Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
Matrim - 15 Września 2011, 22:12
The Good, the Bad and the Ugly.
W końcu.
Bardzo...
ilcattivo13 - 15 Września 2011, 23:57
Matrim - i dobrze Ci tak?
shenra - 16 Września 2011, 00:03
| ilcattivo13 napisał/a | | Wal prosto z mostu, że nie chciało Ci się uczyć na błędach innych | Pfff, tak sobie wmawiaj.
Labirynt fajnie było sobie doświeżyć. To nadal w sumie jest uroczy film, choć wieki temu wydawał się ździebko mroczniejszy
Matrim - 16 Września 2011, 09:06
ilcattivo13, tak Głupi byłem, że wcześniej mi jakoś nie po drodze było z westernami Leone. Jak byłem mały, wydawały mi się jakieś takie... kiczowate? w porównaniu do "wspaniałych Siedmiu Wspaniałych" Ale może lepiej, że teraz, bo przynajmniej doceniam. Gdybym się zraził wcześniej, to byłbym stratny.
terebka - 16 Września 2011, 10:41
Matrim, jest ich więcej, tych westernów Leone. Dasz wiarę? I wszystkie są takie niesamowite. A muzyka... ta muzyka... puściłem sobie po północy urodzinowo temat z "Once Upon a Time in the West ". Podparłem sobie brodę o dłonie, patrzyłem na Claudię Cardinale i tak patrzyłem, ech... Nie ważne
Matrim - 16 Września 2011, 10:49
terebka, wiem, wiem Kiedyś Fidel chyba wrzucał na forum początkową sekwencję z "Once Upon a Time in the West". Obejrzałem i mnie zamurowało. I myślałem potem, czemu ja tego jeszcze nie obejrzałem Genialne obrazy, genialna muzyka, wk***wiająca powolność każdego ujęcia, która sprawia, że siedzisz na krawędzi fotela i czekasz na więcej.
terebka - 16 Września 2011, 11:08
Czasami wydaje mi się, że udźwiękowienie jest jedynym minusem filmów Leone. Tak bardzo przypomina tanie filmy karate rodem z Hongkongu czy innych Chin. Ale to tak miało poprostu brzmieć. Głosy ludzi twardych, głosy niskie, chrapliwe. Van Cleef czy Coburn, mówiący tak, jakby za chwilę mieli cię ugryźć.
Stormbringer - 16 Września 2011, 12:49
Drive - dobra, oldschoolowa sensacja z pierwszorzędnym klimatem.
Hubert - 16 Września 2011, 13:39
Dobry, Zły i Brzydki to jeden z najzajefajniejszych filmów, jakie widziałem w życiu. Oglądam co jakiś czas, ale z dosyć dużymi odstępami, żeby za każdym razem mieć niemal tę samą frajdę, co podczas pierwszego seansu. Już kiedy widziałem go jako 8/9-latek - zachwyciłem się.
Iscariote - 16 Września 2011, 13:54
Thor - porażka totalna moim zdaniem. Najgłupszy i najsłabszy ogólnie film Marvela jaki widziałem, a widziałem już wszystkie
ilcattivo13 - 16 Września 2011, 14:51
| terebka napisał/a | | Czasami wydaje mi się, że udźwiękowienie jest jedynym minusem filmów Leone. Tak bardzo przypomina tanie filmy karate rodem z Hongkongu czy innych Chin. | to raczej wina braku kasy na porządny sprzęt. Na początku lat dziewięćdziesiątych zrobiono remastering dźwięku i od nowa nagrano dialogi w "Dobrym, złym i brzydkim" (tak, gdy słyszymy Clinta, to jest on już siedemdziesięciolatkiem, a nie czterdziestolatkiem). Szkoda tylko, że Lee Van Cleef zdążył w międzyczasie zejść i ktoś inny dubbingował jego kwestie. Ale i tak jest o niebo lepiej, niż wersja z połowy lat osiemdziesiątych, którą miałem kiedyś na VHS.
Stormbringer - 16 Września 2011, 18:31
"Dobry, zły i brzydki" to jak dla mnie western wszech czasów. Jeśli coś może z nim konkurować, to tylko "Dawno temu na Dzikim Zachodzie".
ilcattivo13 - 16 Września 2011, 22:34
"Watchmen". Bardzo fajne, ale coś mi nie pasowało. Zanim dojdę co, 8/10
Agi - 16 Września 2011, 22:40
Słodki ptak młodości brawurowa ekranizacja dramatu Tennesee Williamsa w reżyserii laureata Oscara Richarda Brooksa. Główną rolę zagrał Paul Newman, a partneruje mu Geraldine Page. Film sprzed pół wieku, ale problemy aktualne - seks, pieniądze, hipokryzja, finansowy i emocjonalny szantaż.
Polecam.
Ozzborn - 16 Września 2011, 22:59
| Fidel-F2 napisał/a | Dziewczyna z ekstraklasy / She's Out of My League Przesympatyczny film, radosny i pozytywny tudzież z niezłymi dowcipami. I Alice Eve, śliczna i seksowna.
Ozzborn, laska w sam raz dla Ciebie. |
Wynotowane
Kruk Siwy - 16 Września 2011, 23:40
| Agi napisał/a | seks, pieniądze, hipokryzja, finansowy i emocjonalny szantaż.
Polecam. |
No i to ja rozumiem. Hihihi!
Agi - 17 Września 2011, 06:56
Kruku Siwy, jesteś mistrzem interpretacji.
ilcattivo13 - 17 Września 2011, 11:54
"Plan dziewięć z kosmosu". Kultowa produkcja najgorszego reżysera wszechczasów - Eda Wooda. Choć z początku wcale nieźle się bawiłem tymi wszystkimi kretynizmami i koszmarną grą aktorską, to już po dwudziestu minutach przestałem się nawet uśmiechać. I nie zdzierżyłem do końca filmu
Osłabiło mnie tak, że nie mam siły ocenić.
ilcattivo13 - 18 Września 2011, 20:28
"Żelazny Rycerz" ("Ironclad"). Sam nie wiem, co napisać. Jakby ktoś przeniósł w inne czasy i miejsce "Komando duchów" Kishona
Kretynizm wierzchem na debilizmie goni głupotę i bije ją po plecach idiotyzmem. Aż nie mogłem uwierzyć, że sam Richard Attenborough maczał w tym filmie palce... Rozmawiający po węgiersku pogańscy Duńczycy (prawie czterysta lat po zakończeniu chrystianizacji Danii). Zamek Rochester, któremu ktoś ukradł katedrę i całkiem spore miasto. Aktorzy ukazujący w całej krasie piękno plomb z amalgamatu... Buty z obcasami... Szlachcic krzyczący do króla Jana - "Zdradziłeś lud!" ... A niech mnie szczur popieści, jeśli moje kaprawe oczęta widziały kiedyś większe bzdury w filmie historycznym
A do tego wszechobecna ideologia, nadęcie i patos do siedemnastej potęgi... Przy scenach romantycznych można jajko znieść i zaraz potem dostać choroby sierocej i sraczki...
Ale to, co mnie najbardziej zadziwia, to fakt, że film ogląda się całkiem dobrze Może to wina dobrych aktorów, może tego, że w filmie chodzi prawie wyłącznie o rzeź i rąbaninę.
Film ma trzy niewątpliwe plusy:
1. Bree Condon (swoją drogą, fajne nazwisko)
Absolutnie nie mogę pojąć, dlaczego ta pani nie gra głównej roli
2. Ex-porucznik Gruber. Trochę spuchnięty, ale to pewnie dlatego, że się wreszcie stopnia kapitana dochrapał i stać go na więcej jedzonka
3. Plus najważniejszy - trebusze. Trzy króla Jana i jego węgierskojęzycznych Duńczyków oraz jeden (prowizoryczny) Komanda duchów. Tak się podnieciłem, że musiałem sobie głowę zimną wodą polewać
Daję 7/10.
merula - 19 Września 2011, 08:59
| ilcattivo13 napisał/a | Tak się podnieciłem, że musiałem sobie głowę zimną wodą polewać |
jak to zatoki przyjęły?
shenra - 19 Września 2011, 10:04
Eagle Eye - cyberterror, aktywacja obywateli amerykańskich wbrew ich woli do pomocy w obaleniu rządu. No było już sto tysięcy razy, ale w sumie nie oglądało się źle.
Hannah dziewczęcie - przeszkolony morderca. Pewnego dnia chce zmierzyć się z prawdziwym światem. Chwilami naciągane strasznie, ale ogólnie film jest ok.
ilcattivo13 - 19 Września 2011, 14:14
| merula napisał/a | | jak to zatoki przyjęły? |
o północy pierwszy IZ, rano drugi Teraz jest już o.k.
Ozzborn - 19 Września 2011, 23:50
Tak się zastanawiałem co ja ostatnio oglądałem... i mi kolega przypomniał, nic dziwnego, że wyparłem.
Sharktopus -o słodki Jezu, dobrze, że zarzuciliśmy to jako głupotkę towarzyszącą spożyciu dużej ilości procentów - dzięki Bogu, bo na trzeźwo by się nie dało, trudno powiedzieć czy była jakaś fabuła, chyba nie... gra, za przeproszeniem, aktorska na poziomie teatrzyku w podstawówce (no może z wyjątkiem Erica Robertsa - co on tam robił nie wiem, chyba skończyła mu się kasa na woodę). Jedynie sam pomysł skrzyżowania rekina z ośmiornicą zasługuje na punkt i takoż będzie: 1/10
Iscariote - 20 Września 2011, 00:09
Die Hard 4.0 - już kiedyś oglądałem, bawiłem się świetnie, teraz też. shenra, Eagle Eye się chowa, chociaż tematyka ta sama. Czekam na Die Hard 5 z niecierpliwością
Memento - 20 Września 2011, 00:34
Source Code - następny po Moon znakomity film Duncana Jonesa. Trochę więcej pif-paf i łubudu, ale największy nacisk wciąż położony na pomysł. 8,5/10. Czy wyjdę na bezguście jeśli dodam, że kopara mi opadła po seansie, i że nie mam absolutnie nic do zakończenia?
Dunadan - 20 Września 2011, 07:39
Limitless - tego mi brakowało. Ciekawy filmy nakręcony w ciekawy sposób opowiadający ciekawą historię. Końcówka nieco bez puenty ale i tak spoko. Fajna muzyka i sceny.
Nina Wum - 20 Września 2011, 10:51
A on Mu z Sejfu Strzelił!, czyli Fast Five.
Apologia dresiarskiego stylu bycia (lśniące fury, różowe koszulki polo, wieeelki, srebrny krzyż na piersi) i życia (brak stałego zatrudnienia, testosteron w takiej obfitości, że jak bohater głową potrząśnie, to mu się uszami wylewa) powróciła!
Jakże ja lubię tę serię. Ty patrzysz, a mózg wyleguje się na dmuchanym materacu, sącząc drinka. Właściwym targetem takich produkcji są zapewne czternastoletni chłopcy. Ci mniej bystrzy, którzy wierzą, że pojazd po tuningu, groźna mina tudzież duży mięsień przedramienia uczynią z ciebie Króla Dzielnicy.
Nic a nic mi to nie przeszkadza.
Jak zwykle jest dobrze, chociaż Vin "Zwalacz z Nóg" Diesel zaczyna niestety przybierać wygląd cokolwiek tat...ten...jakby to ładnie ująć? Patriarchalny? Podwójny podbródek i te rzeczy, wiecie.
Na szczęście, jego specyficzna charyzma przedatowaniu nie podlega.
Twórcy przydali mu do kompletu drugiego miśka miśkowatego, poczciwinę łagodnego jak budyń - Dwayne'a Rocka. Dwayne jest w tym filmie niesamowity. Jest o pół metra wyższy od dowolnej istoty ludzkiej, znajdującej się w pobliżu(oprócz Diesela). Jest również całkiem prostokątny, jak szafa gdańska.
Lśni niczym pokryty najlepszą politurą. Wszędzie ma tatuaże z naklejek (takie, co do chipsów dodają).
Czy wspomniałam , że Tylko W Jednej scenie nie pokazuje się bez kamizelki kuloodpornej?
Ponadto wychodzi z siebie – parska, sapie, dyszy, dmucha, przewraca tymi maoryskimi ślepiami i generalnie emituje jakieś przemysłowe ilości kiloMaczów (kMch)
na minutę.
A i tak wiemy, że to poczciwiec jest. Dwayne, pączku. Gdybym miała małego kotka do oddania, najpierw pomyślałabym o tobie. Serio.
O co chodzi z sejfem? Tych, którym wyobraźnia podsunęła wizję dresiarza z giwerą, wyłaniającego się zeń, muszę rozczarować. Ani Diesel, ani tym bardziej Dwayne nie zmieściliby się w żadnym sejfie. Kontener okrętowy - to już prędzej.
Jest pościg. Diesel z kumplem (taki blondynek nieduży; plącze się po serii od początku, ale nijak nie mogę zapamiętać, jak go chrzcili) uciekają przed Skorumpowaną Policją w pięknym mieście Rio de Janeiro.
SP jest na usługach Nikczemnego Oligarchy (NO.) Nasi dresiarze właśnie doprowadzili NO do kompletnego ochwacenia, podprowadzając mu sejf. Taki większy raczej i pełniutki waluty, oczywista.
Jak to zrobili? No, normalnie – wybili dziurę w ścianie, podłączyli do sejfu dwie kotwiczki na linkach, po czym każdy wsiadł w swą furę i docisnął gaz. No i pajechali.
Tym sposobem mamy na ulicach pięknego miasta Rio sejf On The Loose.
Właściwie na dwóch żelaznych linkach.
Jak na dwie tony złomu, sejf popyla całkiem raźno. Taka refleksja mię naszła, że jakby dokręcili doń kółeczka z Ikei, to by setkę wyrabiał normalnie. A tak, wytraca szybkość na zakrętach.
Siła bezwładności, najokrutniejsza z bogiń, czuwa zresztą i patronuje przedsięwzięciu.
Wspomniałam, że SP ściga naszych chwatów? No to, co który radiowóz doganiać poczyna, to Diesel nogę na hamulec – i Jak Mu z Sejfa nie zarzuci, jak nie miotnie! Miotnął, pier***lnął, zlikwidował, gazu. Czynność powtórzyć.
Szał ciał, tłuczone szkło i pękająca blacha, mówię Wam.
Jeżeli kto ma dołek, lub czuje się senny, bądź przygnębiony nadciągającą jesienią - obejrzeć koniecznie!
edyta: imię bohatyra.
Martva - 20 Września 2011, 10:59
Nina Wum, nie znoszę takich filmów, ale poczułam się... zachęcona
dalambert - 20 Września 2011, 11:05
Nina Wum, No, no , kto wie, a spojlerek miodzio
Iscariote - 20 Września 2011, 11:09
| Nina Wum napisał/a | | generalnie emituje jakieś przemysłowe ilości kiloMaczów (kMch) na minutę. | Genialne określenie
Aż też sobię obejrzę
|
|
|