Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
illianna - 22 Października 2009, 06:58
Easy, właściwie, co za różnica ile inni się uczą, przecież ta informacja nie spowoduje, że Twoja dziewczyna będzie się mniej uczyć, czasem na początku studiów ludzie się tak wkręcają i żadne tłumaczenie nie pomaga i nie ma to wiele wspólnego z realnym obciążeniem nauką, tylko z mechanizmami radzenia sobie danej osoby, oczywiście są kierunki bardziej lub mniej obciążone, ale kujoństwo będące wynikiem wewnętrzych lęków przed oblaniem kwitnie wszędzie
no chyba że ją podejrzewasz o mały kancik , to gorzej , ale wtedy też Ci nic nie da ile sie inni uczą
Ziuta - 22 Października 2009, 07:32
Easy: taj jest, na ścisłych harówka potrafi być straszna.
nureczka - 22 Października 2009, 07:48
Easy, czuję się kompetentna, bo skończyłam i techniczne i humanistyczne.
Na technicznych (mechanika) zasuwaliśmy cały semestr jak małe parowoziki, za to podczas sesji człek leżał brzuchem do góry (no, kilku histeryków się uczyło, ale oni byli w mniejszości)
Na humanistycznych (rusycystyka) obijaliśmy się cały semestr (poza czytaniem zaleconych książek, ale to przecież przyjemność, a nie praca), za to podczas sesji z uszu dymiło, tak się mózgi przegrzewały.
Easy - 22 Października 2009, 08:10
| illianna napisał/a | no chyba że ją podejrzewasz o mały kancik , to gorzej |
Tu już nie chodzi o mnie, bo dziewczę młode, będzie miała jeszcze ze stu takich jak ja w przyszłości. Ale po prostu żal słyszeć, jak biedaczyna siedzi po nocach, a to przecież dopiero trzeci tydzień. Się zajedzie, jak tak dalej pójdzie.
Ziuta - 22 Października 2009, 08:14
E tam. Ja już tak czwarty rok.
illianna - 22 Października 2009, 08:25
Easy, albo jej samo przejdzie, albo bedzie jak Ziuta, ale pewnie to pierwsze miejmy nadzieję
Ziuta - 22 Października 2009, 08:28
Będzie jak ja? No bez przesady, studia aż tak nie zmieniają ludzi
illianna - 22 Października 2009, 08:31
Ziuta, będzie jak TY się dzielnie uczyć do końca studiów
Ozzborn - 22 Października 2009, 08:38
A to śmieszna sprawa jest, bo ja mam zupełnie odwrotnie, wprawdzie biotech/tech. żyw. nie są może super ścisłe ino przyrodnicze, ale tam opierniczałem się równo (na 1 roku dosyć sporo zajęć miałem i czasem trzeba było coś wkuć na wejścówkę), ale z roku na rok miałem coraz mniej. Natomiast teraz na arabistyce zapierdzielam jak mały samochodzik. Fakt, że mam też pracę co kurczy mój czas, ale i tak jest to dla mnie przerażająca nowość
Dunadan - 22 Października 2009, 10:26
Własnie dostałem telefon z serwisu mojego aparatu fotograficznego. Oddałem go 4 miesiące temu na darmową naprawę tzw. błędu 58, aparat miał wszystkie cechy tego błędu. Po 4 miesiącach dzwoni pan z serwisu i mówi ze niestety aparat nie zakwalifikował się do naprawy E58 - serwis uznał ze wszystkie usterki są wynikiem zawilgocenia aparatu. Naprawa kosztuje 1600zł...
Ręcę mi opadły... nie miałem sprzętu przez 4 miesiące, zapłaciłem za koszty przesyłki i... noż kur...de. Normalnie płakać mi się chce... dawno nie byłem taki wk**wiony...
nureczka - 22 Października 2009, 10:33
Reklamy z dźwiękiem w Internecie. Nagle coś zaczyna ryczeć, zagłuszając sączącą się mile w tle muzyczkę.
Witchma - 22 Października 2009, 10:36
nureczka, nie wspominając o tym, że zawału można dostać...
Ozzborn - 22 Października 2009, 10:40
I jaki wstyd w robocie
A tak a propos to odrobinkę mnie wkurza, że dziś absolutnie nie mam co robić - naobiecywali materiałów do obróbki, a tu od rana nic. Niby spoko, bo sobie forum czytam itp. Ale mógłbym się np. wyspać - obejrzeć jakiś serial. A tu nawet książki nie poczytam, bo zaraz ktoś wejdzie i głupio, że książkę czyta zamiast pracować
hrabek - 22 Października 2009, 10:46
Urządzamy w piątek Konradowi urodziny w "krainie zabaw", to dość popularny wśród rodziców przedszkolaków sposób - dzieciaki się bawią na drabinkach, ślizgawkach, huśtawkach, kulkach i domkach, a rodzice się integrują tortem i napojami bezalkoholowymi. Zaproszenia daliśmy paniom do wypisania, bo znają imiona i nazwiska dzieci, poza tym zawsze można z tego zrobić przedszkolną zabawę. Jedno daliśmy na wzór. Dziecku codziennie tłumaczę za ile dni ma urodziny, pokazuję kalendarz, odliczamy dni, mamy fan.
Wczoraj (środa, dwa dni przed terminem) o 16:40 dzwoni do mnie pani z przedszkola z pytaniem gdzie jesteśmy, bo wszyscy rodzice czekają w "krainie zabaw", dzieci się niecierpliwią, a nas nie ma.
Okazało się, że pani, która wypisywała zaproszenia pomyliła się i zamiast 23 wpisała 21. Druga pani, akurat wtedy obecna na dyżurze dzielnie wzięła na siebie zadanie odkręcenia całej sprawy. Dzisiaj rano z nią rozmawiałem, mówiła, że rodzice mówili, że przyjdą drugi raz. Zobaczymy w piątek.
Generalnie ja bym się nieźle wk... jakbym musiał dziecku tłumaczyć, że ta zabawa to nie dzisiaj, tylko za dwa dni, więc dzisiaj się zawijamy do domu, ale oczywiście w drugim terminie bym przyszedł, bo przecież nie o mnie chodzi, tylko o dziecko. Mam nadzieję, że reszta rodziców uważa podobnie i frekwencja dopisze. Tylko oczywiście kto uwierzy, że to wina przedszkola, a nie nasza?
Wczoraj jak zobaczyłem, że przedszkole dzwoni, to myślałem, że dzwoni właścicielka, żeby jeszcze trochę podyskutować o wyższości medycznych diagnoz stawianych przez pedagogów nad medycznymi diagnozami stawianymi przez informatyków i vice versa, ale tego to się nie spodziewałem. W pierwszej chwili aż słabo mi się zrobiło i musiałem 10 minut w samochodzie posiedzieć, żeby ochłonąć. Gdyby nie to, że zaproszenia były wypisywane 2 tygodnie temu, to bym pomyślał, że to zemsta tej pani za wczorajszą awanturę.
Ziemniak - 22 Października 2009, 10:59
nureczka, firefox + Adblock Plus powinien załatwić sprawę
nureczka - 22 Października 2009, 11:10
Ziemniak, wypróbuję niechybnie!
Dzięki.
Anonymous - 22 Października 2009, 11:23
hrabek, niezłe macie to przedszkole.
Wkurza mnie facet prowadzący chór w mojej szkole. Robimy przedstawienie z okazji Święta Niepodległości, przedstawienie a nie klasyczną (czyli nudną) akademię ku czci, a ten się koniecznie chce wtryniać z zestawem patriotycznych pieśni. I znając życie, u dyrekcji wysępi śpiewanie owych pieśni. Łe.
nureczka - 22 Października 2009, 11:26
hrabek, a myślałeś o zmianie przedszkola?
Ozzborn - 22 Października 2009, 11:28
nureczka, a Ty aby wiesz jaki hardkor jest z zapisaniem dziecka do przedszkola?
hrabek - 22 Października 2009, 11:35
Przeszło mi przez myśl. Ale Ozzborn dobrze ujął największy problem. Poza tym to jest blisko. Można poprosić babcię, czy kogoś, żeby odebrał i do domu odstawił. 10 minut na piechotę krokiem czterolatka, co ma niebagatelne znaczenie, jak odebranie dziecka zostaje zlecone niezmotoryzowanej osobie (a mam takie w rodzinie).
No i do tej pory nie było z przedszkolem problemów. Liczę na to, że taka kumulacja już się nie powtórzy.
Anonymous - 22 Października 2009, 11:42
hrabek, a przeprosili chociaż za zamieszanie? No bo błąd w sumie każdy może popełnić, zdarza się. Następnym razem będą bardziej uważać, miejmy nadzieję.
nureczka - 22 Października 2009, 11:44
Myślałam, że w czasach demokracji z przedszkolami poprawiło się. Jak widać, głupio myślałam.
Biorąc pod uwagę wiek Lichtensteina możecie się domyślić, że problemy przedszkolne mam już za sobą.
Chociaż czasem, jak patrzę na obu moich chłopaków grających w jakieś coś na komputerze, najchętniej bym ich obu - i Kruka i Lichtensteina - wysłała na powrót do onego przybytku, gdzie gry i zabawy wszelakie towarzyszyły by im przez cały, boży dzień.
Ozzborn - 22 Października 2009, 11:46
Właśnie uświadomiłem sobie co mnie jeszcze niemożebnie wkurza w robocie.
Jestem w pokoju z informatykiem, jak go nie ma odbieram telefony. Często dzwonią różne firmy telekomunikacyjne, informatyczne itp. I szlag mnie trafia jak słyszę (a jest tak w 90% przypadków) "Czy mam przyjemność z informatykiem - panem Stefanem Gawlik?" (Nazwisko oczywiście zmienione, ale jest zdecydowanie polskie z taką końcówką 'ik'). Co to jest za moda, jakaś głupia asekurancka, żeby zamiast "z panem Stefanem Gawlikiem", mówić "z panem Stefanem Gawlik"? W języku polskim nazwiska się odmienia i już. A jak ktoś ma nieodmienne to o tym poinformuje i tyle - nie ma obowiązku znania wszystkich wyjątków.
hrabek - 22 Października 2009, 11:47
Tak, oczywiście. Przeprosiny były. Pani (zresztą uważam ją za najsympatyczniejszą tam) bardzo się przejęła, została po pracy, żeby wszystkich rodziców obdzwonić i osobiście ich przeprosić za zamieszanie i zaprosić na piątek. Lepszych przeprosin nie mógłbym sobie wymarzyć. Tylko że ona przepraszała w imieniu koleżanki, która te zaproszenia wypisywała.
Ale jeśli o to chodzi, to czuję się usatysfakcjonowany.
I nie, zbereźniki, to były tylko oralne, znaczy ustne, znaczy słowne przeprosiny.
Fidel-F2 - 22 Października 2009, 12:34
| Miria napisał/a | | ten się koniecznie chce wtryniać z zestawem patriotycznych pieśni. I znając życie, u dyrekcji wysępi śpiewanie owych pieśni. | a co to za pieśni? może mu podrzuć to
Jak dobrze nam upalnym latem
Pacyfikować ruską wieś
Stojąc pod płotem z automatem
Śpiewając reakcyjną pieśń
Nie boim się ruskich, nie boim się nic
Nie boim się sierpa ni młota
Za Wilno, za Katyń, za Kijów, za Lwów
Zapłaci czerwona hołota
Jak dobrze nam późną jesienią
Pacyfikować ruską wieś
Patrząc jak łuny się czerwienia
Mając na butach wrażą krew
Nie boim się...
Jak dobrze nam po życia trudzie
Lufę nagana wziąć do ust
Położyć kres cholernej nudzie
Naoliwiony ściągnąć spust
Nie boim się ruskich, nie boim się nic
Nie boim się sierpa ni młota
Za Wilno, za Katyń, za Kijów, za Lwów
Odpłaci AK-owska piechota
illianna - 22 Października 2009, 12:36
Fidel-F2,
Anonymous - 22 Października 2009, 12:50
Fidel-F2,
merula - 23 Października 2009, 13:42
jestem słabą kobietą, uległam krówkom...
Kruk Siwy - 23 Października 2009, 13:45
Wielu?
Witchma - 23 Października 2009, 13:47
| merula napisał/a | uległam krówkom... |
merula, żaden wstyd, one są duże i groźne i lepiej się im nie przeciwstawiać... a wolisz kruche czy ciągutki?
|
|
|