Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Virgo C. - 17 Października 2009, 10:27
Wczoraj w gazecie przeczytałem, że mi WKU w Świdnicy likwidują. Niby nic, oszczędności itd i gdyby papiery z trzech sąsiednich powiatów przenosili do Wrocławia to nie byłoby o co się wkurzać. Ale oni je przenoszą do Kłodzka
@Martva
Mam to samo - czujnik jest na pierwszym piętrze (gdzie kuchnia i salon z kominkiem), a mój pokój na piętrach drugim i trzecim. Więc czasami mnie tylko gruba pierzyna ratuje przed marznięciem w nocy (a z mojej sypialni jeszcze wejście na nieocieplony strych jest).
Agi - 18 Października 2009, 11:32
Dyskusję o wojsku możecie kontynuować we właściwym wątku
Chal-Chenet - 18 Października 2009, 14:56
Muszę kupić nowy zasilacz.
Kruk Siwy - 18 Października 2009, 15:01
cHal 9000 napisał: Muszę kupić nowy zasilacz.
Szybko! Bo przestaniesz spamować z braku energii!
shenra - 18 Października 2009, 15:02
No właśnie i nasz zespół się rozpadnie
Chal-Chenet - 18 Października 2009, 15:03
No powoli się odzwyczajam...
Ale są też dobre strony, przeczytałem "Przemytnika Cudu" i ponad pół "Nawiedzin", wcześniej nie znajdując na to czasu...
Muszę przemyśleć strategię korzystania z komputera...
Edit. No co koleżanka...
shenra - 18 Października 2009, 15:04
Chal-Chenet, nie myśl tyle bo się zmęczysz
Ziuta - 18 Października 2009, 15:06
Chyba mnie jesienny spleen dopadł. No w sam raz, kiedy trzeba robić. Niech to szlag.
Chal-Chenet - 18 Października 2009, 18:56
| shenra napisał/a | Chal-Chenet, nie myśl tyle bo się zmęczysz |
Pfff.
Lynx - 19 Października 2009, 23:12
Katar, kaszel, bolące gardło.
Konieczności.
Witchma - 19 Października 2009, 23:13
Lynx, <głask>, bądź dzielna!
Lynx - 19 Października 2009, 23:16
Witchma dzięki
shenra - 20 Października 2009, 07:06
Lynx, pogoń paskudztwo
illianna - 20 Października 2009, 07:42
widno się robi o 7 a jak zmienią za chwilę czas, to się ciemno bedzie robić o 17 jednym słowem chcę bliżej równika, bo cieplej i jaśniej
pomijam mały szczegół, że nadal łykam antybiotyk, czuję się średnio, pracuję od 7 do 7, nie mogę usnać wieczorem i wstać rano
Fidel-F2 - 20 Października 2009, 07:51
illianna, ja Cię przepraszam i jednocześnie dziękuję, w jakiś chory sposób Twój post bardzo mnie rozbawił
illianna - 20 Października 2009, 08:00
Fidel-F2, wiesz, bo w sumie to zabawne, sama się z siebie śmieje jak tak codziennie wstaję o 5 i sobie wmawiam, że pójdę spać o 9 a zasypiam o 11 albo lepiej, a poza tym nieustannie mnie bawi, że wciąż jeszce tkwię w tym szaroburym deszczowym kraju, zamiast na jakiejś uroczej riwierze
Fidel-F2 - 20 Października 2009, 08:06
illianna, miałem kiedyś taką robotę przez kilka miesięcy. Wstawałem o 5, 1,5h w drodze do roboty potem 12h z godzinna przerwą na obiad. Przed dziewiątą byłem w domu, potem trzeba było jeszcze się nakarmić, oporządzić i tak kole 23 zasypiałem. I tak przez 6 dni w tygodniu a bywało, ze i 7/7. Ale dawało radę.
illianna - 20 Października 2009, 08:12
Fidel-F2, ja mam taką robotę od 8 lat, przyznasz, że można mieć dość jak się słońca przez pół roku w roku nie ogląda, fakt że weekendy mam wolne, ale wtedy odrabiam zaległości z tygodnia typu zakupy, pranie itp. czasem jak pacjent nie przyjdzie mam okienko, ale tego nigdy nie można przewidzieć i czasem mam tylko przerwę na obiad przez 11 godzin pracy, a dołóż sobie jszcze prawie 4 godziny dojazdu, ale ogólnie tylko czasem sobie pomarudzę
Fidel-F2 - 20 Października 2009, 08:14
Chwalić Pana, umysłowa i pod dachem. Ja miałem fizyczną i na zewnątrz, deszcz nie deszcz. Ale ogólnie fajnie było.
illianna - 20 Października 2009, 08:21
Fidel-F2, wiesz co, chyba bym czasem wolała na tym deszczu, jakoś lepiej się wtedy człowiek czuje, jak sobie fizycznie pomacha, ale to tylko czasem oczywiście, także współczuję Ci tamtej roboty, chociaż myślę, że moja jest dla psychiki bardziej wyczerpująca, bo jak jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym zdarzało mi się bardzo często pracować cały dzień fizycznie i to było mniej stresującei i wyczerpujące, niż siedzenie pod dachem, które obecnie uprawiam, ale nie ma co się licytować, czyż nie?
Fidel-F2 - 20 Października 2009, 08:26
illianna, naturalnie masz rację, bywało ciężko ale bardzo przyjemnie, a oprócz deszczu isnieje jeszcze słońce w promieniach którego można się wygrzewać leżąc sobie na trawce gdy szef nie widzi. Poza tym człowiek się przezwyczaja, trzeba tylko dobrze zjeść i nic nam nie grozi a dobra kondycja i czerstwe zdrowie wypełniają każdą komórkę naszego ciała. Poza tym strzykaniem w stawach.
shenra - 20 Października 2009, 17:23
Przyjechało...teraz trza poskładać
hrabek - 20 Października 2009, 18:18
Panie zadzwoniły z przedszkola, że syn ma jutro zostać w domu, bo strasznie kaszle. W domu zakaszlał na razie w 2 godziny raz i wcale nie strasznie - przy jedzeniu. O, teraz drugi raz - jedno suche kaszlnięcie. A dzisiaj pani spóźniła się do przedszkola 13 minut (otwierają o 7) i siedziałem z dzieckiem 13 minut w samochodzie, w którym było zimno mimo pracy silnika. Kto mi zagwarantuje, że nie przeziębił się czekając na spóźnialską panią?
Nie wiem, czy pchać go do przedszkola (w mojej opinii jest całkowicie zdrowy), czy odpuścić sobie, zostać z nim i tylko zadzwonić i telefonicznie awanturę zrobić.
A jeszcze żona skitrała gdzieś umowę z przedszkolem i pojechała na szkolenie. Nie pamięta gdzie ta umowa, a ja nie mogę znaleźć. Chciałem zobaczyć, czy jest tam jakiś punkt, który mówi, że chore dziecko musi zostać w domu. Było co prawda zebranie w tej sprawie, ale żadnego nowego regulaminu, ani nowej umowy nie było, więc nawet nie wiem, czy takie zebranie, na którym panie zakomunikowały, że będą dzieci odsyłać, bądź w ogóle nie wpuszczać ma jakąkolwiek wartość. Dodam, że żadnego głosowania formalnego czy nie nie było, aczkolwiek kilkoro rodziców się wypowiadało w tej kwestii.
nureczka - 20 Października 2009, 18:35
hrabek, powiem szczerze. Teraz mnie to już nie dotyczy, ale zawsze mi piana na usta występowała, jak rodzice chore dzieci do przedszkola przyprowadzali.
Wiem, że praca, obowiązki, itp, ale potem taki jeden kaszląco-prychający całą grupę zarażał. Tak, że nie regulaminem należy się kierować tylko zdrowym rozsądkiem i sumieniem.
A siedzenie z maluchem w zimnym samochodzie wkurzające jest niewątpliwie.
Anonymous - 20 Października 2009, 18:37
| hrabek napisał/a | | Chciałem zobaczyć, czy jest tam jakiś punkt, który mówi, że chore dziecko musi zostać w domu. Było co prawda zebranie w tej sprawie, ale żadnego nowego regulaminu, ani nowej umowy nie było, więc nawet nie wiem, czy takie zebranie, na którym panie zakomunikowały, że będą dzieci odsyłać, bądź w ogóle nie wpuszczać ma jakąkolwiek wartość. |
Nic nie podpisywałeś? Ja kolekcjonuję podpisy rodziców pod każdą pierdołą, żeby nikt się nie mógł potem przyczepić. Na logikę to najlepiej dla wszystkich, żeby chore dziecko zostało w domu, tylko czy panie przedszkolanki mają oceniać, czy jest chore, czy nie? Trochę nie halo, jakieś ustalenia powinny być w tej sprawie. Aczkolwiek rozumiem ich sytuację, u nasz w szkole jest szaleństwo świńskogrypowe i też trułyśmy rodzicom o zatrzymywaniu dzieci w domu w przypadku jakichkolwiek objawów choroby.
shenra - 20 Października 2009, 18:53
Się pinda złożyć nie chce
hrabek - 20 Października 2009, 18:55
Nureczka: ja tu nie determinuję, czy on jest chory, czy nie. Moim zdaniem nie ma choroby, która trwa codziennie od 7 do 17, a później nie. A w domu on absolutnie żadnych oznak choroby nie wykazuje. Zjadł na obiad tyle, co ja sobie normalnie wkładam na talerz, zagryzł bułką i m&msami. Kaszlnął sucho 2 razy w przeciągu dwóch godzin. Ma to się nijak do tego, co mówiły panie w przedszkolu o strasznym, odrywającym się kaszlu. Nie ma także żadnych innych oznak choroby.
Moim zdaniem jest zdrowy i jako taki nadaje się do przedszkola. Jeśli kaszle, to być może należy sprawdzić jakieś czynniki alergiczne, do tej pory nie miał żadnych takich objawów, ale kto wie, czy to nie o to chodzi. Ale skoro tak, to na pewno nie jest to zaraźliwe.
Miria: na zebraniu panie odgrażały się, że będą wzywać lekarza prywatnie. I jeśli dziecko jest chore, każą je zabrać i obciążą rodziców za wizytę. Jeśli zdrowe, pokrywają z własnej kieszeni. Zastanawiam się, czy tego nie zażądać, tylko co za problem, żeby lekarz stwierdził zapalenie oskrzeli, podczas gdy przyczyna może leżeć zupełnie gdzie indziej? Oczywiście zabierzemy go do specjalisty, ale dopiero jak żona wróci ze szkolenia, wcześniej nie dam rady, a problem jest już.
Sam w wieku dwóch lat miałem diagnozowane zapalenie oskrzeli średnio raz na dwa tygodnie i byłem na to leczony, dopóki nie okazało się, że to alergia i należy to leczyć zupełnie inaczej. Może on ma to samo?
Tylko jest tak jak mówisz - panie arbitralnie stwierdzają, że jest chory i nakazują zostać mu w domu. A w domu jest zdrowy jak rydz. Można się tak bawić w ciuciubabkę, ale za drogo płacę za to przedszkole, żeby mi się to podobało.
nureczka - 20 Października 2009, 18:58
hrabek, nie chodziło mi o twoje dziecko - tu oczywiście masz rację, lekarz decyduje a nie pani - tylko o to, że nawet jak nie ma czegoś takiego w regulaminie, to nie znaczy, że chore dziecko można podrzucać do przedszkola. A pamiętam, że czasem dzieciaki w takim stanie przychodziły do przedszkola, że aż trudno uwierzyć.
merula - 20 Października 2009, 20:43
przeciążyłam kręgosłup i teraz ledwie się ruszam
Fidel-F2 - 20 Października 2009, 20:48
w tamtym roku, kobieta przyprowadziła syna do przedszkola i wręczyła nauczycielce paczkę z lekarstwami z załączoną rozpiską jakie leki o jakiej godzinie podawać
|
|
|