Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
feralny por. - 15 Października 2009, 08:15
Tak zajście tyłumaczy starosta augustowski.
http://wiadomosci.onet.pl...ebral,item.html
ihan - 15 Października 2009, 08:40
| Fidel-F2 napisał/a | | też widziałem zajawkę, ciekawe czy po tym pójdą siedzieć czy KK załatwi wszystko po swojemu |
Stosowanie kar cielesnych nie jest w Polsce zabronione i raczej mocny ruch za ich stosowaniem istnieje. Skoro społeczeństwo przyjmuje potrzebę takich kar, to gdzie problem? Chyba godzenie się, że rodzice mogą, a wychowawcy już nie to mocno dwulicowe by było.
Fidel-F2 - 15 Października 2009, 08:46
ale jakies paragrafy za pobicie są, nieprawdaż?
ihan - 15 Października 2009, 08:50
Skoro trafiło do uwagi, to kara pewnie będzie. I trochę osób się porajcuje, że ukarano "pingwiny", jednocześnie nie widząc problemu gdy to samo robią w swoich rodzinach. Za kilka tygodni sprawa ucichnie, a gdy wróci pomysł zabronienia kar cielesnych, któryś mocno związany z KK poseł zacznie grzmieć o wychowaniu bezstresowym i młodocianych zabójcach. Dlatego mnie takie rzeczy denerwują.
baranek - 15 Października 2009, 08:58
ihan, ale co innego dać klapsa dziecku, które broi, a co innego lać po głowie niepełnosprawnego dzieciaka, który nie wie o co chodzi. i to nie ważne, czy to ośrodek prowadzony przez zakonnice, czy przez osoby świeckie. to nie jest atak na kościół, tylko na bezduszne babska.
ihan - 15 Października 2009, 09:01
W obu przypadkach kara fizyczna jest wyrazem bezradności opiekunów, którzy nie mają innego pomysłu, albo którym puszczają nerwy. Dziecko brojące też zwykle nie wie o co chodzi, a jeśli wie, znaczy perswazją da się do niego dotrzeć.
joe_cool - 15 Października 2009, 09:38
Biodro mnie boli, lewe - chyba od joggingu, ale w sumie nigdy wcześniej nie bolało, więc nie wiem... Irytujące
Fidel-F2 - 15 Października 2009, 10:20
| baranek napisał/a | | ihan, ale co innego dać klapsa dziecku, które broi, | to nie jest co innego, używasz przemocy w stosunku do zupełnie bezbronnej istoty, która też nie do końca zawsze rozumie jak świat działa a poza tym ma też swoje zdanie, zamiłowania, niechęci i różnorodne pomysły. Czy dorosłego który Cię wkurzył umyślnie czy tez nie też skarcisz fizycznie. Zonę na ten przykład?
baranek - 15 Października 2009, 10:36
Fidel w sumie masz rację. ale na prawdę nie wiem, co zrobię jaśli mi się kiedyś Gluś zacznie tarzać w sklepie po podłodze i zawodzić, że chce lalę. nie wiem.
Ozzborn - 15 Października 2009, 10:37
jak to co? na karnego jeżyka!
edit: w zasadzie to i ja się zastanawiałem jak sobie będę radził ze swoimi ewentualnymi dzieciarami. W tej chwili nie wyobrażam sobie, że mógłbym choćby i klapsa dać, ale jak patrzę co wyprawiają dzieciaki znajomych to naprawdę nie wiem...
hrabek - 15 Października 2009, 10:46
Przekładacie przez ramię i wynosicie. Bo co innego można zrobić?
Martva - 15 Października 2009, 10:49
Takiego małolata można jeszcze usadzić klapsem, a co zrobić jak będzie miał kilkanaście lat i się założy z kumplami że wyniesie puszkę coli ze sklepu bez płacenia? Palec obciąć?
baranek - 15 Października 2009, 10:51
| Cytat | | Bo co innego można zrobić? |
no właśnie mówią, a właściwie piszą, żeby usiąść obok niego i czekać bez słowa aż mu przejdzie.
illianna - 15 Października 2009, 10:58
| Virgo C. napisał/a | | Nie tyle mnie wkurza co smutno mi, illianna i Sebastian niedawno pojechali sobie | wrócimy, wrócimy i mam nadzieję dowieziemy Cię bez pchania pod górkę samochodu
ilcattivo13 - 15 Października 2009, 11:12
... musiałem wziąć dzień wolnego, bo lewa dolna ósemka postanowiła wyjść na światło dzienne i ździebko gęba mi spuchła
Żeby było ciekawiej, znajomy dentysta powiedział, że nikt się nie podejmie usuwania moich ósemek "na żywca" (jedną może i dałby radę wyłyżeczkować, ale resztę trzeba wykroić chirurgicznie), a pod narkozą nikt w promieniu 120 km takich zabiegów nie robi W dodatku będę musiał skorzystać z prywatnej kliniki, bo państwowa służba zdrowia nie zajmuje się takimi przypadkami jak mój A chwilowo niestety nie mam wolnych kilku tysięcy peelenów. I po jaki ch...j nosiłem ten zafajdolony aparat korekcyjny?
baranek - 15 Października 2009, 11:15
| Cytat | | I po jaki ch...j nosiłem ten zafajdolony aparat korekcyjny? |
bo to się na zębach nosi. przepraszam, oczywiście, że współczuję.
dzejes - 15 Października 2009, 11:18
| baranek napisał/a | | Cytat | | Bo co innego można zrobić? |
no właśnie mówią, a właściwie piszą, żeby usiąść obok niego i czekać bez słowa aż mu przejdzie. |
Albo się dołączyć do wrzasków
Tyle że oba te rozwiązania wymagają cojones de ferro.
Pucek - 15 Października 2009, 11:26
Hm, obrazek z przeszłości, moja pierworodna miała coś ponad półtora roku:
...jesteśmy w połowie pasów na szerokiej jezdni, widzę że zielone się kończy, bo dziecię cały czas ma jakiś pomysł, wyrywa się i nie chce iść. Złapałam i niosę, pod pachą, bo brzuszek z drugą już spory, a córka wrzeszczy histerycznie i wyrywa się jak opętana, aż się ludzie oglądają. Dotachałam do krawężnika, samochody za mną gnają - a starsza pani stojąca bezpiecznie na chodniku do mnie z krzykiem,jak ja mogę tak dziecko traktować, bo to przecież tłumaczyć trzeba ... Klapsów nie było, ale przemoc jakże oczywista. Spytałam tylko, czy miałam to robić tam na środku i poszłam dalej.
Jak wytłumaczyć dzieciakowi w tym wieku, co może mu zrobić nadjeżdżający samochód,skoro zakres słów poznanych obejmuje trochę pojęć, ale na pewno nie te wypadkowe?
Godzilla - 15 Października 2009, 11:38
Ech, też zaznałam parę razy takiej życzliwości. Może nie dokładnie w takiej samej sytuacji. Musiałam np. wsiąść z dzieckiem w wózku do 509 przy Waszyngtona. Tłok na przystanku, autobus oczywiście wysokopodłogowy. No to ja podnoszę bohatersko ten wózek - razem z dzieckiem chyba ze 20 kg jak nie więcej - i ładuję przez drzwi. Jak już mi się udało, pańcia obok z pretensjami, że to nie są drzwi dla wózków, bo drzwi dla wózków to te drugie. Olałam małpę, tylko podpity gość za mną wydarł się na nią, że "nie pamiętał wół jak cielęciem był". Pomyśleć, że pijaczek miał więcej rozumu niż baba.
dzejes - 15 Października 2009, 14:08
| Pucek napisał/a |
Jak wytłumaczyć dzieciakowi w tym wieku, co może mu zrobić nadjeżdżający samochód,skoro zakres słów poznanych obejmuje trochę pojęć, ale na pewno nie te wypadkowe? |
Gdzie widzisz przemoc w podanym przykładzie? Dobrą metodą jest to, co robi Fidel, czyli podstawia dorosłego w miejsce dziecka. Czy przemocą będzie szarpnięcie znajomego, który poślizgnął się, bądź będąc w stanie wskazującym "zawiało go" na jezdnię?
baranek - 15 Października 2009, 14:45
dzejesie, Fidelu, ja bym chętnie posty jakiegoś praktyka poczytał. kogoś kto się znalazł w takiej sytuacji i sensownie z niej wybrnął. i niekoniecznie super-niani. bo teorię to ja znam. z telewzji, z książek. z Waszych postów. wiem, że najlepiej jest tak wychować dziecko, żeby się tak nie zachowywało. ale co z tego, że wiem.
illianna - 15 Października 2009, 15:00
baranek, wprawdzie tylko obserwując, ale za to dość często córkę znajomych, wiek około 1,5 roku, zauważyłam że dość często dziecko wykorzystuje takie sytuacje głownie po to żeby skoncentrować na sobie uwagę, tzn. dziecko jest zawsze bardzo zachłanne na uwagę rodzica i robi różne rzeczy, negatywne też , żeby ją otrzymać, często nie wiele można zrobić oprócz odwrócenia tej uwagi w inną stronę, czyli nie upieraniu się przy swoim, ale też nie realizowaniu tego co uważamy za niewłaściwe tylko po to, by dziecko nie krzyczało, wiadomo w sytuacjach trudnych jak na jezdni trzeba działać i tyle, a później prosto o tym do dziecka mówić, ono w dużej mierze odbiera na poziomie niewerbalnym i wbrew pozorom wystarczy, że załapie nasze zaniepokojenie, tym co się stało, by wiedzieć że to co robiło było niedobre, w sytuacjach spokojnych czasem dobre jest zapytać co dziecko chce, bo ono w tym wieku już nam to pokaże, może się okazać , ze to całkiem do zrealizowania jest z korzyścią dla obu stron, często mimo wszystko nie doceniamy naszych pociech, dziewczynka o której mówię, jak do nas przychodzi ma ulubioną zabawkę która u nas stoi na płytach cd i co mnie szokuje ona sama po nią idzie, doskonale wie, gdzie się zabawka znajduje i po jednorazowym wytłumaczeniu, że zabawkę wolno a płyt nie wolno, nie rusza naszych cd, szok jak wiele taki maluch już rozumie
tyle od przygodnego praktyka
Rafał - 15 Października 2009, 17:16
baranek, dziecko pod pachę, a jak się stawia to zostawić, powiedzieć pa, pa i odejść na bezpieczną odległość obserwując z ukrycia.
podpisano: p r a k t y k
illianna - 15 Października 2009, 17:26
Rafał, ale nie na środku skrzyżowania to trenowałeś
Martva - 15 Października 2009, 17:31
illianna, też o tym pomyślałam
Lynx - 15 Października 2009, 19:30
baranek, Pomiot odwaliła mi taki numer w sklepie, kiedyś dawno... Miała wtedy coś ok. 2 lat. Jak to było w domu to zwyczajnie ignorowałam i przechodziłam nad nią. W sklepie spokojnie kazałam jej wstać, postawiłam na zewnątrz, twarzą do okna i cichuteńko, na uszko, zapowiedziałam co się stanie jesli się stamtąd ruszy. Po czym spokojnie weszłam i dokończyłam zakupy. Niemal nie drgnęła.
Później na spokojnie wytłumaczyłam jej, że takie zachowanie- krzyk, tupanie, przeszkadza pani w sklepie, która nie może w takich warunkach pracować i innym kupującym. A jesli czegoś chciała, wystarczyło powiedzieć "poproszę".
To był ostatni raz, kiedy takie zachowanie miało miejsce. Tylko żelazna konsekwencja- jak obiecasz to dotrzymujesz- dla takiego malca to bardzo ważne.
Podobnie teraz staram się reagować na próby wymuszenia czegokolwiek przez Juniora. Aczkolwiek w tym przypadku to już nie jest takie łatwe.
dzejes - 15 Października 2009, 20:04
| baranek napisał/a | | dzejesie, Fidelu, ja bym chętnie posty jakiegoś praktyka poczytał. kogoś kto się znalazł w takiej sytuacji i sensownie z niej wybrnął. i niekoniecznie super-niani. bo teorię to ja znam. z telewzji, z książek. z Waszych postów. wiem, że najlepiej jest tak wychować dziecko, żeby się tak nie zachowywało. ale co z tego, że wiem. |
Ale że nie jestem praktykiem? Nie jestem. Nie wiem jak wychowywać dzieci. Wiem, że przemoc fizyczna to żadne rozwiązanie, swojego psa pierwszy raz mocniej uderzyłem, gdy miala prawie dwa lata i zeżarła mi nowe buty - złapałem ją żującą jednego. A że psa mam takiej, a nie innej konstrukcji, to bardziej ją zaskoczyłem, niż zraniłem. I jeśli wiem, że psa można wychować bez bicia, to nie mieści mi się w głowie, że dziecka się nie da.
Witchma - 15 Października 2009, 21:00
Źle mi ogólnie, bolą mnie plecy, boli mnie głowa
Chiisai Neko - 15 Października 2009, 21:06
Sąsiad, który o 22:00 doszedł do wniosku, iż pora na uruchomienie wiertarki.
Witchma - dobra herbata (może być z dodatkami), maść rozgrzewająca i łóżeczko. Jutro z pewnością będzie lepiej.
Witchma - 15 Października 2009, 21:26
Chiisai Neko, tak właśnie planuję zrobić
|
|
|