To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

Chal-Chenet - 18 Sierpnia 2011, 06:29

corpse, główny nacisk położony jest nie na ludzi, a na Ceasara, jego rozwój, dojrzewanie i uczucia. Owszem, wątek jego opiekunów też jest dosyć ważny, ale nie przyćmiewa tego co dzieje się z głównym bohaterem filmu. A dzieje się tak, że chce się oglądać. Dochodzenie Ceasara do przodownictwa pokazane jest wiarygodnie, a kiedy trzeba widz zaczyna czuć do szympansa sympatię.
Nie jest przesadzony, domyślam się, że w trailerze główny nacisk położono na walkę małp z ludźmi? Otóż te sceny nie są nawet specjalnie długie, tylko przy finale jest ich trochę, a tak cały film to nie jest kino akcji, tylko film obyczajowy.
Na plus działa też dobra animacja małp, nie jest sztuczna, a najlepiej to już twórcom wyszło pokazanie emocji na twarzach/pyskach towarzyszy Ceasara i jego samego.
IMO warto obejrzeć.

Dabliu - 18 Sierpnia 2011, 08:03

Zgadzam się z powyższym. Film bardzo fajny. I smutny.
Ozzborn - 19 Sierpnia 2011, 23:57

Fantastyczna Czwórka 1 i 2
Zaczynałem z pewną obawą, bo pamiętam dosyć mieszane opinie, ale okazuje się, że nie jest tak źle... oczywiście mój komiksowy nerd-radar wykrył sporo uproszczeń i przekłamań, ale były one do zniesienia. Dwójka chyba nieco lepsza. (Stan Lee mistrz :D ) Jedno co mnie męczy to:
Spoiler:

No i oczywiście Jessica Alba - pyszności :mrgreen:
Ogólnie przyjemne oglądadło i jedna z przyzwoitszych ekranizacji Marvela.
Jedynka 7/10 Dwójka 7,5/10

Wodzu - 20 Sierpnia 2011, 00:21

Bad Teacher - kicz i gniot w amerykańskim stylu.
Fidel-F2 - 20 Sierpnia 2011, 05:54

Sala Samobójców Z jednej strony jedzie stereotypami (zwłaszcza rodzice i wychowanie) z drugiej skupia po prostu na wybranym przypadku. W efekcie mamy opowieść dość schematyczną, która nijak nie zaskakuje jednak temu czy tamtemu może uzmysłowić pewne problemy.
Uderza prymitywizm i płytkość owej internetowej 'oferty' na którą złapał się bohater. Jednakowoż, biorąc pod uwagę wiek członków grupy, ma to sens.
Jakub Gierszał, główny bohater, gra nieźle. Drugoplanowi, Pieczyński i Kulesza jak zwykle świetni.
W sumie film dobry, nie zaszkodzi zobaczyć.

Dunadan - 20 Sierpnia 2011, 12:52

Ozzborn, mnie się bardzo podobała postać Silver Surfera - lubię takie superpotężne istoty oddziałujące na mechanikę kwantową :mrgreen: w kinie ich mało...
ilcattivo13 - 20 Sierpnia 2011, 13:02

"Megamocny" - całkiem, całkiem. Pod względem humoru lepszy od drugich "Aut" - a i fabuła ciekawsza. 6,5/10
shenra - 20 Sierpnia 2011, 13:04

The Hills have eyes chyba się przejadłam survivalami.

Book of Blood fajny pomysł, realizacja średnia, aktorstwo dramatyczne. Szkoda.

Ozzborn - 20 Sierpnia 2011, 13:15

Dunadan, taa Silver Surfer wymiata - tylko, że w filmie pominęli jedną ważną, ale to mega ważną rzecz z jego historii (spoiler komiksowy na wszelki...):
Spoiler:

ilcattivo13 - 20 Sierpnia 2011, 22:45

"Burza" ("The Tempest") - ekranizacja sztuki Williama Shakespeare'a w wersji z 2010 roku. Miałem nadzieję, na coś równie genialnego jak "Wiele hałasu o nic" Kennetha Branagha, ale że Julie Taymor Kennethem B. nie jest...

Chyba najbardziej mnie zawiodło to, ze pani Taymor postanowiła ździebko pozmieniać sztukę, między innymi Prospera zmieniając w kobietę. I wcale nie pomogło to, że Posperę (dobrze, że nie muszę tego bluźnierstwa wymawiać, bo bym się chyba własnym językiem udławił) zagrała genialna Helen Mirren. Nie pomogła też grająca na niezłym poziomie reszta obsady - ze świetnie grającym rolę Kalibana Djimonem Hounsou (tak, to ten z "Gladiatora" czy "Krwawego diamentu") na czele.

Niespecjalnie podobała mi się też muzyka - użycie pojedynczych dźwięków saksofonu czy gitary elektrycznej nie akcentowało absolutnie niczego i tylko denerwowało, a te kilka wykonywanych normalnie pieśni tylko "wyglądało" na tym tle groteskowo.

Nie mogę dać więcej 4/10, a to tylko i wyłącznie za duet Mirren & Hounsou.

Nitj'sefni - 21 Sierpnia 2011, 14:53

The Rite - Można, ale nie trzeba. Wystraszyć - nie wystraszył, a specjalnie do myślenia też nie dał. Przeciętniak.
ilcattivo13 - 21 Sierpnia 2011, 18:13

"Onan Metroseksualista". Czyde.

Wiedziałem. Po prostu wiedziałem, że twórcom wyjdzie hauno. Ale mój wrodzony masochizm kazał mi iść do kina - mimo, że mój mózg i moje serce ryczały na dwa głosy: "NIEEEE!!! Nie idź! Zabiją w tobie miłość do heroic fantasy. Już nigdy myśląc o Conanie nie będziesz się mógł powstrzymać od spluwania...". A jednak poszedłem :(

Do rzeczy.
Pierwszą wadą filmu jest główny aktor. W dalszym ciągu twierdzę, że pasuje do roli Conana jak żopa do pala - znaczy, bez konia, kilku chłopa, pęku lin i grawitacji, jednego na drugim nie zamontujesz. Jeszcze "młody" Onan, czyli Leo Howard nadawałby się do tej roli, gdyby "tfurcy" dobrali mniejszych od niego statystów, ale Momoa? Z drugiej strony, facet przejdzie do historii i nie mam co do tego żadnych wątpliwości - w końcu należy mu się to za stworzenie najbardziej rozmomoanego (znaczy, rozmamłanego) Conana ever.

Druga (choć "ździebko" łączy się z pierwszą), to zerowa wierność prozie Howarda. Hyperborea z wizji Johna Miliusa i Olivera Stone'a była Hyperboreą. W "wizjii" kwartetu Nispel, Donnelly, Oppenheimer & Hood mamy bezsensowny zbitek ad hoc wyrwanych z kontekstu wyobrażeń typowego amierikańskiego hamburgerożercy. Szczególnie dobiła mnie Cymmeria i rodzinna wioska Onana -
Spoiler:
.
Spoiler:
. Żenada...

Trzy - inni aktorzy. Poza niezłym Stephenem Langiem (punkt), co do którego umiejętności aktorskich jeszcze się ani razu nie zawiodłem oraz wspomnianym już kurduplowatym Leo Howardem, reszta to chyba gwiazdy argentyńskich oper mydlanych.

Cztery, czyli fabuła. Stuprocentowo nudna sesja rpg. Absolutne zero zaskoczeń i zwrotów akcji. Nuda od początku do końca.

Pięć - efekty specjalne i czyde. Ten film pokazuje dokładnie, jak można zrobić choreografię walk z udziałem sparaliżowanych od szyi w dół i/lub chorych na parkinsona aktorów i przy użyciu minimalnych środków technicznych. Przepis na nakręcenie takiej walki jest następujący - kamera filmująca "z ręki", z dodatkowo rozmytą ostrością, ciemność i ujęcia pocięte jak w teledysku najbardziej hardcorowej kapeli techno. O ile jeszcze walka kurdupla, znaczy, młodego Onana, była choć trochę widowiskowa, to reszta walk jest po prostu żenująca. Nie znam takiego polskiego filmu, w którym walki byłyby zrobione w gorszy sposób niż tutaj. Nawet "wyszczerbicowany Wiedźmun" bije "czydeowego" Onana na głowę.
A właśnie - "czyde"! W tym filmie obecności "czyde" nie stwierdziłem. To znaczy, może poza kilkoma animacjami na początku filmu, bo potem "czyde" po prostu nie ma. A najlepsze było to, że przed seansem leciała reklama "Bitwy warszawskiej 1920" i tam było takie "czyde", że miałem wrażenie przebywania na polu walki (więc nikt mi nie zarzuci, że okulary założyłem tył na przód, czy coś w tym guście).

Sześć - poziom debilizmu. To zdecydowanie najdurniejsze fantasy, jakie kiedykolwiek widziały moje kaprawe oczęta i w porównaniu z nim, oba wcześniejsze Conany to wyrafinowana rozrywka intelektualna. Przez całą projekcję kretynizm goni debilizm i bije go po plerach idiotyzmem. Zaczyna się od
Spoiler:
, potem mamy
Spoiler:
, a później
Spoiler:
... A im dalej, tym durniej. Normalnie, by se człowiek pomyślał, że wiosna idzie...

Jedyne plusy tego filmu, to strzelanie z machiny (punkt) - choć nie mam zielonego pojęcia, cóż to było, bo ani katapulty (nawet tej rzymskiej), ani trebusza zasadą działania nie przypominało - oraz cycki (punkt - tylko jeden, bo jak na taki film, to było ich stanowczo zbyt mało).

I dlatego film dostaje 3/10

I gwoli przypomnienia:
Cytat
Metroseksualizm, styl metro - zjawisko społeczne, styl życia upowszechniany wśród młodych mężczyzn przez współczesną kulturę masową, w którym szczególną rolę odgrywa skupienie na własnej cielesności, podążanie za modą, korzystanie ze zdobyczy kosmetyki, przywiązywanie wagi do własnej atrakcyjności - cechy dotychczas kojarzone z kobiecością. Z metroseksualizmem kojarzone są również takie cechy osobowości, jak wrażliwość i delikatność, ciepło i zdolność do empatii. Zainteresowania mężczyzny metroseksualnego skupiają się w dużym stopniu wokół sztuki i nauk humanistycznych, a aktywność sportowa ma na celu w większym stopniu zachowanie kondycji aniżeli przyrost masy mięśniowej.


Hmmm, wykapany Mamłak... znaczy Momoa :twisted:

Witchma - 21 Sierpnia 2011, 18:29

ilcattivo13, zapomniałeś o bardzo widowiskowych fontannach krwi po każdym trafieniu przeciwnika (główni w zbroje... krwawiące biopancerze wszyscy mieli normalnie).
Ale tak serio - spodziewałeś się czegoś lepszego...?

ilcattivo13 - 21 Sierpnia 2011, 19:58

Witchma - jak już wspominałem, rozum i serce mi odradzały, ale wrodzony masochizm był silniejszy... :roll:

Z tymi biopancerzami pewnie masz rację - Onan mógł używać lunety, to i żołnierze mogli nosić biopancerze :)

Iscariote - 21 Sierpnia 2011, 22:46

ilcattivo13, to mam njusa, który Cię pewnie ucieszy:
http://www.filmtok.pl/Mom...onana-3D-a19727 :mrgreen:

Ozzborn - 21 Sierpnia 2011, 23:27

:shock:

A ja w ramach dalszego uzupełniania zaległości Incepcja. Nie mogę się nie zgodzić z ogólną opinią, że to rewelacyjny film. Sam pomysł już na oskara, wykonanie praktycznie bez zarzutu. Trzyma w napięciu tak, ze większość czasu trzymałem się fotela, a przy tym nieźle zatrudnia mózgownicę. Zdecydowanie jeden z najlepszych filmów jakie widziałem w tym roku. Jedyny minusik za to, że bardzo szybko domyśliłem się zakończenia (mimo, że nadludzkim wysiłkiem uniknąłem spoilerów wszelakich), jednak po zachwytach nad zaskakującym zakończeniem, spodziewałem się... no bardziej zaskakującego ;) Niemniej i tak 9,5/10

Grimzon - 22 Sierpnia 2011, 08:47

Co do Conana to całkowicie się zgadzam z ilcattivo13. Z mojej strony dołożę tylko plastikowo-lateksowy miecz Conana, który wyglądał jak zabawka dla dzieci oraz

Spoiler:

Witchma - 22 Sierpnia 2011, 09:13

Grimzon,
Spoiler:

ilcattivo13 - 22 Sierpnia 2011, 13:10

Iscariote, tym njusem niszczysz we mnie wiarę w ludzkość :|
Dabliu - 22 Sierpnia 2011, 18:46

ilcattivo13 napisał/a
Onan Metroseksualista. (...)


Jutro idę na nowego Conana, dzięki czemu będę mógł szczerze porównać Twoje wrażenia z własnymi, ale z jednym nie mogę się zgodzić już dziś:

ilcattivo13 napisał/a
(...)
Pierwszą wadą filmu jest główny aktor. W dalszym ciągu twierdzę, że pasuje do roli Conana jak żopa do pala - znaczy, bez konia, kilku chłopa, pęku lin i grawitacji, jednego na drugim nie zamontujesz. Jeszcze młody Onan, czyli Leo Howard nadawałby się do tej roli, gdyby tfurcy dobrali mniejszych od niego statystów, ale Momoa? Z drugiej strony, facet przejdzie do historii i nie mam co do tego żadnych wątpliwości - w końcu należy mu się to za stworzenie najbardziej rozmomoanego (znaczy, rozmamłanego) Conana ever.


W dalszym ciągu podtrzymuję, że Momoa jest sto razy lepszym wyborem na Conana niż Arnold. Momoa kojarzy Ci się metroseksualnie? On ma przynajmniej włosy na klacie, jak na Conana przystało (co zresztą wygląda wręcz na anty-metroseksualny manifest filmowców). Arnold natomiast depilował włosy na klacie i na pośladkach! No, jeśli to nie jest metroseksualne, to ja już nie wiem co :wink:
I wiąż twierdzę, że Arnold zwyczajnie nie umiał odegrać cymeryjskiej dzikości, brakowało mu ponurego wejrzenia, a z twarzy wyglądał jak... no, jak Arnold. Wujek terminator, a nie groźny barbarian. I ten jego śmieszny akcent, i ta nieporadność... Ale o tym już pisałem.
Proponuję posłuchać, co sam Bob Howard (ustami Vincenta D'Onofrio) mówił o swoim ulubionym bohaterze w TYM FRAGMENCIE świetnego Whole Wide World.
Do tego opisu jakoś łatwiej mi dopasować Momoę niż Arnolda.
Ale to oczywiście moje osobiste odczucia.

ilcattivo13 napisał/a
Hyperborea z wizji Johna Miliusa i Olivera Stone'a była Hyperboreą.


Przecież Hyperborei było tam tyle co kot napłakał; ot, w scenach z Kołem i karierą gladiatora. Chyba że chodziło Ci o Hyborię?

P.S. Dla wzbogacenia wątku pozwolę sobie przytoczyć trzy różne opinie o nowym filmie znanych mi fanów prozy Howarda:
http://smartfox.wordpress...arzynca-remade/
http://spolecznosc.polter...o-Conana-b12312
http://scrollofskelos.blo...rbarian-3d.html

Witchma - 22 Sierpnia 2011, 19:45

Dabliu napisał/a
On ma przynajmniej włosy na klacie,


Co tam na klacie, nawet pod pachami! W razie gdyby się ktoś do połowy filmu nie połapał, że to właśnie on jest barbarzyńcą...

Ziemniak - 22 Sierpnia 2011, 19:51

E tam, w grze o tron miał nawet brodę ;P:
Kruk Siwy - 22 Sierpnia 2011, 20:39

I tak wyglądał jak taki co kocha inaczej. Fuu!
Iscariote - 22 Sierpnia 2011, 20:48

Astro Boy - ten nowy, hamerykański. Przyzwoita bajka, dobra obsada, wizualnie bardzo ok. Trochę humoru, trochę klimatów ala "Ja Robot". 7/10 :)
Matrim - 22 Sierpnia 2011, 21:02

Exit Through the Gift Shop, czyli Banksy'ego spojrzenie na street-art w popkulturze.

Niby jest to dokument, z materiałami sięgającymi kilkunastu lat wstecz. Niby wszystko jest udokumentowane, zagnieżdżone w historii. Ale... To jest chyba kolejny, zaplanowany z premedytacją kilkanaście lat temu, performance Banksy'ego. Drwina z fascynacji street-artem i boomu na prace tego typu.

Ogląda się świetnie, niektóre motywy są genialne. Mnie się podobał.

ilcattivo13 - 23 Sierpnia 2011, 00:43

Dabliu napisał/a
Jutro idę na nowego Conana, dzięki czemu będę mógł szczerze porównać Twoje wrażenia z własnymi, ale ...


a ja nie wiem, czy jak już obejrzysz cały film, to czy nie będziesz żałował tego, co właśnie napisałeś :wink:

I nie wiem, czy zauważyłeś, ale film nie ma jeszcze ani jednej pozytywnej recenzji. Ciekawe dlaczego... :wink:

Fidel-F2 - 23 Sierpnia 2011, 01:51

Benny & Joon Fabularnie żadne mecyje. Film jednak ratuje bardzo ciepły, pozytywny klimat, delikatny humor i rola Johnny'ego Deppa. Depp jest w tym filmie fantastycznie genialny - to chyba najlepsza jego rola. Reszta aktorstwa też na niezłym poziomie poza tytułowym Bennym, grający go Aidan Quinn standardowo słaby, momentami jest po prostu żenujący. Ponieważ jest jednym z trójki głównych bohaterów, dość mocno rzutuje na obraz całości. Szczęśliwie film ma kilka mocnych punktów i ten jeden słaby daje się łyknąć.
Finałowa scena rządzi akcentując pytanie pojawiające się w filmie kilka razy, co jest normą? co dziwactwem? co zupełnym odchyłem?
I jest w tym filmie jakaś magia.

Dabliu - 23 Sierpnia 2011, 09:11

ilcattivo13 napisał/a
Dabliu napisał/a
Jutro idę na nowego Conana, dzięki czemu będę mógł szczerze porównać Twoje wrażenia z własnymi, ale ...


a ja nie wiem, czy jak już obejrzysz cały film, to czy nie będziesz żałował tego, co właśnie napisałeś :wink:


Zobaczymy, obadamy :wink:

[quote="ilcattivo13"]I nie wiem, czy zauważyłeś, ale film nie ma jeszcze ani jednej pozytywnej recenzji. Ciekawe dlaczego... :wink:

Ale to nieprawda; sam widziałem co najmniej kilkanaście pozytywnych. Chyba że chodzi Ci wyłącznie o zawodowych recenzentów głównego nurtu? No, ale chyba nie oczekujesz od jakiegoś hipstera, że pozytywnie oceni film, w którym podkreśla się machizm głównego bohatera, i to - łolaboga! - bez żadnej auto-ironii? :wink:

Przy okazji - nie zamierzam oczywiście porównywać nowego Conana do mojego ulubionego filmu, bo to przecież zupeeełnie inny kaliber kina, ale chciałbym przypomnieć, że w swoim czasie Blade Runner też został zmiażdżony przez krytykę i nawet na siebie nie zarobił :)

Martva - 23 Sierpnia 2011, 09:16

Witchma napisał/a
Co tam na klacie, nawet pod pachami!


A fuuuuj, jak są włosy pod pachami to nie idę.

ilcattivo13 - 23 Sierpnia 2011, 13:13

Martva - i to jakie włosy. Ciekawe, czy "facet" wie, gdzie mu się ręce kończą :mrgreen:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group