To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Powrót z gwiazd - Sergio Leone. Artysta czy twórca kiczu.

Fidel-F2 - 4 Wrzeœśnia 2006, 09:35
Temat postu: Sergio Leone. Artysta czy twórca kiczu.
Wczoraj na AleKino był jego "Za kilka dolarów więcej", pomyślałem,że można pogadać. Dla mnie jego filmy to mistrzostwo; nie ma takiego reżysera, którego filmy mógłbym oglądać wielokrotnie z tak dużą przyjemnością. Oryginalne spojrzenie, błyskotliwość, humor, dłuuugie ujęcia gdzie nic się nie dzieje, no i muzyka Ennio Morricone genialnie skomponowana z obrazem. Wiem, że są opinie przeciwne mojej; ciekaw jestem waszych.

Nie podałem w ankiecie filmów, które nie pojawiły się w Polsce ponieważ system nie przyjmuje tylu opcji. Spece od zarządzania, nie da się nic z tym zrobić? No i nie mogłem podać opcji która dawała by możliwość głosowania zwolennikom pogłądu , że twórczość Leone to kicz.
Sam zagłosowałem na Garść dynamitu, może dlatego,że to był pierwszy film Sergio który widziałem i który mnie powalił, sponiewierał i zostawił z otwartom gembom.

PS. Myślałem o zamieszczeniu tego tematu w dziale filmowym ale tam chodzi chyba o fantastyczne kino. :D Niech ktoś na górze zdecyduje czy zostawić czy przenieść.

Ziuta - 4 Wrzeœśnia 2006, 10:04

Artysta czy twórca kiczu? Tez mi pytanie.
Odpowiedź jest prosta: geniusz.
Do tej pory obejrzałem Za garść dolarów, Za kilka dolarów więcej, Dawno temu na Dzikim Zachodzie (ja bym to tak tłumaczył - wszak to pierwsza część trylogii) i Dawno temu w Amryce. I wszystkie te filmy mi się podobały.
Za garść dolarów: oszczędność słów, świetna muzyka, motyw ze zbroją.
Za kilka dolarów więcej: strzelanie do kapeluszy, pojedynek końcowy, gdzie znany motyw pozytywki wydłuża się nagle, dołączają do niego instrumenty smyczkowe.
Dawno temu na Dzikim Zachodzie: przeraźliwie długa scena na stacji kolejowej, strzelanina na farmie MacBaine'ów – "wyskakujący" motyw muzyczny, powiewające płaszcze, kamera jadąca powoli ku chłopcowi, scena z zasypiającą panią MacBaine, gdy kamera z góry najeżdża na twarz widzianą przez baldachim (do tego muzyka – Madonna, można pomyśleć, wizerunek niemalże religijny), no i końcowy pojedynek z retrospekcją Harmonijki. Cudo.
W końcy Dawno Temu w Ameryce. Krwawa baśń, kino mafijne (włosi robią film o mafii żydowskiej – czyżby zemsta :wink: ) przebijające Ojca Chrzestnego, obraz familijny i romans w jednym. A w dużej mierze: film o przyjaźni. Przepiękna muzyka, przejścia między płaszczyznami czasowymi (Yesterday w wersji symfonicznej, frisbee etc, dzwonek telefonu), wieloznaczność interpretacji. Mój kochany film i absolutne numero uno.

Szkoda tylko, że dystrybutor pociął DTwA, przez co film nie zgarnął ze dwunastu oscarów. Co gorsza, wyniszczyło to zdrowie Sergia, przez co zmarł, nie nakręciwszy Leningradu. A pewnie byłoby to coś na miarę przeżycia mistycznego... :(

Agi - 4 Wrzeœśnia 2006, 10:17

Z dużą przyjemnością oddaję głos na "Dobry, zły, brzydki". Z wymienionych w ankiecie, to mój ulubiony film Sergia Leone. IMHO filmów Leone w żaden sposób nie można nazwać kiczem. Dla mnie jest on mistrzem obrazu - pejzaże, portrety bohaterów. Akcja filmu schodzi jakby na drugi plan, delektuję się oglądaniem. No i oczywiście muzyka - Morricone jest z kolei mistrzem nastroju.
Nie należy również zapominać o aktorach, a jednym w szczególności - Clint Eastwood. Obejrzałam (niektóre kilkakrotnie) wszystkie filmy z jego udziałam i ciągle mi mało. Zresztą (ale to chyba temat na oddzielny wątek) Eastwood jest znakomitym zarówno aktorem, jak i reżyserem, a przy tym jest jak dobre wino, im starszy, tym lepszy. W filmach Leone był właściwie u progu kariery, a i tak jest świetny.

Fidel-F2 - 4 Wrzeœśnia 2006, 10:28

o to, to, to... szczególnie w westernach obraz w połączeniu z muzyką przytłacza fabułę; coś co w dzisiejszych czasach teledysku rodem MTV większości reżyserów wydaje się zbyt ryzykowne, cudne dłuugie sceny w rodzaju tej ze stacji kolejowej w Dawno temu na Dzikim Zachodzie, czy kadry w zasadzie nie związane z akcją.

Ziuta coś Ci z głosowaniem nie tak poszło.

Tomcich - 4 Wrzeœśnia 2006, 10:59

Ja bym hurtem zagłosował na "dolarową" trylogię. :D Bardzo dobra reżyseria, świetnie dobrani aktorzy (Eastwood :bravo ), genialna muzyka Morricone. Ale skoro wybieramy jeden to podobnie jak Agi głosuję na "Dobry, zły, brzydki"
Pamiętacie ten dialog. :D
Tusco: See you soon id.., idi....
Bezimienny: Idiots. It's for you.
:mrgreen:



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group