To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

shenra - 9 Lutego 2012, 12:39

Retreat groźny wirus, bezniemalludna wyspa, małżeństwo odseparowane od świata wraz z potencjalnym świrem. Nienejgorszy film, ale w sumie rozczarwujący. Jamie Bell w roli lekkiego świra całkiem w porządku, natomiast na Cillianie Murphym strasznie się zawiodłam.
Ozzborn - 9 Lutego 2012, 23:11

Hydrozagatka - wreszcie nadrobiłem ten klasyk! Doskonałość absuru i abstrakcji, po co nam Tarantino? :P Doskonałe kwestie typu: "Język złota to jedyne esperanto" czy "Zdej kapelusz" Fenomenalne :mrgreen: No i młoda Szykulska... o rany, ale rakieta :D 8,9/10
Kruk Siwy - 9 Lutego 2012, 23:17

Achtung, achtung Herman! Ein zwei drei! Torpedo los!
Fidel-F2 - 9 Lutego 2012, 23:31

Tatarak Trudno powiedzieć, że to film. Raczej rodzaj etiudy przerywanej monologami Jandy wspominającej śmierć i ostatnie miesiące życia jej męża Edwarda Kłosińskiego. Rzecz zasadniczo o śmierci. Nie zaszkodzi zobaczyć.
shenra - 10 Lutego 2012, 01:07

Pay it forward wzruszyłam się. Na więcej słów mi brakuje.
mesiash - 10 Lutego 2012, 07:21

Rzeź czyli nowy film Polańskiego. Super role całej czwórki aktorów, naprawdę bardzo udana satyra na aktualne wychowywanie dzieci. To co może martwić w tym filmie to jego długość, chyba niecałe 80 minut, co przy aktualnej cenie biletów do kina w Warszawie przeraża.
merula - 10 Lutego 2012, 10:07

mesiash, a Ty co, film na minutozłotówki przeliczasz?
Witchma - 10 Lutego 2012, 10:14

Fakt, film króciutki, ale nie żałowałam ani grosza :D
marcolphus - 10 Lutego 2012, 10:54

Tron: Dziedzictwo Bajka, jak i pierwsza część. Głównym moim zarzutem może być to, że fabuła w dużym stopniu powiela akcję pierwszej części, np.
Spoiler:
Domyślam się, że to zamierzony efekt. Jak dla mnie - najsłabsza rzecz w filmie. Do minusów zaliczam też bardzo słabego głównego aktora i sztucznie odmłodzonego Bridgesa (jako Cul). Do plusów: Olivia Wilde świetnie pasowała do swojej roli, Michael Sheen był przez chwilę, ale naprawdę rządził, no i muzyka - miodzio. Czyli wychodzi gdzieś pół na pół plusów i minusów.

Fidel-F2 - 10 Lutego 2012, 16:51

trzeci Terminator, dalej fajny
czterdziescidwa - 10 Lutego 2012, 18:58

marcolphus napisał/a
Tron: Dziedzictwo Bajka, jak i pierwsza część. Głównym moim zarzutem może być to, że fabuła w dużym stopniu powiela akcję pierwszej części, np.
Spoiler:
Domyślam się, że to zamierzony efekt. Jak dla mnie - najsłabsza rzecz w filmie. Do minusów zaliczam też bardzo słabego głównego aktora i sztucznie odmłodzonego Bridgesa (jako Cul). Do plusów: Olivia Wilde świetnie pasowała do swojej roli, Michael Sheen był przez chwilę, ale naprawdę rządził, no i muzyka - miodzio. Czyli wychodzi gdzieś pół na pół plusów i minusów.


A muzyka genialnie dopasowana do akcji i scenografii? Właśnie, a scenografia? Dla mnie to był taki film "do podziwiania" z odrobiną intrygi, żeby się nie nudzić. I w jego wypadku bardzo mi się to podobało.

Fidel-F2 - 10 Lutego 2012, 21:47

Zgon na pogrzebie / Death at a Funeral Wersja angielska. Czarna komedia na niezłym poziomie chociaż potencjał wydaje się odrobinę zbyt mało wykorzystany.
Chal-Chenet - 10 Lutego 2012, 23:21

Star Wars Epizody IV i V
Jeszcze niedługo VI, a w poniedziałek I w 3D (mimo, że nie lubię tej technologii, to do kina na SW zawsze pójdę :mrgreen: )
IV najgorsza ze starej trylogii, prościutka jak konstrukcja cepa, ale swój nieodparty urok ma. 7/10
V to z kolei najlepsza część i zarazem jeden z moich ulubionych filmów. Jest i większy luz, ale także więcej mroku i głębi psychologicznej plus parę niezapomnianych i kultowych już scen. 10/10

Fidel-F2 - 10 Lutego 2012, 23:29

Od pogrzebu do pogrzebu / Odgrobadogroba Słodko-gorzkie przygody profesjonalnego mówcy pogrzebowego. Jest komediowo, jest i dramatycznie. I lekko surrealistycznie. Niektóre sceny z kapci wyrywają. A wszystko skąpane w małomiasteczkowym bałkańskim sosie. Bardzo dobry film.
marekz - 11 Lutego 2012, 00:58

Mapa dźwięków Tokio (2009)
Film miałem ściągnięty już od ponad roku i jakoś tak nie mogłem się zebrać do obejrzenia, bo obawiałem się że to będzie beznadzieja. W końcu obejrzałem na nPremiumie i o dziwo nie było to złe. Film właściwie o niczym, akcja toczy się powoli, fabuła trywialna, lekko filozoficzne przeplotki, które mogą zniechęcać. Jakby to łagodnie określić - film wybitnie mało dynamiczny, ale przy tym pozbawiony także jakiegoś obsranego patosu czy Wielkiej Surrealistycznej Filozofii. Oglądało mi się dobrze. I nie była to kwestia cycków Ryu (ani żadnych innych cycków z filmu), żeby nie było. [7/10]

marekz - 11 Lutego 2012, 01:17

shenra napisał/a
Final Destination 5, no technicznie w mojej opinii dwójka była najlepsza.


No a w mojej opinii, jedynce nie dorównuje żadna z następnych części. Jedynka po prostu wbijała w fotel oglądana choćby na monitorze 19-calowym. Reszta to już tylko kalki i nawet większy rozmiar im niespecjalnie pomaga*.

* - z dokładnością do sceny karambolu na autostradzie

Ozzborn - 11 Lutego 2012, 01:26

Blade Runner - w ramach nadrabiania klasyki. Możliwe delikatne spoilery!

Ej może to kwestia tego, że nie czytałem książki (choć palcem nie wytknę kto mi mówił, że nie ma znaczenia co najpierw), ale jaki ten film był nuuuuudny i o niczym. Harrison miałbyć niby taki kozak, a był ostatnią lamą, a z fabuły prawie nic nie wynika. Trochę jakby wziąć wycinek z większej całości. Całkiem niewykluczone, że obejrzałem go w zbyt późnym momencie życia + fakt, że ogólnie nie przepadam za SF niemniej zawód srogi. Jedyne co mnie zaskoczyło pozytywnie to bardzo wiarygodnie efekty specjalne jak na wczesne lata 80. Tylko przez szacunek dla klasyki 6/10

Kruk Siwy - 11 Lutego 2012, 10:07

Ozzborn, należy ci się klaps od Babci za wygadywanie durnot. Czytam i patrzałkom nie wierzę.
dzejes - 11 Lutego 2012, 10:38

Ozzborn idź se obejrz odcinek Hałsa.
ihan - 11 Lutego 2012, 10:39

Tylko że opowiadanie "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach" jest ogromnie daleko od filmu. Na co innego jest położony nacisk, i szczerze zawsze mnie zadziwiało, że jednak scenarzyści potrafili aż tak daleko odejść. A w sumie na plus i dla opowiadania i dla filmu. Nie wiem skąd przyszło Ozzbornowi, że Harrison miał tu być kozakiem, bo nawet w wywiadach przy okazji image'u, przecież nie całkiem korzystnego, Harrison wspominał, że był właśnie dla pokreślenia zmęczonego życiem faceta, nie goniącego za wyglądem, w wiecznie ponurym, mokrym, zimnym i przygnębiającym mieście, i to akurat osiągnąć sie doskonale udało. Harrison bardzo tego filmu nie lubi i bardzo nie lubi o nim mówić. Przyjmuję, że komuś może się ten film nie podobać. Cóż, ja go kocham miłością bezgraniczną, i za Rutgera, i za gołębia, i za całość. Mimo, że Harrison nie wygląda w nim akurat korzystnie.
dzejes - 11 Lutego 2012, 11:14

Bo jednak Harrison to aktor komediowo-rozrywkowy. A tutaj zrobili z niego zmęczonego istnieniem androidaaa.... Uciekam i NIE BĘDĘ o tym rozmawiał! ;P:
ihan - 11 Lutego 2012, 11:36

I słusznie :mrgreen:
Ozzborn - 11 Lutego 2012, 20:28

ihan napisał/a
Nie wiem skąd przyszło Ozzbornowi, że Harrison miał tu być kozakiem,

No bo skoro specjalnie on musiał to zrobić, bo policja sobie nie radziła i wezwali najlepszego blade runnera, znaczy musiał być niezłym kozakiem.

Wiecie ja mam wrażenie, że obejrzałem to za późno. Raz, że w ogóle nie przepadam za SF, a dwa, że jeśli już to mam umysł uformowany przez "nowoczesne kino". No i nie wiem poza tym chyba jakoś do mnie nie dotarło:
Spoiler:
a akcja z gołębiem byłaby fajna, gdyby nie to, że była oczywistością od początku co od razu mi ją zepsuło. Muszę koniecznie przeczytać książkę w takim razie...

dzejes - 11 Lutego 2012, 20:34

Ale łapiesz, że pytanie o to, czy Harrison był androidem to jest THE QUESTION? I że to jest tego typu film, że nie narzuca ci odpowiedzi, sam sobie wybierasz?

I nie zasłaniaj się "nowoczesnym kinem". To, o czym ty mówisz bym raczej nazwał kinem popularnym, blockbusterami. Które są przecież bardzo bardzo (Avengers! Dark Knight Rises! Yay!), ale na nich się kinematografia nie kończy.

Ozzborn - 11 Lutego 2012, 21:14

dzejes napisał/a
Ale łapiesz, że pytanie o to, czy Harrison był androidem to jest THE QUESTION?

aaa uff, tak to jasne... bałem się, że przegapiłem jakiś kluczowy hint. Szczególnie po Twoim poście :P
dzejes napisał/a
I nie zasłaniaj się nowoczesnym kinem. To, o czym ty mówisz bym raczej nazwał kinem popularnym

Z grubsza to miałem na myśli. I nie to, że stronię od ambitniejszego kina (choć fakt więcej oglądam niewymuszonej rozrywki). W każdym razie wnioskuję z powyższej dyskusji, że film obejrzałem, zrozumiałem i dalej nie robi na mnie wrażenia, ot degustibusy oraz przewałkowanie podobnych motywów w stu innych rzeczach, które nastąpiły po Dicku przez co protoplastuś nie ma już takiego uderzenia. Tyle chyba w temacie.

Ilt - 11 Lutego 2012, 21:16

I'm No Angel z 1933 z genialną Mae West (której zawdzięczamy Is that a pistol in your pocket, or are you just happy to see me?; swojego czasu najlepiej opłacana kobieta w USA, jedna z pierwszych symboli seksu, raz aresztowana za zbyt odważną sztukę; dzięki niej Paramount Pictures nie upadł 70 lat temu) i tym przystojnym Grantem*, film o damie, która utraciła reputację - i wcale jej to nie przeszkadzało. Film jest urzekający, Mae jak zwykle genialna i wyposażona w świetne teksty (I only like two kinds of men, domestic and imported) i niezłe piosenki, Grant jak zawsze czarujący, fabuła odświeżająco skomplikowana (na tle współczesnych komedii romantycznych). Polecam, zwłaszcza, że Walentynki za pasem. :)

*przystojny Grant to rzecz jasna Cary Grant.

e: usunięcie linku, bo za dużo spoileruje.

dzejes - 11 Lutego 2012, 21:34

A zmieniając temat - bierzcie i idźcie wszyscy na Youtube sprawdzić w jakiej koszulce występuje Tony Stark w trailerze Avengers :mrgreen:

Dla ułatwienia

Ziuta - 11 Lutego 2012, 21:42

Lalka Hasa.
Co za depresyjny film. Nic tylko się powiesić po seansie. Do tego piękne zdjęcia, rozbudowane dekoracje. Główny motyw muzyczny hipnotyzujący. Kilka scen jak senne marzenia. Dmochowski, Fijewski, Tyszkiewicz.
Biorę się za serial. Podobno jeszcze lepszy.

Kruk Siwy - 11 Lutego 2012, 21:50

Inny. Zwłaszcza obsada - diametralnie różna jeśli chodzi o środki wyrazu. Osobiście oglądałem serial wiele razy, film z Dmochowskim raz czy dwa, choć Tyszkiewicz bardzo dobra. W końcu arystokratka gra arystokratkę, Fijewski niestety marny, żałosny staruszek a nie weteran węgierskiej piechoty. Dmochowski... dobry ale zwłaszcza jeśli chodzi o warunki fizyczne.
Serial naprawdę warto. Ciekaw będę opinii i porównania.

Ziuta - 11 Lutego 2012, 21:57

Aż tak bym źle Fijewskiego nie oceniał. Zwłaszcza, że w filmie postać Rzeckiego jest strasznie okrojona. I jeszcze mniej brana na poważnie przez otoczenie.

Serialowe adaptacje klasycznych polskich powieści to był wtedy fenomen. Na moment dorównaliśmy BBC :)



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group