, 10:37

RaV_Gluchowski napisał/a
LOST IN TRANSLATION - cuś jak u mnie extremalnie nowego, nie żebym lubił takie kino, ale Walentynki były
coś więcej powiesz?
RaV_Gluchowski - 15 Lutego 2012, 15:55

No, po polsku LOST IN TRANSLATION przetłumaczono jako - MIĘDZY SŁOWAMI - komedia nieco romantyczna o relacji pomiędzy młodą dziewczyną a podstarzałym gwiazdorem reklam, osaczonych samotnością w hotelu w Tokio. Takie mimrołki w sam raz do ogladania z wrażliwą drugą połową niespecjalnie gustująca w przelewie krwi i porno-horrorach.
Jedno, co ważne - w MIĘDZY SŁOWAMI zaczęła się tak naprawdę wielka kariera Scarlett Johannson - jak dla mnie zresztą w tym filmie wyglada najładniej w całej swej karierze !

A co do innych wątków - wiem, ze wstyd i że powinienem się schowac w mysiej dziurze - ale jak tez, mimo chyba z dziesięciu podejśc, nie potrafię klęknąć przy Blade Runnerze. Wstydze się tego, bo mam świadomość, że to Wielkie Dzieło (podobnie jak Słowacki Wielkim Poetą Był...), ale moich chamskich gustów nie jest w stanie w pełni zaspokoić - ot, solidne 7/10 0 ultrasubiektywnie..

PS. Ale jest dla mnie szansa. Podobnie nawet kilkukrotny romans z CHINATOWN nie byłw stanie mnie do filmu przekonać (uparcie 6/10 i ani kroku wzwyż), aż tu nagle, jak się zeszłego roku spatrzałem, zrozumiałem o czym mowa - PEŁEN ZACHWYT - 10/10 i pozycja wśród najlepszych filmów wszechczasów.

Fidel-F2 - 15 Lutego 2012, 16:14

RaV_Gluchowski, wiem co to za film, uważam go za jeden z najlepszych w historii kina. Spodziewałem się, że wyjawisz jakąś ocenę zamiast jedynie z grubsza streścić (bardzo powierzchownie nota bene) fabułę.

RaV_Gluchowski napisał/a
Jedno, co ważne


marcolphus - 15 Lutego 2012, 16:21

Surogaci Miło zobaczyć, jak wizja Lema z 'Pokoju na Ziemi' została przedstawiona w filmie. Co prawda fabuła całkiem inna... Niemniej jednak - bardzo udany film!! Ciekawa fabuła, choć mało oryginalna, ale oglądało się świetnie - zero dłużyzn, irytujących scen. Fajni aktorzy (piękna, jak zwykle, Rosamund Pike), fajne efekty. Po prostu bardzo solidne kino sci-fi.
Ilt - 15 Lutego 2012, 16:34

marcolphus napisał/a
Surogaci Miło zobaczyć, jak wizja Lema z 'Pokoju na Ziemi' została przedstawiona w filmie.
Hę? Rozwiń, proszę, bo najwyraźniej albo źle pamiętam Pokój na Ziemi, albo Surogatów.
RaV_Gluchowski - 15 Lutego 2012, 16:54

Tak czułem w majtkach Fidelu , ze zaatakujesz z pozycji Oburzonego Sympatyka Lost :wink: No, ale co ja poradze, że film nie robi na mnie piorunującego wrażenia ? OK, moge się przyznac do Złego Smaku filmowego :P

I tak jest lepiej, bo w kinie to misię praktycnzie wcale nie podobał (no, parę wiców udanych "katto, katto, KATTO!!!"), a Scarlett urocza - ale ogólnie na zimno podchodzę.

pozdrawiam !

PS
Nie ma to jak krwiste włoskie GIALLI !!!!

Matrim - 15 Lutego 2012, 17:23

A Dangerous Method Cronenberga.

Taki sobie, na pewno daleko mu do Historii przemocy lub Eastern Promises, ale i tematyka zgoła inna. Jako pojedynek charakterów - niewykorzystany, chciałoby się więcej spięć między Jungiem i Freudem. Aktorsko nieźle, choć początkowe występy panny Knightley przeszarżowane.

Fidel-F2 - 15 Lutego 2012, 21:11

RaV_Gluchowski napisał/a
ze zaatakujesz z pozycji Oburzonego Sympatyka Lost
Dlaczego zaatakujesz? Poprosiłem o opinię, której nie otrzymałem. Poza lekceważącym określeniem 'mimrołki', bez podania jakiegokolwiek uzasadnienia. No i dowiedziałem się jeszcze, że w tym filmie ważne jest tylko to, że był trampoliną dla Johannson. I to, że Ci się nie podobał (co już wiedziałem po pierwszej wypowiedzi).

RaV_Gluchowski napisał/a
OK, moge się przyznac do Złego Smaku filmowego
To zdanie zasługuje na kolejnego facepalma bo sugerujesz jakobym Ci zarzucał zły smak, co nie miało miejsca. Bronisz się przed atakiem którego nie było. Chłopie ogarnij się.

---

Nie podobało Ci się, Twoje prawo. Ale spróbuj czytać ze zrozumieniem i staraj się odpowiadać chociaż w okolicy tematu o który pytano.

RaV_Gluchowski - 15 Lutego 2012, 21:40

Fidelu, napiszę tak - klikam czasami na forum SFFiH dla przyjemności podzielenia się swymi przemysleniami - takimi jakie są i na takie tematy, jakie uznam za ciekawe. Parokrotnie próbowałem z Toba przyjaźnie na różne tematy popisac, nawet się poprzekomarzać. Ale, wybacz, Twa testosteronowa agresja, zaczęła być nagle dla mnie potężnie nużąca. Im bardziej grzecznie próbuję co Ciebie pisać, tym bardziej arogancko odpowiadasz.
Co do Lost In Translation - masz prawo uwielbiac ten film - ja z kolei mam prawo uważac go za nudny i słaby a także nazywac go mimroła, popierdułka, nudziarstwem, snujem czy jakkolwiek jeszcze uznam za stosowne.
Z kolei nie mam żadnego to ale ZADNEGO obowiązku
Cytat
starać się odpowiadać chociaż w okolicy tematu o który pytano

bo nie czuję się uczniem w klasie mgr Fidela.

Sorka, ale to był o jeden aggresiv z Twej strony za dużo, uznaj zatem ten mój wpis za EOT

Już onegdaj Ci pisałem, mylisz grzeczność ze słabością....a na "facepalma" odpowiadam z zasady półobrotem...zatem - z partyjnym pozdrowieniem, kończe naszą korespondencję.

Matrim - 15 Lutego 2012, 21:51

RaV_Gluchowski, z całym szacunkiem, ale przesadzasz. W słowach Fidela nie było żadnej agresji, ja sam ciekaw byłem Twojej odpowiedzi, dlaczego "Między słowami" uważasz za kiepski film. I się nie doczekałem :)


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group